Andrzejki. Marta w remizie

Andrzejki. Marta w remizieZabawa andrzejkowa w wiejskiej remizie.
Nauczycielka Marta, zwykle stroni od tego typu imprez
Jako porządna pani pedagog, ani do pracy, ani na wyjście w swojej miejscowości, nigdy nie zakłada minispódniczek, choć bardzo by chciała.
Poza tym jest samotna, podświadomie liczy, że może ktoś ją poderwie...
Marta założyła szeroką spódnicę do kolan, czerwoną. Na górze miała kremową bluzkę. Do tego cieliste pończochy i łososiowe szpilki.
Andrzejowi wpada w oko atrakcyjna kobieta wokół której kręci się dużo facetów
Andrzej obserwował kobietę kiedy wirowala na parkiecie
Jej spódnica czasami podnosiła się zbyt wysoko unosiła się nieco w górę ukazując piękne nogi
Partnerzy jakby to zauważali.
Marta też i była tym speszona.
Ale też podniecona.
Marta nie pozwalała na drobne obmacywania, na które co raz ważyli się wiejscy podrywacze.
Andrzej czuł coraz większe podniecenie patrząc na jej niedostępnosc
uwielbiał zdobywać kobiety, niekiedy nawet siłą
tanczacy obok nie zważając na swoje partnerki niby przypadkiem w tłoku dotykali jej pośladków
jej partner co chwila próbował zsunac dłonie z talii na niższe partie
przyciskal ja też do siebie żeby poczuć jej jędrne piersi
Marta natychmiast uśmiechała się i kręciła głową przecząco i odsuwała rękę partnera z powrotem do góry.
dyszac alkoholem szeptal jej jaka z niej rewelacyjną laska
-Dziękuję panu za komplement... Jest mi bardzo milo to słyszeć...
proponował też wyjście żeby "spokojnie pogadać"
-Na razie dziękuję... może innym razem...
kiedy piosenka się skończyła od razu doskoczył kolejny, równie nietrzeźwy amant
"Szzy moszzna prosić?"
-No dobrze...
Marta nie chciała robić sobie wrogów w swojej wiosce.
Ten był jeszcze bardziej namolny, docisnal ja do siebie tak, że czuła jego penisa  
ręce jeździły po plecach zsuwajac się coraz niżej
penis był coraz bardziej odczuwalny
Marta próbowała go odepchnąć, ale bezskutecznie. Dziwiła się sama sobie, że ta jego nachalność i wyczuwanie twardej męskości tak ją podnieca.
mężczyzna stracił już wszelkie opory i zaczął całować jej szyję
-Co pan robi... niech pan przestanie... - Marta odpychała go od siebie.
Marta poczuła jak pociera penisem o jej łono
Ależ z niego zboczeniec! Jak mu nie wstyd! Ale też, dlaczego to mnie tak podnieca...
jedną ręką przyciągał ja do siebie, druga chwycił posladek
-Nie... nie... proszę, niech pan przestanie...
Pewnie inni mężczyźni się na to gapią... co za wstyd! Chyba nie pomyślą, że jestem łatwa....
"Chodź za remize, muszę Cię wyruchać"
-Jak pan śmie... co to za słownictwo!
"kcesz tego, pewnie już masz mokrą cipę!"
Boże! Dlaczego to słowo tak na mnie działa!? '"wyruchać"... jak może tak mówić do kobiety... a już do kobiety na poziomie... wykształconej... nauczycielki....
Boże! Ja na prawdę mam "mokrą cipę...."
"no chodź bo zara się spuszcze w gacie!"
-Proszę mnie zostawić w spokoju, bo wezwę ochronę!
"hehe, Mietek już śpi najebany!"
- Dobra, idzie m
mężczyzna zaczął ciągnąć Martę do drzwi
-Proszę mnie zostawić, bo będę krzyczała! - Marta wyrywała się nie pozwalając się ciągnąć.
drogę zastąpił mu nieznany jej człowiek
- Pani nie ma ochoty z Tobą iść pijaku - wycedził zimno
pijany chciał się na niego rzucić ale zacharczał kiedy na jego gardle zacisnęła się silna dłoń
Andrzej bez trudu odepchnal pijanego mężczyznę
Ten zatoczył się i upadł ciężko
Marta z podziwem patrzyła na tę scenę. Mężczyzna, którego nie znała, wydał jej się bardzo przystojny, a ubiorem daleko odbiegający od wiejskiej średniej.
tańczące pary zatrzymały się na chwilę po czym podjęły taniec jakby nic się nie stało
Andrzej niedbale przygladzil szpakowate włosy i skłonił się przed Marta
przystojna twarz poludniowca wykrzyknik lekki uśmieszek
-Czy nic się Pani nie stało?
- Mam nadzieję że ten cham Pani nie skrzywdził
-Nie wiem jak mam panu dziękować! Uratował mnie pan przed tym typem... Jest pan taki odważny.
Marcie spodobał się jej wybawca, po 40, siwiejacy lekko na skroniach, z urody Włoch lub Hiszpan
elegancki, ciemny garnitur sugerował zamożnosc
podobał jej się, wysoki, trochę tajemniczy, o spokojnym, niskim głosie
-Zapraszam do mojego stolika... Może chociaż drinka panu postawię w dowód wdzięczności?
budził od razu zaufanie
- Ależ nie, to rola mężczyzny droga Pani
- Co pani pije?
-Widzę, że prawdziwy z pana dżentelmen! Trudno tu o takich... Lubię martini.  
Andrzej za chwilę wrócił do stolika niosąc kieliszek dla Marty
idąc przez salę nic sobie nie robił z nienawistnych spojrzeń wszystkich mężczyzn na sali
Przyjechał taki i od razu poderwał najlepszą laskę we wsi!
Jednak po poprzedniej demonstracji siły nikt nie odważył się otwarcie to okazać
Marta uśmiechała się do niego i bawiła się kosmykiem swoich długich, lekko kręconych blond włosów.
Andrzej patrzył na nią z przyjemnością
Nawet wv takiej zapadłej wiosce można znaleźć taki klejnot!
-Jest pan niezwykle silnym mężczyzną! Ten którego pan tak spacyfikował, to największy zabijaka w okolicy.
- Doprawdy? - zdziwił się uprzejmie Andrzej - Wydawał się raczej przeciętny
Boże! Jak cudownie by bylo, gdyby ten elegancki przystojniak zaczął mnie podrywać! Ciekawe czy mu wpadłam w oko?
Patrząc na nią wiedział już że dziś będzie ja miał
czy ona tego zechce czy nie
wolałby nawet, gdyby stawiała opór, przełamywanie obrony kobiety stanowiło dla niego najlepszą część
-Pamiętam, że na dożynkach zdecydowanie wygrał konkurs w rzucaniu broną... A co pana w ogóle sprowadza do naszej zapadłej osady?
Marta nie przestawała bawić się włosami. I nie przestawała się uśmiechać.
- Jestem z wizytą u pana Goździelaka, robimy razem interesy. To on mi zasugerował, żebym tu przyszedł i teraz widzę, że jestem mu winien dozgonną wdzięczność
-Oooo! To najbogatszy gospodarz w okolicy. Wszyscy wiedzą, że łączą go biznesy z firmami rosyjskimi i z południowej Europy...
Ujął jej dłoń i ucalowal szarmancko
-Dlaczego jest mu pan winien az taką wdzięczność?
Nie mówmy o interesach, to nudne
- Porozmawiajmy o Pani, to dużo ciekawszy temat
- Jak to, gdyby nie on, nie byłoby mnie tutaj
No prawdziwy dżentelmen z niego! Widać, że ma kasy jak lodu, ale się z tym nie obnosi! Od razu wzbudził we mnie sympatię i zaufanie...
- A cóż takiego może być w wiejskiej nauczycielce historii? Cóz takiego chciałby pan o mnie wiedzieć?
- I nie miałbym okazji ocalić Pani, nie poznałem Pani a to byłaby niepowetowana strata
- Wszystko! Wydaje się Pani być fascynującą osobą. Zupełnie tu Pani nie pasuje
- Jest pan nad wyraz miły... nigdy nie słyszałam tak czarujących komplementów... - Marta pokazała śnieżnobiałe zęby.
- Dlaczego tu nie pasuję?
- Z Pani klasą powinna Pani teraz siedzieć w ekskluzywnej restauracji a nie pić to rozwodnione martini
- A propos. Pani wybaczy moja smiałość tak zaraz na początku znajomości
Ochhh! Mów tak do mnie! Mów tak do mnie jeszcze! Boże, jak ja bym się chciała wywać z tej wiochy... A może ten mężczyzna to dla mnie szansa?
-Z moją klasą... ależ ja jestem zwyczajną, przeciętną, wiejską babą...
-Co też Pani opowiada, wiejska baba, od razu widać że jest Pani wykształcona osobą na poziomie
-Ale przywiozłem wybornego francuskiego szampana żeby uczcić z panem Goździelakiem interesy
Jednak sądzę, że dużo chętnie wypilbym go z Panią jeśli uczyni mi Pani ten zaszczy. Pan Goździelak u którego się zatrzymałem jest nieobecny do jutra, nikt nie przeszkadzały nam w rozmowie. Pozwoli się Pani zaprosić?
Ach co z niego za szarmancki typ... biznesmen... jak cudnie byloby się znaleźć w jego ramionach... to typ południowca! pewnie ostry i namiętny.... jak ja bym chciała żeby mnie posiadł! wziął siłą! ostro! bez pytania mnie o zgodę! bez mojej zgody!
-Ależ to szampan dla pana Goździelaka! W żadnym wypadku się na to nie zgodzę.
Niech nie mysli że jestem łatwa!
- Nic nie szkodzi, wynagrodze mu to - Andrzej czuł narastające podniecenie
Zwierzyna nie była chętna, to dobrze
-Hmm... skoro tak... no nie wiem... sama nie wiem...
- Nalegam, zrobi mi Pani ogromny zaszczyt
-Och... jest pan taki miły... nie chciałabym panu robić nieprzyjemności...
Jezu! A jednak on mnie podrywa! Boże! Jakie to cudowne!
Andrzej poczuł satysfakcję, już pęka
Nie mógł się już doczekać, żeby zobaczyć co skrywa tą sukienka
co by to nie było, wkrótce to z niej zedrze
Chyba na prawdę mu się podobam... Tak wodzi po mnie oczami... Patrzy mi na biust... Jego wzrok jest taki dziki... wręcz zwierzęcy! To wzrok myśliwego, który poluje i już czuje bliskość zdobyczy!
- To jak, uczyni mnie Pani najszczesliwszym czlowiekiem?
-Och... skoro tak.... przyparł mnie pan do muru...
Marta udawała opór, ale całym sercem marzyła o tym.
Andrzej uśmiechnął się w duchu
Dopiero Cię przyprę...

