Czarna róża #10

Czarna róża #10Dzwonił do mnie milion razy. Nie odbierałam. Jak on mógł? To na tym koncercie co miało znaczyć? Nie powinien mnie tak ranić. Wyszłam na dwór w piżamie. Jest jesień, a ja latam w piżamie, kurtce i botkach. Było mi strasznie zimno w nogi, ale to sprawiało mi przyjemność. Usiadłam na ławce i popłakałam się po raz kolejny. To tak bardzo bolało. Trawiłam całe powietrze w moich płucach. Zrywałam całą skórę z moich kości tylko po to by o nim zapomnieć. Krew zaczęła spływać po moich dłoniach, a ja głupia przyglądałam się niej. Te rany nie będą zdawały się goić. Ten ból jest zbyt prawdziwy. To po prostu zbyt dużo by czas mógł to wymazać...Zamknęłam oczy. Kiedy je otworzyłam było już jasno. Spojrzałam na swoje ręce i  wszystko mi się przypomniało. Postanowiłam wrócić i spakować swoje rzeczy. Szłam i szłam. Zaczął padać deszcz. Gdzieś zostawiłam kurtkę i krople spadały na moje ciało. Nagle zobaczyłam nasz autobus. Pobiegłam do niego i będą już kilka metrów od niego przewróciłam się. Moje rany zaczęły krwawić. Podniosłam się i weszłam do środka. Pierwsze co zobaczyłam to twarz Justina. Siedział z czerwonymi oczami przy stole. Kiedy mnie zobaczył to upuścił szklankę. Rozbiła się. Wstał i podbiegł do mnie.

-Nie odzywaj się – powiedziałam idąc w stronę łazienki. Nagle z za drzwi wyszedł Scooter. Rozszerzył oczy na mój widok. Podbiegłam i przytuliłam go. Odwzajemnił uścisk.  

-Karisma musimy porozmawiać – powiedział odchylając się ode mnie.

-Dobrze – znowu zaczęłam płakać.

-Idź się umyć i przyjdź do mojego pokoju – otarł moje łzy. Oderwałam się od niego i pobiegłam do łazienki. Na jego koszulce zostały ślady krwi. Weszłam do łazienki i zaczęłam się rozbierać. Za drzwiami słyszałam jedynie krzyki Scootera. Wzięłam prysznic, a gdy skończyłam niezauważalnym krokiem weszłam do pokoju Scootera. Siedział na łóżku i przeglądał telefon.

-Chodź tu do mnie – powiedział kładąc komórkę na stoliku. Podeszłam i usiadłam naprzeciwko niego – Opowiedz mi co się stało – złapał mnie za rękę.

-Justin nie jest według mnie w porządku. Nie wiem czy można nazwać to zdrada. Po prostu jego dziewczyna mu wysłała zdjęcie nago. Zadaję sobie podstawowe pytanie. Po co to wszystko?  - łza popłynęła po moim policzku.

-O tym już wiem. Nie o to mi chodziło. Co stało się z tobą? Masz wiele ran na rękach– w jego głosie było słychać przerażenie i troskę.

-Przewróciłam się i zdarłam skórę z rąk – wstałam i zaczęłam chodzić po pokoju.

-Nie wierzę ci. Jednak nie będę drążył tematu. Musimy wyjaśnić sprawę między tobą, a Justinem – zaczął na mnie patrzeć i czekać na moją reakcję.

-Jeżeli o to chodzi to zaraz pójdę spakować swoje rzeczy i wyjadę stąd jak najszybciej – usiadłam na fotelu przy biurku.  

-Nie ma mowy. Dziewczyno co ty gadasz. Daj mu to wyjaśnić. On nic nie zrobił. Musisz nam zaufać – podszedł do mnie.

