Przystojny hipnotyzer

Wstęp  

     Mam na imię Adam Goldberg jestem trzydziestopięcioletnim mężczyzną  swoim czarującym, a zarazem niewinnym, jak u dziecka uśmiechem hipnotyzuję.  
Jeżdżę czarnym mercedesem z przyciemnianymi szybami. Na Ursynowie przy ulicy Plakatowej 5 mam swój gabinet hipnozy relaksacyjno erotycznej. Pomieszczenie jest pomalowane na biało, a na podłodze leżą kafelki. Pod oknem stoi biurko, przy którym właśnie siedzę mój nadgarstek zdobi złoty zegarek. A na palcu znajduje się sygnet z zielonej cykorii.  Obok znajduje się kozetka ze skórzanej tapicerki. Kocham to, co robię, a jeszcze bardziej mnie podnieca wydawanie moim pacjentkom rozkazów.  

W drzwiach staje młoda dziewczyna, która ma na sobie spódniczkę w kratę i błękitną bluzkę z dużym dekoltem.
     - Dzień dobry przepraszam za spóźnienie – mówi.  
     Podnoszę głowę i widzę nieziemsko piękną kobietę. Z miejsca podrywam się z krzesła i do niej podchodzę, uśmiechając się przy tym.  
     - Proszę niech pani spocznie, a jak pani na imię?
     - Marta.
     - Ładnie.  
     Po tych słowach odsuwa krzesło, kobieta siada na samym brzegu, palce splatając na kolanach.  
     - Nic nie szkodzi, co tak piękną kobietę, jak pani do mnie sprowadza?  
     - Koleżanka mi pana poleciła, bardzo przy tym sobie chwaląc, że dzięki panu jest bardziej pewna siebie. Nawet wymieniła całą garderobę – dodaje.
     - To miłe z jej strony, że robi mi na mieście reklamę.  
     - Chciałabym być taka jak ona, ale za bardzo nie wiem, jak to zrobić.  
     - Pomogę pani w tej metamorfozie. Na początek proszę podciąć włosy i je przefarbować.  
     - Dobrze, jeszcze dziś umówię się na wizytę do fryzjera.  
     - Doskonale, mam do pani prośbę.  
     - Jaką?
     - Jak pani będzie miała, już ścięte włosy to, żeby pani zrobiła sobie zdjęcie.  
     - Dobrze.  
     - Dziękuję.
     Marta ze stolika bierze wizytówkę, po czym wstaje z krzesła i rusza do drzwi kręcąc przy tym tyłkiem.  
     Niezła z niej laska – myślę.  
     Na ścianie naprzeciwko okna wisi czterdziestocalowy telewizor. Z szuflady wyciągam pilota i włączam muzykę relaksującą, żeby się w nią  w słuchać zamykam oczy.  
Czterdzieści minut później do gabinetu wchodzi Tamara.  
     - Przepraszam za spóźnienie, ale nie mogłam wcześniej.  
     Unoszę głowę do góry i widzę młodą kobietę w potarganych włosach i strasznie brudnym ubraniu.
     - Zapraszam na kozetkę.  
     Kobieta posłusznie kładzie się na niej palcami miętosi nogawkę od spodni.  Przysuwam krzesło bliżej i zakładam nogę na nogę.  
     - Zamknij proszę oczy twoje ciało jest zrelaksowane, a oddech spokojny. Nic innego cię nie interesuje tylko relaks. Tamaro, co w tej chwili czujesz?
     - Dawno taka odprężona nie byłam.  
     - Doskonale, a teraz mi opowiedz, co widzisz?  
     - Widzę przed sobą sześć drzwi z napisami.  
     - Co jest na nich napisane?  
     - Na pierwszych jest napisane pokój negatywnych myśli.  
     - Świetnie chcę, żebyś weszła do środka.  
     Tamara podchodzi do nich, po czym naciska klamkę i wchodzi do środka.  
     - Co tam jest?
     - Na środku stoi stół z szufladami.  
     - Usiądź przy nim.  
     Kobieta siada przy stole twarz ukrywa w dłoniach i płacze.  
     - Zajrzyj do szuflady.  
     Tamara otwiera ją i wyciąga białą kartkę z piórem wiecznym.  
     - Co teraz?  
     - Zapisz na niej wszystkie te wspomnienia, co wywołują u ciebie negatywne myśli.  
     Kobieta zabiera się za spisywanie, kiedy już kończy to odkłada pióro.  
     - Teraz przeczytaj Tamaro, co masz napisane.  
     Wstaję z krzesła, żeby rozprostować kości potem siadam przy biurku.  
     - Czy mogę, już zacząć czytać?
     - Tak.  
     - Nazywam się Tamara mam dwadzieścia dwa lata. Jestem samotną matką trójki dzieci w alkoholizm wpadłam przez mojego faceta Michała.  
     - A co on takiego zrobił?
     - Umarł, zostawiając mnie z trójką dzieci. Michale, gdzie kol wiek jest twoja dusza to wiedz, że cię nie nawiedzę  z całego serca.  
     - Tamaro złóż teraz kartkę w pół i schowaj ją z powrotem do szuflady.  Następnie przekręć klucz i połóż na blacie.
     Kobieta wykonuje jego polecenie.  
     - Bardzo dobrze, a teraz opuść pokój negatywnych myśli. Z chwilą zamknięcia drzwi nie masz powrotu.  
     Kobieta wstaje z krzesła i wychodzi, zamykając za sobą drzwi. Po chwili Tamara wybudza się z hipnozy potem wstaje i rusza do wyjścia.  
     - Panie Adamie to było takie ekscytujące, czy mogę się umówić na następną wizytę.  
     - Oczywiście.  
     Z szuflady wyciągam kalendarz i notuję następną wizytę. Po czym wstaje z fotela podchodzę do klientki i opuszczamy gabinet.  W korytarzu pomagam jej założyć płaszcz potem sam to robię i wychodzimy na dwór. Z kieszeni wyciągam wizytówkę, a na jej odwrocie zapisuję numer telefonu po czym jej ją wręczam. Tamara bierze od niego wizytówkę i rusza przed sobie.

