NIgdy o Tobie nie zapomnę cz. 10

NIgdy o Tobie nie zapomnę cz. 10Mimo iż nie byłem przekonany do tego pomysłu, mimo iż w mojej głowie rodziły się co chwilę nowe pytanie i wątpliwości coś kazało mi wierzyć Grzegorzowi. Prawdą było to, że gdyby naprawdę chciał mnie zabić już dawno by to zrobił, a Anna byłaby jego bronią, hakiem i czym tym by jeszcze chciał. Wciąż nie mogłem pojąć jak łatwo dałem się zmanipulować, jak łatwo dałem się nabrać i jak łatwo można zrobić mi mętlik w głowie. Jeszcze wczoraj uważałem brata jako najgroźniejszego gangstera, jako mordercę. Tak naprawdę chwilami wątpiłem w to co mu zarzucano, nie wierzyłem, jednak mieli jakieś tam dowody, których nie chcieli mi pokazać i tu powinna zapalić się dla mnie czerwona lampka, ale niechęć i złość na brata odebrała mi resztki rozumu. Teraz natomiast jechałem z Grzegorzem sam nie wiedząc dokąd i miałem ściśnięte serce. Tak bardzo bałem się o los i przyszłość mojego dziecka, o przyszłość Anny, ale teraz nie było już odwrotu. Chyba tak naprawdę nie było odwrotu już wtedy, gdy na ulicy zaczepił mnie policjant udając agenta FBI. Kim zatem był tamten facet? co łączyło go z moim bratem? dlaczego tak bardzo nienawidził Grzegorza? Chociaż nic nie było wypowiedziane wprost, chociaż nie padły żadne słowa oboje wiedzieliśmy. Wiedzieliśmy, że jedziemy na spotkanie z Anną, że lada moment świat kobiety legnie w gruzach, wywróci się o sto osiemdziesiąt stopni. Tylko, czy to nie zaszkodzi jej i dziecku? czy nie stanie się jej nic złego?  
- Zadzwoń do Alexa i poproś go by ściągnął do domu Annę. Jak najszybciej, nie mamy wiele czasu - rozkazał Grzegorz. Podał mi dopiero co kupiony telefon na kartę i wykręciłem znajome cyfry nie wiedząc nawet, czy odbierze obcy numer.
- Hallo? - zapytał ostrożnie.
- To ja. Słuchaj sprawy się skomplikowały. Jedź do Anny i ściągnij ją do domu. Za dziesięć minut się spotkamy - rzuciłem pospiesznie. Nie dałem mu szans zaprotestować, ani zarzucić mnie pytaniami. Wyłączyłem się jakbym się obawiał, że każda rozmowa jest nagrywana. Grzegorz gwałtownie nawrócił i pojechaliśmy w stronę domu, w którym wraz z Anną spędziliśmy kilka ostatnich lat. Jak zareaguję Anna na nasze spotkanie? jak mam jej to wytłumaczyć?

Patrzyłam na Alexa kompletnie zbita z tropu. Nie rozumiałam tego co do mnie mówi, a jeszcze bardziej nie rozumiałam po co ściąga mnie do domu wczesnym rankiem? Po co właściwie jest ten pośpiech?
- Zaufaj mi Anno - powtórzył wbijając we mnie wzrok. Miał rację. Chociaż na samym początku czułam do niego niemałą niechęć, chociaż obwiniałam go za wszystkie samotne noce, za znikanie Seby, w ostatnim czasie okazał się prawdziwym przyjacielem i szwagrem. Pomagał mi jak tylko mógł, opiekował się mną. Lubiłam go i rozumiałam już za co Sebastian tak go pokochał.
- Alex powiedz mi o co chodzi! Mam dużo pracy! Jestem umówiona - próbowałam coś od niego wyciągnąć, ale nadaremnie. Nie chciał powiedzieć nic, i nawet czasem miałam wrażenie, że nic właściwie nie wie. Był tak samo zmieszany jak ja.  
- Dobra masz godzinę, potem wracam tutaj, jasne? - rzekłam. Alex nic nie odpowiedział. Uprzedziłam moją współpracownicę, że na godzinę wychodzę i poszłam wraz z Alexem w stronę jego samochodu.
- Przywiozę Cię - obiecał. Kiwnęłam głową. Bez słowa zaciekawiona co takiego się wydarzyło, że Alex ściąga mnie tak wcześnie pojechałam z nim do domu. (...) Stałam na środku salonu wbijając zagubiony wzrok w Alexa.  
- Co tu się dzieje? - spytałam przenosząc wzrok z twarzy Alexa na Grzegorza i odwrotnie. Nie rozumiałam skąd Grzegorz miał kluczę do naszego domu i dlaczego zamiast spotkać się w fundacji był tutaj.  
- Anno ktoś chciałby z Tobą porozmawiać - powiedział cicho. Alex ruszył do drzwi i stanął obok nich, poczułam się nieswojo. Nagle do salonu wszedł mężczyzna, a moje serce zwariowało. Nie wierzyłam, że to wszystko dzieje się naprawdę. Przez kilka minut z ściśniętym sercem wpatrywałam się w jego twarz. Przez kilka minut nie mogłam złapać tchu, nie wierzyłam.
- Przecież Ty - zatrzymałam się kompletnie tracąc rozum. Sebastian, mój Sebastian podszedł bez słowa i położył rękę na moim brzuchu. Spojrzałam na niego, ale teraz nie miałam wątpliwości on tutaj był. Czułam jego przyspieszony oddech, który wyrównywał się z moim, jakby nasze serca od nowa zaczęły bić tym samym rytmem, jakby połączyły się w jedność.
- To ja Anno - płakał. Widziałam to doskonale. W jego oczach gościły łzy, a ja mimo wielkiego mętliku i strachu nie byłam stanie cokolwiek powiedzieć.
- Baliśmy się by ten szok nie zaszkodził waszemu dziecku - wtrącił się Grzegorz.
Odwróciłam się do niego, ale nie odpowiedziałam.
- Anno dobrze się czujesz? nie boli Cię nic?- odezwał się Grzegorz. Miałam do niego tyle pytań, ale nie mogłam wydusić z siebie ani słowa. Słuchałam.
- Anno nie wiem jak Ci to powiedzieć, co Ci powiedzieć. Nie chciałem by do tego doszło - wyznał w końcu. Spojrzałam teraz na niego. Na jego twarzy malowały się te same uczucia co zawsze, nie zmienił się prawie nic, a w jego oczach wyczytałam te same podkłady miłości co zawsze. Co tu się do diabła działo? dlaczego rozmawiam z mężczyzną, którego opłakiwałam? który miał zostawić mnie dla innej a potem zginąć? gdzie przebywał przez ten cały czas?
- Dlaczego? - wyznałam cicho. Seba spojrzał na mnie zbity z tropu.
- Dlaczego Cię zostawiłem? - zapytał. Kiwnęłam głową. - Bo musiałem Cię chronić nie mogłem wmieszać Cię w to wszystko - odpowiedział.  
- A teraz jest już po wszystkim? - spytałam chociaż nie o to chciałam zapytać.  
- Wręcz odwrotnie. Teraz dopiero się zacznie, dlatego tutaj jesteśmy. Przyjechaliśmy po Ciebie - rzekł cicho Grzegorz. Nie spuszczałam wzroku z Sebastiana.  
- Wyjedziesz ze mną? zaufasz mi? - zapytał Seba. Po tym wszystkim miałam mu ufać? po tym wszystkim miałam jechać wraz z nim? dokąd?  
- A co z moją fundacją?- zapytałam. Milczeli. Zrozumiałam, że musiałam stanąć pod trudnym wyborem, byłam świadomie, czy nie wplątana w jakąś intrygę, zabawę nie wiem jak to już nazwać. Musiałam wybierać. - Dobrze - powiedziałam po krótkim namyślę. Pozwolono mi zadzwonić, wybrałam numer mojej przyjaciółki i wspólniczki i powiedziałam jej, że muszę wyjechać by wszystkim się zajęła. Zaproponowałam by poprosiła o pomoc naszą dobrą znajomą, kobietę, którą przez wiele lat traktowałam jak matkę. Wiedziałam, że bez względu na wszystko mogę zawsze na nią liczyć. Rzeczy miałam już spakowane. Ufałam im. Może to dziwnie zabrzmi, ale ufałam im, bo komu miałam zaufać, jak nie własnej rodzinie?  
- Kim jesteś Grzegorzu? - spytałam nie rozumiejąc co on tutaj robi.
- Ich bratem - odpowiedział z uśmiechem.- Było nas troje. jednak po śmierci rodziców nasze drogi się rozeszły, ja zająłem się interesami, nie koniecznie legalnymi i wiesz oddaliliśmy się od siebie - wyznał Grzegorz. Czułam, że nie mówi mi całej prawdy, ale nie naciskałam. Nie chciałam znać prawdy. Miałam ochronę, wiedziałam, że cokolwiek by się nie działo mogłam liczyć na Grzegorza, Alexa a teraz był jeszcze ktoś. Ktoś kogo kochałam, z kim byłam kiedyś szczęśliwa. - Sebastian

Obudziłam się z głową opartą na ramieniu Sebastiana. Mężczyzna, którego tak bardzo kochałam trzymał dłoń na moich plecach, a ja poczułam się nieswojo. Na początku byłam w szoku. Czułam jak targają mną sprzeczne, różnorodne uczucia zaczynające się od szczęścia, że widzę go żywego do mętliku i strachu. Teraz natomiast poczułam chłód. Byłam naiwna jeśli myślałam, że nic się między nami nie zmieniło.Leżąc głową na jego ramieniu zrozumiałam, że zmieniło się wiele, zbyt wiele.
- Jesteśmy na miejscu - zawołał Grzegorz. Alex z Grzegorzem zabrali od nas bagaże i zanieśli do domku. Nie wiem gdzie byliśmy i ile jechaliśmy i nie bardzo mnie to interesowało. Wszystko było przygotowane. Przed ogrodzoną, ładną rezydencją stały trzy samochody. Każdy z nas miał dostać inny samochód i chyba jak się domyśliłam dom. - Dom należy do mnie. To znaczy teraz już do Was kupiłem go nie informując nawet o tym mojego przyjaciela, więc nikt z wyjątkiem nas o nim nie wie. Tu będziecie bezpieczni. Dom ma monitoring i ogrodzenie. Nie wpuszczajcie nikogo rozmiecie? - polecił nam Grzegorz. - Jedzenie będziemy przywozić Wam wraz z Alexem. Was tutaj nie ma - zakomunikował. Nic z tego nie rozumiałam. Dlaczego miałam ukrywać się jak szpieg? dlaczego musieliśmy wyjechać? w co takiego wpakował się Sebastian? - Chyba powinniście porozmawiać. Chodź Alex zostawmy ich samych - zwrócił się do brata i znikł nam z oczu. Sebastian zaniósł nasze bagaże do sypialni. Ja siedziałam w salonie nieruchomo, bojąc się nawet poruszyć. Gdy drzwi zamknęły się i zrozumiałam, że nie ma z nami Alexa poczułam paniczny lęk.
- Anno - poczułam delikatną dłoń na ramieniu. - Anno powinnaś odpocząć - mierzył mnie wzrokiem.  
- Dlaczego nigdy nie powiedziałeś mi, że masz jeszcze jednego brata? dlaczego nigdy nie wspominałeś o Grzegorzu? - zadałam pytanie, które nurtowało mnie odkąd Grzegorz powiedział, że jest ich bratem.
- Bo nie miałem brata, tzn dla mnie Grzegorz nie żył - rzekł. Spojrzałam na niego, ale nie odezwałam się. Pozwoliłam mówić mu dalej. - Po śmierci rodziców znienawidziłem Grzegorza. W zasadzie to jego obwiniałem o ich wypadek. A wiesz co było najgorsze? - zwróci się do mnie. - To naprawdę była jego wina - dodał. Wciąż czekałam. - Grzegorz z kimś zadarł, nie pamiętam nawet z kim. Samochód rodziców był w naprawię, więc pożyczyli jego auto. Wiesz ojciec chciał zabrać mamę w jakieś romantyczne miejsce - uśmiechnął się, ale zaczął mówić dalej. - Gdy policja zapukała do naszego domu miałem przeczucie, że stało się coś złego. Miałem wtedy zaledwie szesnaście lat Anno. Mój świat stanął w miejscu.Gdyby Grzegorz jechał tym samochodem, to on teraz byłby martwy, rozumiesz? ktoś poluzował kierownicę, przeciął hamulce. To nie był