-Ma pięć minut – kiedy chłopak to usłyszał to natychmiast wybiegł z pokoju. Po chwili wrócił z Justinem. Chłopak natychmiast do mnie podbiegł i przytulił. Odepchnęłam go. Spojrzałam mu w oczy, a on natychmiast wyjął telefon. Wybrał numer i po chwili było słychać dźwięk sygnału.
-Cześć misiaczku już myślałam, że nie zadzwonisz
-Dzwonię tylko zapytać co miało oznaczać twoje nagie zdjęcie?
-Chciałam, żeby twoja dziewczyna cię zostawiła i żebyś ponownie wrócił do mnie
-Chyba śnisz. Ja i ty to przeszłość
-Kochanie to ja znam przyszłość i to się liczy
-Dobra skończ
Spojrzałam na Justina i natychmiast go przytuliłam. Źle zrobiłam nawet nie słuchając jego tłumaczeń. Dzięki Scooterowi nadal mogę być z moim skarbem.

-Przepraszam – szepnęłam mu do ucha i odsunęłam się od niego by spojrzeć w jego piękne oczy.

-Słodziaku musisz mi ufać – powiedział po czym zaczął mnie całować.  

-Dobra koniec tych czułości – powiedział Scooter rzucając we mnie swoją białą koszulką – Pierzesz ją – zaczął się śmiać.

-Chyba się spierze – powiedziałam biorąc ją do ręki i oglądając.

-Jak nie to cię uduszę bo to moja ulubiona – powiedział rzucając się na łóżko. Wyszliśmy z jego pokoju. Natychmiast pobiegłam do łazienki, żeby namoczyć ubranie.  

Następny dzień:
Otworzyłam oczy i poczułam na swojej talii rękę Justina. Spał jak zabity, a jego ręka ważyła tonę. Próbowałam ją podnieść milion razy, ale nie dałam rady jej zdjąć ze mnie. W pewnej  
chwili z braku sił i tego co robię zaczęłam się śmiać. Obudziłam wtedy Justina.

-Wszystko ok? – zapytał patrząc na mnie jak na jakąś nienormalną.

-Tak – powiedziałam przez śmiech.

-Z czego ty się śmiejesz? – uśmiechnął się i usiadł na łóżku.

-Bardzo ładnie się ze mną witasz – zrobiłam smutną minę. Justin się odwrócił i zbliżył swoją twarz do mojej. Pocałował mnie lekko po czym odsunął się.

-Dzień dobry księżniczko – wyszczerzył swoje białe zęby – No to z czego się śmiałaś?

-Z tego, że twoja ręka waży tonę – ponownie zaczęłam się śmiać.

-Z czego przepraszam bardzo? – wybuchł śmiechem.

-Przecież powiedziałam – wstałam z łóżka i ruszyłam w stronę kuchni. Mój chłopak pobiegł za mną.

-To co zrobisz mi na śniadanko? – zaśmiał się i usiadł do stołu.

-Sam sobie zrobisz – zaczęłam się śmiać.

-No proszę. Nawet błagam – podszedł do mnie i padł na kolana.  

-Dobra wstawaj już. Zrobię jajecznicę ok? – powiedziałam nadal się śmiejąc.

-Oczywiście kochanie – wstał i pocałował mnie w czoło po czym krzyknął na cały autokar, że za 10 minut mają być na śniadaniu. Patrzyłam na niego z dziwnym wyrazem twarzy. Jak tylko mnie zobaczył to wybuchł śmiechem. Podeszłam do lodówki i wyciągnęłam z niej jajka. Wszystkie rozbiłam i zaczęłam smażyć. Po kilku minutach nasze śniadanie było gotowe. W ułamku sekundy do kuchni zbiegli się chłopcy. Powiedziałam żeby każdy sobie nakładał. Posłuchali mojego polecenia po czym wszyscy razem usiedliśmy przy stole i zaczęliśmy jeść.  
Czas mijał bardzo szybko. Nim zdążyłam zauważyć byliśmy już w Grecji. Spojrzałam na zegarek. Była 16;43. O 18 mam wywiad w studiu. Szybko wstałam z kanapy w salonie i pobiegłam do pokoju. Otworzyłam szafę i wyciągnęłam z niej czarną sukienkę. Popędziłam do łazienki i zaczęłam się szykować. Wyszłam z niej i spojrzałam na zegarek, który wskazywał 17;27.  

-Justin zawieziesz mnie? – zapytałam wychodząc z pokoju.

-Nie mogę teraz. Gdzie ty się w ogóle wybierasz? – zauważyłam zdziwienie na jego twarzy. Zapomniał.

