Cos fantastycznego

Pewnego letniego dnia, gdy siedziałem w biurze na stażu, zadzwonił do mnie znajomy ze studiów, Maciek. Na początek rzucił jakiś kiepski żart, a potem, po nie tak do końca zdawkowym „co słychać”, zapytał co robię na weekendzie, bo chciał wpaść. Nie widziałem go chyba ze trzy lata, a na sobotę w sumie nie miałem planów, więc powiedziałem, że możemy się ugadać, potem wyskoczyć gdzieś w okoliczne góry.

Gdy przyszła sobota, przyjechał jak się umówiliśmy, ale przywiózł ze sobą dziewczynę.

-Anka – przedstawiła się.

Ja z kolei przedstawiłem moją dziewczynę, z którą byłem już ładnych parę lat i był to jeden z tych przechodzonych związków, które jakoś szkoda zerwać po tak długim okresie, ale człowiek ma świadomość, że nic już z tego nie będzie.

Anka tak z twarzy nie była może jakoś szczególnie ładna, ale sympatyczna i miała inteligentne spojrzenie, a i jak się wkrótce okazało dało się z nią pogadać. Poszliśmy w te góry, a Anka całą drogę nie tyle mnie podrywała, co cały czas trzymała się mnie. Jak patrzyłem na mapę, albo sprawdzałem okolicę, stała przy mnie, pewnie z perspektywy Aśki, mojej dziewczyny, zdecydowanie za blisko, bo stykaliśmy się ramionami. Słuchała mnie z zainteresowaniem i do dziś nie wiem, czy faktycznie ją ciekawiło co mówię, czy tylko mile łechtała moją męską próżność.

Potem wróciliśmy do domu, zrobiliśmy z kumplem we dwóch (dziewczyny nie piły, bo jedna miała jechać autem, a druga jakoś nie miała nastroju) chyba dwie albo trzy flaszki, już nie pamiętam. W każdym razie dobrze się uwaliliśmy. Anka dalej dyskretnie mnie podrywała, aż w końcu Maciek, śmiejąc się, ale z lekkim wyrzutem, powiedział, że nie wie w takim razie z kim ma wracać do domu.

Ja zacząłem z kolei myśleć co tu zrobić, żeby nie zerwać z Anką kontaktu i dojść o co jej chodzi. Po rozstaniu gadałem z Maćkiem przez telefon. Okazało się, że w sumie to nie są razem. Kilka tygodni później wpadłem do nich, już sam, z rewizytą. W pewnym momencie Maciek wyszedł, Anka została. Zacząłem z nią gadać i pod lada pretekstem zdobyłem jej numer. Następnego dnia napisałem, czy ma ochotę się spotkać. Umówiliśmy się w knajpce, zjedliśmy lekki obiadek i rozmawialiśmy chwilę, a potem Anka zaproponowała, żebyśmy poszli do niej na stancję (studiuje filologię angielską). Tego dnia miała na sobie obcisłe spodnie i bluzeczkę na ramiączkach. Mimo głębokiego dekoltu nie było widać rowka między piersiami, bo Ania ma dość mały biuścik. Za to ogólnie jest zgrabna, by nie powiedzieć wysportowana, z jędrną pupą osadzoną w szerokich, zapraszających bioderkach i przechodzącą w super zgrabne i całkiem długie jak na jej wzrost nogi. Czarne, lekko faliste włosy nie do końca były w moim guście, ale dziewczyna była naprawdę pociągająca, a że jak już mówiłem mój związek trwał w sumie z rozpędu, a erotycznie był praktycznie martwy, w milionach myśli jakie mi przechodziły przez głowę gdy patrzyłem na Anię, prawie wszystkie były lubieżne, a reszta co najmniej ciepła albo gorąca.

Gdy zamknęły się za nami drzwi jej mieszkania (fajnego, bo niewielkiego, ale zadbanego) zaprosiła mnie do w sumie jedynego pokoju z aneksem kuchennym.

