Czarna róża #9

Czarna róża #9Oczami Karismy:
Obecnie jest godzina 18. Już jesteśmy w Polsce. Jutro o 20 zaczyna się koncert. Czuje, że będzie zaj*biście. Siedzę na kolanach Justina i oglądamy z pozostałymi chłopakami jakiś film. Nie pamiętam tytułu. Właściwie nie zbytnio mi się podoba. Wstałam i poszłam do pokoju. Nałożyłam słuchawki i zaczęłam słuchać muzyki. Po chwili do pokoju wszedł Justin.  
-Słodziaku idziemy gdzieś? – uśmiechnął się.
-Gdzie na przykład? – usiadłam na łóżku i spojrzałam na niego.
-Na przykład na spacer – usiadł obok mnie.
-Pójdziemy jak zrobisz coś dla mnie – zaśmiałam się. Natychmiast zaczął mnie całować. Pociągnął moją rękę tak, że siedziałam na jego kolanach okrakiem. Nie umiałam przerwać tych pocałunków. One były jakby to powiedzieć magiczne. Chciało się ich i chciało. Przerwaliśmy po jakiś 15 minutach.  
-To co idziemy? – uśmiechnął się.
-Tak – pocałowałam go w policzek. Chłopak uśmiechnął się i złapał mnie za rękę. Wyszliśmy z autobusu i ruszyliśmy przed siebie…
Obudziłam się o 11. Znowu spałam do południa. Wczoraj było niesamowicie. Usiedliśmy blisko rzeczki i patrzeliśmy na lampiony latające pośród gwiazd. Nie powiem tego, że po raz kolejny całowaliśmy się. Nie wiem dlaczego, ale strasznie mnie do niego ciągnie. Gdyby to, że brakuje nam powietrza nie przerywalibyśmy tych pocałunków.  
Wstałam i podeszłam do szafy. Wyciągnęłam z niej czarne spodenki i białą bluzkę z nadrukiem. Poszłam do łazienki. Wyszykowałam się i postanowiłam zjeść śniadanie. Nikogo nie było w autobusie. Na lodówce zobaczyłam kartkę: Mała wrócimy około 15. Poszliśmy rozłożyć sprzęt i poćwiczyć. Do zobaczenia później. Justin”. Uśmiechnęłam się pod nosem i wyciągnęłam z lodówki mleko. Dzisiaj na śniadanie płatki z mlekiem. Usiadłam do stołu i zaczęłam jeść. Po skończonym posiłku włączyłam coś w telewizji. Nie ukryję tego, że mi się nudziło. To była masakra. Postanowiłam znaleźć moją pasję z wcześniejszego życia. Wzięłam kartkę i pomyślałam, że może umiem rysować/malować. Szybko się przekonałam, że nie. Wzięłam laptopa i zaczęłam szukać ciekawych zainteresowań. Znalazłam kilka. Wypróbowałam wszystkie ale to nie było to. W końcu się poddałam. Nagle w telewizji usłyszałam o wystawie zdjęć pewnego młodego chłopaka. Od razu coś błysnęło mi przed oczami. To wydarzenie. To piękne miejsce, które za każdym razem było inne. Droga do niego. Kurde przypomniała mi się droga. Była długa. Wiodła przez ciemny las. Ona też się zmieniała, a ja to wszystko uwieczniałam na zdjęciach. Już wiem, że moją pasją jest fotografia. Wzięłam swój telefon i ruszyłam na spacer. Weszłam do pobliskiego lasku. Liście na drzewach zmieniały kolory. Niektóre były żółte, niektóre czerwone a jeszcze inne już brązowe. Zielonych też nie brakowało. Zatrzymałam się i obróciłam w bok. Wyciągnęłam telefon i zrobiłam kilka zdjęć. Były piękne. Spojrzałam na godzinę była już 16. Czyli Justin już wrócił. Pobiegłam z prędkością światła do autobusu. Wpadłam do niego cała zmachana. Patrzyli na mnie jak na osobę chorą psychicznie:
