Miłość, przyjaźń i inne ustrojstwa - 52

Niebieskooki zatrzymał się kawałek od bloku Marty z oczywistego powodu braku miejsc parkingowych. Dziewczyna nadal milczała.

- O czym myślisz? - zapytał.

- O głodnych dzieciach w Etiopii – mruknęła wymijająco.

- Mogłabyś być takim dzieckiem, wszystko wtedy byłoby prostsze – stwierdził.

- A to niby czemu? - zainteresowała się.

- Dawałbym ci jednego ziemniaka na dwa dni, a ty byś mnie wielbiła, jak rasowy moher Rydzyka – wyjaśnił.

- Ty chory pojebie – odparła z szerokim uśmiechem. - Myślisz, że wciskałbyś mi gówniane ziemniaki w zamian za uwielbienie z mojej strony? To w takim razie ciekawe skąd byś wziął tyle wojska, żeby powstrzymać taką zdesperowaną mnie przed najzwyklejszym w świecie podpierdoleniem ci ich z ziemianki przy pierwszej lepszej okazji.

- Ale jesteś, zniszczyłaś mi moją wizję lepszego życia – odparł.

- Nie moja wina, że masz takie lipne wizje – wzruszyła ramionami.

- Ty masz lepsze? - zapytał.

- W moich nie ma plagi głodujących ludzi, którzy mnie nienawidzą, bo mam ziemniaki i się nie dzielę.

- A w moich są i jestem zajebisty, bo mam ziemniaki.

- Jesteś nienormalny

- Przynajmniej mam ziemniaki – odparł, a Marta mimowolnie się uśmiechnęła.

- Dlaczego między nami ciągle wszystko się pierdoli? - spoważniała nagle.

- Dlatego, że boisz się mi zaufać.

- Ja się niczego nie boję – wzruszyła ramionami.

- Owszem, boisz się. Boisz się, że odkryję twoją słabą stronę, przestaniesz mi się podobać i zacznę cię zdradzać. Kocham cię taką jaka jesteś, ale boli mnie, że mnie tak traktujesz. Boisz się tego co do mnie czujesz i nie możesz tego kontrolować, więc uciekasz.

- A jaka twoim zdaniem jestem? - zapytała ignorując resztę jego wypowiedzi.

- Przeklinasz więcej niż ja, dziś chodzisz w dresach, jutro w wyzywającej sukience, a następnego dnia cię widzę ubraną skromnie i słodko. Pyskujesz jak demon, a innym razem próbujesz mnie zagłaskać na śmierć. Raz jesteś niedostępna, za chwilę nachalna. Kochasz się jak napalona dziwka z pornoli, ale innym razem prosisz żebym był delikatny, jak przy dziewicy i pieścił każdy skrawek twojego ciała. Chodzisz wkurwiona, że bez kija nie podchodź, a za chwilę przytulasz się spokojna i opanowana. Nie nadążam za tobą Kochanie.

- Skoro jestem taka straszna, to czemu po prostu nie dasz mi spokoju?

- Bo mnie to wszystko do ciebie przyciąga. Nigdy nie wiem czego mam się spodziewać. Jesteś jedyna w swoim rodzaju.

- I mam więcej wad niż zalet – przyznała.

- Mi się po prostu wydaje, że ty strasznie dużo przeszłaś i teraz bronisz się w ten dziwny sposób przed światem.

- Raczej przed tobą.

- Raczej przed tym co do mnie czujesz i bólem jaki ci mogę zadać.

- Już mi go zadałeś.

- Wmówiłaś sobie. Wolisz uciekać i się bać, niż podjąć ryzyko.

- Nie boję się ryzyka. Spierdoliłeś wszystko i wciskasz kity zamiast się przyznać do błędu. Próbujesz mi wmówić, że to moja wina.

- Kocham cię i niczego ci nie wmawiam.

- Więc daj mi czas, żebym to sobie przemyślała.

- Nie ma takiej opcji.

- Dlaczego nie możesz zrobić dla mnie chociaż tego?

- Bo zapomnisz jak bardzo cię kocham i jak bardzo ty kochasz mnie.

- Jaką masz pewność, że nadal cię kocham?

- Siedzisz tu, patrzysz na mnie i rozmawiasz ze mną, a mogłaś sobie już dawno pójść, więc tobie też zależy.

- Masz rację, na mnie już czas.

- Nie to chciałem powiedzieć.

- Cześć Rafał – pożegnała się i wysiadła zamykając za sobą drzwi.

Rafał oparł ręce na kierownicy, a jego głowa poszła w ślady rąk i spoczęła na nich. Odruchowo zaczął bębnić palcami o kierownicę. Nie potrafił za cholerę przekonać tej małej złośnicy, że wcale nie jest aż takim dupkiem, za jakiego go ma.

- Chuj, albo mi wybaczy teraz, albo już jest poza moim zasięgiem i będzie tylko gorzej – pomyślał.