-Zrobić Ci coś? –zapytała.

Już miałem odpowiedzieć, że najlepiej striptiz, ale zdołałem ściągnąć cugle.

-Woda byłaby super. Niegazowana jak masz.

-Pewnie. Strasznie dziś gorąco – odpowiedziała nalewając wody do szklanki – A propos muszę wziąć szybki prysznic, bo jestem makabrycznie spocona. Jak chcesz, to też możesz skorzystać.

„Pewnie – pomyślałem – najlepiej razem z tobą”. Głośno powiedziałem:

-OK, rozejrzę się co tu masz na półkach.

-Śmiało – powiedziała uśmiechając się i zamknęła drzwi łazienki.

Przejrzałem kilka książek, zerknąłem do paru szafek, na dłużej zatrzymując się tam gdzie miała bieliznę i na szybko wyobrażając ją sobie w każdym staniku i majtkach. Po faktycznie krótkim czasie drzwi się otwarły i stanęła w nich Ania, wycierając włosy. Była w białym szlafroku frotowym. Obrzuciłem ją wzrokiem i w tym momencie byłem na miliard procent pewien, że nie ma nic pod spodem. Wciągnąłem głęboko powietrze i omal się nie przewróciłem.

-Wszystko w porządku? – zapytała z perfidnym uśmiechem.

-Tak… yyy… upał – zdołałem odpowiedzieć, ale też się uśmiechnąłem i już wiedziałem, że prędko od niej nie wyjdę. Przeszła koło mnie, a zapach szamponu na jej włosach wyrył mi się w pamięci chyba na zawsze.

-No i co? Znalazłeś coś ciekawego?

-Kilka całusów, ale powaliło mnie dopiero to co zobaczyłem w drzwiach łazienki.

Uśmiechnęła się, odłożyła ręcznik na stolik oddzielający kuchnię od pokoju. A potem zrobiła coś od czego zawróciło mi się w głowie. Jednym ruchem odwiązała szarfę od szlafroka, a potem obiema rękami w ułamku sekundy zrzuciła go na ziemię. W jednym momencie zobaczyłem ją całą nagą, w mokrych włosach, ze starczącymi od podniecenia i nagłej zmiany temperatury sutkami, boskimi nogami, które zbiegały się na zgrabnie przyciętym futerku jej myszki.

-A jak teraz? – zapytała.

Nie odpowiedziałem. Po prostu wstałem, dotknąłem jej policzka i choć wszystko we mnie chciało przyssać się do jej cudownych, soczystych suteczków na maleńkich piersiach, to najpierw zacząłem ją całować, namiętnie, intensywnie, dotykając jej mokrych włosów i wdychając ich zapach. Jej wilgotna po kąpieli skóra sprawiała, że ledwo zachowywałem zmysły. Dotknąłem jej tyłeczka, który okazał się bosko jędrny. Odwróciłem ją tyłem do siebie, zacząłem całować jej szyję i ramiona, a ona ochoczo mi na to pozwalała. Moje ręce błądziły po jej ciele. Chwyciłem jej maleńkie piersi, ale w końcu stwierdziłem, że ani dla mnie, ani dla niej to żadna przyjemność i zacząłem po prostu bawić się paluszkiem jej sutkami. Lekkim pojękiwaniem potwierdziła, że jej się podoba. W końcu zjechałem niżej. Najpierw pogłaskałem futerko na łonie, a potem zjechałem niżej, do pełnej soczków muszelki. Wygięła się rozkosznie. Jej cipeczka okazała się niewielka, z małymi wargami sromowymi, ale cudnie się komponowała z paskiem włosków zostawionych dla ozdoby.

-Ściągaj ubranie, bo drażnisz mi skórę okrutniku! – powiedziała odwracając się do mnie.

