Materiał znajduje się w poczekalni. Prosimy o łapkę i komentarz.

Winna

Wracam z pracy jak zwykle tą samą drogą. Nigdy nie jeżdżę autem, bo do pracy mam jakieś 10-15 min spacerkiem przez przepiękny park. Przez gęste chmury nieśmiało przedzierało się słońce. Jest chłodny, wręcz mogę powiedzieć, że mroźny dzień, ale czego się spodziewać, skoro jest połowa stycznia. Strasznie nie lubię tych chłodnych miesięcy, zima i późna jesień mogłyby dla mnie nie istnieć. Wszystko jest uśpione pod warstwą śniegu, a do tego ten przeszywający wiatr, Brr. Po mimo, że ubrałam kilka warstw pod płaszcz, czułam jak przeszywa mnie zimny dreszcz.  
-Boże, marzą mi się wakacje gdzieś w ciepłych krajach. -burknęłam pod nosem
Kiedy doszłam do domu od razu udałam się do łazienki, aby nalać wody do wanny. Gorąca kąpiel przyda się po tak męczącym dniu, aby trochę się odprężyć, a dodatkowo się rozgrzeje. Zapaliłam moją ulubioną świeczkę, aby dodatkowo rozpieścić mój zmysł węchu. Zdjęłam ubrania i zanurzyłam się w ciepłej, wręcz gorącej wodzie, zamknęłam oczy i od razu wyobraziłam sobie, że leże na gorącej plaży. Chyba naprawdę potrzebuje wakacji.  
Po kąpiel owinęłam się w szlafrok i poszłam do sypialni, aby ubrać mój ulubiony dresik. Jest piątkowy wieczór, nie mam żadnych planów, więc postanowiłam napić się lampki wina i obejrzeć serial, który w ostatnich dniach zdobył moje serce. Udałam się do salonu, z barku sięgnęłam butelkę z winem oraz jedną lampkę. Usiadłam na kanapie, nalewając sobie wina do lampki, włączyłam telewizor i zawinęłam się pod kocykiem z trunkiem w dłoni. Lubię tak spędzać wieczory po ciężkim tygodniu. Pracuję w dużej firmie marketingowej na stanowisku dyrektora działu, więc trochę stresu mnie to kosztuje, ale kocham swoją pracę, szczególnie kiedy pojawia się klient i stajemy do przetargu z innymi firmami. Ten dreszczyk rywalizacji, daje mi takiego kopa, ale przez to wieczorami leże i leczę migreny winem.  
Z myśli wyrwał mnie dźwięk mojego telefonu, na wyświetlaczu widniał napis "Monia".
-Hej Natka, masz może dzisiaj czas się spotkać? -zapytała moja przyjaciółka
-Hej, no jasne, a coś się stało? -zapytałam odkładając lampkę wina  
-Tak jakby, za ile była byś w stanie pojawić się w naszym ulubionym pubie?- zapytała z zadowoleniem w głosie  
-No nie wiem, godzinka i jestem, ale powie..
-To świetnie, czekam tam na ciebie, do zobaczenia. - powiedziała nie dając mi dokończyć i rozłączyła się
Zaniepokoiłam się i szybko zerwałam się z kanapy i pobiegłam do sypialni, aby przebrać się w coś bardziej wyjściowego. Ubrałam czarne rurki, biały do połowy ud golf, szybko pomalowałam się i chwytając moją czarną torebkę poszłam do salonu i zadzwoniłam po taksówkę. Następnie do torebki  schowałam portfel, dokumenty, telefon. Ubrałam czarną kurtkę, czarne kozaki na słupku i owinęłam się szalem. Gotowa wyszłam z mieszkania, zamykając za sobą drzwi i zeszłam na dwór, aby poczekać na taxi. Po około 5 minutach zjawiła się pod blokiem i pojechałam w umówione miejsce. Po około 30 minutach byłam na miejscu, zapłaciłam za przejazd i udałam się do pubu. W środku zaczęłam rozglądać się w poszukiwaniu Moni. Siedziała przy jednym ze stołów i siąpiła drinka przez słomkę. Chyba naprawdę coś się stało.  
-Hej, jestem już, długo na mnie czekałaś? -zapytałam zdejmując kurtkę i siadając na krześle
-Jestem tu od 2 godzin, przyszłam prosto po pracy. - powiedziała zrezygnowanym głosem
-Co się stało? Przez telefon nic mi nie powiedziałaś, martwię się. -powiedziałam zdenerwowana  
-Na początek, chcesz coś do picia? -zapytała  
-Tak, poczekaj pójdę szybko coś kupić. - oznajmiłam i poszłam do baru  
Wróciłam po chwili do przyjaciółki z drinkiem w ręku.  
-No to mów. - kiwnęłam głową  
-Słuchaj, mam dość już tego korpo świata, tej zjebanej zimy, jeszcze ta monotonia. Rozmawiałam dziś z Dagą i doszłyśmy do wniosku, że musimy wyjechać. -powiedziałam Monia
-Ale jak to wyjechać? Chcecie to wszystko rzucić? - zapytałam zaskoczona
-Nati, źle zrozumiałaś, wyjechać, ale na jakieś wakacje, pracujemy cały rok, musimy odpocząć, ty też. - powiedziała  
