Zagubiony kamień. Całe opowiadanie. 2020r

Zagubiony kamień. Całe opowiadanie. 2020rZgubiony kamień.

Był sobie mędrzec z Lajonu. Na imię mu było Barnabas.  
Zainteresowany nauką ścisłą nie interesował się już żadną inną.
Nie nauczyła go jednak owa nauka że zegarek się rusza.
Czas leci dalej wszystko się zmienia i z fizyka będzie kiedyś krasnodzieja.
Rozmyślał więc Barabas całe dnie już nie o fizyce a o swoim marnym losie.
Co począć co zrobić? Czy zwątpić? A może warto zwątpienie czym innym zastąpić? Myślał tak i myślał Barnabas.
Pół z pięćdziesięciu czyli dwadzieścia pięć wiosen inaczej lat mówiąc zleciało mu już żywota a ten przegapił swą młodość zatracając się w nie swoich w gablotach.
Barnabas bo tak mu było na imię pomyślał o żonie pięknej Aureli.
Aurelia mądra, piękna i grzeczna. Może umysł ma nieco psotliwy,ale i psoty czasem człowieku potrzebne.
Pojechał więc w góry gdzie Aurelia mieszkała a ona biedna cichutko płakała.
Zgubiłam kamyczek z mojego pierścionka.
Barnabas go szukał i szukał lecz dość miał szukania i przyniósł jej inny który obrobił.
Mój drogi Barnabasie wdzięczność ci wyrażę kamień coś żeś przyniósł nawet żeś wyczyścił.
słucham? Spytał Autrli zdziwiony Barnabas.
Ten jest bardziej niebieski niż tam ten.
Wiem Barnabasie że to nie ten ale dziękuję bo mój narzeczony zły byłby na mnie.
Barabas zapomniał się spytać czy Aurelia wciąż sama i na końcu się więc dowiedział że kamień był od jej wybranka.
Oj płakał Barabas bo wiedział że za późno o sprawę zadbał. Że są inne,ale bardziej kapryśne.  
Postanowił więc zatroszczyć się tylko o siebie a potem kto wie jakaś się natknie panienka.
Zaczął więc myśleć zaczął więc i tworzyć jego umysł analityczny zmienił się hm w bardziej plastyczny.
Muszę mieć pieniądze i piękny zamek z wieloma komnatami i odzieniami wpadł na to lecz nie było to nic nowego  
Jednak jak ja mam to wszystko zdobyć tak szybko?  
Poświęcając się nauce zapomniałem o sobie. Nie zarabiałem tyle co chciałem bo liczyłem na efekt nauki jednak zapomniałem że to ja muszę się starać i włożyć w to więcej wiary i starań.
A może trzabylo być jak inni kanciarzem okrutnym?
Wybrał się więc Bernard z innymi uczonymi na pogawędki życiowe które i tak przerodziły się w te o nauce.
Złoto! To teraz jest ważne!-powiedział do uczonego inny znany uczony ale rozpustnik który liczył tylko monety swoje.
A gdzie ja panu  złoto znjadę? Skąd ja je panu wezmę? Zabiorę komuś to zło to kradzież? Kopać sam nie zacznę bo słaby i stary już jestem a nie stać mnie kopaczą zapłacić  
To pan jest żeś naukowiec i wymyśl coś pan słusznego! Po to ja z panem rozmawiam. Ja panu w pańskich naukowych dylematach także nie pomogę jeśli jutro tu złota nie zobaczę.
A dla chętnego kopacza dam pieniądze z mojego dypozutu w końcu i to mi się opłaci bardziej niż temu co mi to odkopie a dla niego mojego pieniądze to będzie więcej niż dla mnie to złoto zwłaszcza że takich głód rozpiera a jak wiadomo każdy jeść coś musi.
No dobrze znajdę panu więc kogoś . Proszę przyjść jutro przed zachodem słońca na łąkę.
Mam nadzieję że pan nie jest oszust a prawy jak ja bo daje panu pieniądze,ale liczę na efekt!
Ma się rozumieć!
Bernard od razu zaczepił starego uczonego.
Ja jestem chętny i znam się na tym. Ostanio w kopalni znalazłem poszukiwany kamień.  Skłamał drugi raz w życiu bo znalazł go przy drodze gdzie jedziły konie.
No cóż pozory jak widać mylą. Wątłą masz urodę. Blady ,chudy i nie za wysoki ale niech ci tam będzie ile chcesz za usługę?
Nie chcę za wiele. Chce połowę i jeśli znjade więcej niż chciał pański przyjaciel to sprzedam mu to ale za moją stawkę. Zgadza się pan na takie warunki?
Oczywiście! Ja jestem już stary i nie zależy mi na zysku ale przyznam ci młody chce dopiec wyszynce jak on mi pół życia zatruwał!
Bernard oczywiście miał fach w rękach.
Gdy był dzieckiem pomagał swojemu ojcu jubilerowi i tak nauczył się obróbki kamieni a potem zainteresował się innymi naukami które pochłonęły go bez reszty.
Zrobił to jak w przypadku Aureli i co ciekawe stare oko oceniło to łaskawiej niż myślał.
Toż to złoto ! Prawdziwe ! Gdzie je znalazłeś chce więcej!
Nie mogę powiedzieć ale mogę je panu donosić za moją stawkę przecież wiadomo że pan nie chce sobie rączek obudzić!
Mam wielu ludzi tylko powiedz gdzie jest złoto!
Jest pan za łapczywy. Powiedział żeby odwrócić uwagę ponieważ widział że jego słudzy złota tam nie znają.
Po chwili dodał.