Nie miałem nic przeciwko, bo raz że chciałem czuć jej delikatne ciało całym sobą, a dwa, że mój penis już mnie bolał od nacisku na spodnie. Szybko więc z nich wyskoczyłem i zdarłem koszulkę. O dziwo prawie tak szybko, jak Ania ze szlafroka. Teraz dopiero poczułem ją całą. Znowu zaczęliśmy się całować, ale Ania już trzymała mojego drążka, a ja sięgałem ręką do jej szparki. Wreszcie zszedłem niżej, pieszcząc językiem i ustami jej piersi z cudownie soczystymi, wiśniowo czerwonymi sutkami, które sterczały krzycząc, żebym nie przestawał. Ani się podobało, bo przyciskała mi głowę do swoich cycuszków.

-Oj tak, dobrze – powiedziała – Ssij je, gryź! Przyciskaj języczkiem.

Jako rzekła, tak się stało. Posadziłem ją na ladzie, co w sumie spowodowało, że przestała się bawić moim kutasem, ale miałem wygodniejszy dostęp do jej ciałka. Zszedłem wreszcie z językiem między nóżki. Czułem jeszcze mokre włoski jej cipeczki. Odchyliła się, żebym miał lepszy dostęp. Zacząłem lizać jej szparkę, która choć świeżo umyta zdążyła już się napełnić aromatycznymi soczkami. Ania w pewnym momencie zsiadła z lady i delikatnie popchnęła mnie w kierunku łózka. Dała znak, żebym się położył. Siadła na mnie wypinając swój cudny tyłeczek i muszelkę ku mnie, a jednocześnie wzięła w usta mojego drąga. Zaczęliśmy się nawzajem pieścić. Problem w tym, że byłem tak podniecony, a Ania tak wprawna w zabawie z moim ogonem, że czułem, że niewiele mi trzeba. Tymczasem jednak jeździłem po jej myszce, nie przejmując się włosami pchającymi mi się do ust. Sięgałem językiem od łechtaczki, po dziurkę jej pupci. Seks po kąpieli ma wiele zalet… Musiało jej się podobać, bo kiedy drugi raz się tam zapędziłem powiedziała:

-Super jak mnie tam liżesz. Ale nie zaniedbuj pusi!

To przeważyło szalę. Fala podniecenia zaczęła mnie ogarniać i poczułem zbliżający się orgazm. Ania też musiała to wyczuć, bo zaczęła regularnie i coraz szybciej przesuwać usteczkami po moim drążku, pomagając sobie trochę ręką. Wzdychała też razem ze mną. Nie wiedziałem czemu, ale zrozumiałem jak zaczęła ruszać pupą rytmicznie dotykając mojego języka.

-Nie przestawaj!

Krzyknęła miedzy jękami. Łatwo jej było powiedzieć, jak cały odpływałem. Wreszcie oboje zaczęliśmy jęczeć intensywnie, ale mieliśmy w sobie ogromna chęć, żeby dokończyć. Wreszcie moje działo wystrzeliło, a Ania nie przestawała go pieścić. Jej orgazm przyszedł ułamek sekundy później. Zajęczała, odgięła się, przyciskając mi głowę do łóżka, ale ja nie przestawałem pieścić językiem jej cipeczki. Doceniła moje męstwo i dopieściła mój wulkan, który wyrzucał z siebie resztki białej lawy. Zobaczyłem tylko jak śluz spływa po jej myszce i opadłem bez siły. Ania po chwili padła koło mnie.

Chwilę dyszeliśmy ciężko. Ania złapała mnie za rękę. Podniosłem jej dłoń i ucałowałem. Ania podniosła się pierwsza i nachyliła nade mną. Widok jej twarzy i boskich sutków sprawił, że znowu poczułem mrowienie w lędźwiach. Tymczasem jednak Ania delikatnie mnie cmoknęła w nos i usta.

-Kochany jesteś… - uśmiechnęła  się – Myślałam, że za pierwszym razem będziesz mniej delikatny… A ja uwielbiam pieszczoty. Zwłaszcza twoje.