wypadek. Ktoś się do tego przyczynił - podeszłam do niego i mocno złapałam go za rękę. Chciałam coś powiedzieć, ale płynące po policzku łzy uniemożliwiły mi to. - Potem Grzegorz wpadł w istną obsesje, chciał za wszelką cenę dowiedzieć się kto jest temu winny, kto przyczynił się do ich śmierci. Byłem bezradny i pozostawiony sam sobie. Był jeszcze Alex i musiałem go chronić. Wtedy zacząłem nienawidzić Grzegorza - dodał. Milczałam. Chciałam coś powiedzieć, ale nie mogłam znaleźć właściwych słów.  
- Dlaczego ode mnie odszedłeś? - zapytałam.
- Bo chciałem Cię chronić. Wierz mi decyzja o pozostawieniu Cię byłą jedna z najtrudniejszych w moim życiu, ale nie chciałem stawiać Cię przed takim właśnie wyborem, nie chciałem pozbawiać Cię pasji. Nie chciałem zmuszać Cię byś porzucała dla mnie fundację. Kochałem Cię Anno, nigdy w moim życiu nie było innej kobiety. Kochałem Cię i wciąż kocham tak samo jak na początku, ale nie wiem,czy będziesz w stanie mi to wybaczyć. Zawiodłem Was - usłyszałam. Chciałam go zapewnić,że mu wybaczę, chciałam dać mu gwarancję,że nic się nie zmieniło, ale nie potrafiłam. Wciąż nie wiedziałam jak teraz będzie między nami, bo nie mogłam obiecać mu,że nic się nie zmieni, skoro już się coś zmieniło. Miałam w głowie mętlik. Nie chciał kazać mi wybierać, chronił mnie. Tylko dlaczego nie pomyślał o tym co będę czuła? dlaczego nie pomyślał,że mnie zabije swoim odejściem? słowami napisanymi w liście? czy to wszystko było mniej ważne niż moja fundacja? czy to nie za wielkie poświęcenie?
- Miałeś zamiar wrócić? - spytałam. Przez kilka minut patrzyliśmy sobie w oczy. Nie wiedzieliśmy co powiedzieć.  
- Tak. Chciałem wrócić, gdy tylko wszystko się skończy - odpowiedział, chociaż nie byłam pewna, czy aby na pewno mówi mi prawdę. - Anno co teraz z nami będzie? - zapytał. Nie byłam wstanie odpowiedzieć mu na to pytanie, ponieważ sama niewiele wiedziałam.  
- Mamy teraz ważniejsze sprawy na głowie - powiedziałam ściśniętym sercem. - Nasze dziecko może urodzić się z wadą - dodałam. Sebastian podszedł i mocno mnie przytulił, chociaż na początku próbowałam się oswobodzić z jego ramion, wyrwać, on złapał mnie tak mocno,że nie miałam najmniejszych szans. Upadłam ciałem bezwładnie w jego ramiona i stałam wsłuchując się w bicie jego serca.
- Kocham Cię Anno i już nigdy Cię nie zostawię - obiecał Sebastian, a ja prosiłam Boga by tym razem Sebastian dotrzymał obietnicy, bo cokolwiek nas jeszcze czekało, byłam pewna jednego - wciąż go kochałam i chciałam z nim być, chociaż by za cenę własnego życia. CDN

agusia16248

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 2416 słów i 13071 znaków, zaktualizowała 30 maj 2017.

1 komentarz

 
  • Fanka

    SWIETNE! Kiedy kolejna czesc? ;)