Andro-meno-pauza /3/

Andro-meno-pauza /3/Wpadłam i ja na chwilę do przeszłości.
To było tak niedawno na wakacjach w Szczawnicy, gdy zaciągnęłam koleżankę w zarośla pełnego pajęczyn i z dumą, w największej konspiracji, oznajmiłam jej: „Dzisiaj dostałam… Wiesz…! Okres!”.  
Przecież to było chwilę temu…
– Hej! Niech pani tak nie myśli. – Podszedł i wyciągnął w moją stronę dłoń. – Ambroży – z lekkim skrępowaniem wydusił swoje imię.
– Gabriela. – Uśmiechnęłam się dość wymownie. Patrząc na pusty kubek zapytałam:
– Pożyczyłeś od stomatologów?
– Co? – Zdziwił się.
– Kubki – odparłam.
– Co? Cholera, jakie kubki?
– Ten. – Uniosłam w górę. – U dentysty pełno ich. Masz z najwyższej półki alkohol, drogie biurko i wszystko takie akurat, a nie masz porządnych kieliszków?
– To tylko szczegóły – jęknął znudzonym głosem i wziął kolejny głęboki łyk. – Nie mam kieliszków, bo w zasadzie nie piję w gabinecie.
– Teraz raptem zacząłeś, z powodu posunięcia się w latach swojej pacjentki? – zapytałam kpiąco. – Czy wszystkie częstujesz? – dodałam.
– Masz już swój czas, Gabrielo. – Skrzywił się. – Pora coś zrozumieć. Nie liczą się takie niuanse jak zmarszczki. Kobiecości nie należy leczyć. Kiedy kończy się owulacja, należy bić brawo, bo zaczyna się ewolucja przyszłości, bardziej dojrzałej i doskonalszej – rzucił sugestywnie, widząc moje wzburzenie, widząc pięknie wzburzoną kobietę.
– Pieprzysz, doktorku! Wiesz?! – powiedziałam podniesionym głosem. – Tygodniami przygotowywałam się na tę wizytę! Mierzyłam bieliznę… wydałam krocie. W stresie zadzwoniłam i umówiłam się! Trzynastego w piątek na 18.00, na ostatnią godzinę urzędowania. I co? Czekałam, żeby zrobić wrażenie… I musiałam nałożyć dwie prezerwatywy na nogi, bo zapomniałam kupić samonośnych pończoch! Najzwyklejsze rajstopy zasłoniły koronkowe majtki, zasłoniły to wszystko, co dla kobiety jest ważne. Słyszysz! – krzyczałam nachylając się do jego ucha.
– Uspokój się – wymamrotał. – Starzejesz się i twoje ciało też. Fizjologia i czas są nieubłagane. Katujesz swoje „ja” w przymierzalniach, przed lustrem, przed zazdrosną koleżanką, przed sobą… – przerwał na chwilę swój wywód, patrząc jak jego pacjentka marszczy czoło i zerka na dekolt, a palcami chwyta fałdy brzuszne. – Nalać ci?
– Poproszę – skinęłam głową. – No, przyznaj się! Czy taki ginekolog może podniecić się na widok gołej cipki? – Nie czekałam na odpowiedź, usiadłam na biurku naprzeciw niego… – Czy kobieta po pięćdziesiątce, taka jak ja, może być pożądana? – powiedziałam z wyrzutem, patrząc mu prosto w oczy.
Spuścił wzrok, wzdychał w milczeniu. Po czym wstał i burknął:
– Idę się odlać.
Poszłam za nim siadając na brzegu wanny z kubkiem złocistego płynu.
– Na zdrowie! – wystękałam i jednym haustem wypiłam. Naczynie wypadło i potoczyło się po dnie wanny.
Zerknął na mnie z ukosa.
– Bo z tego, co zrozumiałam – kontynuowałam, gubiąc się w słowach i obserwując jego zmagania ze skórzanym paskiem spodni – to istotny szczegół, kiedy zaczynają się zmarszczki, klimakterium i tego tam. – Słowa mieszały się z alkoholem. – Najbardziej ta pieprzona grawitacja mi się nie podoba, kiedy ciągnie moje piersi do dołu, kiedy już mężczyzna nie patrzy na kobietę tak jak kiedyś – wybełkotałam, spoglądając na odbicie mężczyzny w lustrze, jak mocuje się z suwakiem rozporka.
– Dla mnie to nie jest najważniejsze – wysapał z trudem.
– Jak to? – Oburzyłam się i wstałam z wanny. Stanęłam w rozkroku, aby utrzymać ciało w pionie. – Przychodzę do ciebie, wcześniej się stroję, robię makijaż, rozkładam nogi, a ty rozbierasz mnie wzrokiem do naga. Upijasz mnie… I co?
– I nic – mruknął pod nosem. Trzymając członka w palcach, w skupieniu czekał na pierwsze krople moczu.
– Ha, ha, ha! Mam cię! – wybuchłam śmiechem. – Też się starzejesz i masz problem. – Zastanawiałam się dlaczego pozwolił mi zostać, dlaczego wyjął koniak i upił mnie. Dlaczego? Może za nim włożył wziernik, ku swej satysfakcji poczuł wilgotną pochwę i nie mógł się oprzeć podnieceniu?  
I stanął mu…

kaszmir

opublikowała opowiadanie w kategorii obyczajowe i miłosne, użyła 715 słów i 4355 znaków, zaktualizowała 30 cze o 11:35.

2 komentarze

 
  • AlexAthame

    Doceniam komentarz Duygu i oczywiście się zgadzam. Spróbuję rzucić własne spostrzeżenia. Gabriela nie jest tak subtelna. Jej kłopot to utrata kobiecości, w sensie stricto erotycznym. Pogodziła się częściowo z grawitacją. Wówczas wszystko opada. Powieki, pośladki, piersi. Biada tym paniom co maja duże piersi. Niestety. Dlatego cieszcie się dziewczyny, jeżeli macie małe. Mam nadzieję, że nikt nie poczuje się urażony. Gabriela się z tym częściowo pogodziła, ale przed chwilą dr.Amroży Kleks właśnie jej objawił, że ostatni i pierwszy atrybut kobiecości sobie odszedł. Tylko, że Gabriela nie wie jednego, że Amrbroży ma rację. To nie koniec. Nie wiem czy to przemyślała, ale skłonny jestem twierdzić, że tak. Co mianowicie? Wybór lekarza. Nie zniosłaby młodej lekarki, ani tym bardziej młodego doktora. Z pewnych, jej znanych powodów, nie wybrała również kobiety po klimakterium. Tak więc pozostał mężczyzna w wieku Ambrożego Kleksa. I nie przerost prostaty spowodował trudność w oddaniu moczu, tylko coś innego. Codo tej dość odważnej sceny, prawdopodobnie by do tego nie doszło, gdyby nie zgubne skutki picia wódki. Prawdopodobnie Ambroży również walczył z grawitacją i nagle jaka niespodzianka! Widać, że porządny gość. Po śmierci żony nie szukał młodych panienek, bo znał ten wierszyk. Dwóch starców dostrzegło Zuzannę w kąpieli, chcieli ją postraszyć, ale czym nie mieli. A tu taka historia! Chyba nie zrobił tego specjalnie, z tym alkoholem. Prawdopodobnie zwycięstwo Ambrożego nad prawem Newtona bardzo ucieszyło Gabrielę. Spowodowała u mężczyzny to o co się tak bardzo martwiła, że już się jej nigdy to nie uda. Oj Kaszmir, daj dla dorosłych, bo się lolki zgorszą. łapka jak zawsze i duże brawo :bravo: No i za pomoc  <3 , :przytul: i :kiss:

  • kaszmir

    @AlexAthame wiadomo, ze kobieta w takich sprawach jak wybór lekarza w momencie ważnym dla kobiety podejmuje najlepszą decyzję. Pragnie aby jej pomógł przejść ten okres bezboleśnie. Zachodzące zmiany psychiki jak i zmiany fizyczne nie należą do przyjemnych. Dziękuję i serdecznie pozdrawiam :lol2:

  • Duygu

    Witaj :)
    Człowiek na każdym etapie życia potrafi mieć kompleksy. Nawet widziałam filmik, gdzie 6-latka mówiła, że jest brzydka. Przychodzi czas dojrzewania i każdy chce wyglądać świetnie, umówmy się. Jednak na wszystko potrzeba czasu. I potem przychodzi starzenie się, człowiek często nie może się pogodzić z tymi zmarszczkami, o których mówisz. I inne rzeczy też przeszkadzają. Chcemy kochać i być kochanym, tracimy jednak wiarę w samego siebie i nie mamy odwagi spojrzeć drugiej osobie w oczy...
    Całusy  :kiss:

  • kaszmir

    @Duygu przemijanie jest nieuchronne i nie uciekniemy od tego. Jednak dzisiaj i tak wydłuża się granica starzenia się. Kudzie pragną jak najdłużej zachować młodość, sprawny umysł i witalność. Pracujemy i pragniemy utrzymać kondycję fizyczną jak najdłużej. Jednak są chwile kiedy dostajemy mocne uderzenie, ze coś już się kończy. Dziękuję pięknie za czytanie.  :przytul:  Pozdrawiam <3