-No popatrz  – powiedziałem sięgając do jej biodra – tośmy się dobrali.

Uśmiechnąłem się i poczułem że dotyk jej skóry, jeszcze wilgotnej od kąpieli, ale też i od potu miłości, podnosi mój ogon i znowu domaga się… jej. Zacząłem całować Anię. Nasze usta i języki toczyły rozkoszną bitwę, a namiętność z jaką oddawała mi pocałunki sprawiała, że czułem jak krew pulsuje mi w żyłach. Czułem milion rzeczy. Każda komórkę jej ust i języka, jej sutki raz na jakiś czas muskające mi ciało, czułem jak jej mięśnie grają pod skórą, kiedy wiła się w rozkoszy i przesuwała rękę od moich króciutkich włosów, po sam dół pleców, jak obejmuje mnie udem i pociera nóżką o moje udo. Nie wiem ile trwały te nasze pieszczoty, ale wreszcie Ania siadła na mnie okrakiem, tyłem do mnie, chwyciła mojego penisa, naprowadziła go na swoją szparkę i najwyraźniej w pełni świadoma jak cudowny ma tyłek wypięła go ku mnie.

Działał na mnie porażająco, ale naprawdę zaczynałem ją lubić, więc opanowałem się i powiedziałem:

-Zaczekaj, odwróć się, chcę ci patrzeć w oczy.

W jej oczach też było coś szczególnego, coś co przyciągało i… bo ja wiem, inspirowało. Nie miałem jednak czasu na zastanawianie się co to było. W tej chwili mignęło w nich pozytywne zaskoczenie. Ania odwróciła się, puściła mi cudowny uśmiech, po czym przygryzła dolną wargę, a uśmiech stał się lubieżny gdy pierwszy raz nadziewała się na mojego drążka. Jej jaskinia była wręcz gorąca, wilgotna i bardzo dobrze, bo choć Ania ewidentnie nie była dziewicą, to była bardzo ciasna. Czułem każdy milimetr jej szparki. Kiedy jej cipeczka zjechała wreszcie na sam dół i poczułem dotyk jej ud, tyłka i muszelki, Ania odchyliła głowę i westchnęła. Złapaliśmy się za ręce. Ania zaczęła się podnosić i opuszczać pojękując z cicha. Ja, nie mając za wiele do roboty w tej pozycji, skupiłem się na cudowności jej szparki, ale po pewnym czasie puściłem jej rączki i zacząłem błądzić po ciele, od cudnie jędrnych pośladków, przez uda, po sterczące piersi. Ania to odchylała się do tyłu, to znowu nachylała się ku mnie. Próbowałem wtedy kilka razy złapać jej sutki, ale ledwo do nich sięgałem.

-Chcesz je złapać? Złap rączkami – uśmiechnęła się Ania.

To nie to samo, pomyślałem, ale pośliniłem paluszki i złapałem jej sterczące wisienki. Ania jęknęła. Tym razem ostatecznie się nade mną nachyliła. Dała mi buziaka i westchnęła:

-O tak, dokładnie skarbie. Taaak… Pieść moje cycuszki.

Znowu poczułem, że zbliża się wybuch, ale jeszcze się wstrzymywałem. Ania na chwilę otworzyła oczy i spojrzała na mnie:

-Zdążysz wyjść?

Pokiwałem głową, ale prawie zaraz potem krzyknąłem:

-Dochodzę!

Ania w momencie podnoszenia odskoczyła, tak że jednocześnie jej główka znalazła się naprzeciwko mojego bliskiego wybuchu pocisku. Natychmiast wzięła go w usta i zaczęła dopieszczać. W sumie trwało to moment. Ania zrobiła tylko przerwę na przełknięcie i dokończyła oblizując cały mój ogon bardzo, bardzo dokładnie. Jeśli znacie to uczucie po potężnym orgazmie, kiedy człowiek nie wie czy już jest w niebie, czy dopiero tam idzie, a czuje milion różnych rzeczy, z których wybijają się totalne rozluźnienie i zmęczenie, to ja w tej chwili tak się właśnie czułem. I co chwila wracałem pamięcią do tego co przeżyłem przed momentem, od pierwszego pocałunku, do samego szczytu.

