Co w Lolowie piszczy cz. 5

Co w Lolowie piszczy cz. 5– Cześć. – Przywitała się przyjaźnie. – Kim jesteś i co tu robisz?
      Kurwa, i znów: „kim jesteś?”, „co tu robisz?”. Może jeszcze rozmiar buta, fiuta, i pesel? – Warknął bezgłośnie rozdrażniony facet.  
      – Jestem dziennikarzem, przyjechałem na wywiad – powtórzył po raz kolejny, chamsko przewracając oczami.  
      Dziewczyna wyglądała na bardzo sympatyczną, co pozwoliło mu na bezczelność.
      – Tak? Z jakiego pisma? – zapytała nastolatka. Doskonale widziała jego arogancką mimikę, lecz zupełnie nic sobie z tego nie robiła.
      – „Między nami, zamułami” – odparł niechętnie Babolek.
      – Aaa, coś obiło mi się o uszy. To ta redakcja z Wielkiego Gówna, tak? Tam też mają bibliotekę z różnymi opowiastkami, prawda? Z tego co słyszałam, klimat w tej dziurze jest dość nieciekawy. Kłócą się podobno, obrażają nawzajem. Wiesz? Dam ci dobrą radę – rób se wywiad, ale nie przyznawaj się, że jesteś z Gówna, bo cię ekipa z ziemią zrówna. Ostatnio przyszła tu nieznajoma czwórka z zapytaniem o kwatery. Szczerze przyznali, że uciekli z tego cuchnącego zarozumialstwem łajna, mieli dość. Wyjawili też ze smutkiem, że zostawili tam swoje rzeczy i teraz odzyskać nie mogą. Ale to już nie moja sprawa, nic mi do tego. Więc są u nas, mieszkają i na razie jest ok. Szkoda byłoby, gdyby musieli wracać do tego szamba, nie życzyłabym tego nawet najgorszemu wrogowi. Agnes… taka znajoma, była tam swego czasu z wizytacją, czego do końca życia będzie żałować (tak mi wyznała), i mówiła, że są tam też ziomale w porządku, ale za to władze mają na wszystko wyjebane. Wieś chodzi samopas, prośby mieszkańców są olewane, ponadto też zostawiła tam swoje rękopisy i nie może się dostać, żeby je odzyskać. Więc dla twego dobra – wymyśl coś, bo przyznanie się, skąd jesteś, to bardzo kiepski pomysł. No więc, gdzie to się idzie?  
      Babolek zaniemówił, nie spodziewał się, że Wielkie Gówno jest tak nielubiane. Gdyby tylko wiedział…
      – Ej, nie śpimy, Gaba przecież tłumaczył. – Zaśmiała się dziewczyna.
      Kurwa, i ta też wszystko wie? – Pomyślał facet.
      – Yyy… ekhm – przełknął ślinę – dzięki za informacje – wydukał. – Ale dlaczego mnie ostrzegasz? Nie jesteś przeciwko mnie? – Zdziwił się.
      – Jaaa? Skądże. Dlaczego miałabym być, przecież nic mi nie zrobiłeś. – Nastolatka się uśmiechnęła. – No to dowiem się w końcu, gdzie leziesz?  
      – Do biblioteki – wystękał Szukam Guza.
      – Tak? I czego zamierzasz się tam dowiedzieć?
      – Eee… nie wiem, okaże się na miejscu.
      – Nie jestem pewna, czy Shisha cię wpuści, ona jest nieugięta i potrafi być szorstka. A jeszcze, nie daj Boże, jakby dowiedziała się, skąd przypełzłeś…? Nie chciałabym być w twojej skórze. Ale pójdę z tobą, zobaczymy, co da się zrobić – stwierdziła dziewczyna.
      – Shisha? – Babolek uniósł brwi.
      – Żona Moderona. Siedzi tam na etat, bo nudno jej na górze. Popala czasami z siedemnastką, ale to już inna, nieistotna dla ciebie historia.
      – Siedemnastką? – Typ zadał sobie pytanie, ale nie zahaczał już o to dziewczynę, zabrakło mu odwagi.
      – Chodźmy – rzekła nastolatka, zabrała telefon ze stołu i ruszyła w stronę gmachu.