Andrzej i Marta podjechali do domu jego gospodarza (mężczyzna twierdził, że jest trzeźwy i może prowadzić)
  
Jego piękne, czarne Audi zrobiło wrażenie
- Widzę, że gustuje pan w pieknych autach...
- I pięknych kobietach. Te niestety są dużo rzadsze
- Ale dziś trafiła mi się prawdziwa perła - kłania się Marcie lekko
-Jest pan komplemenciarzem - Marta usmiechnęła się miło.
- Ależ skąd, po prostu umiem docenić prawdziwe piękno.
Andrzej obserował ją ukradkiem
  
Jego podniecenie rosło, była naprawdę atrakcyjna
Miał nadzieję, że nie zauważy rosnącej wypukłości w jego spodniach
Marta szła przed nim, uwodzicielsko kołysząc biodrami.
Walczył z pokusą złapania jej za tyłek, ale nie chciał wyjść z roli dżentelmena
Otworzył przed nią drzwi i wprowadził ją do środka
- Proszę mi podać płaszcz i zapraszam tu do salonu
- Niech pani spocznie, przyniosę szampana
Marta zdjęła swój elegancki płaszcz i apaszkę i podała mężczyźnie.
- Może ma pani ochotę na jakieś przekąski?
-Ależ proszę sobie nie robić fatygi.
- Skądże znowu, chcę Panią podjąć jak najlepiej
Sadza na wielkiej, miękkiej kanapie i wychodzi
- To miłe z pana strony, ale na prawdę nie trzeba!
Boże! Ależ on jest szarmancki!
Ma wrażenie, że słyszysz przez chwilę jego głos, ale to trwa tylko moment

Wspaniały mężczyzna, być jego kobietą to byloby coś!
Po chwili wraca, niosąc dwa kieliszki, butelkę francuskiego szampana i talerz z jakimiś ciasteczkami
Stawia to na stole i zaczyna odkorkowywać butelkę

- Proszę się nie przestraszyć huku!
Korek strzela, wyskakują z butelki
Andrzej napełnia kieliszki, podaje jeden Marcie
siada obok niej na kanapie, ale nie za  
blisko
- Za pańskie sukcesy biznesowe!
- To może wypijemy za nasze nieoczekiwane spotkanie? To lepszy toast
Marta jest wyraźnie zdeprymowana.
- Żaden sukces nie sprawiłby mi takiej przyjemności jak poznanie pani
- No dobrze... Aż takie wrażenie na nim zrobiłam?
Cichym brzęknięciem stuka kieliszkiem w kieliszek Marty
Upija łyk szampana i odstawia kieliszek
Jeśli nie ma pani nic przeciwko, wolałbym przejść na "ty"?
- Co za szlachtny trunek! Smakuje wybornie, mimo że nie jestem koneserką...
- Ależ naturalnie... Cudownie będzie dać mu swoje usta...
- Andrzej - delikatnie całuje Martę w policzek
- Marta.
Odwzajemnia pocałunek w policzek
Całując ją walczył z przemożnym pragnieniem rzucenia się na nią, ale zwalczył to
Łowy dopiero się rozpoczęły
- Więc Marto, opowiedz mi coś o sobie
- Bardzo chciałbym Cię bliżej poznać
- Na prawdę? Dobrze... Powiedz co chciałbyś wiedzieć...?
- Wszystko!
- Wiesz jak to jest, poznajesz kogoś, kto cię zaczyna fascynować i chcesz znać każdy szczegół
Nie chcę być zbyt śmiały, ale przyznam Ci się, że zafascynowałaś mnie od samego początku
Pewnie najbardziej chciałbyś wiedzieć jakie mam piersi... jaka cipkę... Ale... może nie... On jest takim dżentelmenem....
- No dobrze... zatem powiem wszystko - usmiechnęła się Marta - od czego mam zacząć?
Kiedy tylko odwróciła wzrok, Andrzej obmacywał wzrokiem jej ciało, jednak starał się to robić dyskretnie
- Kim jesteś z zawodu, bo widzę, że zupełnie tu nie pasujesz
- Twój poziom i klasa od razu rzucają się w oczy
- Ależ pasuję jak najbardziej. Jestem wiejską nauczycielką... Uczę historii... Wcześniej pracowałam na uczelni, nawet doktorat był dość zaawansowany, ale z powodu choroby mamy, wróciłam tutaj...
- Można od razu poznać, że jesteś wykształcona i przyzwyczajona do innego środowiska
- Nie chcę brzmieć bezczelnie, ale nie pasujesz tu zupełnie
- Nie myślałaś, żeby stąd wyjechać? Gdybyś miała taką szansę?
Wyrwać się stąd byłoby fantastycznie... mam nadzieję, że on jest szansą na to...
- Przy boku kogoś, kto by docenił Twoje walory miałabyś szansę rozkwitnąć
- Hmmm... nie wiem... gdyby taka szansa była, to kto wie...
- No dobrze moja droga, jeszcze do tego wrócimy - uśmiecha się tajemniczo
On mi na prawdę robi nadzieję... Cudownie by było, gdyby mnie porwał taki mężczyzna...
Niech myśli, że ją stąd zabiorę, sama rozłoży przede mną te piękne nogi
Pociąga kolejny łyk szampana, wstając lekko, żeby wziąć ciasteczko, niby przypadkiem siada nieco bliżej niej
- Czy jesteś z kimś? Taka piękna kobieta na pewno ma mnóstwo adoratorów...
Ulec takiemu mężczyźnie.... Ależ to wyobrażenie jest podniecające...  
- Nie. Jestem samotna. Co prawda, dwóch mężczyzn próbuje... proponuje mi małżeństwo... ale... no ja nie jestem wybredna... ale nie...
- Rozumiem - pociąga następny łyk - Jak smakuje Ci szampan?
Zastanawia się ile już wypiła na zabawie
Ale tobie... biznesmenie - dżentelmenie... na pewno powiedziałabym - "tak", posiadłbyś mnie nad wyraz łatwo...
- Wspaniały!
Dolewa do kieliszka i przysuwa się bliżej
- Szkoda, żeby taka piękna kobieta marnowała się tu samotnie - patrzy Ci głęboko w oczy
- Potrzebujesz kogoś, kto zająłby się tobą, zaopiekował
Ależ on potrafi podejść kobietę... Czuję jak mieknę...
- Cóż... chyba każda kobieta tego potrzebuje...
Widząc nastrój Marty zaczya delikatnie gładzić ją po ramieniu
- Jesteś bardzo miły...
Dłoń gładzi ramię coraz wyżej, przechodzi na bark i muska szyję
bawi się się jej włosami
O tak... mój zdobywco... zaczynaj przygotowania do szturmu...
Mięknie już cnotka. Już nie długo nie będziesz taka wyrafinowana, będziesz kwiczeć jak maciora w rui kiedy będę cię rżnął...



  

Pieści szyję, zaczyna delikatnie muskać ucho
siada już zupełnie blisko
- Przy tobie czuję się tak dobrze...
Ich ciała dzielą już centymetry, drugą rękę kładzie na jej talii
Ależ to mnie podnieca... Taczułość...ten brak nachalności...
Alez ona jest seksowna, nie mogę się doczekać, żeby wsadzić jej rękę w majtki. Ale powolutku...
Pochyla się w stronę Marty i delikatnie zaczyna ją całować
Marta przymyka oczy i pozwala mu na całowanie.
Ręce zaczynają błądzić po jej ciele, ale delikatnie
Talia, plecy, przesunięcie dłoni po brzuchu, zaczepienie o biodro
Wspaniałe ciało
Jesteś taka piękna - szepce namiętnie
A więc wszystko jest na dobrej drodze... podobam mu się... może mnie stąd weźmie? Na pewno weźmie…
Pocałunek staje się coraz bardziej namiętny, ręce śmielsze
Ręka zjeżdża na biodro, pieści je przez chwilę, przesuwa się delikatnie na pośladek
Druga masuje brzuch, kierując się coraz bardziej w stronę piersi
Na prawdę jest dżentelmenem... Nie taki jak ci nasi mężczyźni ze wsi... tylko czekają, żeby wsadzić dziewczynie ręke pod spódnicę...
Widząc brak protestów przesuwa rękę na pierś, druga zaciska się na pośladku
jego język splata się z jej językiem
-achh... Andrzeju... nie...
Odrywa się od jej ust
- Co się stało kochanie, za szybko? Możemy zwolnić...
Jego ręce dalej ją pieszczą.
Przestań grać niedostępną, mała dziwko, marzysz przecież, żebym ci wsadził!
- Widzę, że jesteś mężczyzną z temperamentem...
- Wybacz, nie chciałem Cię spłoszyć
Znów zaczyna ją całować
Marta z lubością oddaje się pocałunkom. Ale też bardzo uważa, żeby nie być postrzeganą jako łatwa.
Ręka na piersi zaciska się na niej coraz śmielej
- Ach...
palce wsuwają się między zapięcie bluzki, zaczynają dotykać nagiego ciała nad stanikiem
Ciekawe czy podobają mu się moje piersi... Niech wie, że są duże i jędrne...
- Andrzeju... jesteś zbyt szybki...
Ręka z pośladków przesuwa się znów na udo
Zamknij się!
- Ciiii malutka, przecież nie robimy nic złego...
Dłoń z uda zjeżdża na kolano, pieści je przez chwilę po czym wraca na udo, jednak tym razem wsuwając się pod spódnicę
Druga dłoń ciągle pieści piersi
Ależ ona ma wielkie cycki! Zerżnę ją między nie i spuszczę jej się na twarz!
O tak... wreszcie włożył mi rekę pod spódnice... zdobywaj mnie... cal po calu... Nie mogę doczekać się, kiedy mnie posiądziesz...
Dłoń po spódnicą dojeżdża co koronki pończoch
Palce zaczynają gładzić nagie udo
Marta pozoruje, że chce odepchnąć rękę.
- Nie... nie...
Jednak ciągle powoli, bez nachalności
- Cichutko kochanie, przecież oboje tego chcemy...
Oddasz mi się sama, rozłożysz przede mną nogi i będziesz błagać, żebym wpakował ci kutasa: Będziesz mi się nadstawiać jak dziwka i prosić, żebym cię rżnął
Dłoń na piersiach zaczyja powoli, jeden po drugim rozpinać guziczki bluzki
Pieszczoty uda są dalej delikatne, ale palce zaczynają zjeżdżać na jego delikatną, wewnętrzną stronę

milimetr po milimetrze przesuwają się coraz bliżej koronki majtek
- Proszę... nie rozbieraj mnie...

