Zaskakujące Lądowanie rozdział 110

… 3 …


   110  
Samuel

Słysząc krzyk Kaia biegnę, ile sił do biura. Drzwi do podziemia są otwarte, barman klęczy w szoku przed Mią, która blada jak ściana i sztywna niczym deska, stoi przerażona ze wzrokiem wbitym w mojego kolegę. Parę kartek papieru leży rozrzuconych na schodkach. Coś musiało między nimi zajść i nie wskazuje to niczego dobrego. Ostrożnie podchodzę do Mii.
– Mimi, popatrz na mnie – rozkazuję, lecz zamiast oczekiwanej reakcji, sparaliżowana dziewczyna drga na te słowa. Jej głowa lekko przechyla się w prawo, a za chwilę chwyta delikatnie opuszkami palców policzek. Jej spojrzenie oraz pozycja, zamraża mi krew w żyłach. Dziewczyna jest napięta niczym cięciwa łuku, zaczyna coś mamrotać i zaciskać dłonie w pięść „… tato” syczy. To słowo wystarczy, bym wiedział, gdzie się znajduje. Jednym krok jestem przy niej, biorę jej twarz w dłonie, aby przerwać trans wspomnień z dzieciństwa, który musiał wywołać wytatuowany kolos.
– Jego tu nie ma – zapewniam ją, ale jej szare oczy pozostają zaćmione wydarzeniami sprzed lat, widzę w nich pustkę, jakby były martwe.  
– Co do… – szepcze barman.
– Zgarnęli go. Jesteście bezpieczni. – Próbuję ponownie. Zero reakcji. Przyciskam ją do siebie, głaszczę po plecach z nadzieją na uwolnienie jej z tego osłupienia.
– Wszystko skończone. Już więcej nie zrobi wam krzywdy. To tylko wspomnienia. Nic ci nie grozi. Jestem przy tobie. – Słowa, jak wodospad wydobywają się z moich ust. Mia dygocze, jej ciało przypomina budyń, zaczyna wyślizgiwać mi się z uścisku, który automatycznie wzmacniam, bez powodzenia.
– Trzymam ją – mówi Kai ni stąd ni zowąd. Choć życzyłbym sobie, aby tego nie słyszał, tak jestem wdzięczny za jego obecność. Puszczam dziewczynę, by sprawdzić czy nie zemdlała. Oblewa mnie ulga na widok przytomnej, ale zdezorientowanej kobiety. Kai pomaga mi posadzić Rysia na jednym ze stopni schodów.  
– Boże… – szepcze dziewczyna bez tchu, zakrywając sobie twarz dłońmi. Drży na całym ciele, jej kark pokrywa gęsia skórka. Wspomnienie to musiało być bardzo realistyczne, skoro jej organizm reaguje w taki sposób. Siadam za nią, obejmuję ją oburącz, dając jej tym wsparcie jak i poczucie bezpieczeństwa. Zatapiam twarz miedzy obojczykiem a karkiem, zamykam oczy, by ochłonąć.
– Jestem tu – zapewniam, kołysząc ją na prawo i lewo. – Głęboki wdech i wydech.
– Przyniosę wody – informuje cicho barman. Podnoszę głowę, by na niego spojrzeć i dopiero teraz dostrzegam odbitą gałąź na jego licu. Robię duże oczy. Mia normalnie jest opanowana, a bez powodów nie strzeliłaby mu liścia. Kai kiwa potwierdzająco głową, lecz wskazuje placem, bym siedział cicho. Prawie niewidocznie przytakuję. Misiek znika z biura, a ja przybieram poprzednią pozycję. Niepotrzebne są mi wyjaśnienia, dlaczego spoliczkowała kumpla, ale jestem przekonany, że działała w samoobronie.
– Robisz to bardzo dobrze kochanie – mamroczę w jej ucho – zaraz przejdzie.– Składam pocałunek na skórze karku, dając jej potrzebny czas na ogarniecie w głowie chaosu. Jeżeli będzie chciała, sama zacznie mówić, by oczyścić duszę. Ciche kroki oraz szelest odrywają mnie z biegnących myśli. Spoglądam w stronę dochodzącego mnie odgłosu. Mój przyjaciel dociska do policzka owinięty w ręcznik worek z lodem i siada obok nas.
– Tsunami, przyniosłem ci wodę. Napij się. – Podaje jej szklankę z płynem. W końcu wchodzi w nią odrobinę życia, prostuje się, wyciąga dłoń po szkło i w momencie, kiedy podnosi na niego wzrok, wydaje z siebie dziwny jęk. Zamiast uchwycić napój, odrywa jego dłoń od twarzy, wciągając głośnio powietrze.
– Kai, tak bardzo cię przepraszam… – zaczyna.
