Marek agentem nieruchomosci rozdział 22

Marek rano ostrożnie wstał z łóżka w łazience wziął szybki prysznic. A później poszedł do kuchni, gdzie przygotował śniadanie dla swojej pani.  
     Potem zaniósł tacę do sypialni, gdzie postawił na stoliku nocnym i wyszedł.  Po znalezieniu się w gabinecie zamknął za sobą drzwi. Usiadł za dębowym biurkiem i tak przez chwile siedział.  
     Następnie w internecie wyszukał kwiaciarnię, do której zadzwonił:  
      Kwiaciarnia biała róża słucham.
     —  Chciałbym zamówić białe róże, a czy państwo dekorujecie również kościoły?  
     — Tak.
     — Doskonale, więc proszę to zrobić.  
     — Jak tylko je dostaniemy to zrobimy to.  
     — Niech pan poda adres.
     — Kościół Najświętszego Pana Jezusa.  
     — A jaka ulica?
     — Lipińskiego 54.  
     — Dziękuję.
     — A kiedy to nastąpi?
     — Myślę, że powinny przyjść w przyszłym tygodniu.  
     Kiedy skończył rozmawiać z kwiaciarnią to poszedł do sypialni, gdzie się ubrał.  Magda siedziała przy toaletce i się czesała następnie zrobiła makijaż. Mężczyzna do niej podszedł i mocno przytulił.  
     — Kochanie niestety muszę jechać do pracy, ale wieczorem ci to wynagrodzę.  
     — Jak to? Przecież mieliśmy pojechać kupić ci garnitur i obrączki.  
     — Tak wiem, ale zrozum, jeśli się nie stawię w biurze to szef mnie zwolni.
     — Nie kochanie po prostu zrobimy to przed twoim pójściem do pracy, co ty na to?
     — Zgadzam się.
     — Doskonale.  
     Magda poderwała się z krzesła i podbiegła do szafy, z której wyciągnęła sukienkę i w łazience się przebrała, po chwili wyszła.  
     — Jestem gotowa.
     — Świetnie to, co możemy jechać?  
     Kobieta złapała narzeczonego za rękę i opuścili dom. Po niecałej godzinie byli w Sanoku najpierw wstąpili do jubilera. Skąd pojechali do sklepu z garniturami, gdzie Magda kupiła biały, po wyjściu Marek udał się do pracy, a kobieta na spacer.  
     Zmęczona wstąpiła do kawiarni, gdzie zamówiła kawę i ciastko. Po dwóch godzinach w drzwiach stanął Marek.  
     W drodze powrotnej, gdy przejeżdżali koło wypożyczalni sukien ślubnych. Magda w oknie wystawowym dostrzegła taką o jakiej zawsze marzyła.
     — Natychmiast zatrzymaj auto!
     — Kochanie tu nie można stawać.  
     — Mówię ci stań!
     — Dobrze, już dobrze, ale jak dostanę mandat to ty go zapłacisz.  
     Mężczyzna dla świętego spokoju się zatrzymał kobieta szybko wysiadła z auta i zniknęła za drzwiami wypożyczalni.  
     Marek czekając na narzeczoną zadzwonił do Sali weselnej, która się nazywała nad stawami i zarezerwował miejsce na wesele.  
     Właśnie kończył rozmawiać przez telefon, gdy Magda wsiadła.  
     — Dobrze to jesteśmy w kontakcie.
     — Kto to był?
     — Pani z Sali weselnej.
     — Czego chciała?
     — Nic po prostu składałem u niej rezerwację na nasze wesele.
     — Przepraszam wracajmy, już do domu – poprosiła.  
     Po dojechaniu na miejsce Magda natychmiast z suknią przewieszoną przez ramię udała się do sypialni. Drzwi zamknęła na klucz i zrzuciła z siebie ubranie. Po czym przymierzyła suknię ślubną, gdy się zobaczyła w lustrze to oniemiała z wrażenia.  
     Nagle rozległo się pukanie do drzwi.  
     — Madzia nic ci nie jest?
     — Nie, nie wszystko w porządku!  
     Kobieta pośpiesznie ściągnęła suknię i schowała do szafy, żeby narzeczony jej nie zobaczył.  Po czym otworzyła z uśmiechem od ucha do ucha.  
     Marek wszedł do środka przechodząc koło Magdy klepnął ją w tyłek.  
     — Ej co to miało znaczyć?
     — Nic.
     — Tobie tylko jedno w głowie.  
     Mężczyzna złapał ją za rękę i pociągnął w stronę łóżka, na którym po chwili leżeli nadzy. Zabawiając się nawzajem ich ręce ani na chwilę nie spoczęły na laurach przez całą noc to robili.

Margerita

opublikowała opowiadanie w kategorii obyczajowe i erotyczne, użyła 637 słów i 3694 znaków, zaktualizowała 11 maj 2020.

2 komentarze

 
  • Johnny2x41

    Słabe, Marg. Znowu.

  • agnes1709

    Mar, już Ci mówiłam o tych szczegółach, tym bardziej, że piszesz rzeczy niepotrzebne, jak np. zamknięcie drzwi, a pomijasz istotne.  
    "Chciałbym zamówić białe róże, a czy państwo dekorujecie również kościoły?  
         — Tak.
         — Doskonale, więc proszę to zrobić.  
         — To niech pan poda adres.
         — Kościół Najświętszego Pana Jezusa.  
         — A jaka ulica?
         — Lipińskiego 54.  
         — Dziękuję".  
    I tyle? Nie ma daty, godziny, czyli wychodzi na to, że od razu po zakończeniu rozmowy pracownicy kwiaciarni jadą i dekorują kościół. Poza tym znów zero realizmu, wszystko na wesele załatwia przez telefon? Nie obejrzał nawet sali i już zamawia? Reszty wpadek wypisywać nie będę, sama pokombinuj. Do przemyślenia, do poprawienia.

  • Margerita

    @agnes1709 aha