Życie w policyjnych mundurach cz.XXI

21
Następnego dnia na komendzie pojawił się starszy pan. Podszedł do punktu informacji.
- Nazywam się Radosław Kalitta, jestem z programu „Droga do celu” miałem się zgłosić na staż.
- Starszy sierżant Anita Kosmatka. Chwileczkę proszę poczekać.      
Policjantka o okrągłej twarzy i miłej aparycji, wykonała kilka telefonów, by zwrócić się do mężczyzny;
- Proszę chwileczkę poczekać. Zaraz, zaraz.  
Rozglądając się, zauważyła starszą posterunkową Kowalik.
- O Maryla, zaprowadź pana Kalittę do pani komendant. Pan w sprawie stażu.
- Tak. to nawet dobrze, bo z tego co słyszałam to ma pan odbyć go w archiwum, pod moim okiem...
- Ma pani piękne oczy – przerwał nagle Kalitta.
- Dziękuję. Chodźmy do pani komendant.  A ty Anita zastanowiłaś się nad siatkówką?
- No sama nie wiem.  
- Anita, to sprawa honorowa. No, ja muszę to skleić. To polecenie od szefowej – namawiała Maryla.
- No, dobra. Dla ciebie. Poćwiczę trochę. Od kiedy to ma być?
- Ratujesz mi dupę – wystrzeliła i spojrzawszy na mężczyznę, dodała - o przepraszam pana.
- Nie szkodzi. Dosadny język mundurowych.
- No to chodźmy pani komendant już czeka.    
- Panie przodem.
-Panie Radosławie, wolno mi się tak do pana zwracać?
- Tak, oczywiście, pani władzo.
- Starsza posterunkowa Maryla Kowalik. Panie Radosławie, tu na komendzie, to ja rozkazuję i decyduję. Idziemy, proszę.  
Następnie po przejściu długim korytarzem, zapukali do drzwi komendant.  
- Pani komendant. To jest pan Radosław Kalitta, który ma odbyć u nas staż.
- A witam pana serdecznie. Młodszy inspektor Przemysława Makłło.
- Radosław Kalitta.
- Dobrze, że pan poznał już panią starszą posterunkową Marylę Kowalik. Starsza posterunkowa Maryla Kowalik zajmuje się archiwum. Pomoże jej pan w tym. Zaznajomi pana z pracą jaką będzie pan wykonywał, bo tak szczerze mówiąc to innej dla pana nie mam. Natomiast... i myślę, że to będzie na teraz w sam raz.
- Rozumiem.
- A z tego co pamiętam to pan przed pójściem na emeryturę był nauczycielem.
- Tak. Matematyki.
-O, z tego co wiem, to ulubiony przedmiot pani starszej posterunkowej Kowalik.
- Pani też studiowała matematykę? - zapytał Kalitta.
- Nie, psychologię, ale w szkole średniej jeździłam nawet na olimpiady matematyczne.
W tym momencie wszedł barczysty mężczyzna.  
- Dzień Dobry,podinspektor Kajetan Schultz.
- Witam pana podinspektora – powiedziała Makłło.
- Dzień Dobry – cicho powiedział pan Radosław.
- Dzień Dobry – starsza posterunkowa Maryla Kowalik.
- Starsza posterunkowa Maryla Kowalik, zaprowadzi teraz pana Kalittę do archiwum. Pokaże co i jak i w czym może pan nam pomóc. Życzę owocnej pracy.
Powiedziała komendant, chciała zostać z podinspektorem sama, bez światków, on zresztą też.
- Tak jest ! - odpowiedziała Maryla – Panie Kalitta, proszę.
- Co to za jeden? - zapytał podinspektor, gdy wyszli.
- Stażysta. Przysłali go z Fundacji „Droga do celu”, w ramach programu „Szansa na przyszłość”,by odbył staż. Góra się zgodziła, a ja nie miała nic przeciwko temu. Pomoże starszej posterunkowej Maryli Kowalik w archiwum.
- A ta Kowalik nie jest za młoda na archiwum? Nie lepiej wysłać ją na patrol?
- Może i lepiej, ale wokół nie było dużo zamieszania jak tu przyszłam, a i na emeryturę przeszedł Nowak, no to ją tam posłałam. A teraz rozpoczął się ten staż, to została jego opiekunką. Skończy się staż to...
- Rozumiem. Będę chciał się spotkać z policjantkami... i... policjantami do stopnia sierżanta.
- Mogę wiedzieć w jakim celu?
- Po tym co tu się stało, „góra” przysłała mnie bym nie co zdyscyplinował...