Wysiadł z samochodu i odruchowo zamknął go za sobą.

- MARTA!!! - krzyknął, a gdy dziewczyna się odwróciła, ruszył truchtem w jej stronę.

Mała Wiedźma nie miała ochoty już rozmawiać, a przynajmniej tak sobie wmawiała. Niebieskooki miał rację, perfidną rację. Bała się uczuć. Co właśnie robiła, jak nie spieprzała do swojej bezpiecznej jaskini, bo czuła że słabnie i on ją zaraz przekona do swoich racji? Zwyczajnie uciekała.

- Masz rację – powiedziała, gdy zatrzymał się tuż przed nią.

- W czym? - zapytał zdezorientowany.

Marta przez chwilę nie mogła znaleźć odpowiednich słów.

- A choćby w tym – odparła.

Dziewczyna stanęła na palcach i złączyła ich usta w pocałunku. Rafał natychmiast ją mocniej do siebie przyciągnął i trzymał jak najcenniejszy skarb.

- Gdybyś mi pozwolił odejść, znienawidziła bym cię – powiedziała między pocałunkami.

- Sam bym się znienawidził – odparł i oparł swoje czoło o jej.

- Wejdziesz do mnie? - zapytała.

- A mogę w ciebie? - szepnął przekornie.

- Chodź – odsunęła się i pociągnęła go za sobą do swojego mieszkania.

***

Usiedli w kuchni przy otwartym oknie i zapalili. Kiedy ich oczy się spotykały, obie twarze natychmiast opromieniał uśmiech. Pan Alkoholik ocierał się na zmianę o nogi Rafała i Marty, żebrząc o jakiś przysmak.

- Tęskniłam za tym – powiedziała Marta opierając się o parapet.

- Za czym? - Rafał poprosił o sprecyzowanie.

- Za twoją obecnością w moim życiu – odparła nie dopowiadając nic więcej.

Rafał przyciągnął ją do siebie i posadził sobie na kolanach.

- Co ci się we mnie podoba? - zapytał.

- Wszystko niewdzięczna Łajzo – odparła przygryzając mu płatek ucha.

- A co najbardziej?

- Chyba to, że za nim dobrałeś się do moich majtek, najpierw na wskroś na wylot wyruchałeś mój mózg – odrzekła.

- Co to znaczy, że wyruchałem ci mózg? - zapytał ze śmiechem.

- Że kocham cię słuchać, rozmawiać z tobą i prowadzić zażarte dyskusje. I zawsze masz swoje zdanie. Masz do zaoferowania dużo więcej niż swoje śliczne ciało – wyjaśniła i cmoknęła go w czoło.

Rafał miał już coś odpowiedzieć, ale gwizdanie czajnika zwróciło uwagę Marty. Słowa zostały niewypowiedziane w jego głowie. Matra zrobiła dwie kawy i jedną z nich podała Niebieskookiemu.

- Wierzysz mi już? - zapytał ostrożnie.

- W co? - mruknęła, chociaż doskonale wiedziała o co on pytał.

- Że nie przystawiałem się do tamtej dziewczyny – sprecyzował.

W jednej sekundzie nastrój prysł. Marta spoważniała. Warzyła przez chwilę słowa. Postawiła na szczerość.

- Nie wierzę ci Rafał – odparła ze spuszczoną głową.

Czuła się, jakby robiła coś złego nie ufając mu, ale czy można się zmusić do zaufania komukolwiek, jeśli ma się złe przeczucia?

- Czyli nadal jestem w dupie, a ty udajesz, że wszystko jest w porządku? - zirytował się.

- To nie tak – próbowała się bronić, ale on znowu miał rację.

- A jak? - warknął.

- Musimy o tym teraz rozmawiać?

- Nie, nie musimy. Nie rozumiem po co do cholery mnie tu zaprosiłaś, skoro uważasz, że dobieram się jakimś sukom do majtek! Chcesz żyć z takim skurwysynem!? Będziesz udawać, że wszystko jest w porządku? Po co kurwa!? Po co!? - wybuchł.

Słowa nie chciały wyjść z ust Małej Wiedźmy. Patrzyła w podłogę, ale to też nie pomogło. Rafał nie doczekawszy się odpowiedzi wstał i ruszył do wyjścia. Odwrócił się na chwilę i otwarł usta, żeby coś powiedzieć, ale gdy napotkał wkurwiony wzrok Marty, po prostu machnął ręką i poszedł dalej.

Kiedy ubierał drugi but Marta wykorzystała jego tymczasowy brak równowagi i przycisnęła go do ściany. Wbiła w niego miażdżące spojrzenie. Patrzyli na siebie przez chwilę.

