Zaskakujące Lądowanie rozdział 57

Zaskakujące Lądowanie rozdział 5757  
Mia  

  Coś łaskocze mnie w szyję. Albo mi się wydaje? O znowu. Co to było? Jakby płatek kwiatka muskał moją skórę. Bardzo przyjemne, chcę jeszcze raz. Przechylam lekko głowę tak, by dać mu lepszy dostęp na więcej. Kolejne muśnięcie, trochę niżej. Moje ciało zaczyna się odprężać i cicho wzdycham. Nie chcę jeszcze otworzyć oczu, aby nie zepsuć sobie tej rozkoszy. Następny płatek ląduje niżej, włosy stają dęba, a serce pompuje krew prosto między nogi. Ochota, którą próbuję zwalczyć od paru dni, rozpływa się po ciele, jak gorąca lawa. Muśnięcia płatków stają się intensywne i częstsze, chcę poczuć je nie tylko na boku. Odwracam się na plecy, aby rozkoszować się deszczem spadających kwiatów, które lądują na oczach, ustach, ramionach, nogach. Wszędzie.  
– Mhmm – wydaję z siebie pomruk zadowolenia.  
– Dzień dobry, skarbie. Wypoczęta? – pyta cichy męski głos tuż przy uchu. Lekko przerażona otwieram oczy, a przede sobą mam twarz Samuela, jego tęczówki lśnią pod wpływem wpadającego przez okno porannego światła, policzki zdobi lekki ciemny zarost. Sam wygląda w nim bardzo męsko. Dreszcz przeszywa, każdy jeden nerw, lądując niczym grzmot w  kobiecości. Odwracam głowę w prawo, żeby zorientować się, gdzie jestem. U niego w sypialni, ale co ja tu robię? Przecież… Zamykam oczy i stękam, kiedy jego dłonie dotykają wewnętrznej strony ud. Narastająca we mnie chcica jest nie do opanowania, tak jak pulsujące mięśnie łona i wilgoć zbierająca się między nogami. Nie chcę łamać sobie teraz głowy, jak się tu znalazłam, ponieważ tkwiące we mnie pragnienie zostaje podsycone i potrzebuje ujścia. Dłonie Samuela przemieszczają się wyżej, powodując gęsią skórkę. Całuje czułe miejsce pod uchem, przez co nieświadomie wysuwam biodra do przodu. Potrzebuję tarcia, aby załagodzić narastający ból między nogami, lecz go nie znajduję. Palce chłopaka wędrują wyżej, omijają najbardziej spragniony punkt. Zaraz oszaleję! W chwili, gdy chcę zacząć prosić jego usta pokrywają moje. Nasze języki zaczynają taniec, najpierw powoli, lecz mój apetyt na niego jest porównywalny do żywiołu. Przysysam się do niego jak do ostatniej deski ratunku, zaczynam przygryzać dolną wargę, wsuwać język do jego buzi, co porównywalne jest do gwałtu. Mój oddech przyśpiesza, aż zaczynam sapać niczym zwierzak po polowaniu. Dłonie Samuela bardzo powoli wędrują po moim brzuchu aż do nasady piersi. Brodawki zapraszają na wspólną zabawę z jego palcami. Podnoszę rękę, obejmuję go za kark i przyciągam bardziej do siebie, a otarcie sztywnego członka o udo ukazuje mi jego pragnienie. Odwracam się całym ciałem w lewą stronę, przekładam nogę przez biodro chłopaka i dociskam łono do twardego jak skała penisa. Oboje jęczymy sobie w usta. Sam zaczyna powoli masować moją pierś. Przez to wspaniałe doznanie wyginam się, ułatwiając mu dostęp. Jego palce zgniatają lekko brodawkę, wydaję z siebie pomruk wywołany przez piorun, który przeszywa mnie od cebulek włosów aż do stóp, nie znajdując uziemienia. Ochota dotknięcia jego członka bierze przewagę nad myśleniem. Wolną rękę wkładam między nasze ciała, dociskam płaską dłoń i wyczuwam na całej długości jego twardą męskość.  
– Ssss… nie rób tego, bo zaraz stracę panowanie i cię… – przerywam mu przygryzieniem wargi, wydobywając z niego kolejny jęk, aż członek drgnął z przyjemności pod moją dłonią. Samuel chwyta mnie mocniej w talii i przewraca na plecy, leżę pod nim. Rozkładam na tyle nogi, by mógł bez problemu się stykać naszymi czułymi punktami, lecz tego nie robi, w zamian za to podnosi w górę piżamkę.  
– Moja Bogini – wysapuje, a zaraz po tym bierze jedną brodawkę w posiadanie swoich ust. Lekko ją przygryza, a następnie czubkiem języka łagodzi ból, co doprowadza mnie do ekstazy. Wyginam ciało do przodu i gorące – Achh – wydobywa mi się z suchych ust. To samo robi z drugą piersią.  