      – Jak masz na imię? – zagadał dziennikarz po chwili milczenia.
      – Dygu Dyg, do usług – odparła miło dziewczyna.  
      – Czy to ma coś wspólnego ze strachem? – zapytał debilnie pisarzyna.
      – Nieee! – Nastolatka roześmiała się soczyście. – To ma coś wspólnego z tym – rzekła i dygnęła przed facetem pięknie, ponętnie, dziewczęco.
      – Aha – mruknął Babolek, zawstydzony, że tak dał ciała i być może nawet obraził dziewczynę.
      – Przepraszam – mruknął cicho.
      – Luzik, przecież nie wiedziałeś – rzuciła przyjaźnie Dygu. – A teraz bądź grzeczny i się nie odzywaj, chyba, że cię zapyta – nakazała, zatrzymując się przed schodkami prowadzącymi do biblioteki.
      Chłop znowu się zestresował. Nastolatka fikuśnie pokicała po stopniach i zaraz nacisnęła dzwonek, który ciężkim DING-DONG! rozbrzmiał we wnętrzu gmachu. Umieszczona przy drzwiach kamera „spojrzała” z góry na mieszkankę i masywne wrota po chwili wolno się otworzyły, szumiąc złowrogo.
      – Chodź, nie… dygaj! – roześmiała się dziewczyna, widząc, że koleś już o mało nie robi pod siebie.
      Babolek przytaknął głową i grzecznie podążył za nastolatką.

*Siedemnastka – też ja :redface:
Dygu Dyg – Duygu

agnes1709

opublikowała opowiadanie w kategorii przygoda i komediowe, użyła 757 słów i 4594 znaków, zaktualizowała 13 lip 2020.

5 komentarzy

 
  • kaszmir

    Pan dziennikarzyna powoli poznaje Lolowo i jego autonomię. Konkurencja zawsze bywa na pierwszym planie. Wielkie Gówno? Wiadomo o co chodzi. Wszędzie jesteśmy nikim i pozostajemy do końca nieodgadnięci. Czy rola Admina i podległych jemu Moderatorów polega na ciepłej posadce, czy na obiektywnej bezinteresownej obserwacji i reagowaniu na pewne sprawy? Tego powinien dotyczyć regulamin. Są prawa i obowiązki. Jednak ludzie tam na górze powinni być dla nas i odwrotnie.  W końcu to my tworzymy ten grajdołek. Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma. Tam walka trwa na oczach wszystkich, tutaj jest w pewnym stopniu ukryta. <3  <3  <3  

    Fajnie prowadzisz opowieść o meandrach tego miejsca. Pozdrawiam :bravo:

  • agnes1709

    @kaszmir Dziękuję, słońce. Na temat WG nie będę się wypowiadać, szkoda prądu :sciana:

  • kaszmir

    @agnes1709 masz rację. Dla mnie WG to pierwsze miejsce na tej pisarskiej planecie. I jakiś sentyment pozostaje. Ale ulatuje powoli. Poszukuję ciągle miejsca, ale czasu coraz mniej  :przytul:

  • agnes1709

    @kaszmir Do wydawcy z tomikiem :D

  • Margerita

    łapka w górę

  • agnes1709

    @Margerita Dzięki.

  • Duygu

    'Babolek zaniemówił, nie spodziewał się, że Wielkie Gówno jest tak nielubiane.' No, ja nie rozumiem, dlaczego ludzie tak bardzo tego nie lubią  :eek:   :lol2:  

    Dygu Dyg- ukłony muszą być <3 Gracja, pełna kulturka, bo Lolowo zobowiązuje, by się grzecznie zachować :D

    'Chodź, nie… dygaj!'- złota zasada na każdy dzień  :D  Nie ma co dygać, chyba że jesteś dziennikarzem z WG.   :D   :lol2:  

    Dziękować  :kiss:  KŁANIAM SIĘ  :rotfl:

  • agnes1709

    @Duygu Ja również :kiss:

  • Indragor

    Jak się nazywa "dziura" na "o"? Hm... Wielkie Gówno! ;)

  • agnes1709

    @Indragor ;) Oczywiście :D

  • Somebody

    No jest  :rotfl: Musiałam się od mopa oderwać dla ciebie (nie żałuję) :D Dygu Dyg, słoneczko nasze najjaśniejsze, dobry duszek wszędzie <3 Shisha pewnie z tb będzie popalać jak Babolek tam wejdzie... Hihi... I biedaczek "wydyga" pod siebie co nieco, jak ją spotka... Przecież Frydek 70H ostrzegał  :smiech2:

  • agnes1709

    @Somebody A gdzie się wybierałaś? No... na tym mopie?:D Popalać? W godzinach pracy? Nie, nie, to odpowiedzialna kobieta, w pracy tylko, jak nikt nie widzi. :kiss: Tak, Duygu jest naszym promyczkiem malutkim, kochanym :przytul:

  • Somebody

    @agnes1709 Kawę sprzątać rozlaną. Nikt nie pił kawy, a kawa na podłodze... I kto sprząta? Czarownica niedobra :lol2: Szanse na 6??? Jakiekolwiek? Nim mnie piorun strzeli od latania na mopie w godzinach pracy? :przytul:

  • agnes1709

    @Somebody 6 owszem, ale za "chwilę", boczek czeka i wiszczy: pokrój mnie w kostkę i podsmaż!  Masochista! Ech...:sad2: