Zaskakujące Lądowanie rozdział 97

Zaskakujące Lądowanie rozdział 9797  
Mia  

  Jak szalona ciągnę za klamkę z nadzieją, że w końcu te głupie drzwi się otworzą. Nie zostanę tu ani chwili dłużej, nic i nikt mnie nie powstrzyma. To wszystko jest bez sensu, a co gorsza Sam trafił w sedno sprawy, przez co narastająca panika w każdej chwili może wyjść na światło dzienne. Z całych sił blokuję napływające do podświadomości okropne scenariusze sprzed lat, lecz wypowiedziane przez kundla słowa zamrażają mi krew w żyłach. Zaczynam dygotać na całym ciele, zimny pot gromadzi się u nasady czoła, w dodatku brakuje tlenu.  
– Wypuść mnie. Błagam – wysapuję. W głowie zaczyna mi wirować, jakbym siedziała na kręcącej się w kółko karuzeli, która zamiast zwolnić, ciągle przyśpiesza. Zamykam oczy, opieram się czołem o drewno. Jak mogło do tego dojść? Dlaczego zmusza mnie do czegoś, czego nie chcę? Przecież ostatnio wyprawił mi litanię na ten temat, a teraz wcale nie jest lepszy od swoich rodziców, a co gorsza od Eliasa. Chce naprawdę doprowadzić do tego, bym odeszła od zmysłów? Na tym mu zależy?  
– Mimi? – pyta za mną.  
– Otwórz te cholerne drzwi – warczę przez zaciśnięte szczęki.
– Proszę cię. Chcę, byś mi powiedziała całą… – zaczyna, ale nie mam zamiaru tego wysłuchiwać, jeszcze wbije mi ostatni gwóźdź do trumny, a do tego nie dopuszczę! Prostuję się jak struna.
– OTWIERAJ!!! – Zdzieram gardło, waląc pięścią w podziemne wrota. Słyszę kliknięcie i bez chwili namysłu biorę rozpęd, by stąd zniknąć, gdzie pieprz rośnie. Chcę być sama. Potrzebuję tego. Z poślizgiem wbiegam do głównego lokalu, tuż za mną Samuel.  
– Łapcie ją! – krzyczy. Kątem oka widzę, jak Kai próbuje mnie uchwycić, lecz pudłuje.  
– Mia! – woła Brutus.  
– Zostaw mnie! – odkrzykuję. Może zachowuję się irracjonalne uciekając przed przeszłością, bo mogłabym mu o wszystkim powiedzieć, ale moja duma oraz wstyd nie pozwalają mi na to, do czego doprowadziłam. Wystarczy tej hańby, którą przyniosłam całej rodzinie. Nie przewinie się wydarzeń z przeszłości, by móc z doświadczeniem na nowo żyć od momentu, w którym popełniło się błąd. Człowiek jest mądry po szkodzie lub niesmacznych sytuacjach. Stara się zapomnieć o tym, co było, wyciągnąć z tego najlepsze wnioski. To nauka na przyszłość, a zarazem przestroga. Dlatego drugi raz nie dam się wkopać w to same łajno, by pogrążyć rodzinę w jeszcze gorszych zmartwieniach i problemach. Wystarczająco dużo musieli przejść przez teatr, który nie powinien się wydarzyć, ale jak ktoś jest głupi i naiwny, to dostaje nauczkę.  
Po dotarciu do wrót pubu stwierdzam, iż również te są zamknięte. Ni w przód, ni w tył.  
– Nie wygłupiaj się – szepcze Brutus do ucha, dociskając mnie do swojego ciała, podnosząc tym poprzeczkę w kolosalnym poziomie. Gwałtownie odwracam się w jego stronę.  
– Ja się wygłupiam?! To ty mówiłeś, abym nie dała sobą rządzić. Bym miała własne zdanie. Wyśmiała osobę, co do ode mnie wymaga tego, czego nie chcę! Ty, zrobiłeś mi godzinne kazanie na temat „zmuszania” pamiętasz? Dlaczego sam to robisz? Nie potrzebuję ciebie ani żadnego z was, aby dać sobie z tym gównem radę! Może byłam głupia i naiwna, ale wiem, gdzie jest granica! – drę się ile sił, wskazując na niego palcem. – Którą na chama chcesz przekroczyć! – ryczę opętana we furii oraz złości. Samuel kładzie dłonie na karku i patrzy w sufit, chwilę później przykuca przed moją osłabioną postacią.  
– Mia! Błagam. Obiecaliśmy sobie o wszystkim mówić, by nie doprowadzić do takich sytuacji. Powoli małymi kroczkami. Pamiętasz? – Spogląda na mnie swoimi maślanymi oczkami.  
– To są dla ciebie te słynne kroczki? Wkładając mi w dłoń kasę, której nie chcę? Nie potrzebuję litości, czy wymuszonej pomocy! Wystarczy, że raz wpadłam w tego typu sidła, kończące się prawie tragedią! – krzyczę. – Nie mam ochoty być ofiarną kolejnego szantażującego, karcącego mnie psychopaty, co myśli, że kupił mnie za parę centów!!! – wyrykuję, przepalając sobie struny głosowe i tupiąc nogami. Furia czy szał jest pestką w porównaniu z nienawiścią do osoby, która zabrała mi dosłownie wszystko, nawet nadzieję na lepszy start w nowy dzień, pragnienie pomocy drugiej osobie. Odczuwam ból robienia wszystkiego źle, jak i ochoty… zastygam niczym ołowiany posąg. Miliony słów oraz wspomnień, przebiega w sekundę przez głowę. Ogarnia mnie głucha, pusta przestrzeń, błogi spokój. Wiem tylko jedno…  
– Żałuję, że się obudziłam… – odzywam się cicho, patrząc niewidocznym wzrokiem w twarz Samuela. Ze świeżością w głowie odwracam się, przekręcam w drzwiach klucz z przekonaniem, że razem z przekroczeniem ich progu zamknę za sobą kolejny niefortunny rozdział przygody.  
Zostaję uchwycona za ramiona, próbuję się uwolnić, lecz moje starania równe są zeru. Twarz Toma pojawia się w polu widzenia.  
– Mia? – pyta zmartwionym głosem – chodź usiąść. Ochłoń trochę i nie podejmuj pochopnych decyzji – przekonuje mnie. Jego brązowe oczy przypominają mi roztopioną Milkę.
Następny znawca się znalazł! Nikt mi nie pomoże, ani z moimi psychicznymi problemami ani finansowymi. Człowiek może polegać tylko sam na sobie. Jeżeli raz puści wodze, traci orientację, spada w niekończącą się dziurę bez dna, a z niej jest bardzo ciężko wyjść. Nie wie, czy uchwycić podaną dłoń z obawą o zrobienie tego samego błędu, jaki już raz popełnił. Co będzie, kiedy ją jednak uchwyci i się okaże, iż konfrontacja z przeszłością, a także nowo przyjęta pomoc skończy się gorszymi konsekwencjami lub tragedią? Kto da gwarancję na lepsze jutro? Nikt! Bo jest się kowalem własnego losu i szczęścia, reszta to tylko tandetna dekoracja. Jestem w stanie sobie to zrobić…?  
– Odczepcie się ode mnie, dajcie spokój i pozwólcie wyjść – wypowiadam cicho. Łzy aż palą pod powiekami, lecz Tom dalej spogląda swoim miękkim wzrokiem, próbując wydobyć coś z moich oczu. Dochodzą mnie ciche szmery, powiew zimnego powietrza muska skórę policzka. Zapada grobowa cisza, światło traci na sile. Moja twarz zostaje wzięta w gorące dłonie, lekko odwrócona w prawy bok i podniesiona ku górze. Sam…  
– Mimi błagam. Nie stawiaj pomiędzy nami tego muru. Zależy mi na twoim szczęściu. Twoje problemy są moimi, moje twoimi. Nie pozwól, by ten mały problem nas rozdzielił. Aby ON nas rozdzielił. Przecież dzielimy się wszystkim, pomagamy nawzajem, jestem z tobą szczery i niczego nie ukrywam… – ciche kaszlnięcie przerywa Samuelowi potok uspakajających ciepłych, niczym stopione masło słów. Chłopak zamyka na chwilę oczy, wypowiada bezgłośnie „fuck”, otwiera powieki. – Wylałem Noela. Dałem twojemu bratu wynagrodzenie za pomoc i złożyłem ofertę pracy po zakończeniu szkoły. Chcę poszukać dla nas własnego kąta, ściągnąć twoją mamę. Pragnę być przy tobie na dobre i złe, w zdrowiu czy chorobie, wspierać, śmiać się, cieszyć się każdym jednym dniem, być blisko ciebie i czuwać nad tobą. Proszę cię, Słoneczko. Pozwól mi sobie pomóc, a przysięgam na wszystko, co jest mi święte, że nie będziesz żałować… Nie wkładaj mnie do jednej szuflady z twoim ex… – mówi – ranisz mnie tym, Mia. – dodaje cicho, jego oczy podejrzliwie błyszczą. – Kocham – szepcze drżącym głosem. Puszcza mnie, robi krok w bok, robiąc tym miejsce do przejścia, dając mi w ten sposób wybór. Zostać tu, przyjąć jego finansową pomoc, by spłacić dług. Zwolnić się z UPS, aby pracować wyłącznie dla niego. Albo powiedzieć PA, pomachać na do widzenia ekipie Samtajl, wychodząc z dumą i tracąc przy tym osoby, które zamknęłam w sercu. Osoby, z którymi przeżyłam wiele wspaniałych chwil. Ludzi, przy których byłam sobą.
Odwrócić się, rzec „żegnam” do osoby, której zaufałam, oddałam serce i duszę. Mężczyźnie, który wie więcej niż ktokolwiek inny...
Nagle trafia mnie niczym piorun. Samuel się podda, zrzuci rękawice w bitwie z tym demonem w momencie, kiedy przekroczę próg i zamknę za sobą wrota, tracąc tych, których pokochałam. Dając tym mojemu ex wygraną…  
Spadam!


Od Autora.
Kochani czytelnicy, chcecie więcej?
Łapka w górę.
Pozdrawiam. AHopeS <3

AHopeS

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość i erotyczne, użyła 1486 słów i 8500 znaków, zaktualizowała 18 lis 2020.

7 komentarzy

 
  • Shogun

    No no no, grubo

  • AHopeS

    @Shogun Dziękuję bardzo.
    Początek końca.

  • Shogun

    @AHopeS Hmm...

  • AHopeS

    @Shogun  :shrug:  :shushing:

  • Shogun

    @AHopeS  :shushing:

  • Basiaa

    Ufff mocne przeżycia, napięcie wysokie, świetny kawałek, aż mi świeczki w oczach stanęły. :bravo:

  • AHopeS

    @Basiaa Dziękuję.
    Świeczki -  :lol2:

  • Margerita

    łapka w górę bo Sam prawie zawsze trafia w sedno

  • AHopeS

    @Margerita Dziękuję

  • nanoc

    Autorka pisała pracę  magisterską  z psychologi ?, świetny kawałek, zamotałaś to wszystko jak  motek wełny, bardzo jestem ciekaw jak to rozplączesz, Czekam. :bravo:

  • AHopeS

    @nanoc Dziękuję.
    Skąd ta pewność z tą pracą magisterską?

  • nanoc

    @AHopeS Tp miało być zapytanie nie twierdzenie, sorry jak to tak wyszło, ale odcinek fantastyczny!!!!

  • AHopeS

    @nanoc rozumiem i dziękuję.

  • shakadap

    Pozdrawiam i powodzenia

  • AHopeS

    @shakadap Dziękuję

  • Smutnapani

    ,, twoje problemy są moimi problemami,, piękne zdanie. Żony i mężowie, partnerzy i partnerki pamiętajcie o tym. Nikt nie jest sam o ile pozwoli sobie na trochę zaufania wobec tej drugiej osoby. Mężczyźni też nie muszą być tylko Rycerzami. A kobiety niech nie zamykają się na pomocna dłoń partnera. Ot takie moje słowo na niedzielę 😉czekam na dalsze opowieści

  • AHopeS

    @Smutnapani Dziękuję.

  • Aladyn

    Samuel stanął przed chyba największym i najtrudniejszym wyzwaniem spowodowanym kolejnym nawrotem koszmarów i demonów prześladujących Mię.
    AHopeS w mistrzowski sposób opisała i pokazała co może się dziać w psychice człowieka dotkniętych takimi traumatycznymi przeżyciami. Jestem pełen podziwu dla jej talentu pisarskiego.   :bravo:

  • AHopeS

    @Aladyn Dziękuję.