Ja także mam swoich ludzi a złoża są nie wielkie więc za miesiąc będzie pan miał cała rezerwę. Czy ten majątek pani nie starczy? I ja będę miał wiele komnat a pan ziem tysiące.
Masz rację poczekam więc cierpliwie.  
Powiedział nie przeczuwając podstępu i poszedł w swoją stronę.
Barnabas jak powiedział tak zrobił i się dorobił.
Tak naprawdę tylko on był bogaty bo waszyn niebawem miał się dowiedzieć że złoto to nie złoto a on zbankrutował dając prawdziwe momenty za oszukane złoto bez wartości. Chyba że senetymentalnej i smutnej dla wszystkich w to zamieszanych.
Barnabas oczywiście kupił majątek i bawił się jak nigdy nie miał okazji nie udając i tak ludzią z dworu zwłaszcza że znał ich od lat i wiedział że jak i on mają Wiele na sumieniu. Poznał nawet piękna i bogatą pannę Marie jednak tą interesowały tylko pieniądze i kamienie które miał stracić.
Waszyn wyśmiany przez króla mimo swojej naiwnośći zemstę na Barnabasa wymyślał surogą.
Raz chciał go truć, raz postępem udać miłego upić i zabrać jego wszystkie majątki.  
Jednak przemyślał to inaczej.
Przekupił straż i niebawem Barnabas skoczył w więźniu ale za inny zarzut. Za zarzut czarnej magii gdyż złoto było złotem ale nie było co już było podejrzane przez władze .
Udał jak kiedyś Barabas jego przyjaciela i odwiedził go w lochu po miesiącu.
Mój przyjacielu ja już nie jestem zły za to złoto gdyż mój syn żeni się z bogatą Aurelia napewno ją znasz mój drogi.
Ja jednak ci wybaczam po to po bożemu.
Podpiszesz papier w którym zrzekasz się majątku w zamian za starą chatę w lesie niedaleko miasta a ja ciebie stąd wypuszczę.
Barnabas nie miał wyjścia i zgodził się. Nie było mu żal nawet chwilowego bogactwa. Nich z biesiadników nie zabiegał już o niego gdy ten był w lochu.
Smutno mi było jednak gdy wiedzial że będzie tułacze wiódł teraz życie.
Gdzie znajdzie z lasu oszust zarobek? Zwłaszcza że już wcześniej za gorsze żył nie doceniony przez swą epokę.
Nie znaliziwszy życzliwego ducha czy niewiasty z pustą materią w formie książek przy nim.
Wrócił do domu który nie był jak jego dom. Był mały smutny i odludny.
Czuł się wygnany. Nikt nie chciał dzieł jego i pracy.
Jednak pewnego dnia idąc miastem zobaczył że są ludzie bez domu w gorszej sytuacji który śpią na ulicach w cieniach.
Spotkał tam młoda kobietę Ewę.
Tydzień przed ich spotkaniem zbirzy za nie oddanie długu spalili jej chatkę i preżyła tylko ona przez co było jej smutno że żyje męczy się ale i cieszyła że jej rodzina nie ma losu jaki jej przyszło wieść.
Kiedyś nie doceniała tego co miała bo żyli w biedzie ale teraz żyjąc w nędzy wiedziała jak czuli się inni z których drwiła że brudni i nie dostojnie ubrani w niedzielę.
Bernard zlitował się nad nią wiedząc jak to jest tułać się po obcym świecie wśród nie przychylnych ludzi co i tak już nie zwykle zbliżyło ich do siebie.
Żyli więc razem a Ewa mu pomogła i gotowała.  
On nie mając pracy zaczął sam chorować pożywienie.
Odnowił chatkę zrobił mała stodołę i miejsce na sadzenie nasion.
Nigdy nie musiałaby że on uczony jest do tego zdolny. Do życia po za miastem i pracy fizycznej aby zdobyć jedzenie bez którego już dawno nie żyłby z Ewą.
Gdy już zaczęło się im układać a ludzie zapomnieli o tym co złego czynili bo zmienili się nie do poznania i jakby ożywieni po trudach życia dochodzili do siebie spotkała nich kolejna tragedia.
Gdy byli na mieście po zakupy potrzebne do prac przy domu za sprzedane kurczaki. Ich dom splądrowano.
Nie było w nim nic cennego ale ukradli dwie krowy,6 kur , 5 świń które zapewniały im codzienny byt i zarobek.
Postanowili dogadać się z Aurelia która była zawiedziona postawa swojego teścia. Kazała mu znaleźć dom w mieście dla pary wygnańców i jakieś zajęcia.
Ewie zaproponowała pomoc znanej szlachciance przy codziennych sprawach i dzieciach a Bernadowi pracę przy kamieniach.
Okazało się że mimo tego że kamienie nie były złotem spodobały się tak bogaczka z Europy że te nosiły je jako prze różne ozdoby ponieważ miały wyjątkowe kolory i kształt.
Ewa z czasem zaczęła pomagać Bernardowi w pracy ponieważ nie dogadywała się z szlachcianką wolała zająć się szyciem materiałów które później łączyła z kamieniami i tak powstawały przepiękne stroje zwane później modą.

1 komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • AlexAthame

    Opowiadanko napisane ciekawym językiem, jakby stylizowanym na stary. Bardzo ładna fotka. Posiada przesłanie. Nie wiem czy zostało tak napisane specjalnie, że nie ma dialogu. Co da się zauważyć to brakuje przecinków. Powodzenia. :smile: