48 godzin. - cz. 13.

48 godzin. - cz. 13.Daria dobiła wydającego ostatnie tchnienie  papierosa . Dokończyła też latte. Sobotni poranek na tarasie z widokiem na rzekę był skromną, aczkolwiek przyjemną, namiastką opuszczonej willi na sądeckich wzgórzach.  
Trzeci raz usłyszała buczenie telefonu w kieszeni spodni śpiącego Kacpra. Nie chciała go wyciągać, ani tym bardziej odbierać, ale  musiało to być coś ważnego, skoro ktoś tak się dobijał.  
-Kacper, masz telefon.  
Mężczyzna nie reagował. Rozluźnione mięśnie jednoznacznie wskazywały, że w najbliższej przyszłości nie ma zamiaru opuszczać  fazy snu głębokiego.  
-Kacper, ktoś do ciebie dzwoni!  
Kolejne połączenie zmusiło Darię do działania. Nachyliła się i szarpnęła mężczyznę za ramię.  
-Zawadzki, wstawaj! – podniosła głos, ale nagle zamilkła, chwycona za nadgarstek.  
-Co tak ostro? – mężczyzna poluzował uścisk, ale nie puścił ręki.  
-Ktoś do ciebie cały czas wydzwania. – Daria próbowała się odsunąć, ale nie chciała się szarpać.
-Trzeba było odebrać. – parsknął śmiechem Kacper i w końcu puścił dziewczynę. Rzucił okiem na wyświetlacz. – Aleks rozmawiający z duchem. To by było ciekawe.
-Słucham cię. – rzucił do słuchawki. Nie, nie ma mnie. Zabalowałem. Jest weekend. Tak, jak mówiłem. Będę.  
Rozłączył się bez wahania.
Daria patrzyła z przestrachem.
-Nie boisz się tak z nim rozmawiać?  
-Czego mam się bać? Tylko wtedy mnie szanuje.  Zresztą, za dużo wiem, żebym miał się go bać. To on mnie potrzebuje, nie ja jego.
Mężczyzna usiadł wygodnie na sofie. Rozejrzał się jakby musiał sobie przypomnieć jak tam się znalazł i ziewnął z tęsknotą za przerwanym snem. Z rozczochranymi włosami wyglądał dużo młodziej.
-Kacper, muszę ci coś powiedzieć. – Daria zaczęła niepewnie.
-To siadaj i mów! – klepnął zachęcająco w siedzenie sofy.
-Chciałam cię przeprosić za wczoraj. To była niepotrzebna brawura. A ja… zdaję sobie sprawę ile dla mnie robisz. Ile ryzykujesz i … szczerze mówiąc … jestem przerażona…  Nie mam pojęcia jak to się wszystko skończy i boję się…. O siebie i o ciebie… Boże, niech już będzie po wszystkim!
Mężczyzna przestał się uśmiechać.  Na widok pochmurnej miny, Daria ukryła twarz w dłoniach.  
-Hej, nie płacz… - Kacper przesunął palcami po rozpalonym emocjami czole dziewczyny. – Będzie dobrze. Wiem, co mam robić.  
-Błagam, uważaj na siebie!  – Daria odsłoniła oczy, w których obawę zastąpił smutek. Pod wpływem impulsu zarzuciła mężczyźnie ręce na szyję i przytuliła się do niego całym ciałem.
-Przestań!  – chwycił jej ręce i odsunął od siebie. Dziewczyna zamarła w konsternacji. – Śmierdzę jak skunks! Nie kąpałem się ze trzy dni!
Daria zrobiła dziwną minę, jakby wstrzymywała oddech.
-No… nie da się ukryć. - wybuchła śmiechem.
*****
„Co ty kurwa wprawiasz?” – długi prysznic zawsze sprzyjał przemyśleniom. „Skup się na robocie, a nie na ...” – nawet nie potrafił dokończyć zdania. „Na dupie” – tak jak dziewczyny nazywali wszyscy dookoła.  „Na lasce” – też, nie skoro patrzył na nią przez pryzmat rozpieszczonej dziewczynki, nie seksownej laski. „Na Darii” – zawsze była po prostu Darią. Nie „jego Darią”.  

