Nasze pierwsze razy - O 40 za dużo - część 1

Nasze pierwsze razy - O 40 za dużo - część 1
Kontynuacja „Bez wyjścia”

Przez następne dwa miesiące po „treningu” byłem jak w letargu. Po pierwsze w Karolinę wstąpił jakiś demon seksu. Czegoś takiego nie przeżywałem nawet w pierwszych miesiącach naszego związku. Zaczęła zupełnie ignorować koszule nocne, prawie codziennie budziłem się z jej ustami na penisie. Wtedy albo rozpoczynałem dzień od widoku jej falujących cycków albo gładko połykała efekty mojej porannej erekcji.
Niemal codziennie w ciągu dnia po jej przyjściu z pracy, jeżeli tylko dzieci nie było w domu to, po prostu bez słowa tam gdzie akurat naszła ją ochota zaczynała błyskawicznie rozbierać się, rozpinała stanik, i ściągała majtki rozrzucając wszystko dookoła. To było dla mnie sygnałem do tego samego. No i lądowaliśmy w łóżku, w garażu, w salonie, łazience, pralni lub w kuchni. Oczywiście wieczorne bzykanko było w zestawie obowiązkowym. Nie musiałem niczego inicjować. Po prostu przychodziła naga z łazienki i albo zrzucała ze mnie kołdrę i zaczynała mi obciągać, albo kładła się na plecach i wciągała mnie na siebie. Zgodnie z zasadą że w związku uprawiasz seks tak często jak twoja partnerka ma na to ochotę byłem wniebowzięty tą jej odmianą. Starałem się jak mogłem zawsze doprowadzić ją do końca. Można powiedzieć że z 90-cio procentowym sukcesem. To było świetnym wynikiem biorąc pod uwagę ogólną liczbę naszych zbliżeń. Nie miałem żadnych problemów żeby postawić się w stan gotowości. Nawet jeżeli występowało zmęczenie materiału to wystarczało pomyśleć i przypomnieć sobie sceny z naszego pobytu w domku. To działało zawsze.
Co mnie zaczęło trochę niepokoić to fakt że Karolina przestała mówić o próbach zabawy w szerszym gronie. W myśl naszej ostatniej rozmowy do której na razie nie wracaliśmy, zacząłem szukać możliwości żeby zaprosić Krzysztofa na małe tête-à-tête. Niestety jakoś nie układało nam się  czasowo. Dzieci zaczęły szkołę, zajęcia pozalekcyjne, Karolina nowe obowiązki w pracy a Beata nie spuszczała oka z Krzysztofa.

Po długich obliczeniach, dyskusjach, argumentach za i przeciw, w końcu postanowiliśmy kupić domek Johna. Marek uczciwymi badaniami rynku doprowadził ofertę do rozsądnej ceny a na koniec dostaliśmy jeszcze 10% zniżki pod warunkiem że John będzie mógł go używać dla siebie przez dwa tygodnie w roku z wyłączeniem sezonu letniego i świąt. W akcie notarialnym brakło tylko klauzuli o jednoczesnym używaniu nowej właścicielki, ale to moja żona dorzuciła już werbalnie, pół żartem pół serio, jako opcje w pakiecie.
Tuż przed podpisaniem aktu okazało się że mapa geodezyjna zawiera jakieś nieścisłości i trzeba nanieść poprawki. Marek szybko załatwił geodetę który miał zaktualizować potrzebne dokumenty.
W dniu w którym mieliśmy się z nim spotkać i odebrać nowy dokument miałem awarię systemu w pracy, więc nie byłem w stanie pojechać razem z nią. Siedziałem w domu przed laptopem i kątem oka obserwowałem przygotowującą się Karolinę. Czułem że coś się święci bo stroiła się jak biedronka na święto lasu. W sumie byłem bardzo zadowolony z tego bo to dawało mi nadzieję że nie zapomniała naszych wspólnych ustaleń.
- To co, jedziesz taka samiutka w odwiedziny do naszego przystojnego pośrednika nieruchomości? - zapytałem mrugając do niej okiem.
Odpowiedziała mi tylko ogromnym uśmiechem na twarzy.
- Wiesz że zgadzam się na wszystko, ale wymagam dokładnej relacji. Najlepiej oczywiście ilustrowanej - dokończyłem
Dalej nic nie odpowiedziała. Przyszła do mnie dostałem długiego namiętnego buziaka. Pachniała obłędnie, była lekko zarumieniona i wydaje mi się że miała lekko przyśpieszony oddech . Po jej wyjeździe wpadłem w taki wir pracy, że nie zorientowałem się kiedy minęły trzy godziny. Kończyłem właśnie naprawę problemu kiedy telefon piknął. Wiadomość od Marka. Ostatkiem sił zmusiłem się do kompilacji kodu i zakończenia testów.
Dziesięć minut później drżącymi rękami otworzyłem wiadomość.

  
Zgodnie z waszymi prośbami postaram się opisać jak potoczyło się nasze życie po „treningu”. Większość narracji będzie z mojego punktu widzenia, ale Karolina również obiecała dorzucić swoje trzy grosze. Proszę o wyrozumiałość, bo nie dysponujemy dużą ilością czasu i opowiadania mogą ukazywać się może trochę częściej niż dotychczas, ale krótsze. W tej serii oczywiście nie opiszemy wszystkich naszych przeżyć, bo to na dłuższą metę byłoby nudne. Spotkania które się odbywały z podobnym schematem były nieziemsko podniecające, ale ileż można czytać w kółko o tym samym. Opiszemy więc tylko te wydarzania które odbiegały nieco od naszego modus operandi, albo w jakiś sposób wywarły duży wpływ na nasze dalsze życie. Cenimy konstruktywną krytykę ! Jak zwykle prosimy o komentarze i łapki.  To bardzo zachęca do pisania!

eksperymentujacy

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka, użył 911 słów i 5095 znaków, zaktualizował 6 paź 2022. Tagi: #żona #cuckold

6 komentarzy

 
  • trantolo

    Super się zaczyna brawo czekam na kontynuację

  • eksperymentujacy

    @trantolo dzięki :) ciąg dalszy nastąpi…

  • ZAC

    Muszę nadrobić zaległości bo opowiadanie naprawdę zapowiada się ciekawie.

  • eksperymentujacy

    @ZAC jako fana The Big Swap cieszę się ze zainteresowało cię moje opowiadanie :)

  • para1xl

    Ufff.. :danss: nareszczie, bo długo już nie było dalszej historii :yahoo:

  • eksperymentujacy

    @para1xl postaramy się trochę nadrobić :)

  • Xe

    Oczywiście Karolina jak zawsze wzbudza moja erekcję

  • eksperymentujacy

    @Xe No to masz prawidłowe reakcje :)

  • izabela

    Bardzo ciekawie się zapowiada. Łapka w górę - oczywiście.

  • eksperymentujacy

    @izabela dzięki :) mam nadzieje że się nie zawiedziesz ;)

  • izabela

    @eksperymentujacy Już trochę poznałam twoje opowiadania więc też myślę że się nie zawiodę. :lol2:

  • Goscd

    No już myślałem że się nie doczekam.  Pozdrowienia dla Karoliny

  • eksperymentujacy

    @Goscd wiem, wiem - dzięki za cierpliwość, mam nadzieje że będzie lepiej ;)

  • Goscd

    @eksperymentujacy no ale czekanie się opłacało już nie mogę się doczekać co tam opowiecie ze swoich przygód