Marek agentem nieruchomości rozdział 10

Następnego dnia Marek o ósmej w kuchni zjadł śniadanie i wyszedł. Po kwadransie Magdę zbudził dzwonek do drzwi. Wstała z łóżka i podeszła do drzwi spojrzała przez judasza, ale nikogo nie było.  
     Więc wróciła do łóżka pięć minut później znów to się powtórzyło. Wkurzona odrzuciła kołdrę i się poderwała jak strzała podbiegła do drzwi gwałtownie je, otwierając.  
     Ale nikogo nie było tylko na wycieraczce leżała szara koperta. Podniosła ją i pośpiesznie zamknęła drzwi.  
     Po czym udała się do kuchni kopertę położyła na stole. A sama usiadła naprzeciwko na krześle.  
     Co mam zrobić otworzyć, czy zadzwonić do Marka – zastanawiała się.  
     W końcu ciekawość wzięła górę i otworzyła kopertę, z której wyjęła list o takiej treści.  

                    Do Marka Bordo

     Ten spadek bardziej należy się mnie niż Tobie drogi kuzynie. Dlatego ostrzegam Cię dla swojego dobra zrezygnuj z niego inaczej pożałujesz.
                                        Thomas  

     List złożyła w pół i schowała do torebki, po czym się w sypialni ubrała wygodny strój i również wyszła z mieszkania. Wcześniej zamówiła taksówkę, kiedy ta przyjechała to do niej wsiadła.  
     — Dokąd jedziemy? – zapytał taksówkarz.  
     — Na ulicę Akacjową proszę.
     — Robi się.  
     Mężczyzna przekręcił kluczyk w stacyjce i ruszył z piskiem opon. Po trzydziestu minutach taksówka zajechała na parking.  
     — Ile płacę?  
     — Dziesięć złotych.  
     Magda z portfela wyciągnęła banknot i mu wręczyła, po czym wysiadła z auta i ruszyła w stronę budynku.  
     Zanim weszła do środka to zadzwoniła do Marka, ale że ten nie mógł się wyrwać z pracy, więc sama weszła do budynku. Do gabinetu jak burza wparowała do środka z torebki wyciągnęła kopertę i mu ją rzuciła na biurko.  
     - Co to jest? – zapytał notariusz.  
     - To ja się powinnam pana zapytać, co to wszystko ma znaczyć. Dlaczego pan nas okłamał mówiąc, że mój chłopak jedynym spadkobiercą.  
     - Bo tak jest.
     - To jak pan wytłumaczy fakt, że dziś rano znalazłam na wycieraczce taki oto list?  
     - Hmmm jakby to pani powiedzieć.  
     - Najlepiej prawdę.  
     - Tak więc już mówię pan Thomas był synem pani Elwiry. Jako nastolatek uciekł z domu ileż to ona łez przez niego wylała. Ale kiedy się dowiedziała, że bierze narkotyki to go wydziedziczyła, zrywając z nim kontakt.  
     - No dobrze to w takim razie skąd się dowiedział o spadku?  
     - Nie mam pojęcia, ale na pewno mu to powiedział któryś informatorów.  
     - O czym pan mówi?
     - Krążą plotki na mieście, że jest szefem mafii.  
     - Co!  
     - Tak.  
     Kobieta wróciła do mieszkania załamana tym, co usłyszała. Zdenerwowana chodziła w tę i  z powrotem. W sypialni wyciągnęła walizkę i zaczęła się pakować, kiedy skończyła to postawiła przy drzwiach.

Margerita

opublikowała opowiadanie w kategorii obyczajowe i erotyczne, użyła 532 słów i 2770 znaków, zaktualizowała 19 sty o 19:39.

2 komentarze

 
  • agnes1709

    Dycha za pół godziny sałatą?:eek: To jakieś 33 grosze za kilometr (ze 30 da radę zrobić w tym czasie) :D Jaka to korporacja? Bo skoro taka taniocha, też będę korzystać:D Trochę więcej realizmu.

  • Margerita

    @agnes1709 dzięki za przeczytanie

  • enklawa25

    ;) licze na kolejne

  • Margerita

    @enklawa25 dzięki