Sprzątaczka część 1

Podejmowałam się pracy, na przeróżnych stanowiskach. Pracowałam w sklepie ogrodniczym. Zajmowałam się roślinami. Sadzeniem, przesadzaniem, szczepieniem i tak dalej. Miałam drobny kontakt z klientami. Kiedy pytali mnie o jakieś rośliny, zawsze im doradzałam, natomiast nigdy nie stałam przy kasie. No może, wtedy kiedy, któryś pracownik się rozchorował. Niestety to była praca sezonowa. Uwielbiałam to, czym się zajmowałam, ale zawsze w listopadzie musiałam szukać sobie nowego zajęcia. Studiuję zaocznie. Moi rodzice powiedzieli mi, że będą mi płacić za te studia. Oczywiście, ja nie miałabym problemu z tym, aby samodzielnie je opłacić, z tym że z tatą nie miałam nawet potrzeby wdawać się w dyskusję. Nie potrafię usiedzieć na miejscu. Nie mogę być zamknięta w czterech ścianach. Jak pomyślę sobie, że moje koleżanki studiują zaocznie i siedzą w domu, nic nie robiąc to, mnie krew zalewa. Jak można być tak leniwym? Najwidoczniej, niektórzy mogą. Ja do grona tych osób nie należę.
Dlatego ze względu na to, jak napisałam wyżej, sezon mojej pracy w sklepie się kończył, postanowiłam poszukać dodatkowego zajęcia. Jeżeli chodzi o mnie, żadna praca nie hańbi. Mogę robić dosłownie wszystko, byle to nie była prostytucja. Kiedy moja mama dowiedziała się, że będę sprzątać u pewnego małżeństwa, była w ogromnym szoku. Jednak nie miała nic przeciwko w dodatku 18 lat już dawno skończyłam, teraz sama decyduję o sobie. Poza tym mężczyzna, którego dom miałam sprzątać, był dość hojny. Na wstępie powiedział mi: Nie liczy się cena, liczy się jakość.
Doświadczenia w sprawach zawodowych, jak  miłosnych mam słabe. Zawsze trafiałam na dupków. Nigdy nie byłam w poważnym związku. Najdłużej byłam z chłopakiem rok. Studiuję Astronomię, zawsze interesowałam się gwiazdami, oraz planetami. Tak miałam swój własny świat, którym był właśnie kosmos. Przenosiłam się do niego niemal codziennie. Zawsze czułam, że jestem inna niż inni, zawsze miałam inne zainteresowania. Na początku myślałam, że jestem dziwna, ale po pewnym czasie uznałam, że jestem po prostu wyjątkowa. Zawsze wyróżniałam się z tłumu. Może nie wyglądem, ale charakterem.
Nadszedł dzień, w którym miałam sprzątać w domu Pani Kasi i Pana Bartka. To nie był mój pierwszy raz, kiedy sprzątałam czyjś dom. Niby w sprzątaniu nie ma nic nadzwyczajnego, ale każdy, kto sprząta, choćby swój dom samodzielnie zwraca uwagę na szczegóły. Można mieć super mopy z najwyżej półki, że tak powiem, ale po umyciu podłogi za trzecim razem, jestem pewna, że pozbyłam się wszystkich farfocli, które mnie po prostu wkurwiały. Tak było w domu młodego małżeństwa. Od razu po przekroczeniu progu domu wparowałam na górę, zabierając po drodze tylko i wyłącznie środki czystości. Nie wiedziałam, gdzie one się znajdują, lecz mój instynkt pedanta od razu pokierował mnie do tak zwanego pierdolnika.  
Ubrałam gumowe rękawice i zaczęłam sprzątać dom, nie rozglądać się po nim szczególnie. Jedyne, na co zwróciłam uwagę to na chemię, którą miałam sprzątać. Niemiecka, kurewsko mocna, dobrze odkazi łazienkę, dlatego te środki zostawiłam przy łazience, wzięłam ze sobą dwie szmatki, pronto i płyn do szyb. Weszłam do pierwszego z pokoi, który był chyba pokojem Pani Kasi. Stos faktur mnie w tym uświadomił i kobiece dodatki, które sama bym pewno kupiła. Dokumenty, które były rozrzucone na stole, ułożyłam w jedną kupkę, nie zwracając uwagi, na to, co tam konkretnie jest. Nie wiem, które z małżonków wpadło na tak genialny pomysł, żeby ustawić tak wysokie ogrzewanie, ale było mi gorąco! Musiałam pozbyć się swojej bluzy, którą rzuciłam, trafiając kapturem na barierkę. Teraz miałam na sobie już tylko obcisłe legginsy i bokserkę z dużym dekoltem. Byłam sama w domu, więc miałam, po prostu gdzieś, to jak wyglądam. Później weszłam do łazienki, którą posprzątałam w 25 minut. Ach te okropne farfocle, na płytkach. Niestety w każdej łazience jest ich dużo. U góry były jeszcze dwa pokoje, ale były zamknięte na klucz, którego nie było w drzwiach, więc pomyślałam, że albo te pokoje są remontowane, albo po prostu mam trzymać się z daleka od nich. Zeszłam na dół, targając ze sobą w pierwszej kolejności odkurzacz, przy okazji odkurzając schody. Kobieta mieszkająca w tym domu ma długie włosy i wszędzie było ich pełno. Kiedy skończyłam, odkurzać umyłam schody, później posprzątałam drugą łazienkę, kuchnię, salon i pokój prawdopodobnie Pana Bartka. Kompletnie nie interesowało mnie czyj to pokój. Chciałam, aby było czysto. Na sam koniec poszłam do sypialni. Tam moją uwagę przyciągnęło zdjęcie małżeńskie Barka i Kaśki.
- O cholera jasna! - przygryzłam dolną wargę, gapiąc się na zdjęcie z uchylonymi ustami.
Bartek, brunet posiadający niebieskie oczy, lekki zarost i usta, które chętnie bym wypieściła swoimi. Prawdopodobnie był wysoki, ale nie miałam pewności.
Kaśka. Nie powinnam tak myśleć, ale miała taką sukowatą urodę. Ruda, zielone oczy, piegi, czerwone usta i paznokcie. Mogłabym się z nią pokłócić, bo chyba nie da sobie w kaszę dmuchać.
Po chwili szybko odłożyłam zdjęcie, na miejsce pukając się w głowę trzy razy.
- Zabierz się za sprzątanie, a nie obczajanie właścicieli domu. - Pomyślałam, marszcząc brwi.
Zaczęłam czyścić lustro. Kiedy skończyłam, spojrzałam na swoje odbicie i wybuchłam śmiechem. Rozwalający się kok, gdzieniegdzie kosmyki, kręconych blond włosów, które opadały na moją naturalną niewymalowaną buźkę. Rumieńce od gorąca, które czułam i lekkiego podniecenia po zobaczeniu zdjęcia Bartka. Postanowiłam zaścielić łóżko, które wyglądało jak pobojowisko.
- Pewno się ruchali.- Pomyślałam, zaciskając usta.
Spojrzałam w prawo i zobaczyłam figurkę Venus z Milo, podeszłam do niej i zaczęłam ją polerować, po czym odłożyłam ją na miejsce. Zrobiłam krok w tył.
- Jezu, przecież ja jestem do niej podobna, o boże jestem aż tak...- Urwałam gadanie do samej siebie, ponieważ usłyszałam, że ktoś wchodzi do domu.
Byłam pewna, że mężczyzna ma wrócić koło 17 lub 18. A może ona zapomniała papierów i wróciła po nie do domu? Wystawiłam głowę przez drzwi sypialni.
- Dzień dobry Pani Kasiu! Proszę się nie denerwować, ja jestem Marcela i sprzątam u państwa na zlecenie pani męża. - Krzyknęłam, lecz nie usłyszałam odpowiedzi.
Po chwili moimi oczom ukazał się mężczyzna ze zdjęcia. Uchyliłam lekko usta i zrobiłam trzy kroki do tyłu. Na żywo wyglądał jeszcze lepiej niż na zdjęciu. Miałam wrażenie, że gdzieś go już widziałam.
- Witam, to nie Kasia, tylko Bartek miło mi. - Mężczyzna posłał mi zadziorny uśmiech i wyciągnął dłoń w moim kierunku.
Uścisnęłam ją dość mocno. - Ma... Ma... Marcela. - Wydukałam. Jego perfumy mnie wręcz oszołomiły.
- Na żywo, bez makijażu, jesteś, jakaś taka, słodsza.- mężczyzna urwał, po czym wsunął ręce do swoich kieszeni. Zaczął mi się przyglądać, mierząc mnie wzrokiem od stóp do głów.
