Życie w zgodzie z matką naturą rozdział 16

Wziął szybką kąpiel, po której założył garnitur i szedł na dół, gdzie czekała Violett z Tiną  
Mężczyzna podszedł do nich i pocałował ją w policzek.
— Ślicznie wyglądasz — szepnął jej do ucha.
— Dziękuję.
— O której ma być ta moja wystawa?  
— Nie pamiętam, ale zaraz zadzwonię do Anki.
Kobieta po tych słowach wykręciła przyjaciółki numer.
— Halo? — zapytała Anka.
— Cześć Anka chciałam się zapytać, i której ma być ten wernisaż, bo zapomniałam.
— O trzynastej, ale dobrze byłoby, żebyście przyjechali trochę szybciej.
— Okej.
Po tych słowach się rozłączyła i wszyscy troje pojechali do domu kultury. Violett zaparkowała na parkingu, po czym wysiadła, a za nią Marcin i Tina. Następnie weszli do środka kobieta udała się do gabinetu przyjaciółki. A Marcin z Tiną przeszli na salę dziewczyna do kieliszków nalała szampana.  
Mężczyzna wziął jednego w garść i zaczął obchodzić fotografie wiszące na scenie.  
Nawet nie zauważył, jak ludzie zaczęli wchodzić do sali. W pewnej chwili stanęła obok niego starsza kobieta.
— Bardzo ładne zdjęcia, a najbardziej mi się podoba to.
Dłonią wskazała na fotografię, na której była Tina we wodzie.
— Ciekawe kto jest autorem.
— Ja  
— Naprawdę?
— Tak.
— W takim razie gratuluję talentu.
— Dziękuję.
Gdy zegar wybił trzynastą do sali weszła dyrektorka w towarzystwie Violett Marcin podszedł do nich.  
Po wernisażu, który zakończył się sukcesem odbył się bankiet. Marcin w pewnym momencie poczuł się zmęczony i wrócił razem ze swoją dziewczyną Violett i jej siostrą do domu.  
Dziennikarz, który był obecny dwa dni później w artykule na pierwszej stronie napisał pochlebną recenzję. Marcin stopniowo stawał się coraz popularniejszy.

Margerita

opublikowała opowiadanie w kategorii obyczajowe, użyła 301 słów i 1811 znaków, zaktualizowała 12 sty o 16:26.

Dodaj komentarz