Marek agentem nieruchomości rozdział 7

Magda poderwała się z miejsca i chwyciła komórkę, wykręcając numer tego detektywa.  
— Agencja detektywistyczna słucham, w czym mogę pomóc? – zapytała sekretarka.
— Chciałabym rozmawiać z panem Teodorem Majem.
     — Już proszę.
     — Dziękuję.
     Kobieta spojrzała się na mężczyznę widać było, że mu tym zachowaniem zaimponowała.  
     — Teodor Maj słucham.  
     — Był pan dziś u nas, ale Marka nie było w domu, czy pamięta pan.
     — Oczywiście, że pamiętam, a czy już wrócił do domu?
     — Tak.
     — A mogę go prosić do telefonu?
     — Marek Bordo przy telefonie.  
     — Witam jestem prywatnym detektywem.  
     — Wiem, kim pan jest.
     — Mam dla pana  dobrą wiadomość.
     — To proszę mi ją powiedzieć.
     — To nie jest rozmowa na telefon, czy moglibyśmy się spotkać?
     — Dobrze.
     — Może jutro w moim biurze, czy godzina dziesiąta pasuje?  
     — Tak.
     — W takim razie jesteśmy umówieni.
     — Na to wygląda.
     Po tych słowach Marek się rozłączył i podszedł do Magdy z zamiarem jej pocałowania. Ale ta mu pod rękami przebiegła śmiejąc się z jego miny.
     — Chodź tu do mnie ty niegrzeczna dziewczynko.  
     — To najpierw musisz mnie złapać.
     Po czym wybiegła, a mężczyzna za nią ganiali się po całym mieszkaniu. Trzydzieści minut później Magda siedziała na łóżku w swoim pokoju.  A Marek za nią klęczał delikatnie, masując ramiona.  
     — O jak cudownie tak mi rób.  
     — Jak byś chciała to mógłbym ci zrobić masaż całego ciała.  
     — Bardzo chętnie, a co będę miała robić?
     — Nic tylko rozebrać się do naga.  
     — To wyjdź — poprosiła.  
     Mężczyzna wyszedł, zostawiając uchylone drzwi, by móc widzieć, jak się rozbierała. Ale kobieta je zamknęła, po czym przystąpiła do działania. Jednym ruchem ręki ściągnęła bluzeczkę, a potem różowy stanik.  
     Na koniec majtki razem ze spodenkami zdjęła i położyła się na brzuchu, ręce podkładając sobie pod brodę.  


     — Już jestem gotowa! — zawołała.
     Marek wszedł do środka i na widok jakże kształtnego, a zarazem tak kuszącego ciała Magdy, że fiut mu stanął.  
     Mężczyzna jednym kolanem uklęknął na prześcieradle, a drugą nogę przełożył przez jej ciało i usiadł na kobiety pośladkach.  
     „ Ale ona ma przyjemnie miękki tyłeczek’’ myślał.  
     Na początek dłońmi gładził jej plecy, zaczynając od karku, a kończąc na kości ogonowej.  
     — O taaak, jak mi dobrze tego potrzebowałam.  
     Następnie zaczął bokiem dłoni klepać na początku wolna, a potem coraz szybciej.  
     — Cudownie!
     — Cieszę się, że ci się podoba – szepnął jej do ucha.
     — Czy mogę, już się ubrać?
     — Jeszcze nie.  
     — Powiedz lepiej, co ci chodzi po tej rozczochranej głowie?
     — Nic, a tobie?  
     Po czym uklęknął obok niej i dał klapsa raz w jeden pośladek, a za chwilę w drugi, aż zafalowały.
     — Mareczku, co ty robisz?  
     — Nic bawię się twoją seksowną pupcią.  
     Kobieta gwałtownie się odwróciła w jego stronę i mu się przyglądała z wyraźnym rozbawieniem.  
     — Co cię tak bawi?
     — Ty kotku.  
     Mężczyzna chwycił poduszkę i zaczął nią Magdę uderzać ta mu nie pozostała dłużna walili się tak długo, aż pióra poleciały.

3 542 czyt.
100%62
Margerita

opublikowała opowiadanie w kategorii obyczajowe i erotyczne, użyła 566 słów i 3189 znaków, zaktualizowała 20 sie o 11:43.

2 komentarze

 
  • AnonimS

    AnonimS · 21 sierpnia

    No wreszcie i dlugo i czasy siè zgadzają czyli jak się przylozysz to.możesz. zestaw na tak. Pozdrawiam

  • BlackCrowe

    BlackCrowe · 19 sierpnia · 211927144

    Ale się rozpędziłaś! Długie jak obiecywałaś, no, mhm!..... Rzeczywiście, prawie jak Wojna i Pokój...
    Co nie zmienia faktu, że całkiem, całkiem fajne.
    Pozdrawiam 👍