-O tym samym dziś myślałam wracając z pracy. Jestem zmęczona już tym wszystkim. Kiedy chcecie jechać? -zapytałam podekscytowana  
-W poniedziałek, już wszystko zaklepane. - powiedziała biorąc łyk napoju  
-Oszalałaś? Ale zgoda, zadzwonię jutro do szefa i powiem, że biorę 2 tygodnie urlopu. -odpowiedziałam bez zastanowienia  
-Za to cie uwielbiam. - powiedziała  
-A gdzie lecimy? -zapytałam  
-Trochę oklepany kierunek, ale wybrałam Tunezję. -powiedziała wzruszając ramionami
Siedziałyśmy w pubie dobre kilka godzin po pijając drinki i ciesząc się z nadchodzących wakacji. Około 1 w nocy wróciłam do domu, nawet nie pamiętałam jak znalazłam się w łóżku. Przez ilość alkoholu nie miałam problemu, żeby zasnąć.  
Weekend spędziłam w galerii kupując ubrania na wyjazd. Cieszyłam się na ten wyjazd jak dziecko, a moje przyjaciółki razem ze mną.  
-Monia jestem ci tak wdzięczna, że to wszystko zorganizowałaś. -powiedziała Daga
Siedziałyśmy w galeryjnej kawiarni. Śmiałyśmy się i wyobrażałyśmy co będziemy robić na wakacjach.  
Wariatki, po mimo, że mamy już po 28 lat, to nadal czasami zachowujemy się jak nastolatki. Poznałyśmy się kiedy zatrudniłam się do mojej pierwszej pracy w restauracji, dziewczyny już tam pracowały, szybko złapałyśmy świetny kontakt. I tak przyjaźnimy się już 6 lat. Jestem losowi wdzięczna za taką przyjaźń.
-Ej Nati, Nati. - z zamyślenia wyrwał mnie głos Moni  
-Przepraszam, rozmarzyłam się. - zaśmiałam się  
-Zobacz, Tomek tam idzie. - powiedziała Monia  
Na to imię aż się spięłam. Tomek to mój były chłopak. Nic dobrego mnie przy nim nie spotkało, a wręcz odwrotnie.
-Kur*a co on tutaj robi? - powiedziałam do dziewczyn  
-Nie jest sam. Jakaś laska z nim jest. - dodała Daga
-Niszczy życie innej, boże ta dziewczyna nie wie co ją czeka. -powiedziałam a w głowie miałam jego ostatnie słowa  
"Sprawię, że jeszcze będziesz moja" Nah, aż się wzdrygłam na tą myśl.  
Nagle nasze spojrzenia się spotkały.  
-O nie, nie. Zauważył mnie. - powiedziałam szeptem do dziewczyn  
-Chodźcie idziemy już do domu. - zaproponowała Monia
Wstałyśmy z naszych miejsc, zaczęłyśmy zbierać nasze zakupy, gdy nagle usłyszałam jego głos.
-Hej, Nati, możemy chwilę porozmawiać? - zapytał lekko zdenerwowany  
-Nie mamy o czym rozmawiać. - powiedziałam podnosząc wzrok na niego
-Ja, ja chciałem cie przeprosić. Wiem, że jest na to za późno, ale wiem, że nie tak powinniśmy się rozstać i wiem, że nie byłem najlepszym chłopakiem, dlatego przepraszam cie. - powiedział i opuścił wzrok na podłogę
-Dzięki, coś jeszcze? Śpieszy nam się. - powiedziałam wkurzona  
-Nie, już wszystko. Do zobaczenia. - powiedział i odszedł  
No nie wierzę, on mnie przeprosił, ale tego co mi zrobił nie da się naprawić zwykłym "przepraszam". Co mu się w ogóle stało? Taki milutki, skruszony.
-Co to było? Chyba się w głowę uderzył? -zaśmiała się Daga
-Może sobie przemyślał wszystko i zmienił się. - powiedziała Monia
-Nie wiem. Może. Te przeprosiny wydawały się szczere. -powiedziałam zamyślona  
Po zakupach z dziewczynami wróciłam do domu z tą samą myślą, która trapiła mnie całą drogę powrotną. Może on naprawdę się zmienił i naprawdę żałuje tego co się stało.  
Oderwałam się od tych myśli i udałam się do sypialni, aby dokończyć pakowanie. Jutro poniedziałek, muszę wstać o 4, bo o 7 mamy wylot. Włączyłam moją ulubioną playlistę i tańcząc kończyłam pakowanie. Kiedy to robiłam usłyszałam przychodzącą wiadomość na telefon, oderwałam się na chwilę o spojrzałam na wyświetlacz telefonu. Zdziwiłam się, gdy zobaczyłam, że była ona od nieznanego numeru.  
NIEZNANY: Hej tu Tomek, popytałem po naszych starych znajomych i udało mi się zdobyć twój nowy numer. Chcę cie tylko jeszcze raz przeprosić, naprawdę żałuje tego co ci zrobiłem. Wiele bym dał, żeby cofnąć czas i być lepszym chłopakiem. Jeżeli będziesz chciała się spotkać i porozmawiać ze mną to odezwij się.  
Byłam w szoku. Kilka raz czytałam i analizowałam treść wiadomości. Naprawdę się zmienił, ale chyba nie jestem gotowa, żeby się z nim spotkać, a może powinnam?

ManiaHania

opublikowała opowiadanie w kategorii obyczajowe i dramaty, użyła 1562 słów i 8564 znaków.

Dodaj komentarz