NIgdy o Tobie nie zapomnę

NIgdy o Tobie nie zapomnę- Ale jak to, dlaczego? - spytałam po raz kolejny, nie spuszczając wzroku z jego zielonych oczu. Sebastian próbował podejść, chciał coś powiedzieć, ale nie pozwoliłam mu. - Już wszystko wiem, rozumiem - skłamałam odsuwając się od niego na taką odległość, że po raz pierwszy tego wieczora poczułam się bezpieczna.  
- Mała ja muszę. Zrozum tu chodzi o Alexa -przekonywał. Prawda była taka, że nic nie rozumiałam. Co miałam rozumieć? wciąż chodziło o Alexa, wciąż słyszałam tylko imię Alex. Mężczyzna był młodszym bratem Sebastiana, był facetem, którego szczerze nienawidziłam, ale nie dlatego, że był jakiś niemiły, nie. Nie lubiłam go bo zabierał mi jego. Za każdym razem przychodził do mnie z miną zbitego psa i mówił to samo, to tylko kilka tygodni, wrócę
- Nie może tak być Seba! Nie zgadzam się! - wybuchłam wreszcie, patrząc prosto w oczy Sebastianowi.- Nie możesz być na każde zawołanie Alexa, nie możesz rzucać wszystkiego i wyjeżdżać. Ja Ci na to nie pozwalam! - z moich oczu zaczęły płynąć łzy. Chciałam je powstrzymać, chciałam uspokoić zagubione serce, ale nie mogłam.
- Anno proszę - Seba podszedł do mnie jeszcze bliżej. Czułam zapach ulubionych perfum, czułam szybszy oddech przy szyi. Sebastian podchodził wolno, a ja pragnęłam by wreszcie mnie przytulił. Chciałam być w jego ramionach, chciałam, po prostu chciałam być w jego ramionach, przy nim. - Anno proszę. To będzie ostatni raz, rozumiesz? - wierzyłam mu. Naprawdę wierzyłam mu, gdy mówił, że wyjedzie po raz ostatni.  
- Pojadę z Tobą! Nie puszczę Cię samego - wyznałam takim głosem, że przeraził nawet mnie. Sebastian spojrzał na mnie takim wzrokiem, że poczułam mieszane uczucia. Czego się bał?  
- Nie. To nie wchodzi w grę. Nie zabiorę Cię - wyznał i nie patrząc na moją reakcję podszedł do kurtki i po chwili wyszedł z naszego mieszkania. Nie krzyczałam za nim, nie pobiegłam. Usiadłam zszokowana jego zachowaniem i spojrzałam przed siebie. Ściana koloru różowego, którą jeszcze nie tak dawno razem malowaliśmy była jakby trochę bledsza niż zazwyczaj. Całę mieszkanie nagle straciło swój blask, a ja wiedziałam dlaczego. Było inne, bo jego w nim nie było. Wzięłam do ręki jego bluzę i wchłaniałam jego zapach. Perfumy wydawały się zbyt intensywne, a mi zrobiło się słabo. Kochałam Sebastiana, ale ostatnio coś nam umykało, coś oddalało nas od siebie, jakby jakaś siła nas rozdzielała. Nie potrafiłam nikomu powiedzieć o swoich obawach, nie chciałam by uznali mnie za wariatkę, gdybym im mówiła, że zwątpiłam w miłość Sebastiana. Ostatnio odebrała jego komórka jakaś kobieta, nie powiedziałam mu tego, tylko po prostu wyparłam to z myśli. Byłam pewna lojalności i wierności mojego narzeczonego. Byłam pewna jego miłości do mnie, ale miałam dziwne nieodparte wrażenie, że coś przede mną ukrywa. Dlaczego tak nerwowo zareagował, gdy powiedziałam mu o tym, że chcę jechać z nim? może powinnam zadzwonić do Alexa i poprosić o jakieś wyjaśnienia? może powinnam powiedzieć mu o swoich obawach, przecież zrozumiałby.

***
To jakiś absurd! Co przyszło jej do głowy, gdy mówiła, że chcę jechać ze mną? dlaczego musiała mi to utrudniać?  
- Powiedziałeś jej? - spojrzałem na Alexa i usiadłem na ławce obok brata.  
- Nie. Nie powiedziałem jej prawdy. Sądzi- zawahałem się i schowałem twarz w dłoniach - Sądzi, że lecę do Ciebie by Cię po raz kolejny wyciągnąć z tarapatów - wyznałem. Alex spojrzał na mnie spod łba, ale nic nie powiedział. W pewnym sensie tak było. Wyciągałem z tarapatów, ale nie jego, a nas. Gdyby tylko wiedziała w co się wpakowałem! Gdyby tylko wiedziała co się właściwie dzieje.  
- Nadal uważam, że powinieneś zrobić, to co postanowiliśmy. Tylko w ten sposób - Alex spojrzał na mnie, a ja pokiwałem głową.
- Nie kończ! - rzekłem ostrym tonem. Nie chciałem już dłużej tego słuchać. Ile razy mogłem słuchać tego samego? ile razy miałem kłócić się z bratem? Może Alex miał rację? może tak byłoby lepiej? Dla kogo? dla mnie, dla nas? nie, lepiej dla niej. Przede wszystkim dla niej!  
- Chyba masz rację. Powinienem zrobić tak jak postanowiliśmy - odezwałem się. Alex milczał. Nie chciałem nic mówić, ale było mi na rękę to, że siedział cicho. Nie chciałem słuchać jego głupich słów, typu nie mamy innego wyjścia, musimy to zrobić. Wyjście zawsze jest. Mogłem powiedzieć jej prawdę, mogłem się do wszystkiego przyznać, mogłem być z nią szczery, jednak wolałem iść na skróty, wolałem po prostu zranić ją po to, by mi było lepiej.  
- Wracam do domu. Odezwę się! - rzuciłem do brata i wstałem z ławki. Postanowiłem kupić bukiet czerwonych róż, by przeprosić Annę i spędzić z nią ostatni wieczór. Chciałem dać jej coś najpiękniejszego, po to, by następnego ranka opuścić ją na zawsze.

***
- To dla Ciebie - odebrałam do Sebastiana bukiet czerwonych róż i mimowolnie powąchałam. Spojrzałam na mężczyznę, który stał przede mną z jakże znajomą miną i uśmiechnęłam się. - Chcę Cię przeprosić, nie powinienem tak reagować, nie powinienem Cię zostawiać. Mam coś Dla Ciebie - usłyszałam. Spojrzałam na niego zaskoczona i zamknęłam oczy. - Ufasz mi? - spytał takim tonem, że nie wiedziałam co mu odpowiedzieć. Nie rozumiałem jego pytania, byłam tu. Byłam przy nim, kochałam go więc to naturalne, że mu ufałam. - Pojedziesz gdzieś ze mną? - zapytał. Kiwnęłam głową, bo nie mogłam nic powiedzieć. Przebrałam się i nie marnując więcej czasu, ruszyliśmy w nieznane. Zatrzymaliśmy się w dwóch sklepach, ale ja nie wchodziłam do środka.Sebastian twierdził, że sam wszystko załatwił, a ja nie wiedziałam co miało oznaczać wszystko załatwi, ufałam mu. Po kilku godzinach dojechaliśmy na miejsce. Znajdowaliśmy się w przepięknej posiadłości nie daleko morza. Znałam to miejsce, bo to właśnie tu oświadczył mi się tamtego dnia.
- Skąd wiedziałeś? - zapytałam uradowana, gdy wyszliśmy z samochodu. Sebastian zrobił mi wyjątkową niespodziankę. Już od dawna chciałam tu przyjechać i odciąć się od wszystkiego, co teraz się u nas działo. A działo się niemało.  
- Po prostu wiedziałem. Mamy całą wille do dyspozycji. Właściciele kazali Cię pozdrowić i ucałować. Malwina stęskniła się za Tobą - roześmiał się Sebastian. Malwina była jego kuzynką. Dziewczyna poznała i poślubiła Francuza, który przeniósł się tu dla niej i postawił jej tą posiadłość. Dziewczyna żyła jak w bajcę, a ja zazdrościłam jej. Okazało się, że w sklepie Sebastian kupił coś do jedzenia i przepiękną sukienkę na wieczór. Mieszkanie, które użyczyła nam jego kuzynka nie było całą niespodzianką, a wieczorem mieliśmy iść do restauracji, na romantyczną kolację. Chociaż czułam, że to jeszcze nie koniec. W sumie ja też miałam dla niego niespodziankę, niespodziankę, której nikt z nas się nie spodziewał. Około dwudziestej pierwszej byliśmy już na kolacji, restauracją okazał się jacht Malwiny, na którym miała odbyć się obiecana przez niego kolacja. Mieszkaliśmy w jej domu, pływaliśmy jej jachtem, a ja co raz bardziej jej nie lubiłam. Miała zdecydowanie za dobrze. - Kochanie o czym myślisz? - usłyszałam zatroskany głos narzeczonego.
- O tym, że to niesprawiedliwe. Malwina żyję jak w bajce a ja muszę się Tobą dzielić z Alexem. Dlaczego nie mogę jechać tam z Tobą? - spytałam nie spuszczając wzroku z jego smutnej twarzy.
- Bo to niebezpieczne. Nie chcę Cię narażać - odpowiedział. To była pół prawda i oboje o tym doskonale wiedzieliśmy, nie mówił mi wszystkiego, a ja dalej nie drążyłam tego tematu. Nie chciałam psuć tego, co z takim trudem wymyślił i załatwił nam Seba. - Kocham Cię i proszę nigdy w to nie wątp - rzekł Seba, a ja spojrzałam na niego zaskoczona. Dlaczego mówił takie rzeczy? dlaczego mówił te słowa?  
- I ja Ciebie kocham. Kocham Cię tak mocno, że - uśmiechnęłam się do niego i spojrzałam w niebo. Na niebie znajdowały się miliony gwiazd powodując, że ten wieczór wydawał się jeszcze bardziej niesamowity. Morze, jacht, gwiazdy i My? czego mogłabym chcieć więcej?
- Kochanie chciałbyś mieć dziecko? - spytałam w pewnym momencie, gdy tańczyliśmy mocno objęci, a on oderwał się ode mnie i niespokojnie spojrzał mi w twarz. Moja głowa zwisała na jego ramieniu, czując jakbym popłynęła w nieznaną mi otchłań. - Chciałbyś? - powtórzyłam pytanie, bo od kilku minut staliśmy na środku jachtu i patrzeliśmy na siebie w oczekiwaniu. Właściwie ja patrzyłam na niego w oczekiwaniu. Byliśmy parą od czerech lat i nigdy wcześniej nie poruszyliśmy tematu dziecka. Nie wiem, czy to oznaczało, że nie chciał ich mieć, a może po prostu nie czuł się na to gotowy. Nie miało to już znaczenia. Temat zapadł, a ja tak bardzo pragnęłam usłyszeć jego tak lub nie. Obojętne, byle tylko się na coś zdecydował.  
- Kotek, czy ty jesteś - jego oczy przerażonego dziecka wpatrywały się we mnie w napięciu i oczekiwaniu, a drżące ręce zdradzały jego zdenerwowanie. Mijały minuty, a my nie mówiliśmy nawet słowa. Baliśmy się.  
- Nie. tak po prostu pytam. Chciałabym wreszcie poznać prawdę. Lata lecą, chcę się na coś zdecydować - wyrwałam się z jego ramion i podeszłam do stolika, na którym stały kieliszki. Nalałam sobie szampana i wypiłam jednym tchem, drugi kieliszek napełnił mi Seba i wyrwał mi butelkę z szampanem. Nasze oczy spotkały się na moment, ale szybko spuściłam wzrok. Jego twarz była opanowana i nie zdradzała żadnych uczuć. Ja natomiast nie mogłam się uspokoić, a moje zapłakane oczy, zdradzały więcej niżbym chciała.
- Anno nie chciałem cię zranić. Po prostu mnie zaskoczyłaś. Nigdy nie poruszaliśmy tego tematu, a tu nagle takie pytanie. Nie wiem. Nie zastanawiałem się nad tym. Chcę być z Tobą. I tego jestem pewny - rzekł. Przytulił się do moich pleców, a ja zamknęłam oczy. Gwałtownie odwróciłam się do niego twarzą i spojrzeliśmy na siebie, takim wzrokiem, jakbyśmy powrócili do siebie, do swoich pragnień, do naszych marzeń, do snucia planów. Do wspólnego, małego świata. - Jeśli to ma sprawić, że będziesz szczęśliwa - wyznał całując mnie w kark - To chce mieć z Tobą dziecko nawet teraz - wyznał cichutko, ściągając ze mnie zakupioną dzisiaj sukienkę.

    ***
- Kim ona jest? - mężczyzna trzymał w ręku zdjęcie kobiety i patrzył surowym wzrokiem na mężczyznę, któremu rozkazał zająć się tą sprawą.  
- Ma na imię Anna jest narzeczoną Sebastiana. Wynająłem detektywa, by dowiedział się o niej więcej. Nic więcej nie mamy szefie - mężczyzna spuścił wzrok, jakby bał się spojrzenia szefa. Miał racje. Grzegorza bali się wszyscy, którzy mieli z nim coś wspólnego i nie bez powodu. Jednym pstryknięciem palca mógł zniszczyć kogoś, bez mrugnięcia okiem. Miał wpływy, miał pieniądze, miał możliwości i zawsze dostawał to czego chciał. A teraz chciał dorwać Sebastiana i dać mu nauczkę, chciał zniszczyć mężczyznę i chciał tej kobiety ze zdjęcia. I dostanie ją. Już nawet wiedział jak.  
- To niech twój detektyw dowie się o niej wszystkiego. Wszystkiego! nawet tego o której wychodzi z domu, o której gasi światło ! rozumiemy? i jeszcze jedno - spojrzał na przerażonego mężczyznę i uśmiechnął się. - Poszukaj tego przeklętego Sebastiana! Ma pojawić się tu na kolana bo od tego zależy twoje życie mężczyzno - zadrwił i bez słowa wstał. Nie patrząc na przerażonego mężczyznę opuścił biuro i udał się na dół, po to, by spędzić kolejną noc w towarzystwie tych dziewczyn, które za kasę zrobią wszystko. Jednak po chwili popatrzył na zdjęcie i uśmiechnął się. Będzie moja - pomyślał i ponownie się uśmiechnął.