-Jadę na wywiad do studia – zaczęłam się śmiać.

-Aaa no tak zapomniałem – wstał i zaczął szukać swojego telefonu.

-Masz go w tylnej kieszeni – pokazałam ręką na jego tyłek.

-Dziękuję słoneczko – podbiegł do mnie i złożył soczysty pocałunek.

-To jak zawieziesz mnie? – zrobiłam minę smutnego szczeniaczka.

-Kochanie ja naprawdę teraz nie mogę. Jednak wiem kto cię zawiezie – wyciągnął swój telefon i wybrał numer. Po chwili odebrał jakiś mężczyzna. Rozpoznałam ten głos. To był Arthur – Arthur cię zawiezie. Będzie za 5 minut.

-Dobrze – zaśmiałam się. Tak jak mówił Justin chłopak zjawił się po kilku minutach. Wsiadłam z nim do samochodu i zaczęliśmy jechać w stronę studia telewizyjnego. Na miejscu byliśmy po 15 minutach, czyli jest 17;50. Weszłam do środka i od razu zostałam poproszona na górę. Wytłumaczyli mi wszystko, po czym zaczęliśmy nagrywać.

-Dzień dobry, nazywam się Thomas Gustin – wstał i podał mi rękę.
-Karisma Collins – zrobiłam to co on i przy okazji wydałam z siebie promienny uśmiech. Oboje usiedliśmy na fotelach i zaczęły sypać się pytania.
-Pamiętasz jak trafiłaś do Crail? Bo wiemy, że pochodzisz z Londynu – patrzył na mnie z uwagą. Dlaczego akurat pierwsze musiało paść to pytanie.
-Zostałam porwana i dopiero w Crail uwolnili mnie – nie mogłam dodać, że przy okazji zgwałcili mnie. Za bardzo bolało.
-Rozumiem. Czyli wtedy trafiłaś na Justina? – uśmiechnął się i odłożył ołówek, którym zapisywał coś na kartce.
-Nie, najpierw rozcięłam sznur, którym miałam związane ręce. Później pamiętam dźwięk samochodów. Zaczęłam biec w ich kierunku. Jak wbiegłam na ulicę to usłyszałam śmiech Jusa. Biegłam w jego kierunku, ale nagle zrobiło mi się ciemno przed oczami. Następnie obudziłam się w szpitalu i resztę na pewno już znacie – zaśmiałam się.
-To bardzo przykre. Musiałaś dużo przejść – jego twarz wyrażała smutek – A co z twoją rodziną?
-Nie mam pojęcia. Rodziny nie pamiętam – mówiłam tak jak jest. Właściwie to nie wiem czy chcę o nich coś wiedzieć. W końcu uznali, że nie żyję i od tak sobie wycofali moje zaginięcie.
-No dobrze. To może powiesz to co pamiętasz – dał mi wolną rękę i to rozumiem.  
-Pamiętam chłopaka z kolczykiem w wardze. Niestety nie pamiętam kim on był dla mnie. Wiem też, że interesuję się fotografią. Uwielbiam robić zdjęcia. Pamiętam również pewne miejsce. Ono było niesamowite. Za każdym razem zmieniało swój wygląd – uśmiechnęłam się i po głowie nagle zaczęło mi chodzić imię Christian. Ten chłopak miał tak na imię. Uśmiech zszedł mi z twarzy. Pamiętam też jego nazwisko. Collins. Czyli był moim bratem?
-Wszystko w porządku? – zapytał mnie, gdy zauważył moje dziwne zachowanie.
-Tak po prostu przypomniało mi się to jak nazywał się ten chłopak – zamknęłam na chwilę oczy.
-Powiesz mi czy wolisz to zachować dla siebie? – uśmiechnął się.
-Christian Collins – otworzyłam oczy.
-Czyli był twoim bratem? – uśmiech zszedł mu z twarzy na chwilę, ponieważ zaraz wrócił.
-Zapewne tak – zaśmiałam się.
-Okey nie będę cię już męczył. Dziękuję, że poświęciłaś mi czas – uśmiechnął się – A do widzów kieruję numer telefonu Karismy. Jeżeli ktoś ją zna to proszę do niej zadzwonić.
Przestali mnie kamerować. Podziękowałam Thomasowi i razem z Arthurem wyszliśmy ze studia.