- Pragnę przypomnieć, że sierżant Izabella Pazurek padła ofiarą po za godzinami pracy.
Policjantka nigdy nie jest „po za godzinami pracy”, a nawet jeśli to kwestionujecie polecenie „góry”?
- Nie.
- Tak więc od jutra będę się spotykał, raz lub dwa razy z naszymi podopiecznymi.
- Tak jest!  
   Tymczasem Maryla Kowalik zeszła z panem Radosławem do archiwum.  
- Pan usiądzie przy komputerze. Oczywiście umie pan obsługiwać komputer.
- Tak, jestem przecież byłym nauczycielem matematyki to ciągnie mnie  do tego.
- A tak, przepraszam.  
- Nie szkodzi. Takiej miłej pielęgniarce...
- Policjantce – poprawiła go i bez zastanawiania dodała - Starsza posterunkowa Maryla Kowalik.
- Ach tak ostatnio byłem parę dni w szpitalu. A jaka pani tam starsza, młodziutka taka pani jeszcze.
Wzrok jego spotkał się z jej wzrokiem, gdy podeszła zbyt blisko. Na dłoniach miała papierowe teczki. Przez moment patrzyła na niego, swoimi dużymi oczami, stała  jak zahipnotyzowana. Nie rozumiała dlaczego. Ocknęła się. Położyła teczki na biurko.    
- Panie Radosławie – powiedziała z głębokim oddechem – tu jest kilka, kilkanaście teczek. W tych teczkach są dokumenty i... jest mały bałagan, to, znaczy... trzeba to uporządkować i wpisać do komputera. Pan włączy ten komputer.
- Włączył gdy ona poszła po kolejną partię dokumentów. Wróciła z nimi i poszła po kolejną partię.
- Pomóc pani posterunkowej ? – zapytał
- Nie, to już ostatnia partia na dziś. Zresztą proszę się nie spieszyć. Ile pan zrobi to zrobi dziś, resztę jutro i tak dalej. O, ma pan już program otwarty. To tak – dyrygowała, stojąc nad nim – Tabela i wpisujemy; data dokumentu, sygnatura, sprawa...
Informując go poczuła, że za blisko stoi przy nim. Zresztą jakby poczuła jak jemu drgnęła ręka.
- Zrozumiał pan?
- Tak, oczywiście.
- To może herbata czy kawa?
- Herbata – powiedział – ja tu mam paczuszkę i ciasteczka.
- To ja  zrobię herbatkę i dam talerzyk do ciasteczek.
- Dobrze, ale proszę się poczęstować.
Gdy Maryla poszła na zaplecze by zrobić herbatę, pan Kalita zabrał się do pracy. Zrobił tabelę i otworzył teczkę zaczął wpisywać dane, ona po chwili przyniosła herbatę i ciasteczka.
- Proszę – powiedziała.
- Dziękuję – odpowiedział i zajął się swoją pracą.  
- To ja będę po drugiej stronie. Tam jest moje biurko. Jakby co to proszę mnie zawołać.
- Dobrze, pani władzo.
- Proszę zwracać się do mnie Maryla.
- No, to ja jestem Radek.
- Nie, wie pan, mi jakoś nie zręcznie. To może panie Radku, Radosławie
- Pani Marylo, Panie Radku Może być.
- Tak. To ja będę po drugiej stronie. Tam jest moje biurko. Jakby co to proszę mnie zawołać.
- Dobrze, pani Marylo.
Po kwadransie w archiwum zjawił się  podinspektor Kajetan Schultz. Wypytywał Marylę o akcje na komendzie z córką komendant, Agatą i jak jej się pracuje. Stażystę o to jak mu się pracuje. Starszy pan tłumaczył, że dopiero zaczął, a pani Maryla jest bardzo miła.  
- Pani starsza posterunkowa Maryla Kowalik, powinna już awansować.
- Panie inspektorze.
- Powinna pani jeździć na  akcje.
- Panie inspektorze. Nie narzekam na pracę.
Przez parę minut kokietował Marylę. Była nie co zażenowana.  
- Mógłbym dostać szklankę wody?
- Oczywiście.
Gdy weszli do pomieszczenia gospodarczego, zbliżył się do niej, naruszając przestrzeń osobistą. Nie wydawał się już być taki miły.  
- Panie inspektorze – powiedziała cicho.
- Może pani awansować lub nie.
- Nie! - odpowiedziała głośno.  
- No to co. Życzę owocnej pracy. Do zobaczenia.    
Przez chwilę nie wychodziła z kantorku. Gdy wyszła u siadła przy biurku.
- Czy wszystko w porządku? - za pytał pan Kalitta
- Tak.
- Bo ja mam pytanie.
- Tak. już podchodzę.

Tymczasem podinspektor Kajetan Schultz przechodził obok punktu informacji, gdy Starszy sierżant Anita Kosmatka poprosiła młodszego aspiranta Grzegorza Lewandowskiego o chwilowe zastąpienie.
- Może trochę dłuższe zastąpienie – powiedział Schultz i dodał – chciałbym widzieć panią sierżant u mnie na dywaniku.
Kobieta z nieruchomiała, czuła jak serce szybciej bije. Czyżbym popełniłam jakiś błąd gdy przyszedł? - pomyślała.  
- Żartowałem – powiedział.
Odetchnęła na chwile. Czuła bowiem jego wzrok na jej piersiach. A poza tym natychmiast dodał.
- Widzieć to bym panią...
- Starszy sierżant Anita Kosmatka.
- To za pięć minut? U mnie w gabinecie
- Tak jest panie podinspektorze.  
Poszedł do swojego pokoju. Czekając na policjantkę wyciągnął z teczki różne papiery, przesuwał to krzesło , to kwiaty na parapecie. Gdy zapukała, wziął do ręki papiery by miała wrażenie, że przez ten czas był zajęty.  
- Proszę – powiedział.
Gdy weszła spojrzał na zegarek.
- Panie podinspektorze Starszy sierżant Anita Kosmatka, melduje się.
- Tak – ponownie spojrzał na zegarek – spóźniła się pani o trzy minuty. Za karę przez trzy minuty, meldować się.
- Słucham? - zdziwiła się.  
- Pani Starszy sierżant Anita Kosmatka, ja nie lubię się powtarzać, ale dziś mam dobry humor. Proszę go nie zepsuć.  Spóźniła się pani o trzy minuty. Za karę przez trzy minuty, meldować się. Zrozumiano, Kosmatka? To rozkaz!
- Tak jest ! - Jej serce biło mocniej.
A więc idylla na komendzie była krótka. Znów znalazł się taki co będzie wykorzystywał swoje stanowisko i stopień do używania sobie myślała jednocześnie meldując.
- Panie podinspektorze, Starszy sierżant Anita Kosmatka, melduje się na rozkaz, Panie podinspektorze Starszy sierżant Anita Kosmatka, melduje się na rozkaz...
- Wyprostujcie się. Cycki do przodu, głowa do góry, Kosmatka.
- Wypraszam sobie! Panie podinspektorze!
- Wy mnie możecie, starszy sierżancie.  Cycki do przodu, Kosmatka!
- Panie podinspektorze!
- Wy Kosmatka chcecie mieć problemy to będziecie mieli obiecuje wam to, a teraz Cycki do przodu, głowa do góry!
Drgnęła tylko, bo  wyprostować się już nie mogła. On zbliżył się do niej przekraczając przestrzeń osobistą.  
- Wyprostujcie się. Cycki do przodu, głowa do góry!  Cycki do przodu, Kosmatka! - szepnął do ucha.
Czuła się zastraszona i upokorzona. Postanowiła, że tego tak nie zostawi lecz w tej chwili nie mogła nic robić.
- Panie podinspektorze! Starszy sierżant Anita Kosmatka, melduje się na rozkaz. Panie podinspektorze Starszy sierżant Anita Kosmatka, melduje się na rozkaz. Panie podinspektorze Starszy sierżant Anita Kosmatka, melduje się na rozkaz. Panie starszy sierżant... o, przepraszam pomyliłam się.
- Co to jest dziecko jesteście? U mnie pomyłki drogo kosztują!
- Panie podinspektorze! Anita Kosmatka, melduje się na rozkaz...
- Dobrze. Już koniec z tym! Ściągnąć buty.
Ściągnęła.
- Boso stać! - powiedział - Teraz życiorys mówcie.
- Pan mnie poniża.  Panie podinspektorze!
- Wy, Kosmatka chcecie mieć problemy to będziecie mieli obiecuje wam to, a teraz Cycki do przodu, Teraz życiorys mówcę.
Problemy to będziecie mieć wy – pomyślała sobie odpowiednio go przeklinając.
- Teraz życiorys do cholery! Głucha jesteście?
- Nazywam się Anita Kosmatka...
Po godzinie, gdy stała boso, powiedział do niej.
- Teraz zapomnijcie co tu było to... to w sumie tylko taki egzamin na psychikę. No nie gniewajcie się proszę, a ja postaram się o awans.
- Dziękuję, panie inspektorze.
Powiedziała choć czuła chęć zemsty za upokorzone jakie doznała.  
- No widzie, że się rozumiemy. Przepraszam, was za to, jeśli poczuliście się nieswojo.
Nieswojo? Czułam się upokorzona! Ale będzie awans?
- Będzie awans słowo honoru. A powiedzcie kogo moglibyśmy  tak wspólnie przećwiczyć?
- Może Posterunkowa Julia Lipiec, albo Starszą posterunkową Kozak lub posterunkowa Kamillę Bełk
- Świetnie!  
Nie był pewny czy z przypadkowej ofiary stała się cyniczną kobietą szukającej osobistej zemsty, ona zaś wahała się czy wnieś skargę.

przemastt24

opublikował opowiadanie w kategorii obyczajowe i inne, użył 2035 słów i 11715 znaków, zaktualizował 29 maj o 15:03.

1 komentarz