Dodatkowa pomoc część 2.

Parę dni później byłam umówiona z Irkiem na korepetycje z matematyki. Pomimo tego, że był poniedziałek, mnie do tej pory bolała głowa po tym wujkowym bimbrze. O niedzieli nawet nie wspomnę. Nie wypiłam zbyt dużo, ale bimber robi swoje, wie ten, kto próbował. Nawet nie chcę myśleć o tym, jak się czuje mój kuzyn Grzesiek, ale podejrzewam, że jeszcze gorzej niż ja.
Poszłam dziś do babci, aby pomóc jej podczas mycia okien. Ona jest starsza, ja jestem młoda i jeszcze zwinna więc dlaczego miałam odmówić jej pomocy. Jeszcze oczywiście na sam koniec musiałam się z nią pokłócić, bo mówiłam jej, że nie przyjmę żadnych pieniędzy od niej za to. Ze względu na to, że jest chyba jeszcze bardziej uparta niż ja, potajemnie wsunęła banknot stuzłotowy do mojej kieszeni.
Zeszło mi trochę u babci. Nawet nie brałam ze sobą telefonu, żeby nikt mi nie przeszkadzał. Od babci do swojego domu miałam dosłownie parę kroków, więc jak już wróciłam do domu, od razu spojrzałam na telefon.
- Serio już tyle godzin? O matko muszę się spieszyć.- Pomyślałam.
Na dodatek Irek napisał mi, że jak chcę, to mogę wpaść do niego wcześniej. Ja szybko wparowałam pod prysznic. Miałam przeczucie, że będę spóźniona więc o byciu wcześniej mogłam sobie pomarzyć.  
Kiedy się już wykąpałam, przebrałam i tak dalej, wsiadłam czym prędzej do samochodu i ruszyłam. Zadzwoniłam jeszcze do mężczyzny, żeby wytłumaczył mi dokładnie drogę. On powiedział mi jak mam jechać. Znałam tamte okolice, więc nie miałam problemu z dotarciem.
Kiedy byłam na miejscu, wysiadłam z samochodu. Zabrałam swoje rzeczy i zadzwoniłam dzwonkiem do drzwi.
- Cześć zapraszam do środka.- Powiedział Irek, posyłając mi uśmiech.
- Hej.- Odpowiedziałam, lekko się uśmiechając.  
Szczerze mówiąc, wstydziłam się mężczyzny. Przecież ja go prawie w ogóle nie znałam. Musiałam przyznać jedno. Miał super dom. Widać było, że jego wcześniejsza żona pomagała mu w doborze mebli. Dało się również zauważyć, że ktoś cały czas dba o czystość w domu. Nie wiem, czy on robił to sam, może miał od tego sprzątaczkę.
Rozglądałam się po salonie, aż w końcu Irek zapytał, mnie czy się czegoś zapytał. Tak się przestraszyłam, że z wrażenia poprosiłam o wodę. Udawałam, że wszystko jest okey, ale serce mi tak strasznie biło, myślałam, że zaraz dosłownie wyskoczy mi z piersi.
Kiedy mężczyzna poszedł po wodę, usiadłam na sofie. Spojrzałam przez okno.
- O widzę, że Irek jest kociarzem tak jak ja. - Pomyślałam.
Po chwili wrócił mężczyzna z dwoma szklankami wody. Położył je na parapecie, żeby nikt nie rozlał.  
Mężczyzna przysunął się do mnie dość blisko. Miałam mu powiedzieć, żeby przesunął trochę dupę, ale nie byłam u siebie w domu, więc zmarszczyłam tylko lekko brwi. On niestety tego nie zauważył.
To z czym masz największy problem?- Zapytał, spoglądając na mnie.
Od razu na mojej twarzy pojawił się lekki uśmiech.- Rachunek prawdopodobieństwa to moja pięta Achillesa.
A kombinatoryka? Rozumiesz coś z tego, czy też nie? Ja rachunkiem prawdopodobieństwa zajmuję się na co dzień, więc będzie mi łatwiej ci to wytłumaczyć.- Odpowiedział mężczyzna, posyłając mi uroczy uśmiech.
No tego też nie rozumiem, to jest jakieś pojebane.- Skrzywiłam się.
Mężczyzna zaczął się śmiać.- Do kombinatoryki nie potrzebujesz żadnych wzorów. Natomiast jeżeli chodzi o prawdopodobieństwo, to już potrzebujesz, ale masz ten wzór w tablicach maturalnych. Ja nauczę cię z niego korzystać.- Odparł Irek.
Nie martw się, zdasz tę maturę, jestem pewien.- Dodał po chwili mężczyzna, podając mi zeszyt wraz z długopisem.
No tak masz rację, dobry nauczyciel to podstawa. Bo jak ktoś ma matematykę w małym palcu, ale nie umie jej przekazać, to jest bardzo kiepsko.- Podrapałam się po głowie.  
Zobaczymy czy jutro będę coś z tego w ogóle pamiętać. Zawsze byłam umysłem humanistycznym. Irek wziął do rąk podręcznik. Pokazał mi zadanie pierwsze i kazał wypisać z niego dane. Zrobiłam, to oczywiście bazgrząc niczym kura pazurem. Nie wiem, czy się po mnie odczyta.
Biedny Irek się wysilał i tłumaczył mi to zadanie, lecz ja mało co z tego rozumiałam. Nie znosiłam tego tematu wyjątkowo.
Rozumiesz coś? - Zapytał mężczyzna.
Szczerze mówiąc to mało co.- Odpowiedziałam, spuszczając swój wzrok.
