Co w Lolowie piszczy cz. 6

Co w Lolowie piszczy cz. 6Nicki autorów i tytuły prac są zupełnie przypadkowe.

***

Pismak wlazł do środka, chowając się za mieszkanką i zobaczywszy gmach od środka, od razu przeszedł go zimny dreszcz. Biblioteka nieco przerażała, wyłożone drewnem wnętrze miało dość surowy, mroczny klimat. Typol rozejrzał się wkoło po wielgachnych półkach z rulonami papieru i księgami, książkami, książeczkami, różnego rodzaju zeszycikami i luźno porozrzucanymi, tudzież ładnie poukładanymi kartkami. Na dole znajdowało się kilka stolików z maszynami do pisania i komputerami, na samym zaś środku stało olbrzymie czarne biurko, przy którym siedziała młoda dziewczyna i popijała loloniadę z lolem. Nogi założone miała na mebel, a w dłoni jakąś lekturę i zdawała się być zupełnie niezainteresowana przybyciem gości. Spojrzała przed siebie i z uśmiechem machnęła ręką do Dygu, lecz gdy zza jej pleców nagle wyłonił się wystraszony Babolek, bibliotekarka natychmiast usiadła prosto, odkładając książkę.
      – Nie wymiękaj, Shisha jest ok, jak jesteś grzeczny. Pamiętaj tylko, co ci mówiłam – rzuciła Dygu i ruszyła w kierunku koleżanki. – Cześć. – Dygnęła finezyjnie, co było jej znakiem „firmowym” i zaraz wyszczerzyła zęby do dziewczyny.
      – Jak zawsze w skowronkach – skomentowała z uśmiechem moderonowa. – Kto to? – wskazała głową dziennikarza, gapiąc się na niego podejrzliwie.
      – Przyszedł na wywiady, Mod rzekomo pozwolił – wyjaśniła nastolatka.
      – Tak? Mizernie wygląda, skąd przybył? – dociekała Shisha.  
      Babolka jakby ktoś w ryj strzelił. Nie odzywał się jednak, licząc na pomoc Dygu.
      – Chyba z Pacanowa, wiesz, tam, gdzie kozy kują. – Zaśmiała się dziewczyna.
      – Hmmm... Ale Dyguś, jest w ogóle taka miejscowość? Ja myślałam, że to fikcja – rzekła wesoło Shisha.
       – Bo fikcja, typ tak naprawdę przytoczył się z Twarzowa Bukowego. Wiesz… to to gówno, co ma przeludnienie – oświadczyła rozbawiona nastolatka.
       – Jasne, kumam. Czy tam nie karmią? – zapytała moderonowa.
      Babolkowi nagle odebrało mowę, stał jak z kijem w dupie i patrzył na dziewczynę, robiąc niewinne miny.  
      – Czego pan tu szuka? – kontynuowała Shisha. – I wyprostuj się, człowieku, wyglądasz, jakby chcieli cię tu łamać kołem… choć to niewykluczone – rzuciła złośliwie.
      – Ja… ja na wywiad – bąknął wreszcie pismak, raz po raz zerkając na Dygu.  
       Nie wiedział, czy dobrze gada, bał się wjebać z czymś kwaśnym. Głupotą już się popisał, kłopoty na dokładkę nie były mu potrzebne.
      – Z kim ten wywiad? Mieszkańcy są zajęci, nie sądzę, aby znaleźli czas na pogadanki. I popatrz na siebie, tak chcesz do nich iść, w takim stanie? Odradzam, wyglądasz, jakbyś zaraz miał wyrzygać drut kolczasty – dowcipkowała Shisha, również zerkając na młodziutką mieszkankę.
      Nastolatka parsknęła śmiechem, lecz nie odniosła się do tej wypowiedzi.
      – Bo… bo to stres – miauknął zażenowany Babolek.
      – Dobra, mała, pójdziesz z nim, mam rozumieć? Bo samego na teren na pewno go nie wpuszczę. – Shisha zwróciła się do Dygu.
      – Jasne.
      – Dobra, wpisz się. Umiesz pisać? – zapytała kąśliwie moderonowa, podsuwając pod nos pismaka elektroniczny notatnik.
      Facio bez słowa wpisał się pseudonimem, Shisha spojrzała na ekran i od razu uderzyła donośnym śmiechem.  
      – Ofiara losu… Tak, to dużo wyjaśnia – brechała, patrząc z politowaniem na nieznajomego.
      Babolek natychmiast puścił kolorki, już dawno nie poczuł się tak głupio.  
      – Chodź – nakazała Dygu, uśmiechając się pod nosem.
      – Tylko proszę nie niszczyć dzieł, nie wąchać i nie dotykać brudnymi, tłustymi paluchami! – dodała na odchodne Shisha i ponownie założyła nogi na blat.


      – Jest zła? – zapytał Babolek, gdy już się oddalili i był pewien, że bibliotekarka go nie usłyszy.
      – Nie rozumiem pytania, czy tak wygląda wkurzona osoba? Ja bym raczej powiedziała, że ma aż za dobry humor, pewnie aplikowała z rańca zieloną herbatę – odparła luźno nastolatka, aczkolwiek była coraz bardziej poirytowana infantylnym zachowaniem i dziwnym tokiem myślenia gościa.  
      Przeszli przez główny hol, gdzie Babolek, wgapiając się w regały, potykał się o własne nogi. Dygu zerkała na kolesia i była coraz bardziej przekonana, że nie jest głupi, tylko bardzo głupi, takiego debila już dawno nie widziała…. pomijając autorów satyr.
      – Wiesz…? – zagadała. – Jakie trzeba mieć kwalifikacje, żeby dostać się do waszego wydawnictwa? Bo myślę, że nie jest to raczej trudne – stwierdziła.
      – Oj, trzeba mieć, i to duże. Ja przeszedłem masę testów pisemnych, zajęło mi to miesiąc. Potem wybierano z szeregu osób, a kandydatów było naprawdę sporo – wyznał pismak, zupełnie nie łapiąc sarkazmu.
      – A, testów… – mruknęła Dygu. – A Aj Kju nie robiono?  
      – Nie było potrzeby – odparł z powagą dziennikarz i teraz już dziewczyna nie wytrzymała i uwolniła z siebie radość, która głuchym echem odbiła się od wszystkich ścian budynku.
       – No co? – zapytał Babolek, patrząc na nastolatkę. Nie rozumiał, co w tym takiego śmiesznego.
       – Nic, nic… Dobra, to co chciałbyś obadać? Pokaż pazury – nakazała dziewczyna. – Jadłeś coś paluchami przed przyjściem?
      – Nie. – Typek wystawił dłonie.
      – Ok, placków nie widać, więc jakoś przejdzie. Możesz pozaglądać. Tylko ostrożnie, autorzy są bardzo przywiązani do swoich prac i jak którąś zniszczysz, oni zniszczą ciebie – ostrzegła dziewczyna. – Ja idę na kawę, tam – wskazała umieszczony w rogu aneks kuchenny – a ty sobie tu polukaj, poczytaj, co tam chcesz. Możesz też połazić po piętrach, tylko pamiętaj! – wszystko ma być odłożone na miejsce! – zastrzegła groźnie i odeszła.  
      Hmmm… – Pomyślał Babolek, patrząc na szybki w szufladach, na których widniały obrazki identyczne jak te umieszczone na flagach. Łaził i łaził, lecz nic ciekawego nie wypatrzył, poszedł więc na samą górę z nadzieją, że tu wpadnie mu coś w oko. Oglądał, zaglądał, w końcu nacisnął pierwszy z brzegu guzik i szuflada się wysunęła. Wyjął rękopisy. „Jak to puknąłem żonę miękkim fiutem” – Ukazał mu się tytuł. „Erotyczne” – Zobaczył na dole mniejszą czcionkę. Jeszcze raz spojrzał na przód szuflady – Zbereźnik 69, a obok logo przedstawiające gołe cycki. To chyba autor, a to jego flaga – wydumał i otworzył teczkę. Wyjął kartkę ze środka i zaczął czytać. Czytał, i czytał, i czytał…
      Cześć – Przywitanie oderwało go od lektury.
      Natychmiast wrócił do żywych.

agnes1709

opublikowała opowiadanie w kategorii przygoda i komediowe, użyła 1124 słów i 6775 znaków, zaktualizowała 4 lip 2020.

5 komentarzy

 
  • kaszmir

    Ciekawe powitanie w bibliotece i znakomita elokwencja? pani moderonwej. zna się na rzeczy i na wszystkim  :lol2:  

    jakbyś zaraz miał wyrzygać drut kolczasty... bo słowa ranią i należy ważyć, kiedy sie wyrzyga treść. :D  
    pewnie aplikowała z rańca zieloną herbatę... różne są nazwy na afrodyzjaki z rańca... :smiech2:  

    Na koniec Bobolek zatopił się w cycki  :rotfl:  

    Pozdrawiam

  • agnes1709

    @kaszmir Ach te cycki. Cycki, cycki wszędzie, nic dobrego z tego nie będzie :lol2: :kiss:

  • Zap

    Fajnie napisane. Przyjemnie się czyta. Tylko mam jedno pytanie. Czemu Ty w sobotni wieczór przed kompem siedzisz, zamiast korzystać z pięknej pogody i uroków miasta?  :lol2:

  • agnes1709

    @Zap A no temu, że ostatnio za dużo korzystałam z "uroków" rzeczy wszelakich i muszę (chcę) trochę przystopować. Ale nie bieduj, na dniach znowu wyruszę, aby rozrabiać :D Fajnie, że jesteś :kiss:

  • Zap

    @agnes1709 Ano jestem. Ale głowa trochę ciężka dzisiaj. Działo się....  :drinking:

  • agnes1709

    @Zap SDP - Syndrom Dnia Poprzedniego, znam ten ból. Ale czego się nie robi dla... przyjaciół, nie?:lol2:

  • AlexAthame

    Zapowiada się długa historia. Dyguś dyg w skowronkach. A dlaczego nie lubi zdrobnień? Powie? Aga chyba cię wena dwa razy nawiedziła. Pozdrawiam :smile:

  • agnes1709

    @AlexAthame Nawiedziła i będę z niej korzystać, póki jest, A Ty tam nie marudź :D

  • Duygu

    'Dyguś'- ojjj, Dygusia nie lubi zdrobnień  :nunu:   :lol2:  Ale klasę zachowała- pełna kulturka, ludzi trzeba szanować, bez względu na to, co mówią  :D  

    'Dygu [...] takiego debila już dawno nie widziała…'- prawda  :devil:  

    'autorzy są bardzo przywiązani do swoich prac i jak którąś zniszczysz, oni zniszczą ciebie'- to też prawda!  :tadam:   :nunu:   :devil:   :wisielec:  

    'Ja idę na kawę'- ooo, to jakaś nowość  :D  Ale rozumiem, każdy czasem potrzebuje wypić kawę  ;)  

    Ooo, co to za goście na samym końcu?...  :eek:   :woot:  


    :zakochany:   :kiss:

  • agnes1709

    @Duygu Aha, tajemnica. Możemy zmienić na herbatę,ale czy jest sens? To tylko opko :p

  • Duygu

    @agnes1709 Taki żart, nie przejmuj się  :przytul:  ;)

  • agnes1709

    @Duygu Ufff... :lol2::kiss:

  • Somebody

    'Jak przeleciałem żonę miękkim fiutem?' - hmmm... W rzeczy samej brzmi intrygująco, też bym poczytała  :lol2: Ale to chyba nie erotyka, bardziej sci-fi... W każdym bądź razie lektura prima sort... Nie ta od Babolka, tylko twoja  ;)

  • agnes1709

    @Somebody A dziękuję, ale babole jakie? I poprawiam drugi raz:lol2:

  • Somebody

    @agnes1709 Nie widzieć ja... Starość  :shrug:

  • agnes1709

    @Somebody Bo nie chcesz widzieć:D :kiss: