Marek agentem nieruchomości rozdział 16

Embert był czterdziestoletnim mężczyzną o oczach czarnych niczym węgiel. Zawsze chodził elegancko ubrany. Podczas walki, jaką toczył o życie Marka przez ostatni tydzień, uzmysłowił sobie, iż Bieszczady spodobały mu się tak bardzo, że postanowił zostać w nich na stałe.
     Po południu mężczyzna wybrał się na spacer przedtem udał się na piętro w celu zbadania pacjenta. Jak już zbadał pacjenta to w swoim pokoju się przebrał i wyszedł z domu. Magda widziała go z okna swojego pokoju następnie odwróciła się twarzą do łóżka, na którym spał Marek.  
     Ostrożnie położyła się obok niego i zasnęła w środku nocy zbudziło ją delikatne masowanie, po jej piersi. Otworzyła oczy i zobaczyła, że Marek nie śpi, a kołdra jest odrzucona na bok. Kobieta się zalotnie uśmiechnęła mężczyzna uznał to za zaproszenie, bo zaczął ją całować w usta.  
     - Hi, hi, hi widzę, że ktoś się lepiej czuje?
     - Tak dzięki tobie.
     - Ale ja nic nie zrobiła.
     - Po porostu, że jesteś i za to cię kocham.
     - Ja też cię kocham.  
     Po czym się do siebie  przytulili i zasnęli. O ósmej Embert w parował do pokoju energicznym ruchem odsłonił okno.  
     - Wstawać śpiochy! No już raz dwa pogoda jest taka piękna, a wy chcecie przeleżeć cały dzień w łóżku. Po śniadaniu idziemy wszyscy troje na spacer. A wieczorem zrobisz ukochanemu romantyczny masaż.  
     Marek z Magdą chcieli, czy nie, ale musieli wstać niestety. Mężczyźnie ta ostatnia propozycja bardzo się spodobała, aż się uśmiechnął. Po śniadaniu cała trójka udała się na długi spacer.  
     - Bolą mnie, już nogi nie wiem, jak wy, ale ja wracam do domu.  
     Odwróciła się na pięcie i ruszyła w drogę powrotną, po chwili dołączył do niej Marek i razem szli do domu podziwiając piękno natury. Nagle przystanął Magda zrobiła to samo.
     - Kochanie, czemu się zatrzymałeś?
     - Bo w tym momencie naszła mnie ochota na igraszki z tobą.  
     - Widzę, że mój mężczyzna, już wyzdrowiał.  
     - Tak, tak moja ty czarodziejko.  
     - Ha, ha, ha.  
     Następnie zaczął tańczyć kręcąc przy tym piruety, jak baletmistrz chciał nawet zrzucić ubranie, ale Magda go powstrzymała. Po czym złapała za rękę i zaprowadziła prosto do domu.  
     Ledwo przekroczyli próg to Marek ją pochwycił na ręce i zaniósł do sypialni.  Następnie ostrożnie kładzie ją na łóżku, po czym jej pod tyłek podłożył poduszkę.
     - Mareczku jesteś pewny, że tego chcesz?
     - Tak od miesiąca o tym marzyłem.  
     - Dobrze tylko pamiętaj, że nie dawno byłeś postrzelony i się nie przemęczaj.  
     - Ciii.  
     Kobieta się uśmiechnęła, a potem ściągnęła sukienkę, zostając w samej bieliźnie.  Marek zrobił to samo i przez chwilę leżeli tuląc się do siebie. Początkowo przez majtki dłonią atakował jej muszelkę, ściskając i pocierając. Potem wsadził do środka i gołą głaskał i masował.  
     Kobieta czuła, jak z podniecenia robi się wilgotna. Mężczyzna widząc, że jego ukochana odpłynęła postanowił to wykorzystać. Ściągnął z niej bieliznę, że teraz leżała cała naga przystawił członka i w nią wszedł. I tańcząc ogniście lambadę kołysząc biodrami w przód w tył się kochali.

Margerita

opublikowała opowiadanie w kategorii obyczajowe i erotyczne, użyła 597 słów i 3205 znaków.

2 komentarze

 
  • enklawa25

    :bravo:

  • Margerita

    @enklawa25 dziękuję

  • agnes1709

    To ile czasu on w końcu lizał rany, miesiąc czy tydzień? Bo jak tydzień, to zuch chłop, skoro po dwóch postrzałach już tańczy i bzyka (do tego lambadą). Tylko pozazdrościć takiego Supermana:D

  • Margerita

    @agnes1709 u mnie jest wszystko mozliwe