Serce zaczęło mi szybciej bić. On był taki wysoki, że mogłabym się wspinać po nim, żeby skraść mu pocałunek. Zawstydziłam się po chwili i zrobiłam dwa kroki w tył. Łóżko stojące za mną podcięło mi nogi. Dobrze, że miałam miękkie lądowanie, ale aż zaskrzypiało, kiedy na nie padłam. Zrobiłam wielkie oczy. Narzuta przykryła mi oczy. - No to poodkurzałam.- Pomyślałam, próbując wydostać się spod narzuty, która całkowicie rozwaliła moje włosy, które były wszędzie. Zaczesałam je do tyłu, odsłaniając swoją twarz. Podniosłam się na łokciach i poczułam ciepło ciała Pana Bartka na sobie. Spojrzałam na niego.
- Co ty kurwa...?- Zapytałam lekko podniesionym głosem, lecz on przerwał, tłumiąc je pocałunkiem.
Miał miękkie, delikatne i gładkie usta. Położył swoją dłoń na mojej talii.
- Nie spodziewałem się, że cię tu spotkam, ale skoro sama przyszłaś... -mężczyzna zaczął mnie całować po szyi, pocałunkami schodząc niżej.
Starałam sobie ułożyć w głowie to, co powiedział, lecz im bardziej on mnie całował, tym ciężej mi się myślało.
- Portal randkowy!- Niemal krzyknęłam.
Mężczyzna nie reagował na moje słowa, tylko pozbył się mojej bokserki, która zaczęła się podwijać i z czasem mu przeszkadzać. To samo zrobił z legginsami, zostawiając mnie w samej bieliźnie. Z każdym jego pocałunkiem czułam, jak moja cipka zaczyna się robić coraz bardziej wilgotna. Mogłabym próbować okłamywać siebie i jego, że tego nie chcę, ale oboje wiedzieliśmy, jak jest. Z ogromnym trudem udało mi się wydusić z siebie słowa- Masz żonę, nie możesz poczekać, aż ona wróci?
- Mam czekać 3 dni? Poza tym nawet jakbym ją ruchał to i tak myślałbym o Tobie, liżąc jej cipkę, wyobrażałbym sobie, że to Twoja. Zablokowałaś mnie, teraz ja zablokuję Cię. - Mężczyzna przymrużył lekko oczy i jednym zwinnym ruchem obrócił mnie na brzuch. Pozbył się swojej koszuli i spodni.
Obróciłam głowę na bok. Spojrzałam w okno, lekko uśmiechając się do siebie. Nie po raz pierwszy mam kontakt z mężczyzną, ale chyba po raz pierwszy z żonatym. Podniecało mnie to jeszcze bardziej. Jedną dłonią mężczyzna zaczął pocierać moją cipkę przez materiał majteczek, a drugą wsunął pod spód, łapiąc mnie za pierś. Pocierał cipkę, równocześnie bawiąc się moim sutkiem. Wysunęłam swoją dłoń do tyłu, z trudem złapałam jego kutasa swoją drobną i zimną dłonią. Usłyszałam, jak Bartek jęknął z podniecenia. Mężczyzna nie czekał dłużej. Rozłożył moje nogi bardziej, a po chwili zdecydowanym ruchem, wszedł we mnie. Zaczął ruszać rytmicznie biodrami. Obydwoma rękoma złapał moje cycki. Zaczął pieścić palcami moje brodawki. Odwróciłam delikatnie głowę, spoglądając na niego, a on w tym czasie szybko wsunął mi język do ust. Spojrzał mi w oczy, przeszywając mnie na wylot. Odwróciłam głowę, znów spoglądając w okno. Nie chciałam, żeby patrzył na mnie podczas seksu. Uważałam to za zbyt intymne. Jeszcze ta świadomość, że żona może wrócić wcześniej z delegacji, podniecała mnie do takiego stopnia, że soki z mojej cipki wypływały na zewnątrz, a pomimo tego, że była ciasna, jego kutas wchodził w nią jak w masło. Po chwili poczułam na swoich pośladkach klapsa, jednego po chwili drugiego i trzeciego. Z moich ust wydobył się jęk. Podobało mi się to, w jaki sposób mnie rżnie.  
- Jesteś taka ciasna.- Mężczyzna pocałował mnie w szyję, po czym wyciągnął kutasa.
- Wypnij się bardziej. - Złapał mnie za podbrzusze.
Rozszerzyłam bardziej nogi i wypięłam się, tak jak powiedział.