To wiesz co może, zostawimy ten temat na koniec w takim razie? On nie jest tak bardzo ważny, jak np. funkcja kwadratowa czy geometria.- Mężczyzna spojrzał na mnie.
Nasz wzrok spotkał się ze sobą. Utrzymywaliśmy dłuższy kontakt wzrokowy. Miałam ogromną ochotę pocałować go. Serce zaczęło mi szybciej bić. Miał piękne niebieskie oczy, które otaczały gęste i długie rzęsy. Dobrze, że na nadgarstku miałam gumkę do włosów. Od razu je związałam, bo zrobiło mi się bardzo ciepło. Miałam już sięgnąć po książkę, aby sprawdzić, jakie tematy są jeszcze, lecz on objął mnie w pasie, po czym pocałował namiętnie. Zrobiłam wielkie oczy, ale odwzajemniłam pocałunek. Mężczyzna położył mnie na sofie. Jedną dłoń umieścił na moim biodrze, ja natomiast złapałam go swoimi drobnymi dłoniami w pasie. Pocałunkami mężczyzna zszedł niżej. Całował mnie po szyi. Powoli zaczął rozpinać guziki mojej bluzki. Ja nie byłam do końca przekonana czy tego chcę.
Zaczekaj.- Szepnęłam.  
On zaś nie reagował. Udawał, że nie słyszy, bądź nie chciał słyszeć. Wtulił się we mnie, jeżdżąc swoimi dłońmi po moim ciele. Sprawiał, przechodził mnie przyjemny dreszcz wraz z mrowieniem, które czułam nawet na palcach u stóp.
Coś mi mówiło, że lepiej będzie, jak przestaniemy, lecz z drugiej strony chciałam więcej i więcej. Kiedy Irek zaczął, pozbywać się mojej zapinanej na guziki bluzeczki, przeszedł do całowania mojego brzucha. Prawą dłoń wsunął pod biustonosz. Zaczął delikatnie ugniatać moją pierś.
Nagle usłyszeliśmy dzwonek do drzwi. Od razu wstałam na równe nogi. Zrzuciłam Irka na ziemię. On uderzył się głową w nogę od stołu.
Ja pierdole kogo tu niesie?! Muszę jakoś zakryć mój miecz nie do końca świetlny, ale nie martw się, zaraz wracam.- Mężczyzna zaczął szybko się poprawiać i poszedł w kierunku drzwi.
Ja w tym czasie pospiesznie zapinałam guziki swojej bluzki i zaczęłam się również poprawiać, żeby nikt się nie zorientował, co przed chwilą się tu działo.
- Tato, gdzie jest kiciuś?- W korytarzu usłyszałam dziecięcy głos.
- Cześć Klara. Co ty tu robisz?- Zapytała była żona Irka, wchodząc do salonu.
- Hej, Irek pomaga mi z majcą, a raczej pomagał. - - Ja i tak muszę już spadać.- Odpowiedziałam chłodno.  
Wstałam i poszłam w kierunku wyjścia, zabierając swoje książki. Postawiłam je na szafce przy wyjściu, aby włożyć szybko buty.
Zaczekaj! Odprowadzę cię.- Mężczyzna szybko podbiegł do mnie.
- Jesteśmy w kontakcie, sorki, że tak wyszło, ale moja była teściowa wylądowała w szpitalu. Muszę zostać z młodym.- Mężczyzna chciał mnie pocałować.
Ja odsunęłam się natomiast. Uśmiechnęłam się.- Nie jestem zła, ale nikt nie musi wiedzieć i widzieć nas razem. Ściany mają oczy.- Zaśmiałam się, po czym wsiadłam do samochodu i odjechałam, machając Irkowi. Kiedy byłam już na jezdni, uświadomiłam sobie, że zostawiłam książki na szafce przy wejściu. Zawróciłam. Wysiadłam z samochodu i weszłam do środka, nie dzwoniąc dzwonkiem.
Weszłam do salonu, aby powiedzieć, że przyszłam tylko po książki. Po tym, co zobaczyłam, prawie zabrakło mi tchu w piersi. Irek, na którym siedzi jego była.
- Zapomniałam książek, więc nie przeszkadzajcie sobie. Już sobie idę. Uważajcie, tylko aby biedne dziecko tego nie widziało, żal mi go.- Idąc w kierunku wyjścia, tym razem zabrałam swoje rzeczy, po czym wyszłam.
- Zaczekaj!- Irek szybko pobiegł za mną.
Daj spokój. Wiedziałam, że coś was jeszcze łączy. Nie dzwoń, nie pisz. Dalsze korki są już nieaktualne, dam sobie radę sama. - Wsiadłam do samochodu.
Ruszyłam z piskiem opon. Co ja sobie myślałam. Przecież to jego była żona, mają ze sobą dziecko. To więcej niż pewne, że próby powrotu do siebie, nigdy nie będą się kończyć. Dobrze, że dowiedziałam się, teraz niż jakbym zaczęła czuć do Irka, coś więcej niż sympatię.
Wstąpiłam do najbliższego sklepu, kupiłam sobie miodowe piwo, po czym wróciłam do domu. Zamierzałam je wypić w samotności, której potrzebowałam w tamtej chwili. Jutro, może pojutrze spotkam się z moją dobrą koleżanką i jej o tym opowiem. Dziś mam już dość.

9 086 czyt.
100%8
Kocica69

opublikowała opowiadanie w kategorii obyczajowe i erotyczne, użyła 1649 słów i 8803 znaków, zaktualizowała 26 sie o 19:01.

Dodaj komentarz