Kiedy zostaję na ulicy sam z kieszeni wyciągam telefon i wykręcam numer do korporacji taksówek.
     - Taxi Max w czym mogę pomóc?
     - Dzień dobry chcę zamówić taksówkę.
     - Dobrze, a jaka ulica?
     - Plakatowa pięć.
     - Już wysyłam taksówkę.  
     Po dziesięciu minutach przed budynek, w którym się mieści gabinet hipnozy zajeżdża taksówka wsiadam do niej.  
     - Dokąd jedziemy?
     - Na Nowogrodzką 25.
     - Robi się.  
     Po dziesięciu minutach taksówka zatrzymuje się przed budynkiem z napisem Dom dziecka. Płacę taksówkarzowi i wysiadam, gdy ten odjeżdża to wchodzę do środka. Na tablicy sprawdza, gdzie jest dyrektor i rusza na pierwsze piętro, gdzie on przyjmuje, po chwili się zatrzymuje przed drzwiami. Następnie z bijącym serce wchodzi do środka.  
     - Dzień dobry.
     - Dzień dobry w czym mogę pomóc?
     - Moja żona marzy o córce.
     - Rozumiem, gdzie jest pańska żona?
     - W domu i nie wie, że tu przyjechałem chcę zrobić jej niespodziankę.  
     - A w jakim wieku miałaby być dziewczynka?  
     - To nie ma najmniejszego znaczenia może mieć nawet dziewięć lat.  
     - Ma pan szczęście.  
     - Dlaczego?
     - Bo tak się składa, że mamy dziewczynkę w tym wieku.  
     - Naprawdę?  
     - Tak.
     - A mógłbym ją zobaczyć?  
     - Oczywiście.
     Po tych słowach dyrektor wstaje i wychodzi, po chwili wraca z dziesięcioletnią dziewczynką.  
     - Przywitaj się ładnie.  
     - Dzień dobry panu.  
     - Dzień dobry, jak ci na imię?  
     - Aneta proszę pana.
     - Ładnie.
     - Dziękuję.  
     Po wyjściu dziewczynki z gabinetu dyrektora mężczyźni zostają sami.  
     - Co wiemy o jej rodzicach?
     - Nie wiele trafiła do nas jak miała rok.
     - Rozumiem, co musimy zrobić, żeby ją adoptować?
     - Wypełnić formularz.  
     Dyrektor z szuflady wyciąga odpowiednie papiery i wręcza przyszłemu rodzicowi.  

Nazywam się Magda jestem trzydziestopięcioletnią kobietą o szarych oczach. Wzrostu mam siedemdziesiąt sześć mieszkam w pięknej willi z basenem i dużym ogrodem. Właśnie krzątam się, po kuchni w czerwonej satynowej koszulce jest to ulubiony kolor mojego mężulka. Pomieszczenie jest urządzone w nowoczesnym stylu na podłodze leżą kafelki sprowadzone prosto z Włoch.  Właśnie zaczęłam strugać ziemniaki na obiad, gdy zadzwoniła moja komórka.  
     - Halo?
     - Cześć kochanie, co robisz?
     - Gotuję obiad, jak było w pracy?
     - Świetnie w domu wszystko ci opowiem.  
     - Okey, a kiedy będziesz?
     - Za godzinę, bo mam na mieście coś do załatwienia.  
     - To czekam pa.
     Po tych słowach się rozłączam i dokańczam struganie ziemniaków, które wstawiam na ogień.  W między czasie postanawiam usmażyć mięso, gdy wszystko mam gotowe idę do sypialni.  Z szafy wyciągam czerwoną sukienkę i szpilki kładę na łóżku i w łazience wchodzę pod prysznic. Po kąpieli w stroju Ewy wracam do pokoju siadam przy toaletce i zaczynam suszyć włosy te na dole też.  
     Potem zakładam sukienkę robię makijaż i schodzę do kuchni, gdzie czekam na powrót męża. Po godzinie w domu zjawia się mój maż podrywam się z krzesła i do niego podbiegam, dając mu całusa na przywitanie.  
     - Skarbie ślicznie wyglądasz w tej sukience.
     - Dziękuję, a teraz zapraszam na obiad, bo wszystko wystygnie.
     - Dobrze więc chodźmy.  
     Po tych słowach Adam bierze żonę za rękę i udają się do kuchni. Mężczyzna odsuwa krzesło, a ja na nim siadam, po czym stawia przede mną talerz następnie zajmuje miejsce naprzeciwko mnie.
     - Smacznego.
     - Smacznego.  
     Po skończonym posiłku wstaję od stołu naczynia wkładam do zlewu. I zabieram się do ich zmywania, ale mój mężczyzna mi w tym przeszkadza, więc zostawiam i siadam mu na kolanach.  
     - Przez telefon mi coś mówiłeś, że chcesz o czymś opowiedzieć, więc słucham, co takiego wydarzyło się u ciebie w pracy?
     - Przyszła dziś do mnie kobieta, która jest matką trójki dzieci i ma na imię Tamara.  
     - Ładnie.
     - Mi też się podoba, a do tego jest z niej piękna kobieta, ale strasznie zaniedbana, czy zgodzisz się z nią zaprzyjaźnić?
     - Pewnie dla ciebie wszystko.
     - Dziękuję.
     - Jutro do niej zadzwonię i umówię na spotkanie tylko musisz mi dać numer telefonu do tej kobiety.  
     Mężczyzna z kieszeni wyciąga kartkę z zapisanym telefonem. Chwytam komórkę i nabijam numer, podpisując imieniem męża klientki.  
     - Gotowe.
     - Prawdziwy ze mnie szczęściarz, że mam tak cudowną żonę.
     - Przestań, bo się zaczerwienię.  
     Po tych słowach wstaję z męża kolan łapię go za rękę i prowadzę do sypialni, gdy już w niej jesteśmy  to popycham w stronę łóżka. Mężczyzna ciężko  na nie opada dłońmi opierając się o materac. Odwracam się do męża plecami i bardzo powoli zaczynam ściągać koszulkę, gdy jestem naga.  
Obchodzę łóżko dookoła i kładę się na nim na brzuchu mąż wyskakuje z ubrań i w stroju Adama kładzie się obok mnie. Zaczyna całować od szyi w dół językiem przy tym smakując skórę, po wstępnych igraszkach ogniście się kochamy. Gdy jest już po wszystkim zasypiamy w swoich objęciach.

Rano wstaję w doskonałym nastroju udaję się do łazienki. Gdzie biorę prysznic, po kąpieli w sypialni zakładam skórzane leginsy i top. Następnie robię sobie makijaż i wychodzę z pokoju. W kuchni zastaję męża krzątającego się, po niej. Podchodzę do niego i przytulam się do jego pleców daję mu całusa w policzek, po czym siadam przy stole.  
     - Co dziś będzie na śniadanie?
     - Jajecznica na boczku ze skwarkami i tosty.
     - Mniam pychotka.  
     Gdy wszystko już ma gotowe to nakłada na talerz i stawia przed żoną. A sam siada naprzeciwko niej i w milczeniu spożywają posiłek.  
     - Kochanie, czy pamiętasz, jak mi mówiłaś, że chcesz adoptować dziecko?
     - Jak mogłabym zapomnieć zrobiłeś mi potworną awanturę.  
     - Bo nie byłem wtedy gotowy na to, a żeby pod swój dach przyjąć obce dziecko. Ale teraz jestem wczoraj byłem w domu dziecka skąd wziąłem papiery adopcyjne.  
     - Naprawdę zrobisz to dla mnie?
     - Tak.
     - Pokaż je.
     Mężczyzna wstaje od stołu i wychodzi z kuchni, po chwili wraca z zieloną teczką i kładzie przede mną. Otwieram, a w  środku są zdjęcia i formularz.
     - Jest bardzo śliczna.  
     - Kochanie muszę iść, już do pracy pamiętaj, że masz zadzwonić do Tamary.  
     Odprowadzam męża do drzwi daję mu całusa i zamykam za nim drzwi. Chwytam komórkę i wykręcam numer Tamary.
     - Halo?
     - Witam jestem żoną Adama Goldberga mąż kazał mi do ciebie zadzwonić. Czy mogłybyśmy się spotkać?
     - Może innym razem, bo nie mam z kim dzieci zostawić.  
     - Nic nie szkodzi ja przyjadę do ciebie tylko podaj adres.  
     - Mokotowska 5 mieszkanie znajduje się na parterze drzwi na wprost.
     - Okey.  
     Po tych słowach się rozłączam wychodzę z domu i wsiadam do auta. Piętnaście minut później zatrzymuje się przed kamienicą, po czym wchodzę do klatki schodowej i naciskam dzwonek. Drzwi otwiera mała dziewczynka buzię ma całą usmarowaną dżemem.  
     - Czy zastałam twoją mamę?
     - Tak.
     - A zawołasz ją?
     - Pewnie mamo! Ktoś do ciebie!
     Dziewczynka zostawia mnie przy drzwiach, a sama biegnie w głąb mieszkania.  Z kieszeni wyciągam komórkę i dzwonię do męża, ale odzywa się poczta głosowa.
     - Witaj wszystko idzie z godnie z planem stoję właśnie pod drzwiami Tamary.
     Potem się rozłączam, bo staje przede mną Tamara, która niechętnie mnie wpuszcza do środka i zaprowadza do salonu.
     W pomieszczeniu tym panuje straszny bałagan siadam na krześle, a pani domu zajmuje miejsce naprzeciwko.  
     - Magdo napijesz się czegoś?
     - Nie dziękuję.
     - Więc co cię do mnie sprowadza?
     - Tak jak już wspominałam przez telefon mąż prosił mnie, żebym się z tobą zaprzyjaźniła.  
     - Ale po co?
     - Ponieważ na tym polega jego praca, a ja mu pomagam.
     - No dobrze to co mam zrobić?
     - Na początek zamieszkać razem z dziećmi u nas.
     - Nie chcę robić kłopotu.
     - To żaden kłopot dom jest duży i wszyscy się w nim zmieścimy.
     - No dobrze to kiedy moglibyśmy się wprowadzić?
     - Nawet teraz.
     - Jutro z samego rana się zjawimy.
     - Świetnie.
     Po tych słowach wstaję z krzesła i ruszam do wyjścia, po czym opuszczam kamienicę.  

W drodze powrotnej zatrzymuję się przed sklepem zabawkami. Biorę głęboki wdech, po czym wysiadam i wchodzę do środka. Przez chwilę przechadzam się między regałami, ale nic tam nie znajduję. Sklepowa widzi moje niezdecydowanie podchodzi.  
     - Może mogę w czymś pomóc?
     - Tak.
     - Szuka pani jakiejś konkretnej zabawki, czy może być ona jaka kol wiek?
     - Obojętnie byle dzieci znajomej miały czym się bawić.
     - W takim razie mam coś odpowiedniego lalka niemowlak z akcesoriami jest to idealna zabawka dla dziewczynki.
     - Biorę.
     Po zrobieniu zakupów wracam do domu prezenty przeznaczone dla Tamary dzieci umieszczam w pokoju na piętrze.  Następnie udaję się do  sypialni, gdzie przebieram się w szlafrok. Nagle słyszę odgłos otwieranych drzwi i kroki na schodach. Odwracam się gwałtownie i widzę przed sobą męża. Podchodzę do niego i się witam z nim.
     - Jak było w pracy?
     - Świetnie.
     - To się cieszę.
     - A tobie, jak minął dzień?
     - Doskonale jutro wprowadza się do nas Tamara z dziećmi.
     - Naprawdę?
     - Tak.
     Kolację postanawiam, że zjemy w łóżku  w tym celu idę do kuchni zostawiając męża samego. Dziesięć minut później wracam z tacą stawiam na stoliku nocnym. Potem zrzucam szlafrok i zaczynamy siebie nawzajem karmić.  
     Później się namiętnie kochamy, a w przerwach dokańczamy wypisywać wniosek o adopcję. Po czym wracamy do miłosnych, które trwają do białego rana.

Następnego dnia wstaję o ósmej w stroju Ewy udaję się do łazienki, gdzie biorę kąpiel. Później zakładam dres i schodzę do kuchni, przygotowując śniadanie. Zjawia się mój mąż w bokserkach w kotwice i siada przy stole. Stawiam przed nim talerz z jajecznicą, a sama zajmuję miejsce naprzeciwko. Nagle słyszę dzwonek do drzwi.
     Ciekawe kogo to niesie o tej godzinie – zastanawiam się.
     Wstaję od stołu i dochodzę do nich spoglądam przez judasza i widzę Tamarę z dziećmi. Natychmiast otwieram, wpuszczając Tamarę do środka dzieci jak strzała wbiegają, po czym zamykam.  
     Dzieci odprowadzam do ich pokoju i wracam do kobiety, którą prowadzę do salonu, gdzie siadamy na kanapie i zaczynamy rozmawiać.  
     Nagle do pokoju wchodzi pan domu, stając przed kobietą w oficerskiej pozie.  
     - Dziś dam ci spokój z hipnozą, ale od jutra codziennie o ósmej przychodzisz do salonu. Kładziesz się na kanapie i czekasz, czy to jest jasne?
     - Jak słońce.
     - To się cieszę Madziu idę do pracy.
     - Dobrze kochanie tylko nie zapomnij zabrać formularza adopcyjnego.  
     - Spokojna  twoje rozczochrana główka.
     Po tych słowach mężczyzna wychodzi, zostawiając kobiety same.  
     - No dobrze skoro mój mąż sobie, już poszedł to teraz ja wprowadzę swój plan twojej metamorfozy.
     - Już się nie mogę doczekać to od czego zaczniemy?
     - Zobaczysz.
     Podrywam się z kanapy i prowadzę Tamarę do łazienki. Przed zlewem stawiam krzesło, na którym sadzam przyjaciółkę. Następnie zmaczam włosy potem nakładam szampon i dokładnie myję jej głowę. Potem biorę nożyczki i ścinam włosy do uszu na koniec spłukuję i suszę.  
     - Gotowe.
     Tamara wstaje z krzesła i przegląda się w lustrze.  
     - I jak się podoba twoja nowa fryzura?
     - Jest świetna dziękuję.
     - Nie ma za co.  
     Adam wieczorem przy kolacji widzi nową fryzurę Tamary i jest nią zachwycony. Wstaję od stołu i zabieram się za zmywanie talerzy, ale mój Adaś mi na to nie pozwala, bo dłońmi masuje moje pośladki, gdy kończy to łapie za biodra i zaczyna kołysać w przód w tył. Podniecona zostawiam naczynia na później i prowadzę męża do sypialni, gdzie dokańczamy bara, bara.  
     Następnego dnia mężczyzna idzie do pracy, ale wcześniej z Tamarą spotyka się w salonie na hipnozie, po której wychodzi. A ja z przyjaciółką i jej dziećmi idę do fryzjera oraz na plac zabaw. Wieczorem, gdy dzieci poszły spać urządzamy grę w pokera rozbieranego.  
     Po trzech tygodniach Tamara zmienia się nie do poznania. Miesiąc później sąd nam przyznaje opiekę nad Anetą od tej chwili się naszą córką z czego jesteśmy szczęśliwi.

