W policyjnych mundurach cz IX

9

Tymczasem starszy aspirant Waldemar Poznański i posterunkowa Julia Lipiec patrolowali ulice miasta. Podczas patrolowania niewiele się działo. Postanowili wejść na stary niewielki cmentarz. Cmentarz ten znajdował się nie daleko technikum ekonomicznego i gastronomicznego. Część osób odwiedzających cmentarz a także mieszkańcy z okolicznych budynków skarżyli się na młodzież, która się tam zbierała. Na razie jednak cmentarz wydawał się prawie pusty.  
- Ty, Julia. A ty dlaczego wstąpiłaś do policji?
- Najpierw chciałam być psychologiem. Chociaż czy ja wiem czy tak chciałam... Po śmierci rodziców...
- To twoi rodzice nie żyją? Współczuję - przerwał Waldek
- Miałam 18 lat gdy zginęli w wypadku samochodowym, tuz przed urodzinami. Dzięki wujkowi... mogłam ukończyć szkole, liceum. Po maturze poszłam na psychologię, ale przerwałam i ukończyłam szkołę policyjna.
- Przerwałaś psychologię czemu?
- No, nie tak. Mam licencjat z psychologii, może kiedyś... może w przyszłym roku dokończę i będę panią mgr. Poczułam jednak ciągoty do munduru, do dyscypliny, ja bym tak wszystkich na baczność postawiła i przeczołgała...    
- Żartujesz? Taka miła, subtelna dziewczyna jak ty.      
- Nie znasz mnie - popatrzyła na jego zdziwioną twarz - No może troszeczkę żartuję. Od ponad roku pomagam takiej wieloletniej rodzinie. Wdowa z czwórką dzieci, w tym dziewczyna na wózku.    
- No widzisz... Pięknie.
- Na początku chciałam dla niej oddać krew. Nie udało się, ale i tak oddaję.
- No widzisz...
- Najbardziej lubię jak wbijają mi igłę.
- Żartujesz?
- No może trochę. A co ty taki delikatny. Opowiedz o sobie.
Miał już zacząć gdy Julia, która domyślała się, że młodzież z szkół lubi zebrać się z drugiej strony muru okalającego cmentarz. Znała to miejsce na tyle dobrze, że przez wyrwę w murze wraz z Poznańskim przedostali się na drugą stronę. I...  
- Bingo! - krzyknęła.
- O! dzień dobry paniom – powiedział Poznański i zapytał – a co panienki palą?
- Papierosy – odpowiedziała jedna z nich.
- Na pewno? - zapytała Julia - a i to nieładne, prawda panie starszy aspirancie.
Poznański nie zdąrzyl odpowiedzieć, gdy usłyszeli;    
- A co chcesz zapalić?  
Pytaniem, odpowiedziała nie wysoka dziewczyna o śniadej twarzy i włosach smolistych, takiej latynoskiej urodzie. Widząc minę aspiranta podała Julii papierosa. Policjantka pociągnęła, a następnie zaciągnęła się na dobre. Tymczasem starszy aspirant Waldemar Poznański, zapytał;
- Jak się nazywacie?
- Trąbka i Bombka – odpowiadała Wysoka jasnowłosa blondynka o pełnej okrągłej twarzy podała legitymacje szkolną, za nią „śniada”.
- Żarty wam się trzymają. Może odechcą się wam jak pojedziemy na komendę.
Podała legitymacje. Na legitymacjach było napisane Julitta Trąbka i Magdalena Bąmpka, trochę nieortograficznie, ale zawsze. Poznańskiemu zrobiło się nie swojsko. Nastąpiła się krotka cisza, którą przerwała pytaniem Julitta.
- No i co? To papieros?
- Papieros – przytaknęła starsza posterunkowa Lipiec.  
- No to już pani posterunkowa starsza wypali sobiedo końca.  
Julia zwróciła się do trzeciej dziewczyny jak by dopiero teraz o niej się przypominało, jakby teraz wstydziła się że wypaliła jej pół papierosa.
- No ja tu przyszłam na chwileczkę, mam przerwę w lekcji wuefu i muszę wracać – mówiła jakby usprawiedliwiała się i to że stoi w samym stroju gimnastycznym w chłodny październikowy dzień – to mogę już iść? - zapytała.
- Idź – powiedział Poznański.
- Dziękuję – odpowiedziała - A tak przy okazji to po zdaniu matury chyba zapiszę się do was. W tych mundurach wyglądacie bardzo ekstra tak o...- powiedziała na odchodne, biegnąc już w kierunku szkoły dodała -  nazywam się Kamińska, Lidka Kamińska z drugiej klasy technikum ekonomicznego.
- I wy też, idzie sobie - powiedział Poznański z rezygnacją w głosie.
Po chwili wszyscy rozeszli się.  Starszy aspirant Waldemar Poznański i posterunkowa Julią Lipiec, szli w kierunku radiowozu, gdy wróciła do tematu swojego wolontariatu, otrzymała telefon.
- O wilku mowa, jak to mówią.
- A co nazywa się Wilk?
- Nie no co ty. Pani Perliszek
W samochodzie starsza posterunkowa wyjaśniała, że kobieta, o której opowiadała, chce by Julia z młodym poszła jutro do urologa, bo ona nie może.  
- A co mu jest ? - zapytał Poznański, gdy ruszył radiowozem.
- Nie wiem. Profilaktyczne czy jak? Do urologa? Mam wolne to pójdę, to się dowiem.
- No to pięknie tak.
- Zawsze tak „przytakasz”?
- Mówi się przytakujesz – zakończył rozmowę

przematt

opublikował opowiadanie w kategorii obyczajowe i inne, użył 816 słów i 4684 znaków, zaktualizował 27 lip 2020.

Dodaj komentarz