Oczami Chrisa:
Mój dzień był taki jak zawsze. Przesiedziałem całe popołudnie na cmentarzu. Teraz jest to dla mnie codzienność. Punktualnie o 18 usiadłem przed telewizorem i włączyłem kanał, na którym miał zostać puszczony wywiad z Karismą. Nie mogłem doczekać się tego wywiadu. Nie wiem dlaczego. Po prostu ciągnęło mnie do niej. Czułem, że znam ją. Nagle zaczął się ten wywiad. Przedstawiła się i zaczęli jej zadawać pytania. Doszli do tego, że zaczęła opowiadać jak znalazła się w Crail. To wszystko było bardzo dziwne. Takie same imię, nazwisko i miejsce, w którym zginęła Karisma. Zacząłem analizować to co mówi dziewczyna. W pewnym momencie dla mnie wszystko stało się jasne. Karisma nadal żyje. Krzyknąłem, aby Andrew przyszedł na górę. Zjawił się z prędkością światła. W pewnej chwili powiedziała, że pamięta chłopaka z kolczykiem. Czy ona mówi o mnie? Jeżeli tak to moje życie znowu będzie miało cel. Zamknąłem na moment oczy. Otworzyłem je, gdy usłyszałem moje imię. Szybko podskoczyłem i zacząłem się cieszyć jak dziecko. Andrew patrzył na mnie jak na idiotę. Szybko spisałem numer telefonu, który widniał na ekranie. Opowiedziałem ojcu to wszystko co wiem. Kazał mi szybko do niej zadzwonić. Wybrałem numer i czekałem na usłyszenie jej głosu.

- Słucham? – miała troszkę ochrypnięty głos.
-Karisma? – zaśmiała się.
-Tak, a kto mówi? – usłyszałem „Cześć kochanie i jak było?”. Zabolało mnie to.
-Christian Collins…ale wiesz nie będę ci przeszkadzał zadzwonię później – szybko się rozłączyłem nie czekając na reakcję dziewczyny. W pewnej chwili zacząłem żałować swojej decyzji. Łza popłynęła po moim policzku, a ja zacząłem krzyczeć.

-DLACZEGO ONA MUSI BYĆ MOJĄ SIOSTRĄ?! – walnąłem w stół i padłem na kolana. Czułem bezsilność. Niby żyje, a jednak chyba wolałbym żeby umarła. Nie zniosę tego, że ktoś inny ją dotyka.

-Uspokój się. Dlaczego ty z nią nie porozmawiałeś i nie dałeś mi telefonu to moja córka! – ostatni wyraz krzyknął. Był zdenerwowany.  

-To jest zapewnione, że ona jest moją siostrą? – zapytałem nadal płacząc.

-Nie i możesz mi dać już spokój! – cały czas krzyczał – nie jestem pewien. Trzeba zrobić badania – trochę się uspokoił. Jednak, gdy ja to usłyszałem to tak się zdenerwowałem, że miałem ochotę przywalić mężczyźnie.

-CO?! Dlaczego mi to powiedziałeś skoro nie jesteś pewien! Robiłeś już jakieś badania przecież słyszałem!– to było już przesadne. Miałem dość tego wszystkiego. Andrew nawet nie odpowiedział. Po prostu odszedł. Ja wstałem i zastanawiałem się czy Karisma zostawiłaby Justina. Czy kocha go bardziej niż mnie. Zacząłem iść w stronę schodów. Wbiegłem po nich i zamknąłem się w pokoju. Spędziłem tam trochę czasu i zachciało mi się spać. Poszedłem wziąć kąpiel. Otworzyłem drzwi i wszedłem do środka. Popatrzyłem na siebie w lustrze. Moje lęki powróciły. W końcu Justin to dorosły mężczyzna ma 23 lata, a ja? To zwykły nastolatek. Nie mogę jej nic dać. A w dodatku może być moją siostrą. Zamknąłem oczy i zdjąłem ubrania. Odkręciłem wodę i po chwili poczułem ciepłe krople wody.  

