Marek agentem nieruchomości rozdział 8

Wyczerpani zabawą padają na łóżku i przytuleni do siebie zasypiają. Następnego dnia Magda obudziła się o ósmej. Ostrożnie wysunęła się z Marka objęć i wstała wzięła szybki prysznic i zrobiła śniadanie, po czym poszła do sypialni, gdzie się ubrała. Podciągnęła żaluzję, wpuszczając do środka pierwsze promienie słoneczne.  
— Mareczku wstawaj, bo dziś masz spotkanie z notariuszem.  
     — Matko kochana! Zupełnie zapomniałem, a na którą to miało być?  
— Na godzinę dziesiątą kotku.
Marek gwałtownie odrzuca kołdrę i wyskakuje z łóżka, wybiegając z sypialni w łazience się ogolił. Po śniadaniu opuścili mieszkanie dwadzieścia minut później zatrzymujemy się przed budynkiem notarialnym, który się mieścił przy ulicy Akacjowej.
— To co jesteś gotowy tam wejść i poznać prawdę?  
     — Tak.  
Wysiadają  z wozu Magda łapie go za rękę i ruszają w stronę budynku. Po czym weszli do budynku wzięli głębokie wdech i zapukali do drzwi.  
     — Proszę!  
     Marek otwiera drzwi i wchodzą do środka, po czym siadają na krześle. Za biurkiem siedzi mężczyzna w średnim wieku.  
     — Podobno ma pan coś dla mnie?
     — Tak mam dla pana dobrą wiadomość.  
     — Jaką niech pan powie, bo umieramy z moją dziewczyną z ciekawości – mówił Marek.  
     — A więc, już przechodzę do rzeczy pana siostra Elwira Bordo miesiąc temu zamarła, zapisując wszystko w testamencie swojemu bratankowi Markowi Bordo czyli panu.  
     — Mareczku nie wiedziałam, że masz siostrę czemu mi nigdy o niej nie wspominałeś?  
     — Bo ja nie mam żadnej siostry panie mecenasie to musi być jakieś nieporozumienie.  
     — Kochanie uspokój się – poprosiła Magda.  
     — Masz rację kotku, już jestem spokojny.  
     — A co w skład tego majątku wchodzi? – zapytała.
     — Przepiękna willa z basenem oraz widokiem na las.  
     — Uwielbiam życie wśród przyrody, a gdzie  to jest?  
     — W Bieszczadach.  
     — Super!
     — To co przyjmuje pan ten spadek? – zapytał notariusz.  
     — Sam nie wiem.  
     — Zapewniam pana, że nie doszło tu do żadnej pomyłki. Ale jeśli ma pan wątpliwości to może niech pan tam pojedzie najpierw i sprawdzi.  
     — Nie no oczywiście, że panu wierzymy – odparła Magda.  
     — Tak, tak i się zdecydowałem przyjąć ten spadek.
     — Bardzo się cieszę nie pożałuje pan tej decyzji.  
     Po tych słowach notariusz z szafki wyciąga teczkę i kładzie przed Markiem, a ten podpisuje dokumenty.  
     Po czym otrzymuje kartkę z adresem oraz kluczami do nowego domu.  
     — Panie mecenasie bardzo panu dziękuję.
     — Panie Marku nie ma o czym mówić taki mam zawód, żeby ludziom pomagać.  Aby zostać stu procentowym nabywcą musi pan tylko wnieść do sądu.  
     — Dziękuję, że pan mi to mówi jeszcze dziś złożę wniosek do widzenia.
     — Do widzenia państwu.  
     Po opuszczeniu kancelarii pojechali w prostej linii do sądu, gdzie Bordo złożył stosowne papiery.  Gdy wyszedł z sekretariatu Magda do niego z miejsca podeszła.  
     — To, co gotowy na powrót do domu?
     — Tak.  
     W drodze powrotnej kupili w monopolowym szampana, po czym udali się do mieszkania. Jak tylko znaleźli się w środku Marek jak na skrzydłach pognał do łazienki przygotować kąpiel dla dwojga.  
     Następnie zrzucił ubranie i w stroju Adama udał się do Magdy sypialni. Gdzie ta siedziała na łóżku w bardzo krótkim szlafroku, rzucając mu co chwilę zalotne spojrzenia.  
     Mężczyzna podszedł bliżej i ,niby że niechcący rozwiązał szlafrokowy sznurek. Po czym dłońmi zsunął jej z ramion, a ten opadł na ziemię. Odsłaniając to, co przed chwilą skrywał czyli Magdy ciało chwycił ją za rękę i zaprowadził do łazienki.

4 900 czyt.
100%62
Margerita

opublikowała opowiadanie w kategorii obyczajowe i erotyczne, użyła 617 słów i 3659 znaków, zaktualizowała 22 lis o 12:20.

2 komentarze

 
  • Cosmo

    Cosmo · 23 lis 9:06 · 201701633

    >pana siostra Elwira
    >swojemu bratankowi Markowi czyli panu
    no iks de, nic dziwnego że nie wiedział że ma siostrę skoro nie miał

  • pieszczoch45

    pieszczoch45 · 22 lis 22:18

    Ładne