– Mia, wszystko easy. HEYAH pięknie siadła – mówi Misiek z szerokim uśmiechem. Opanowuję parsknięcie śmiechem na porównanie odbicia jej palców do sieci komórkowej z logo czerwonej ręki, ale również ogarnia mnie radość, że nie jest na nią zły i próbuje rozpędzić czarne chmury, aby rozluźnić atmosferę. Mia zaczyna kręcić głową.
– Nie chciałam dać ci z liścia. Przestraszyłeś mnie… Wybacz mi Toffik – mówi kobieta, biorąc do rąk wodę. – Dziękuję – dodaje speszona.
– Hej. To moja wina. Jakbym wiedział, że stoisz za drzwiami, to nie krzyczałbym od progu. Fakt, nie liczyłem się z twoją reakcją i muszę przyznać, że masz power. Ryj do tej pory szczypie. Nic się nie stało Mimi – odpiera Misiek.
– Patrzyłeś na mnie jak mój ojciec, kiedy… – Przyznaje się, opowiadając ze szczegółami, gdzie była wspomnieniami przez parę minut. Nie sądziłem, że ten wieczór przed śmiercią jej ojca był tak dla Diany i Mii bolesny, z licznymi siniakami, podbitym okiem oraz pękniętymi wargami.
Kai bierze ją w objęcia, przepraszając oraz zapewniając, że więcej tego nie zrobi.  
   Gdy Tsunami jest już na tyle stabilna, idziemy do głównego lokalu.
– Piękny neon – odzywa się Stefan, kiedy zajmujemy miejsca przy stole wyroku.  
– Cudny nieprawdaż? – Odpiera z uśmiechem pełen dumy barman, wywołując śmiech między pracownikami. Jedynie Sabrina dopytuje o powód.  
– Zachowałem się niestosownie wobec Mii. Zasłużyłem na to. – Daje Bri całusa w czoło, biorąc nasze słońce w obronę. Jestem mu niezmiernie wdzięczny, ale też niczego innego od niego nie oczekuję. W końcu jesteśmy przyjaciółmi od lat.
Zanim ludność zacznie wypełniać bar, chcemy jeszcze usłyszeć przygotowane alternatywy mojej Lady. Obie propozycje są bardzo atrakcyjne, nie myślałem, że podjęcie wyboru może być tak trudne. Barman w końcu dzieli się swoimi super wiadomościami, rozwiązując tym problem wywołujący u Mii ból żołądka oraz nieprzespane noce. Po zakończonym krótkim posiedzeniu, przerwanym przez pierwszych klientów wpadamy wszyscy w wir pracy. Moja Dama ponownie znika w podziemiach, by skontaktować się z firmą, którą polecił Misiek.
    Po niespełna trzech godzinach w pubie brakuje miejsc, obsługa biega z pełnymi talerzami jedzenia, drinkami, piwem. Nagle między nimi widzę moją dziewczynę. Nie mam pojęcia, skąd ta kobieta posiada tyle energii i pomimo całej księgowości, stresu związanego z kolejnym pomieszczeniem, na jej twarzy widnieje świetlisty uśmiech. Mia, wchodzi do nas za ladę. Z nowo zakupionej ekspresowej zmywarki wyciąga czyste szkło, układając je na regał, a za chwilę napełnia maszynę zużytymi szklankami, jest szybka niczym tornado, kręci się z jednej strony w drugą, robiąc czasem trzy rzeczy na raz. Z dobrymi intencjami zatrzymania tego speedu podchodzę do niej, chcę położyć jej dłoń na ramieniu, kiedy przyłapuję ją na czymś, czego w życiu bym się po niej nie spodziewał.  
‘To nie może być prawda!’
– Od jak dawna dosypujesz?


Od Autora.
Taka sytuacja.
Czysta wariacja.
Co Mia zrobiła?
Jak myślicie, jaką zbrodnię uczynniła?

Ciekawy?
Daj like i napisz w komentarzu Twoją propozycję.
Pozdrawiam. AHopeS <3

100%53
AHopeS

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość i erotyczne, użyła 1210 słów i 7153 znaków.

3 komentarze

 
  • Mati102

    Myślę że dosypuje cukier do cukierniczek bo się skończył Jak zawsze wciągająca część!!

  • AHopeS

    @Mati102 Dziękuję

  • nanoc

    Podniosłaś poprzeczkę w górę, fajny odcinek, A co Mia,   znów nas pewnie zaskoczysz.  

  • AHopeS

    @nanoc Dziękuję

  • Aladyn

    I znowu zagwozdka. Sytuacja z Kaiem się wyjaśniła, bez przykrych dla obojga konseksencji, a tu taki pasztet. Co i komu Mia dosypuje. Czy sobie, czy klientom? W obu przypadkach rzecz groźna i z niewiadomymi konsekwencjami.  
    AHopeS - rozpalasz czytelników, że ho, ho!

  • AHopeS

    @Aladyn Dziękuję