Oczami Karismy:
-Cześć kochanie i jak było? – usłyszałam na wejściu głos Justina, który szybko do mnie podbiegł i złożył na moich ustach pocałunek. Gdy spojrzałam na telefon to już nie rozmawiałam z tym chłopakiem. Było to dziwne. Nie myślałam, że tak szybko dostanę jakikolwiek telefon.  

-Hej było całkiem dobrze. Thomas jest bardzo miły – uśmiechnęłam się i zaczęłam zdejmować z siebie buty.

-W telewizji wyglądasz nieziemsko – Jus puścił mi oczko na co zaczęłam się śmiać. Złapałam go za rękę i zaciągnęłam do salonu.

-A tak na żywo to strach na wróble? – zaczęłam się śmiać czym przyciągnęłam uwagę siedzącego na fotelu Scootera.

-Nie powiedziałem tak. Aj maleńka wyglądasz jak bogini zawsze i wszędzie – pocałował mnie w policzek i rzucił się razem za mną na kanapę.

-Jacy wy jesteście słodcy – uśmiechnął się Scoot. Po chwili zaczęliśmy się wymieniać uśmiechami. W końcu skończyło się na tym, że oglądaliśmy razem jakiś film w telewizji.

-Właściwie to z kim ty rozmawiałaś? – zapytał nagle Justin. Zdziwiłam się, że akurat teraz mu się to przypomniało.

-Podobno z Christianem – zaśmiałam się.

-Jakim znowu Christianem? – zdziwił się i usiadł pociągając mnie za sobą – Chodź do pokoju  

– złapał mnie za rękę i ruszył w stronę drzwi. Scooter się tak wciągnął, że nie zauważył naszego zniknięcia. Weszliśmy do pokoju. Usiadłam na łóżku a chłopak zamknął drzwi i po chwili usiadł na krzesełku przede mną – No to mów co za Christian.

-Mój brat – przygryzłam wargę. Oczy Justina się rozszerzyły.

-I czego się od niego dowiedziałaś? – usiadł obok mnie i złapał za rękę.

-Niczego, ponieważ jak tylko weszłam do autobusu to się rozłączył – spojrzałam na niego. Wstał i wyszedł z pokoju. Wrócił po chwili z moim telefonem w ręku.

-Zadzwoń do niego i włącz na głośnik – uśmiechnął się. Wzięłam do ręki telefon i wyszukałam numer Christiana. Spojrzałam na Justina jeszcze raz po czym nacisnęłam wybrany numer. Usłyszeliśmy dźwięk sygnału. Moje serce zaczęło bić szybciej. Nie mam pojęcia dlaczego.  

-Słucham? – spanikowałam i nie mogłam wydusić z siebie żadnego słowa.  

-Tutaj Justin Bieber, czy rozmawiam z Christianem Collinsem? – mój chłopak stał się nagle bardzo poważny. Potrząsnął mnie za ramię.  

-Yyy tak – słyszałam zagubienie i zdziwienie Christiana. Nic dziwnego, że chłopak się zmieszał.

-Karisma chciałaby z tobą porozmawiać – zaśmiał się i spojrzał na mnie.

-Ja również chcę z nią porozmawiać – było słychać jak wypuścił powietrze.

-Chris powiedz mi co z naszymi rodzicami? – ogarnęłam się i zadałam pierwsze podstawowe pytanie.

-Mama zginęła, gdy mieliśmy 16 lat. Natomiast tata jest na dole – uśmiechnął się. Czułam to.  

-Mogę z nim porozmawiać? – łza popłynęła po moim policzku. Natychmiast ją wytarłam.

-Oczywiście, że tak. Już do niego idę – słyszałam jego kroki, otwieranie się drzwi i nagle dźwięk telewizora – Karisma?! – szybko zapytał mężczyzna, który prawdopodobnie jest moim ojcem.

-Tak, czy to prawda, że jesteś moim ojcem? – zaczęłam płakać. Nawet nie wiecie jakie to uczucie. Usłyszeć głos taty. Tak bliskiej dla was osoby.  

-Córeczko to ja twój tata, obok mnie stoi najprawdopodobniej twój brat. Gdzie ty w ogóle jesteś? – słyszałam, że również płacze. Spojrzałam na uśmiechniętego Jusa. Szybko mnie przytulił.

-W Grecji – uśmiechnęłam się i pocałowałam Justina w policzek.

-Kiedy wrócisz? Nawet nie wiesz jak się cieszę, że żyjesz i ta dziewczyna, którą pochowaliśmy nie jest tobą – zdziwiłam się trochę. Nie wiedziałam, że pochowali dziewczynę, która miała być mną. Spojrzałam na Jusa. Był tak samo zdziwiony jak ja.

-I to dlatego wycofaliście moje zaginięcie? – zapytałam, aby się upewnić. Natychmiast dostałam potwierdzenie. Rozmawiałam chwilę jeszcze z tatą. Jednak musiałam jeszcze zamienić kilka słów z Christianem – Co miało oznaczać to, że najprawdopodobniej jesteś moim bratem?  

-Andrew nie jest tego pewny – słyszałam lekkie zdenerwowanie chłopaka. Czy powiedziałam coś źle?

-To kim wcześniej dla mnie byłeś? Pamiętam jak odprowadzałeś mnie do domu – zaśmiałam się.

-Nie wiem jak to ująć. Może po prostu zacznę od początku. Pojawiłaś się w mojej szkole. Od razu mi się spodobałaś. Byłaś inna. Pamiętasz jak każdy nam mówił, że jesteśmy rodzeństwem? – zaśmiał się. To co mówił było takie słodkie. Niestety ale nie pamiętałam tego – Spotykaliśmy się po szkole. Chodziliśmy do kawiarni. Zawsze zamawiałaś szarlotkę. To było twoje ulubione ciasto. Wiem, że pierwszego dnia w szkole już byłem o ciebie zazdrosny. Miałem wtedy spinę z Tristianem – Na to słowo coś stało się z moją pamięcią. Wiedziałam kim był Tristian. To mój gwałciciel z lasu, a ten pierwszy to Zachary. Westchnęłam głośno. Jednak Christian mówił dalej – Zawsze miałem takie wrażenie, że mnie nie kochasz. Natomiast później się okazało, że jest inaczej. Oby dwoje darzyliśmy się miłością. Żałuję, że stało się tak a nie inaczej. Bo teraz mogłabyś byś moja. Ja nadal cię kocham i mam nadzieję, że ty mnie też. Tak jak było dawniej - Zamurowało mnie. Justina też. Widziałam, że się zdenerwował. Wstał i wyszedł z naszego pokoju. Na dodatek trzasnął drzwiami na koniec – Jesteś? – Nie wiedziałam co odpowiedzieć. Byłam w szoku.

-Tak jestem. Słuchaj nie chcę cię urazić. Może ta wcześniejsza ja cię kochała i darzyła do ciebie jakieś uczucie. Jednak teraz nic do ciebie nie czuje. Kocham Justina i musisz to zrozumieć. Przepraszam – Nie odzywał się przez dobrą minutę. Chyba go uraziłam. Ja nie chciałam. Po prostu powiedział to co czuję.

-Rozumiem. Zadzwoń jeszcze kiedyś. Do usłyszenia – rozłączył się. Dlaczego on nigdy nie czeka na odpowiedź. Rzuciłam telefon i szybko pobiegłam do mojego chłopaka.

1 221 czyt.
100%226
Night

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 3543 słów i 19777 znaków.

6 komentarzy

 
  • Pytonek03

    Pytonek03 · 20 cze 2017

    Kochana to cudo jest!

  • Misiaczek0222

    Misiaczek0222 · 20 cze 2017

    Nie mogę się doczekać 30 czerwca

  • SlodziaK

    SlodziaK · 20 cze 2017

    Cudo!

  • Fanka

    Fanka · 20 cze 2017 · 202628533

    Wow Ciekawie sie robi Kiedy następna?

  • Somebody

    Somebody · 19 cze 2017

    Łapeczka  

  • Malawasaczka03

    Malawasaczka03 · 19 cze 2017

    Extra! ;*