Życie w przyjażni z matką naturą rozdział 7

Domek był położony w samym sercu mazurskiej przyrody.  Nieopodal niego znajdowało się jezioro. Marcin zaczął fotografować otaczającą go przyrodę w oddali dostrzegł Tinę, która stała nad wodą i się w nią Pieski, skacząc radośnie podbiegły do niej. Mężczyzna ruszył za swoimi pieszczochami, zanim dziewczyna się obejrzała, zobaczyła przed sobą Marcina.
     — Nie chciałem cię przestraszyć bardzo ładnie tu u was.  
     — To prawda.  
     Tina zrobiła coś, czego nigdy do tej pory nie robiła, a mianowicie zaczęła tańczyć. Mężczyzna się temu przyglądał z wyraźnym zachwytem musiał, aż to upamiętnić.  
     Violet, która odprowadziła klientkę do furtki później do nich podeszła.  
     — Widzę, że moja siostra postawiła sobie za cel kokietować cię, abyś tylko ją fotografował.
     — A wiesz, że też to zauważyłem, ale mi to nie przeszkadza.  
     Całe do południa spędzili na świeżym powietrzu. Do domu wrócili dopiero na obiad, ale zaraz po nim ruszyli na dalszy spacer. Pieski biegały, jak szalone, a oni się śmiali.  
     Zmęczeni chodzeniem, po lesie wrócili do domu, ale nie weszli do środka. Tylko usiedli na werandzie w bujanych fotelach z wikliny.
     — Tina, idź zaparzyć nam kawy  — poprosiła.  
     — Chcesz się mnie pozbyć, żeby zostać sam na sam z Marcinem.  
     — Nie dyskutuj ze mną, bo pójdziesz spać bez kolacji.  
     — Phi.
     Dziewczyna z naburmuszoną miną weszła do środka.  
     — Nie byłaś dla siostry zbyt surowa?  
     — Pewnie masz rację później ją przeproszę.
     — Przepraszam za to może trochę bezczelne pytanie, ale gdzie są wasi rodzice?  
     — Zginęli w wypadku samochodowym.  
     — Przykro mi.
     — Dziękuję.  
     Tina przyniosła tacę z kawą przez chwilę stała w progu i słuchała, o czym  rozmawiają.  Aż oczy jej się zrobiły wilgotne na wspomnienie o rodzicach Violet to zauważyła i podbiegła do siostry. Marcin wziął od niej tacę i postawił na stoliku, a sam usiadł w fotelu, gdzie siedział wcześniej.  
— Czemu płaczesz?
— Tęsknię za mamą i tatą.
— Ja też siostrzyczko i chciałam cię przeprosić za to, że na ciebie tak naskoczyłam.

498 czyt.
80%52
Margerita

opublikowała opowiadanie w kategorii obyczajowe, użyła 363 słów i 2129 znaków, zaktualizowała 25 lip o 21:08.

2 komentarze

 
  • Dorinka

    Dorinka · 24 lipca

    mi się bardziej podobała poprzednia wersja ale

  • AnonimS

    AnonimS · 24 lipca

    Sielski obrazek przyciąga wspomnienia.