- Po to, kurwa, że rozkochałeś mnie w sobie do granic możliwości! Po to, że powoli przekonujesz mnie do swoich racji! Po to, kurwa, że jestem w stanie ci uwierzyć, ale potrzebuję czasu, którego mi do cholery nie chcesz dać! Po to, kurwa, że mi skurwysyńsko źle bez ciebie i nie chcę, żebyś mnie opuszczał choćby na pięć minut, bo bardzo tęsknię! I po to, że jak teraz wyjdziesz, to już możesz wcale nie wracać, bo ja nie chcę pierdolonych rozstań i powrotów, tylko chcę cię mieć cały pierdolony czas!!!

Przytulił ją. Jak małą wystraszoną dziewczynkę. Mocno, ale czule. Całował ją po włosach, a ona próbowała się uspokoić.

- Przepraszam Kochanie, tyle się ostatnio działo i ja już nie mam siły. Chciałbym żebyś mi ufała i zostanę z tobą na zawsze. Już dobrze – mruczał w jej włosy.

Uniosła głowę i pocałowała go. Pogładził ją po policzku i ściągnął jej z twarzy kosmyki włosów, które już zdążyły przykleić się do mokrych ścieżek pozostawionych przez łzy. Wziął ją na ręce i zaniósł do łózka. Ułożył wygodnie w pościeli i poprawił poduszki. Cmoknął ją w czoło.

- Za raz wracam Kochanie – szepnął i zniknął za drzwiami.

Kiedy wrócił Marta leżała w samej bieliźnie. Niebieskooki miał w dłoniach ich kawy. Postawił je zgrabnie na szafce nocnej. Odpalił laptopa Marty, wyszukał w sieci film, ściągnął koszulkę i położył się obok swojego szczęścia. Mała Wiedźma natychmiast wtuliła się w niego i gładziła go dłonią po nagim torsie. Nawet nie wiedziała kiedy zasnęła. Rafał przyciągnął ją jeszcze bardziej do siebie. Co chwilę łapał się na tym, że odruchowo ją głaszcze. Uśmiechnął się pod nosem, bo właśnie wymyślił fajną pobudkę. „Ona mnie zabije" - przemknęło mu przez myśl, gdy delikatnie przerywał paski jej koronkowych stringów, a później zabrał się za pieszczenie językiem kobiecości dziewczyny. Rafał się mylił. Kiedy Marta się obudziła, zabijanie nawet nie przeszło jej przez myśl. Za to dłonie i usta zajęły się czymś zupełnie innym...

_________

KONIEC TOMU PIERWSZEGO

Tom drugi ukaże się pod tytułem "Klątwy i uroki od zaraz"

Dziękuję moi kochani czytelnicy za śledzenie losów Marty, Rafała i ich bliskich Dziękuję za wszystkie polubienia i komentarze <3 Za wszystkie wiadomości prywatne i motywacje do napisania drugiego tomu <3  

Jeśli macie jakieś sugestie lub rady, zapraszam do wypowiedzi w komentarzach lub prywatnie jeśli wolicie Może chcecie więcej dramatyzmu, wzruszeń, dialogów? Lub mniej przekleństw i długich opisów?  

I wreszcie, który bohater najbardziej przypadł wam do gustu? Co was najbardziej urzekło w opowiadaniu? Pamiętacie ulubiony moment?  

Zachęcam do dzielenia się uwagami <3

PS: W drugim tomie najprawdopodobniej uśmiercę jedną z postaci

4 komentarze

 
  • AlexAthame

    AlexAthame · 25 sie 2017

    Aga!Wy...mój mózg. Oh boy! Jeżeli jedno z nich zabijesz to cie znajdę i...Ogólnie wyszło ci nie tak źle. Not bad at all. ( końcówka Dnia Niepodległości nr jeden)

  • kryczka17

    kryczka17 · 25 sie 2017

    No i elegancko . Najbardziej chyba lubię Rafała, bo poza swoją urodą ma coś jeszcze. Jest stały w uczuciach i to cenię.  W kolejnym tomie fajnie by było gdyby pojawiło się więcej dialogów.  Jestem osobą która bardzo lubi wszystkie te romantyczne momenty i nie chciałabym, żeby Rafał albo Marta zginęli :( Dziewczyno masz wielki talent przy wymyślaniu tych opowieści. Trzymam kciuki , żebyś może wydała swoją książkę, bo byłabym pierwszą osobą która by ją kupiła. Miłego dnia!

  • Mamuska0007

    Mamuska0007 · 25 sie 2017 · 287366674

    Hmmm, brakowało mi w tym finale więcej wyjaśnień ich czynów, takiego oczyszczenia ...ich miłość jest tak przez Ciebie cudownie opisana , że mam wrażenie , że każdy może odnaleźć kawałek siebie ....czekam na 2 tom . Nie rezygnuj z przekleństw bo to taka cała Marta . Czekam z niecierpliwością ????

  • nacpanapowietrzem

    nacpanapowietrzem · 25 sie 2017

    Dodawaj szybko kolejny rozdział drugiego tomu Kocham to opowiadanie????mam też nadzieję że nikt nie zginie