Materiał znajduje się w poczekalni. Prosimy o łapkę i komentarz.

Policyjnych mundurach cz IV

4

- Hej Maryla, zaczekaj – zawołała starsza aspirant Karolina Rusałko widząc jak Maryla wsiada do samochodu – co za pogoda, może byśmy pojechali na jakieś małe piwko?
- Chętnie, ale nie dziś. Dziś mam mecz.
- Jaki mecz?
- Wspomniałam ci już. Kierownik naszej drużyny zorganizował mecz z licealistkami.
- A zapomniałam, że trenujesz tą swoją koszykówkę...  
- Siatkówkę – poprawiła Maryla.
- Nie za mała jesteś? Masz na komendzie pseudonim „malutka”
- Jakoś nadrabiam to... moimi 169
- No to zobaczę jak to nadrabiasz, ja mam 177.  
- Chwalipięta, wsiadaj.
- Cześć dziewczyny – powiedziała prokurator, która tymczasem podjechała na parking.
Do widzenia pani prokurator – odpowiedziały – My kończymy dyżur – dopowiedziała Karolina.
- To miłego popołudnia.  
- Ciekawe po co przyjechała?
- Może spotkać się z Pazurkową – odpowiedziała Maryla – dziś naraziłam się jej ponownie ciekawe, kiedy się odegra?
- Kto prokuratorka?
- Nie. Pazurkowa.
- W tym momencie ruszyła swą škodą octavią.
- A słyszałam już o tej akcji. No to jeszcze zależy co jutro powie szef.
- Ma już mnie na oku i tak. Nie ważnie co powie stary. Powiedz lepiej co z Patrykiem?
- To już nie aktualne.
- Co ty?
I tak podjechały pod salę gimnastyczną  miejskiego liceum. Na sali gimnastycznej Karolina poszła na trybuny, a Maryla do szatni przebrać się. W czasie gdy się przebierała, nie tylko rozmawiała z koleżankami, ale rozglądała się po szatni. Tymczasem Karolina siedziała już na widowni. Po kilku minutach przysiadł się młody mężczyzna.  
- Taka młoda i sama? - zagadnął.
- A panu co do tego?
- Karol jestem.
- A ja... nie, ja przyszłam tu z koleżanką i nie zamierzam się panu przedstawiać.
- A gdzie jest koleżanka?
- O! ta z numerkiem trzy.
Pokazała palcem, bowiem drużyna Zuzy wyszła na parkiet.  
- Ta mała?
- No, ona wcale nie jest taka mała.
- Przecież widzę.
Tak wygląda na tle swoich koleżanek z drużyny Czy mógłby pan się przesiąść.
Przecież tak przyjemnie się rozmawia.
Mnie nie....
*

Tymczasem trener drużyny „Good Angels”, wyczytywał nazwiska;
W pierwszej szóstce zagrają, Kwiecień, Wiśniewska, Luftt, Kowalik i Stożek. A libero; Olszewska.
Drużyna przeciwna stała już pod siaką. Siedzią rozpoczął mecz, a drużyna licealistek od początku obiela prowadzenie. Wkrótce Olszewska zmieniła Marylę, ta weszła jeszcze pod koniec seta, lecz set był już przegrany. Ostatecznie 25 do 14. W drugim walka była zacięta. Ostatecznie „Good Angels” przegrał go 26 do 24. W trzecim Maryla grała prawie cały set, lecz „aniołki” przegrały go do 15-tu.
Po meczu, Karolina pocieszała Marylę.
- Nie martw się, porażką.
- Nie martwię się meczem. Widziałaś je, są lepiej wysportowane, częściej ćwiczą.. a w ogóle chodzi o coś innego...
- O co?
- Ktoś zainstalował w szatni kamerki. Rozumiesz?
- Jesteś pewna?
- Tak. Muszę to jutro zameldować staremu.
- Najpierw chyba tej zołzie, sierżant Izie Pazurek.

przematt

opublikował opowiadanie w kategorii obyczajowe i inne, użył 536 słów i 3042 znaków.

Dodaj komentarz