Jego palce zaczynają rozpinać guziki bluzeczki, powoli, jeden po drugim
Druga ręka gładzi delikatnie udo
- Nie... nie... przestań...
Gryzie delikatnie Martę w ucho
Boże! Dlaczego aż tak mocno podnieca mnie to, jak on sie do mnie dobiera...?
- Tylko odrobinkę, chcę zobaczyć te skarby
ostatnie guziki zostają rozpięte
- Ależ... dopiero się poznalismy...
- Właśnie poznajemy się troszeczkę lepiej...
Marta markowała, że przeszkadza w rozpinaniu guzików, ale za wiele nie przeszkodziła.
Andrzej rozchyla bluzkę, odsłaniając wielkie, ciężkie piersi wypełniające stanik, koronkowy, bardzo elegancki.
- Jesteś taka piękna...
gładzi pierś przez koronkę i lekko ściska
- Dziękuję za komplement Andrzeju... ale za daleko się posuwasz....
- Masz cudowne piersi
- Tylko troszeczkę, przestaniemy jeśli tylko zechcesz
Ciekawe czy spróbuje mi rozpiąć biustonosz...?
Czubki palców wsuwają się pod stanik bada nimi miękkość biustu Marty
- Proszę... nie...  
Rozpina stanik. Piersi wyskakują na wolność
- Ojej!
A niech widzi jakie mam duże...
- Mam przestać? - szepcze gładząc nagą pierś
- Powiedz słowo - drażni palcem sutek
- Przecież nie zrobię nic wbrew Twojej woli...
Zaciska dłoń na piersi, zdecydowanie, ale delikatnie, pochyla się i całuje sutek, liże go czubkiem języka i przygryza delikatnie, palce drugiej ręki pieszczą udo ponad koronką pończochy przesuwają się coraz wyżej, już prawie muskają

Marcie nie było dane wyspać się tej nocy. Była budzona co godzinę, co pół, i brana... Co któremu się zachciało... Była tak obolała, że nawet nie myślała o stawianiu oporu. Widziała, że musi dawać, że jest tu po to, żeby oni mogli się nią zaspokajać...

Nad ranem już nie miała siły jęczeć, ale i tak musiała przyjmować mocne dźgnięcia w swoją obolałą pochwę. Przestałą już błagać o to, żeby się w nią nie spuszczali, bo poczuła już wystarczająco dużo wytysków w sobie. Jeśli ma zajść w ciążę, to nic już ją nie uchroni. Co to będzie we wsi za wstyd, gdy nawet nie będzie wiedziała, kto jej zmajstrował brzucha...

Historyczka

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka, użyła 3533 słów i 20092 znaków.

3 komentarze

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • gejorg

    czytam tylko twoje ,opowiadania ,jestes najlepsza .A zapytam kobiety tez cie podniecaja ,fajnie by bylo .

  • westchnienie

    Uwielbiam twoje prace! :)

  • Historyczka

    @westchnienie Ty też fajnie piszesz :) zagłosowałam na Twoje opowiadanie :)

  • Jacek

    Świetne opowiadanie - bardzo podniecające, szkoda tylko, że takie przerwane w połowie.

  • Historyczka

    @Jacek Dzięki! Coś co jest niedokończone - to największy atut - bo zaproszenie do tego, żeby dokończyć razem :)

  • Jacek

    @Historyczka To prawda, taką fantazję aż się chce rozwijać;)

  • Historyczka

    @Jacek więc co byś dodał?

  • jacek795

    @Historyczka dodałbym ciąg dalszy gdzie Marta jest ostro pieprzona przez Andrzeja i jego gospodarza Goździelaka, a także jego kolegów po których zadzwonił jeszcze w trakcie imprezy w remizie, strażaków z miejscowej jednostki. Mają na Marcie niezłe używanie przez całą noc i następny dzień...

  • Historyczka

    @jacek795 masz dużą wyobraźnię! ale co byś zrobił, żeby ta akcja nie rozwijała się w jakąś pornografię...?

  • jacek795

    @Historyczka Hymmmmmmmmmm, trudna sprawa. Bo z której strony by na to nie patrzeć, to ta historia kończy się sceną ostrego porno... Chyba żeby zastosować technikę, którą pokazałaś w dwóch ostatnich akapitach. Czyli oględny ogólny opis tego co się działo.

  • Historyczka

    @jacek795 no tak można urządzić grę domysłów, pozostawiając ole do harców dla wyobraźni :)