-Wszystko w porządku? Martwiłem się. Nie było cię jak przyjechaliśmy. Gdzie byłaś? Ktoś ci coś zrobił? – Justin zadawał milion pytań. Podszedł i mnie przytulił.
-Tak jest wszystko okay. Byłam się tylko przejść i zrobić kilka zdjęć – uśmiechnęłam się i pocałowałam chłopaka w policzek.
-Zdjęć? –zapytał Jake.
-Tak zdjęć. Przypomniało mi się to, że moją pasją jest robienie zdjęć – odpowiedziałam chłopakowi i zdjęłam kurtkę.
-No to dobrze, że twoja pamięć powraca – Patrick wstał i poklepał mnie po ramieniu. Justin miał rację. On jest najlepszy. Zakończyliśmy temat mojego wyjścia. Siedzieliśmy w salonie do 17. Następnie każdy rozszedł się do pokoi, by przebrać ubrania. Stanęłam przed szafą i zaczęłam myśleć.  
-Justinnn – zawołałam marudnym głosem przeciągając ostatnią literę.
-Co się stało? – wyszedł uśmiechnięty z łazienki w samym ręczniku.
-Ja nigdzie nie idę. W tej szafie nie mam żadnych dobrych ubrań na koncert– upadłam na łóżko.
-Nie musisz się ubierać wystrzałowo – spojrzał na mnie.
-Ale to jest takie nieestetyczne bo idę na koncert, a no nie wiem ubiorę się w sukienkę w kwiatki? – wróciłam do pozycji siedzącej, a mój wzrok znowu wrócił na szafę.
-Dziewczyno co ja z tobą mam – westchnął głośno i zaczął się śmiać. Wyszedł z pokoju. Wrócił po chwili i rzucił koło mnie czarną bluzkę, czarne spodnie, czarną skórę i pasek – teraz zmykaj do łazienki i się szykuj masz pół godziny – uśmiechnął się.
-Tak jest – zabrałam ubrania, podbiegłam do chłopaka i dałam mu buziaka w policzek. Następnie szybko uciekłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic. Wytarłam dokładnie ciało. Następnie założyłam bieliznę i zabrałam się za włosy. Wysuszyłam je, rozczesałam i związałam w kitkę. Później włożyłam na siebie ubrania od Jusa. Czyli został mi jeszcze tylko makijaż. Wyraźnie podkreśliłam oczy i usta. Na oczach zrobiłam kreski, rzęsy pomalowałam tuszem, a powieki czarnym cieniem. Na usta nałożyłam mocno czerwoną szminkę. Przejrzałam się w lustrze i uśmiechnęłam sama do siebie. Wyszłam z łazienki i udałam się do salonu. Tam byli już wszyscy.
-No normalnie +20 – powiedział Christian i każdy wybuchł śmiechem.
-Jesteś piękna – dodał Justin, gdy skończył się śmiać.
-Dziękuję – uśmiechnęłam się.  
-Mamy zajebistą laskę. To ja rozumiem – zaśmiał się Adam.
-Więcej niż zajebistą – dodał Patrick. To było śmieszne. Patrzyli na mnie i nie mogli odwrócić wzroku.
-Dobraaaa to co jedziemy? – zaśmiałam się.
-Jedziemy, ale ja siedzą obok ciebie – poruszał brwiami Jake.
-Chyba śnisz. Jesteś na nią za stary – powiedział Justin i znowu zaczęliśmy się śmiać. W końcu wyszliśmy z autobusu i pojechaliśmy samochodem na koncert. Dojechaliśmy po 15 min. Chłopcy rozłożyli sprzęt i poszli się przebrać. Ja  w tym czasie siedziałam za kulisami i rozmawiałam z chłopakiem, który zajmował się tym, aby dobrze było wszystko dobrze słychać. Był bardzo miły. Nazywał się Arthur. Był brunetem z piwnymi oczami. Nie powiem, że nie ale był przystojny. Siedziałam tak i w pewnym momencie, ktoś potrząsnął mnie za ramiona i krzyknął mi do ucha. Wydarłam się w niebogłosy. To było straszne. Odwróciłam się i zobaczyłam chłopaków.
Na moje zachowanie każdy zaczął się śmiać. Właściwie to nawet ja sama wybuchnęłam śmiechem. Była godzina 19;47. Ludzi był już tłum. Stałam obok sceny i przyglądałam się milionom ludzi. To było wspaniałe. Nagle wszyscy podeszli do mnie.  
-Życz nam powodzenia – uśmiechnął się Justin.
-Ok, to życzę wam powodzenia – zaczęłam się śmiać.
-No dziękuję – pocałował mnie w czoło.
-Nie stresujesz się? – zapytałam, gdy odsunął się ode mnie.
-Dzisiaj wyjątkowo tak – uśmiechnął się, a ja zaraz po nim. Nie zdążyłam nic odpowiedzieć bo wbiegli już na scenę. Justin przywitał się z publicznością i zaczęli koncert. Pierwsze co zagrali to: „Sorry”, następnie „Love Yourself”, „Cold weater” i mogłabym tak wymieniać do nieskończoności. Śpiewał już piosenki godzinę bez przerwy. Nie mogłam uwierzyć jak Justin to wytrzymuje. Zdziera gardło i nic. Nagle Jus zaczął rozmawiać z publicznością. Opowiadał o tym jak bardzo kocha pewną osobę i o tym co podkusiło go do napisania utworów. To było coś niesamowitego. Ludzie go słuchali. W pewnym momencie popłynęły mi łzy. Jego słowa tak docierały do każdego. Był wzorem dla nich wszystkich. To co robił oni robili wszyscy…Zaśpiewali ostatni utwór pierwszej części czyli „Let me love you” i zeszli ze sceny na 10 minutową przerwę.  
Oczami Justina:
Moje gardło już nie wytrzymywało. Po godzinie miałem całe zdarte. Przede mną jeszcze godzina. Nie wiem jak ja to wytrzymam. Schodząc ze sceny widziałem uśmiechniętą Karismę. Boże jaka ona jest cudowna. Po prostu spełnienie marzeń. Mam nadzieję, że nie wywinie mi dzisiaj numeru. Trochę się boję. No trudno. Raz się żyje.  
-I jak ci się podoba? – zapytałem ją i uśmiechnąłem się.
-Jest genialnie – przytuliła się do mnie – Ale powiem ci, że byłoby lepiej, gdybym przynajmniej trochę znała tekst śpiewanych przez ciebie piosenek – zaśmiała się.
-Masz jeszcze 7 koncertów, aby się ich nauczyć – pocałowałem ją w czoło.  
-Właściwie to co mówisz strasznie dociera do innych. Masz na nich duży wpływ, a to jest po prostu piękne – uśmiechnęła się.
-Bo mówię to od serca – przytuliłem ją i nagle zawołali nas na scenę. Wiedziałem, że za niedługo stanie się to czego bardzo pragnę. Zaczęliśmy dugą część koncertu.  
Czas mijał bardzo szybko. Została ostatnia piosenka. Mianowicie „What do you mean?”. Zaczęliśmy ją śpiewać. Publiczność machała rękami i śpiewała razem z nami. Nareszcie koniec. Serce zaczęło mi bić szybciej.  
-Chciałbym na scenę zaprosić jedną z najważniejszych osób w moim życiu. Karisma chodź – uśmiechnąłem się w stronę dziewczyny. Weszła po chwili na scenę. Publiczność zaczęła klaskać – Mam do ciebie bardzo ważne pytanie – wypuściłem powietrze i złapałem dziewczynę za rękę – Kiedy cię poznałem to od razu mi się spodobałaś. Byłaś taka słodka. Właściwie to jesteś. Nigdy nie spotkałem takiej dziewczyny jak ty. Po prostu jesteś wyjątkowa. Nie tak jak inne. Zakochałem się w tobie i teraz to pytanie. Chciałabyś żebym sprawiał twój dzień jeszcze lepszym? Zostaniesz…moją dziewczyną? – widziałem zdziwienie na jej twarzy. Widziałem jak biło jej serce. Podobnie było z moim.