Moje pragnienie z każdym jednym dotykiem jego opuszka zaczyna być torturą. Milimetr po milimetrze schodzi coraz niżej. Kobiecość robi się wilgotna, czuję, jak materiał majteczek wchłania każdą kropelkę. Nie mogę się już doczekać tej chwili wypełnienia, chcę poczuć go całego. Jak jakieś dzikie zwierzę wbijam palce w jego pośladki, pociągam za bokserki, zahaczam palcami od stóp o gumkę materiału i ściągam je z tyłka, a następnie zaciskam pięść na jego pniu, zaczynając go powoli masować.  
– Chryste Mia… Taaaak – wyszeptuje, zamyka oczy i odrzuca głowę w tył. Jestem zafascynowana jego oddaniem, lecz zabawa się kończy, gdy otwiera oczy. Dosłownie widzę, jak jego opanowanie znika. Odrywa moją dłoń z członka. Nachyla się do nocnej szafki i jeszcze zanim się prostuje, ma otwartą folię z prezerwatywą. Jest tak szybki, że zanim zdążyłam dwa razy mrugnąć powiekami, ma naciągniętą gumkę, a ja ściągnięte, a raczej rozerwane majtki. Chłopak jeszcze mocniej rozchyla moje uda i patrzy w moje krocze, nachyla się i kosztuje nektaru.  
– Cudnie mokra i moja – mówi, wtapiając usta w łono. Chcica dochodzi do czerwonego pola rozgrzania. Serce zaraz nie wytrzyma tych doznań. Opadam w poduszki, poddając się nadciągającej fali rozkoszy. Uda zaczynają drżeć, mięśnie napinać. Samuel podnosi się i całuje mnie w usta, na których wyczuwam swój smak. Jednym płynnym ruchem wślizguje się, wypełniając mnie od środka.
Nareszcie!  Jednocześnie wzdychamy. Sam zaczyna się poruszać, najpierw powoli. Z każdym dociśnięciem bioder naciska swoim członkiem punkt w pochwie, powodując nieznane mi do tej pory uczucie. Kolejne pchnięcie. W mózgu przepalają się wszystkie kabelki. Chłopak podnosi moje pośladki lekko w górę, mocniej napierając. Eksploduję.  
Zaciskam się wokół jego członka. Cała pulsuję, uwalniając go również od katuszy. 
– Tak bardzo… – zaczyna, lecz początek zdania pozbawia mnie koloru z twarzy i przyprawa o zimny pot spływający po czole. Jakby ktoś wcisnął wsteczny, zostaję pociągnięta za szmaty do wczorajszego wieczoru. Moja podświadomość przewija wydarzenia w tył i zatrzymuje się na tych słowach. Słowach, które po raz pierwszy wypowiedział. Karin, kiedy mu przerwała, a później Joschua. Milczenie Samuela, moje obawy i słabość. Gdy byłam w biurze, z wiercącą mi dziurę w brzuchu kelnerką. Kai przyłapujący mnie na płaczu. Tom, zachęcający do zjedzenia sałatki i wypicia paskudnie smakującej wody.
Co robię u niego w łóżku i w dodatku się z nim pie…?
Łapię ostro powietrze. On chce… po tym akcie?! Panika, furia i histeria miesza się w jedność, dając mi kopniaka jak LSD ćpunowi.  
– Jesteś blada, wszystko ok? Byłem brutalny? Bolało cię?  
– Złaź ze mnie! – Zamiast oczekiwanego ryku zwierzaka, który opanował moje ciało, wydobywam tylko kwik. Odpycham go z całych siły, przez co Samuel się ze mnie wycofuje. Podnoszę się, jakbym została polana gorącym olejem. Wychodzę z łóżka, z podłogi zbieram spodenki piżamki, lecz zostaję zatrzymana w ruchu.  
– Mia, co…  
– Nie dotykaj mnie! – Mój głos przybrał na sile. Muszę się stąd wynieść. Nie mogę pokazać mojej klęski. Potrzebuję spokoju na wylizanie ran, które na nowo zostały otwarte, a raczej rozerwane. W biegu ubieram swoją garderobę, wybiegam na korytarz i po drodze łapię za torebkę.
Pryskam stąd.

AHopeS

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość i erotyczne, użyła 1316 słów i 7580 znaków, zaktualizowała 11 lis 2020.

5 komentarzy

 
  • Johnny2x41

    Po mojemu, za dosłowne. Nie jest źle, pod względem konstrukcji i za to największy plus.  

    Oceniam coś, co moją bajką nie jest - niemniej, nic tu z pornografii nie ma.

  • AHopeS

    @Johnny2x41 Dziękuję bardzo

  • Shogun

    Hmm... intrygujące.

  • AHopeS

    @Shogun Dziękuję :)

  • Basiaa

    Mmm, mistrzostwo, przeczytałam dwa razy,  Umiesz doskonale podkręcać napięcie  :bravo:

  • AHopeS

    @Basiaa Bardzo miło. Dziękuję.

  • nanoc

    Opis aktu miłosnego, bomba, coś ekstra, jak zwykle poziom trzymasz wysoki. :yahoo:

  • AHopeS

    @nanoc Dziękuję.

  • Margerita

    Hi moja bogini jak słodko też tak chcę być budzona co rano. A w Mię co w stąpiło że go tak nagle atakuje przecież jej się to podobało

  • AHopeS

    @Margerita Dziękuję.