Ania znowu zrobiła tę swoją lubieżną minę, uśmiechając się i przygryzając dolną wargę. Przypomniałem sobie, że ma prawo czuć się niezaspokojona. Złapałem ją w ramiona, przyciągnąłem do siebie tak że ja się opierałem o ścianę półleżąc, a ona z kolei o mnie w tej samej pozycji. Byłem potężnie zdziwiony, kiedy poczułem kolejny przypływ podniecenia. Może dlatego, że podniecał mnie mój plan, a może dlatego, że Ania chyba podświadomie czując co mam zamiar zrobić rozchyliła lubieżnie nóżki. Futerko na jej łonie było kruczoczarne i cudownie wygolone w pasek dokładnie o szerokości samej pusi.

Zjechałem obiema rękami między jej nogi. Pisnęła kiedy ostatecznie uświadomiła sobie co się dzieje. Schodziłem do niej włosek po włosku, a ta „fryzurka” naprawdę na mnie działała. W końcu dotknąłem jej motylka, a Ania jęknęła, szerzej rozchyliła nogi i dała mi pieścić swoją cipeczkę. Najpierw przejechałem od łechtaczki po szparkę, potem jeszcze raz, teraz wkładając serdeczny palec do środka. Ania wygięła się, odchyliła głowę i odwróciła ją lekko ku mnie, a ręką zaczęła mnie gładzić po włosach. Ja tymczasem na spokojnie (no może nie tak całkiem) bawiłem się z jej pusią, to obejmowałem jej motylka dwoma palcami, to przejeżdżałem przez środek muszelki, czasem pieszcząc norkę od zewnątrz, czasem zapędzając się do środka, raz jednym palcem, raz dwoma. Czasem skupiałem się tylko na samej muszelce, czasem głaskałem też włoski, albo zapędzałem się aż do drugiej dziurki delikatnie też ją pieszcząc. Drugą ręką albo sobie pomagałem, albo pieściłem ciało Ani, jednocześnie podziwiając je niemal w pełnej okazałości. Wreszcie, kiedy wyczułem, że Ania jest już dostatecznie rozgrzana, pieszczoty stały się szybsze, intensywniejsze, koncentrowały się na bardziej wrażliwych miejscach. Ania, nie wiem czemu, sięgnęła poza moje nogi i złapała mnie za tyłek, po czym łapiąc płytki oddech szeroko otwartymi ustami zacisnęła ręce na moich pośladkach, jak na tak drobną dziewczynę wcale mocno. Wszystkie jej mięśnie się naprężyły, a ja, już coraz delikatniej, dopieszczałem jej ciepczkę, coraz wolniej, w miarę jak czułem, że się rozluźnia.

W końcu opadła na mnie dysząc ciężko. Fantastycznie było dotykać jej pusi, ale teraz wiedziałem, że muszę dać jej chwilę spokoju. Po pewnym czasie Ania uśmiechnęła się błogo. Wyjęła ręce spod mojego tyłka, dotknęła swojej myszki i znowu się uśmiechnęła.

-Mówił ci ktoś, ze masz boskie ręce? – zapytała.

-Tak, mama, jak jej jakaś wróżka powiedziała, że mam w sobie dużo bioenergii. Potem musiałem ją nacierać różnymi maściami.

-Hahaha, głuptas. Tak jak teraz mógłbyś mnie nacierać godzinami.

Jakoś nie miałem na to odpowiedzi, więc tylko pocałowałem ją w ramię i w szyję. Wstała nagle i usiadła naprzeciwko mnie na piętach.

-Zawsze tak pieścisz dziewczyny w czasie seksu? – zapytała.

-Nie, nie zawsze – uśmiechnąłem się – Tylko jak oboje mamy dość czasu, jak mamy ochotę. Czasem człowiek ma ochotę na dziki, intensywny seks.

- A ze mną nie miałeś ochoty na dziki i intensywny?

-Nie wiem. Miałem odruch. Jak nagle zobaczyłem twoje piękne, nagie ciało, to natchnęło mnie bardziej poetycko, niż takim… no wiesz, zwierzęcym erotyzmem.

-Poetycko?

-Uhm.

Zbliżyła się i pocałowała mnie, potem jeszcze raz i jeszcze. Złapała mnie za rękę i włożyła sobie między nogi.

-Kochaj się ze mną – westchnęła.

„A co ja robię od ponad godziny” – pomyślałem. Zacząłem znowu pieścić jej muszelkę i całować. Znowu zamarzyłem o tym, żeby wejść w jej gorącą, ciasną szparkę. Zacząłem schodzić coraz niżej, wreszcie położyłem ją na krawędzi łóżka. Nadal pieściłem ciepczkę lewą ręką, ale jednocześnie mocno ssałem i podgryzałem jej wisienki. Wreszcie zszedłem między jej nóżki z ustami i języczkiem. Jęknęła, a mnie oszołomił aromat jej pusi. Chwilę się z nią bawiłem, coraz intensywniej, coraz mocniej przyciskając język, aż wreszcie oderwałem się od niej i przysunąwszy Anię na samą krawędź łóżka wszedłem w nią całym sobą, do samego końca. Ania jęknęła, objęła mnie nogami i wpiła palce w narzutę na której leżała. To niewiarygodne, ale jej karminowe sutki wydały mi się jeszcze bardziej sterczące niż przedtem. Podnieciło mnie to do granic możliwości i zacząłem intensywnie i mocno w nią wchodzić, szybko, coraz szybciej, aż wreszcie poczułem, jak jej dziurka zaczyna się kurczyć, a Ania zaczęła się rzucać po łóżku. Jej ciasna norka zrobiła się jeszcze ciaśniejsza, a ja poczułem, że ja też dochodzę. Ledwo powstrzymywałem wytrysk, ale nie chciałem przerywać Ani rozkoszy. Wreszcie poczułem, że nie dam rady i wyszedłem z jej cieplutkiej norki. Dokończyłem ręką, tryskając na jej brzuszek, a potem nie przejmując się niczym dosłownie zwaliłem się na Anię.

Objęła mnie i leżeliśmy tak nie wiem ile. Wreszcie poczułem, że wstaje, więc też się podniosłem. Oboje wzięliśmy po chusteczce z opakowania lezącego na szafce i wytarliśmy się z mojej spermy śmiejąc się nie wiadomo z czego. Może  z nadmiaru szczęścia.

-Muszę coś zjeść – powiedziała.

-Niecałe dwie godziny temu jadłaś obiad.

-No widzisz ile energii ze mnie wyssałeś.

-Czy ja wiem… Ssałem wszystko, tylko nie energię.

Uśmiechnąłem się błazeńsko.

-Oooj tak – znowu zrobiła tę swoja lubieżno-uśmiechniętą minę.

-Chcesz coś zjeść? – zapytała.

-W sumie nie, ale pić mi się chce jak diabli.

Poszła nago do kuchni. Ja podziwiałem jej fantastyczne ciało. Znowu miałem ochotę się na nią rzucić, ale… Gdzie nam się spieszyło? Po chwili smarowania kanapek serem zapytała:

-Co teraz?

Wiedziałem, że nie pyta o jedzenie.

-Nie wiem, jeśli mnie nie wygonisz, to pewnie zostanę na noc – uśmiechnąłem się ciepło.

Odwzajemniła uśmiech. Oboje czuliśmy, że rodzi się coś fantastycznego.

Okolonocny

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka, użył 3684 słów i 19635 znaków.

Dodaj komentarz