Margerita

opublikowała opowiadanie w kategorii obyczajowe, użyła 3067 słów i 16856 znaków, zaktualizowała 7 sty o 16:58.

2 komentarze

 
  • iMoje3grosze

    Piszesz raz jako Adam i raz jako Magda mieszając z wątkami narracji autora. To mi trochę przeszkadza. W postaciach głównych bohaterów za mało dla mnie jest ich własnych przemyśleń, spostrzeżeń i emocji.
    Nakaz zaprzyjaźnienia się Magdy z Tamarą wydają się trochę dziwne, sztuczne. Ty byś wpuściła do domu obcą kobietę (ładną, lecz zaniedbaną alkoholiczkę w depresji)? Z litości? Abyś mogła ją wykorzystać? Dodatkowa kochanka dla męża? A może to nie Magda jest bohaterką? Tylko M. Teresa (z Kalkuty). To bym zrozumiał. A do tego trójka dzieciaków (nakarmić, wymyć, zabawić, przypilnować przy lekcjach  
    Adam każe żonie „zaprzyjaźnić” się z pacjentką, czytaj: sprowadzić do swojego domu. W jakim celu? - patrz pytania powyżej w zmienionej wersji. Aaa.. już wiem! Judym :yahoo:  
    Tylko lekarz, terapeuta, który zabiera pracę do domu sam za chwilę będzie potrzebował pomocy psychiatry.
    Czy fragment z Martą jest umieszczony w jakimś celu? Pojawi się jeszcze, bo jak nie, to jest zbyteczny. Fakt, pan hipnotyzer kazał zrobić zdjęcie. Ale zdjęcie dla kogo? No i po co? Aleś mi zrobiła zagwozdkę.
    :yahoo: czy to jest może hipnotyzujący uśmiech? :no:  Ja myślę, że takim uśmiechem można kogoś zauroczyć :beek:  :napalony: , lecz ciężko wprowadzić w sen hipnotyczny.
    Ale generalnie twoje opowiadanie mi się podoba, więc czekam na ciąg dalszy i
    paluszek w górę :zakochany:

  • Margerita

    @iMoje3grosze dzięki

  • agnes1709

    A co to za dziura w środku? Przerwa na reklamy?:D Dałam łapkę, bo Cię lubię, ale kiedy Margaretka napisze o biedakach? U Ciebie sami burżuje, nudne to się już zrobiło :p

  • Margerita

    @agnes1709 Dzięki może następnym razem będzie o biedakach

  • agnes1709

    @Margerita Ale dziura nadal jest, a jaka duuużaaa:lol2:

  • Margerita

    @agnes1709 już nie ma