      ***
Leżałem obok niej i patrzyłem jak słodko śpi. Chciałem zapamiętać wszystko jak najdłużej, bo wspomnienia dzisiejszej nocy, były motywacją do dalszej walki. Kochałem ją i na samą myśl, że rano wstanie i przeczyta ten list, który położyłem w salonie, czułem jak umieram. Alex miał rację, to było jedyne wyjście, by nie mieszać jej w te sprawy, by ją ochronić. Tylko dlaczego miałem zachować się jak drań, dlaczego miałem porzucić ją tak nagle? napisać jej to koniec? czy nie będzie obwiniać o to siebie? czy nie będzie myśleć, że wyjechałem, bo chciała mieć ze mną rodzinę? trzymałem test w ręce i dopiero teraz do mnie wszystko dotarło. Nie rozumiałem dlaczego nie powiedziała mi od razu, dlaczego to ukryła? czy jej pytanie on dzieci, to był wstęp do tego, by powiedzieć mi Kochanie będziesz ojcem? Nie chciałem jej zostawiać, ale nie miałem innego wyjścia. Naprawdę nie było innego wyjścia, by uchronić ja od tego wszystkiego. Wolałem zranić ją, zostawić niż pozwolić by ktoś skrzywdził ją lub nasze dziecko. Kochałem ją. Naprawdę była dla mnie wszystkim, absolutnie wszystkim, co się dla mnie liczyło.Ona się liczyła. Nawet gdybym zeznawał, nawet gdyby go wsadzili, zniszczyłby nas. Nawet jakby dali nam ochronę, nie powstrzymało by to jego. Nie powstrzymało by tego, co chciał zrobić. Grzegorz był naszym bratem. Nie mogłem pojąć jak bracia mogą się tak różnić, jak mogą się tak nienawidzić.
- Alex wszystko się skomplikowało - wyznałem cicho, zamykając za sobą drzwi od drugiego pokoju. - Alex ona jest w ciąży! Rozumiesz to? Będziemy mieli dziecko - rozpłakałem się.  
- Musisz. Musisz wyjechać. Musimy. Musimy ją chronić, teraz jeszcze bardziej musimy ją chronić Sebastianie - rzekł ochrypnięty Alex. Mieliśmy plan. Plan jakże idealny. Miałem z nią zerwać i pojechać do Alexa, tam zginę. Upozorujemy moją śmierć i wtedy wróci Alex. Opowie wszystko Annie i powie o zagrożeniu. Wyjadą, zabierze ich daleko i będzie chronić. Ja ułożę sobie życie od nowa z dala od niej. Ona zapomni o mnie i zacznie żyć. Plan prawie idealny, ale było coś. Dziecko. Mała istotka, która wszystko komplikowała. I on. Mężczyzna, który realnie nam zagrażał. Musiałem się z nim zmierzyć, z dala od niej, z dala od wszystkich. Ja i On i jeden z nas, ten silniejszy zostanie przy życiu. Może naprawdę zginę, wtedy moje konto ubezpieczy ich przyszłość. Pieniądze na start pomogą. I będzie Alex, będzie Alex, który pomoże.  
- Nie długo będę - obiecałem bratu i rozłączyłem się. Wziąłem głęboki wdech i zamknąłem oczy. Plan prawie idealny. Dziecko. Anna. My. Przekreślona przyszłość.Poszedłem do Anny i położyłem się obok niej. Ostatni raz spojrzałem na nią i pocałowałem ją. Dotknąłem jej policzka i pogłaskałem miękkiej skóry. Kochałem ją.  
- Przepraszam - wyszeptałem i ostatni raz pocałowałem. Siłą niemal oderwałem się od niej i dopóki poszukałem w sobie na tyle siły, by odejść, odszedłem od niej i opuściłem dom. Kochałem ją, ale musiałem to zrobić. pojechałem do Alexa. CDN

4 264 czyt.
100%166
agusia16248

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 2842 słów i 15258 znaków, zaktualizowała 22 wrz 2016.

6 komentarzy

 
  • Olifffka<3

    Olifffka<3 · 13 wrz 2016 · 302308698

    ????

  • Freya

    Freya · 13 wrz 2016 · 287366687

    "Postanowiłem kupić bukiet czerwonych róż, by przeprosić żonę* i spędzić z nią ostatni wieczór."

  • volvo960t6r

    volvo960t6r · 12 wrz 2016

    Zapowiada się ciekawe opowiadanie

  • Justys20

    Justys20 · 12 wrz 2016

    Imponujące

  • cukiereczek1

    cukiereczek1 · 12 wrz 2016

    Czekam na next.

  • majli

    majli · 12 wrz 2016 · 271268628

    Ciekawie się zapowiada, tylko mam jedno pytanie - oni są małżeństwem, czy narzeczeństwem?