Oczami Karismy:
Czy to jest prawda? Spełniło się to czego chciałam. Uśmiechnęłam się i pokiwałam twierdząco głową.  Widziałam ulgę chłopaka. No cóż dziwnego. W końcu gdybym mu odmówiła to dziennikarze mieliby temat na kilka tygodni. Nagle Justin złapał mnie w talii i zaczął całować. Nie stawiałam oporów. Ja uwielbiam te pocałunki. To jest jak ciemność. Podążam ku niej. Czy ten nasz blask ciemności jest wart tego, że czasem brak tchu? Jestem pewna, że tak. Szybko przestaliśmy się całować, ponieważ to nie jest kulturalne. Widzowie zaczęli ponownie klaskać. Zaczęłam się śmiać. W końcu zeszliśmy ze sceny. Chłopaki zaczęli nam gratulować. Słyszałam prawie od wszystkich, że to było przewidziane. Wróciliśmy do domu o 23. Padałam na twarz. Natychmiast poszłam wziąć prysznic. Szybko się ogarnęłam i wskoczyłam do łóżka. Po jakiś 10 minutach przyszedł Justin. Położył się obok mnie i zaczął rozmowę.
-Kocham cię – obrócił się tak, że mógł patrzeć w moje oczy.
-Ja ciebie też – uśmiechnęłam się.
-Żadna dziewczyna nie zawróciła mi tak w głowie jak ty – wyszczerzył zęby.
-Bo ja nie jestem taka jak inne -  zaśmiałam się.
-Racja – pocałował mnie w policzek.
-Wiesz ja już chyba zamknę oczy. Jestem bardzo zmęczona – uśmiechnęłam się.
-Dobrze. Ja wezmę przykład z ciebie i zrobię tak samo – pocałował mnie w usta. Zrobił to szybko, ale tak, że mogłam zapamiętać smak jego warg. W pewnej chwili jego telefon zaczął dzwonić. Chłopak puścił mnie i podniósł się. Spojrzał na ekran telefonu i z niedowierzaniem się mu przyglądał.
-Justin kto to? – usiadłam na łóżku – znowu twoja mama? – zaśmiałam się.
-Nie. Poczekaj chwilę zaraz wrócę – podszedł do mnie i dał szybkiego buziaka
Oczami Justina:
Na ekranie mojego telefonu nie wyświetliło się inne imię, tylko Selena. Nie rozmawiałem z nią od ponad 2 lat i ona nagle dzwoni do mnie. Wyszedłem z pokoju do łazienki. Kiedy tam dotarłem oddzwoniłem.
-Czego chcesz?
-Tak bez przywitania?
-Cześć…może być?
-Cześć kocie…oczywiście, że może być
-Więc po co do mnie dzwonisz?
-Rozważam to, abyśmy wrócili do siebie
-Teraz sobie o tym przypomniałaś?
-Przecież chciałeś
-Chciałem 2 lata temu
-Spotkajmy się. Będę jutro w Grecji
-Nie ma mowy
-Dlaczego?
-Bo nie chcę mieć z tobą nic wspólnego – rozłączyłem się. Musiała usłyszeć w telewizji, że jestem teraz z Karismą i zazdrość ją zjadła. Wróciłem do swojego pokoju i rzuciłem swój telefon na łóżko. Moja księżniczka już spała, a ja wyszedłem jeszcze na chwilę do kuchni się napić. Kiedy wróciłem zauważyłem siedzącą Karismę na łóżku. Spojrzała na mnie i pokiwała głową. Co miał oznaczać ten gest?
-Co jest kochanie? – usiadłem obok niej.
-Kim ja dla ciebie jestem?– popatrzyła w moje oczy i podała mi telefon. Zobaczyłem zdjęcie, na którym była naga Selena. Rzuciłem telefon i złapałem się za głowę
-To nie tak jak myślisz. Tej dziewczynie siadło już na psychikę– zdziwiłem się. Nie wiedziałem jak to wytłumaczyć.
-Każdy tak mówi kiedy jest winny – spojrzała na mnie ze łzami w oczach. Zamurowało mnie. Poczułem w swoim ciele pustkę.
