Materiał znajduje się w poczekalni. Prosimy o łapkę i komentarz.

Klara nieszczęśliwą wdową

Klara nieszczęśliwą wdową

Klara była od miesiąca wdową, mąż zmarł po ciężkiej chorobie. niektórzy spekulowali, że go otruła. Mieszkała razem z siedemnastoletnią córką Amelią w miejscowości Gręzów na Podlasiu, gdzie znajdował się ich przepiękny dworek, który zdobiły dwa wielkie filary.
A w środku wszystko, aż uginało się od przepychu. Podłoga we wszystkich pomieszczeniach była wyłożona kafelkami z wysokim połyskiem.
Gdy wszyscy spali kobieta w czarnej jak noc sukni spacerowała, po korytarzu Przez to została okrzyknięta wśród służby nieszczęśliwą wdową.
Następnego dnia wstała z samego rana zarzuciła na siebie czerwony szlafrok i wyszła z pokoju. Na korytarzu spotkała pokojówkę Betti, która ścierała kurze z portretów.  
- Dzień dobry Betti.
- Dzień dobry pani.
- Czy moja córka jest u siebie?
- Nie, proszę pani z samego rana, gdzieś wyszła.
- Skaranie boskie z tą dziewczyną – zamruczała Klara. Mów mi zaraz wszystko, co wiesz.
- Przysięgam, że ja nic nie wiem widziałam ją z daleka.  
- Dobrze wracaj do swoich obowiązków.  
Klara korytarzem ruszyła w stronę drzwi wejściowych. Lokaj, który stał przy nich widząc swoją panią natychmiast je otworzył. A kobieta wyszła na zewnątrz, po czym zeszła, po kamiennych  schodach obeszła cały dom, ale nigdzie córki nie znalazła.  
Gdzie ona się podziała – zastanawiała się.  
Kobieta wróciła do domu wściekła jak osa ze złości cała, aż w środku chodziła. Z miejsca udała się do jadalni usiadła przy długim stole, który był nakryty białym obrusem. Po chwili do środka weszła kucharka Tina z tacą, którą postawiła przed Klarą.  
- Życzę smacznego.  
- Możesz odejść.
Służąca się skłoniła i ruszyła w stronę drzwi, ale przystanęła i z niepokojem obserwowała, jak pani domu na kolanach położyła serwetkę widelcem zagarnęła jajecznicy i wzięła do ust, ale z miejsca wypluła.  
- Dlaczego to śniadanie jest zimne?!
Kucharka natychmiast podbiegła i zabrała tacę z jedzeniem.  
- Najmocniej panią przepraszam nie wiem jak do tego doszło zaraz przyniosę nowe.  
- Nie trzeba odechciało mi się jeść, żeby mi to było ostatni raz, bo ja bardzo nie lubię jeść zimnego.  
Po tych słowach Klara wstała serwetkę rzuciła na stół i ruszyła do drzwi.  Po znalezieniu się w gabinecie, który był urządzony na bogato usiadła przy dębowym biurku spojrzała na fotografię męża i córki, po czym z szuflady wyciągnęła zeszyt i otwiera na pierwszej stronie.  

                    Pamiętnik Klary  

Od śmierci ojca Amelia się bardzo zmieniła z miłej, grzecznej dziewczynki zmieniła się w małego diabełka. A dziś rano, gdzieś wyszła bez mojej zgody, a doskonale wie, że nie lubię, jak się włóczy z pospólstwem.  

Tym krótkim wpisem zakończyła swój pamiętnik, bo usłyszała hałas dobiegający z korytarza schowała pamiętnik, po czym wstała od biurka. Podeszła do drzwi i je lekko uchyliła.  Przez chwilę obserwowała swoją córkę, jak ta idąc korytarzem do swojego pokoju tańczyła.  
Ciekawe, co moją córkę wprawiło w taki dobry nastrój – zastanawiała się.  
Odczekała, aż ta wejdzie do swojego pokoju, po czym ruszyła w tamtą stronę.  Po czym weszła bez pukania do środka.  
- Gdzie byłaś dziś rano?
- Na spacerze.  
- Z kim?  
- Z nikim sama, a poza tym mamo, co to jest za przesłuchanie? I jakim prawe wpadasz do mojego pokoju bez pukania?  
     - Posłuchaj mnie moja panno jestem u siebie i nie potrzebuję niczyjej zgody, żeby gdzieś wejść. A po drugie nie pozwalam ci więcej wychodzić z domu bez  mojej zgody, czy to jest jasne?  
     - Tak.  
     Amelia po tym, jak została sama w pokoju to spakowała najpotrzebniejsze rzeczy, które schowała pod łóżko i opuszcza pokój. Korytarzem zmierza w stronę matki gabinetu, po chwili staje przed nimi. Następnie w porównaniu do jej matki ona puka do drzwi.  
     - Proszę!  
     Słysząc zaproszenie naciska klamkę i wchodzi do środka. Dziewczyna wchodzi do środka widząc matkę siedząca przy biurku podchodzi do niej i witając się z nią całuje w policzek.  
     - Przepraszam za to, że rano wyszłam nic ci nie mówiąc więcej się to nie powtórzy.  
     - Mam taką nadzieję, bo panience z dobrego domu nie przystoi się włóczyć samej po okolicy.  
     Dziewczyna chwilę posiedziała z matką i wróciła do pokoju, w którym siedziała, aż do kolacji. Już się nie mogła doczekać, kiedy spotka swojego kochanka Juana. Gdy zegar wybił osiemnastą to jak strzała poderwała się z łóżka i wybiegła.  
     Przed drzwiami jadalni się zatrzymała poprawiła sukienkę w kwiatki. Następnie weszła do środka i usiadła przy stole. Po chwili kucharka wniosła tacę z jedzeniem i postawiła przed matką i córką.  Posiłek przebiegł w milczącej atmosferze, po jedzeniu Amelia wróciła do siebie poczekała, aż matka pójdzie spać . Następnie wzięła walizkę i na paluszkach wymknęła się z domu.  
     Rano Klara odkryła, że jej córki nie ma w swoim pokoju kobieta postawiła na nogi cały dom i wszyscy Amelii szukali, ale nie znaleźli.  Miesiąc później, jak nigdy nic w dworku zjawiła się młoda dziedziczka w towarzystwie męża Juana. Klara akurat siedziała w swoim gabinecie, gdy do środka wkroczyła jej córką na jej widok, aż się poderwała z miejsca i ją uściskała kompletnie ignorując nowego zięcia.
     Mimo niechęci, a wręcz wrogości ze strony dziewczyny matki to młodzi żyli długo i szczęśliwie.

Margerita

opublikowała opowiadanie w kategorii obyczajowe, użyła 1039 słów i 5471 znaków.

Dodaj komentarz