- W którą dziurkę, by tu wsadzić teraz, obie ciasne, obie moje.- Mężczyzna zaczął się śmiać.
Byłam przerażona, on doskonale wie o tym, że nigdy nikt nie pierdolił mnie w dupcię. Miałam nadzieję, że nie zrobi mi tego.
- Za bardzo polubiłem twoją cipkę. - mężczyzna obrócił mnie jednym ruchem.
Byłam obrócona przodem do niego.
- Wiem, że nie chcesz w dupcię, wiem też, że za niedługo będziesz szczytować. Chcę to widzieć.- Bartek zbliżył się do mnie i pocałował mnie zachłannie.
Wsunął swojego kutasa w moją cipkę i zaczął ponownie z sekundy na sekundę coraz szybciej ruszać biodrami. Z moich ust wydobył się głośny jęk. Cały czas miałam zamknięte oczy.
- Spójrz na mnie!
- Nie chcę na ciebie patrzeć, krepuje mnie to.
- A mnie to pierdoli, zawsze dostaję to, czego chcę. Nie wstydź się, tylko spójrz.- z ust mężczyzny wydobyło się warknięcie.
Otworzyłam jedno oko, a po chwili drugie.
- O tak maleńka, patrz prosto w oczy.- Mężczyzna przymrużył delikatnie swoje powieki. Zaczął coraz mocniej napierać na moją cipkę, aż po chwili doszliśmy oboje, w tym samym czasie, patrząc sobie prosto w oczy. Nie zdążył wyciągnąć kutasa. Cała zawartość spermy wylądowała we wnętrzu mojej cipki.
Bartek pocałował mnie jeszcze raz bardzo namiętnie w usta. Po chwili położył się obok mnie. Dyszeliśmy oboje, próbując złapać oddech. Spojrzałam na mężczyznę. Obrączka na jego palcu kazała mi wstać, ubrać się i wyjść.
- Muszę już spadać. - wstałam na równe nogi. Zaczęłam się szybko ubierać.
- Odwiozę cię do domu.- Bartek spojrzał na mnie z uroczym uśmiechem na twarzy.
- Nie, dzięki, przyjechałam samochodem.
- To gdzie go zaparkowałaś?
Próbowałam wymyślić jakieś kłamstwo.- Znaczy się, mama po mnie przyjedzie.- Palnęłam, wychodząc z sypialni.
Złapałam za swoją bluzę i wyszłam z domu Pani Kasi i Pana Bartka. Można powiedzieć, że wręcz wybiegłam. W bramie minęłam się z rudowłosą kobietą.
- Do widzenia Pani Kasiu.- Odparłam beznamiętnie.
- Do widzenia Pani...
Pobiegłam na busa, na którego ledwo zdążyłam. W drodze zaczęłam myśleć o tym, co się zdarzyło. Zdałam sobie sprawę, że przespałam się z żonatym mężczyzną poznanym wcześniej na portalu randkowym. Kiedy dowiedziałam się, że ma żonę, zablokowałam go i powiedziałam wcześniej, że nie chcę mieć z nim nic wspólnego. On zdążył mi tylko odpowiedzieć, że jeszcze kiedyś sama przyjdę, żeby mnie zerżnął. Pragnęliśmy siebie od chwili, w której się poznaliśmy. Od chwili, w której wymieniliśmy się zdjęciami na portalu randkowym. Dostał, czego chciał, ale tak naprawdę sama tego chciałam i nie żałuję. Nawet jeżeli rozwaliłam, jego małżeństwo, nie było mi żal Kaśki. To super laska i na pewno znajdzie sobie kogoś innego.

16 737 czyt.
100%304
Kocica69

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyczne, użyła 2609 słów i 13887 znaków, zaktualizowała 13 lis o 10:29.

4 komentarze

 
  • Ghost

    Ghost · 16 lis 12:55

    Bardzo przyjemne, czekam z niecierpliwością na kolejne ^^

  • enklawa25

    enklawa25 · 13 lis 18:05

    Opowiadanie dobrze napisane fajnie się czyta ma te iskierki rozkoszy i namiętności

  • Historyczka

    Historyczka · 13 lis 13:26

    Zagłosowałam na tak! Podniecające!

  • Kocica69

    Kocica69 · 13 lis 10:19

    Witajcie, wiem, że nie dawno dodałam to opowiadanie, ale przez przypadek je usunęłam dlatego jest dodane ponownie, wypadek przy pracy, że tak powiem . Na szczęście już wszystko pod kontrolą