-Co ty wygadujesz?! Kocham cię i przecież jakbym nic do ciebie nie czuł to po co wszystko miałbym robić?!! – podnosiłem stopniowo głos. Bardzo się zdenerwowałem –Selena to moja była. Nie jestem już z nią. Ten telefon, to ona dzwoniła, a to zdjęcie nie mam słów by ci to wytłumaczyć– łza popłynęła po jej policzku, a następnie wstała i wyszła z pokoju. Pobiegłem za nią –PROSZĘ! – krzyknąłem łapiąc za jej rękę w kuchni. Cały czas na mnie patrzyła i nic nie mówiła –TO WSZYSTKO NIE TAK! – ponownie krzyknąłem. Wyrwała swoją rękę i poszła zakładać buty. Chciało mi się płakać. Nie wiedziałem jak ją zatrzymać. To jest jakieś jedno wielkie gówno – SELENA PROSZĘ ZOSTAŃ NIE IDŹ NIGDZIE! –cały czas krzyczałem i wtedy doszło do mnie co właśnie powiedziałem.
-Już nawet zapominasz mojego imienia przez nią. Dlaczego mnie ratowałeś? Mogłeś zostawić. Wolałabym umrzeć niż kiedykolwiek cię poznać – wzięła kurtkę i wyszła za drzwi. Do oczu napłynęły mi łzy. Właśnie w dzień kiedy już zostaliśmy para wszystko się spier*oliło.
Oczami Chrisa:
Dni mijały nieubłaganie. Widziałem się kilka razy z Caroline. Nie jest tak bardzo przybita jak ja, albo jest tylko ja tego nie widzę. Dziewczyna na przyjść dzisiaj do mnie około 18. Powiedziała przez telefon, że ma dla mnie propozycję, Jestem trochę ciekaw co wymyśliła…Nie było chwili, żebym nie myślał o dziewczynie, którą darzę do tej pory ogromnym uczuciem. Leżałem tak na łóżku i zastanawiałem się nad sensem życia. Nagle usłyszałem dzwonek do drzwi, kroki Andrewa i po chwili głos Caroline. Wbiegła na górę i rzuciła mi się na szyję. Puściła mnie po kilku minutach.
-A więc jaką masz dla mnie propozycję? – uśmiechnąłem się.
-No wiesz, że Justin Bieber wyruszył w trasę? – zrobiła poważną minę.
-Jasne, że tak – położyłem się na łóżku.
-Chciałabym pojechać na jego koncert razem z tobą – uśmiechnęła się.
-Ja nie wiem czy mam w ogóle ochotę gdzieś wyjeżdżać – powiedziałem i zobaczyłem na twarzy dziewczyny smutek.
-Ogarnął byś się w końcu. Cały czas rozpamiętujesz Karismę. Dał byś sobie spokój. Ona nie wróci. Minęły już 3 miesiące a ty nadal tylko siedzisz w tym pokoju i nigdzie nie wychodzisz. Ciągle ją kochasz jako dziewczynę a nie jako siostrę. Nawet jakby żyła to i tak byś z nią nie był – zrobiła się cała czerwona ze złości.  Ona ma rację. Powinienem wrócić do świata żywych i być normalnym chłopakiem. Tylko jak to zrobić skoro nadal w sercu mam Karismę?
-Dobrze mówisz – dziewczyna spojrzała na mnie ze zdziwieniem – Powiedz dlaczego się tak zdenerwowałaś?
-Bo cię kocham Chris i nie mogę patrzeć jak ciągle rozpamiętujesz Karismę – łza popłynęła jej po policzku. Natomiast moja twarz nie wyrażała żadnych emocji.
-Jeżeli mnie kochasz to bądź ze mną – zacząłem się zastanawiać co właśnie powiedziałem. Przecież ja nie chcę z nią być.  
-Mówisz poważnie? – wytrzeszczyła oczy. Jeżeli teraz zaprzeczę to ją urażę. Boże dlaczego ja jestem takim idiotą?
-Tak – podbiegła i mnie przytuliła.
-Oczywiście, że się zgadzam – uśmiechnęła się.  
-Wiec, do którego kraju chcesz jechać na jego koncert? – miałem cały czas poważną minę. Zrobiłem coś co powiedział mi mózg. Jednak tak naprawdę w moim sercu nadal jest Karisma.
-Myślałam o LA, co ty na to? – usiadła na łóżku.
-Dobrze, ale posłuchaj jedziemy tam jako przyjaciele rozumiesz? – wiem jak ona zareaguje. Będzie smutna. Co ja robię? Najpierw mówię jedno, a później drugie.  
-Rozumiem. Czyli to co powiedziałeś wcześniej ma się nie liczyć? – posmutniała lekko.
-Tak – odpowiedziałem stanowczo i włączyłem telewizor. Artykuł był akurat o chłopaku, na którego koncert jedziemy. „Znamy już całą prawdę. Wiedzieliśmy już od początku, że Justin będzie chłopakiem dziewczyny, której pomógł. Dokładanie kilka minut temu zostali parą. Ogromnie się z tego cieszymy, ponieważ przekonaliśmy się, że Karisma to odpowiedzialna i dobra dziewczyna. Znamy już więcej rzeczy na temat jej zdrowia. Jednak wszystkiego dowiecie się już za chwilę na tym kanale. Zapraszamy do obejrzenia artykułu o dziewczynie Justina Biebera”. Jak tylko usłyszałem imię Karisma natychmiast skupiłem się na tym co mówią w telewizji. Powiem wam, że miałem już kilka takich sytuacji. Na przykład raz siedziałem w parku i właściwie to nie zwracałem uwagi na to co dzieje się wokół mnie. W pewnym momencie mężczyzna zawołał swoją córkę, która miała na imię Karisma. Od razu obudziłem się z tego transu i zacząłem szukać wzrokiem mojej ukochanej. To głupie.  
Spojrzałem na zdjęcie w telewizorze tej Karismy i Justina. Razem wyglądali niesamowicie. Była podobna do mojej Karismy jednak to nie była ona. Zupełnie wyglądała inaczej. Postanowiłem trochę o niej posłuchać więc zaczekałem na artykuł o niej.  
-Chris ja już pójdę – wstała i pocałowała mnie w policzek. Nie odezwałem się. Chciałem ale nie mogłem. W jednej sekundzie zniknęła za moimi drzwiami. Skupiłem ponownie uwagę na telewizor. Nagle artykuł zaczął się. „Karisma Collins w przeciągu kilku dni stała się jedną ze sławnych osób tego wieku. Odkąd zaprzyjaźniła się z Justinem jest bardziej rozpoznawalna na ulicach niż sam prezydent. Pomimo tego, że straciła pamięć to jest bardzo miłą osobą. Mamy nadzieję, że ją odzyska. Wyniki jej badań są bardzo dobre więc za kilka miesięcy powinna wiedzieć o sobie już wszystko. Sami jesteśmy ciekawi jej poprzedniego życia. Dziewczyna teraz już prawie codziennie przypomina sobie jedno wydarzenie. Od Justina dowiedzieliśmy się, że Karisma pochodzi z Londynu. Raczej już do niego nie wróci, ponieważ planuje z Justinem zostać już na stałe w LA. Życzę im osobiście szczęścia. Jeżeli chcecie posłuchać wywiadu z Karismą to zapraszamy po jutrze już na ten kanał. Karisma zaszyci nas swoją obecnością w studiu w Grecji. Dziękujemy za uwagę.”

Night

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 3503 słów i 19566 znaków.

3 komentarze

 
  • Fanka

    Swietne ;) Kiedy następna czesc? ;)

  • Night

    @Fanka Dziękuję! ;) A następna część być może jutro... Strasznie mam dużo rzeczy na głowie i nie mogę się wyrobić :D

  • Pytonek03

    Nawet nie wiesz jak ja to kocham! <3

  • Aequor

    Fajne. :)