Czekała w kuchni z całym talerzem kanapek i całym spektrum emocji na twarzy. Kacper poczuł, że widząc jak dorastała, znając ją tak dobrze, a teraz jeszcze mając dziewczynę w swojej opiece,  bez problemu mógłby kontrolować jej uczucia. Tak jakby chciał. Jeśli by chciał. Równocześnie dotarło do niego jak wielka jest to odpowiedzialność.  „Ktoś musi nad tym panować.  I to ja muszę być tym mądrzejszym.”   Uśmiechnął się z wdzięcznością za śniadanie. Po koksie zawsze był głodny jak wilk.
Czego nie wiedziała.
Chyba.
-Nie chcę, żebyś dłużej dla mnie pracował. – spojrzała smutno i uciekła ze wzrokiem w bok.
Kacper prawie zadławił się trzecią kanapką.
-Nie pracuję dla ciebie. – zdołał wykrztusić, zachowując resztki godności przy stole.
-Nie chcę, żebyś mi dłużej pomagał. – powtórzyła spokojnie, ale stanowczo, teraz już patrząc wprost na mężczyznę.
Zawadzki stwierdził, że całą swoją pewność możliwości wpływania na uczucia i decyzje dziewczyny mógł sobie właśnie zmiąć w kulkę i umieścić w koszu w pięknym rzucie za trzydzieści punktów.
-OK. – „Spokój. Tylko spokój”. - Dlaczego?
Daria wzięła głęboki oddech.
-Jest cała lista powodów, a najważniejszy z nich to ten, że mnie na ciebie nie stać. Poproszę cię jeszcze tylko o pomoc przy załatwieniu dokumentów i możliwość zostania na mieszkaniu, póki nie znajdę pracy i sama czegoś nie wynajdę. Lub nie wyjadę. – uprzedziła pytanie o plany.  
Ochota na kolejne kanapki przeszła jak ręką odjął. Dla zyskania na czasie Kacper bezwiednie napił się wody. Musiał dopiero przyswoić sobie tę litanię paradoksów.
-Pewnie, że cię nie stać, bo nie pomagam ci dla pieniędzy. Masz jeszcze jakieś inne, głupie argumenty?
Dziewczyna nie dała się zbić a tropu, ale wbiła wzrok w dębowy blat i paznokciami zaczęła pastwić się nad podkładką pod talerz.  
-Pracując dla Aleksa zbyt wiele ryzykujesz. Nie chcę, żebyś z mojego powodu wpadł w kłopoty.
-To się, kurwa, trochę spóźniłaś! W większych ciężko już być. – rzucił z ironią.
Daria przygryzła wargę.  
-Poza tym już ci nie ufam. Nie jesteś ze mną szczery.  
-Jeśli czegoś ci nie mówię, to tylko po to by cię chronić. – odstawił szklankę z niekontrolowanym impetem.  „Nie ufam, kurwa? Po tylu latach? To ciekawe, komu możesz zaufać?” – wkurzył się, ale zacisnął zęby. Nie miał potrzeby wywalania wszystkiego na zewnątrz. Nawet jeśli się tego nie domyślała, to musiała to poczuć.
-Kto ci pomoże? Nie poradzisz sobie sama.
-Będę musiała. Wyjadę, Aleks nie dowie się o moim istnieniu. Ty spokojnie zajmiesz się swoimi sprawami. – stwierdziła z rezygnacją.
-Do cholery, ty nie wiesz, w czym siedzisz, prawda? -  Kacper zagrał długą pauzą.
Daria spuściła wzrok. „Boże, chociaż trochę mam na nią wpływ.” – pocieszył się mężczyzna. „Tylko szkoda, że muszę dociskać  strachem.”
- O czym nie wiem? – szeptem odezwała się pierwsza.
-Nie rozumiesz, że bierzesz udział w przestępstwie? Że powinnaś  zgłosić na policję, że twoja śmierć jest mistyfikacją?  Że w wypadku zginął ktoś inny. To współudział, Daria…  
Dziewczyna podniosła brwi ze zdziwienia.
-Myślisz, że robię to wszystko po to, żebyś na końcu poszła siedzieć? To nie jest tylko kwestia Aleksa. Muszę cię zabezpieczyć. Nie udowodnisz, że o tym nie wiedziałaś.  
-Nie… - szepnęła dziewczyna.
-Znam cię od dawna. Nie poradzisz sobie w więzieniu. – zawyrokował Zawadzki.  
Daria ze złością obtarła pojedynczą łzę.
-A co jeśli ciebie wsadzą? – łza okazała się nie być pojedynczą.
-Nie wsadzą. Robię tak, żeby nie wsadzili. – łzy dziewczyny zmiękczyły ostry ton. – Uwierz, że też mi na tym zależy.  
-Jak ja sobie poradzę… bez ciebie? – Daria zawstydzona rozżaleniem ukryła twarz w dłoniach.  
-Dlatego staram się też wszystko zabezpieczyć finansowo. Daj mi tylko czas, żeby to poukładać. Nie dokładaj mi kłopotów, takich jak wczoraj.
-Przepraszam… - rozkleiła się całkowicie. – Pieprzę tą kasę! Kacper! Martwię się o ciebie! I o siebie, bo jestem od ciebie zależna.
-Dlatego… Daria, posłuchaj mnie! – chwycił dziewczynę za rękę. – Dlatego właśnie muszę to poukładać. Żebyś nie była zależna!  Na tą chwilę nie masz nic. Nawet jakbym chciał, to nie mogę niczego na ciebie przepisać, a Aleks… - Kacper wziął głęboki oddech. – Aleks właśnie wszystko po ojcu i po tobie odziedziczył.
-Wiem… -Dziewczyna kiwnęła głową.  – Proszę cię, nie mówmy o tym…  Nie chcę!  Kacper, jeśli to wszystko się wyda to Aleks…
-Tak.  Aleks każe mnie zlikwidować.  –  zaryzykował  kolejną dawkę informacji.  
Dziewczyna ponownie  ukryła twarz w dłoniach. Mężczyzna położył rękę na jej ramieniu. Przyciągnął lekko do siebie. Skoncentrował wzrok na ustach dziewczyny, wahając przez sekundę nad kolejnym krokiem.  
-Szkoda, że naprawdę nie zginęłam w tym wypadku… - szepnęła.
-Co ty pieprzysz?! – wściekł się w momencie i szarpnął za obejmowane jeszcze przed chwilą ramię. – Nie waż się tak mówić!
Daria zamilkła i spojrzała na niego zdziwiona gwałtowną reakcją. Kacper poluźnił ucisk.
Nagle przez jej twarz dziewczyny przebiegł grymas, jakby o czymś sobie przypomniała.
- Świadek koronny! Możesz wsypać Aleksa, ale pójść na współpracę!  
Kacper uśmiechnął się w reakcji na nieporadne próby wyjścia w sytuacji. Pokręcił głową.
-Daria… to tak nie działa…
- Dlaczego? Dlaczego nie chcesz? – zdenerwowana strzepnęła dłoń mężczyzny ze swojego ramienia.  
-Nawet jakbym chciał, już nie mogę iść na świadka…. Pamiętaj, Żecka… Zresztą nie tylko Żecka… - zbyt późno ugryzł się w język.
-Jak to nie tylko Żecka?! Kto jeszcze?!  Dlaczego mi nic nie mówisz? Ciągle masz przede mną tajemnice! No tak! Mała dziewczynka! Gówniara! – Daria wściekła wstała od stołu.  
-Co mam ci mówić, do cholery?! – Kacper nie pozostał dłużny. Jakby zawiedziony obrotem sytuacji, z impetem wrzucił talerz do zlewu i nerwowo wytarł dłonie.- Na co ci to wiedzieć? ! Ja się tym zajmuję! Odrobinę zaufania, dziewczyno!  
- Nie, Kacper! Na tym skończymy! Nie chcę żebyś mi pomagał! – wyciągnęła dłoń, jakby chciała go przystopować.
Mężczyzna zrobił krok w kierunku Darii. Wbił w nią wzrok. Wystraszone  oczy uciekły w bok.
-Chcesz prawdy na koniec? Ok! Naćpałem cię i wsadziłem do busa jadącego do niemieckiego burdelu, tylko po to, żeby cię ratować. A potem zlikwidowałem  trzy osoby, tylko po to żeby cię z tego wszystkiego kurwa wyciągnąć.  
Oskarżycielsko wskazał na Darię palcem. Wyglądała na przerażoną. Skrzyżowała ręce na piersi i skuliła się w sobie.
-Więc nie pierdol mi tutaj o świadku koronnym, zaufaniu i cenie za moją pracę. Po prostu nie dokładaj mi problemów i pozwól działać. Z tego nie wyjdziesz jak obrażona dziewczynka mówiąc „koniec”!  
Wściekły na siebie za utratę kontroli, chwycił płaszcz i trzaśnięciem drzwi przypieczętował swoje zdanie.  

angie

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość i kryminalne, użyła 1784 słów i 10517 znaków, zaktualizowała 2 lut 2019.

4 komentarze

 
  • Speker

    Dołączam się do poprzedniczek.  :bravo:

  • angie

    @Speker 😘😘😘

  • Somebody

    Zdecydowanie podzielam zdanie Agnes  :bravo:

  • angie

    @Somebody  :przytul: Dziękuję! Jak zawsze miód na moje skołatane serce ;)

  • agnes1709

    :bravo:

  • angie

    @agnes1709 😘

  • AnonimS

    Pogubiona , przerażona panienka zamiast go po rękach całować za to źe ryzykuje dla niej głową, jeszcze mu problemów przysparza. Ech te kobiety...

  • angie

    @AnonimS A mimo to ciągle im pomagacie... 😉

  • AnonimS

    @angie nie wszyscy chcą pomagać , dużo krzywdzi...

  • angie

    @AnonimS Większość. Albo pomagając roszczą sobie prawo do rządzenia.

  • AnonimS

    @angie zaraz roszczą. Po prostu niektórzy mają to we krwi. Odpowiedz sobie czy wolałabyś władczego dominującego ale dbającego o ciebie i chroniącego przed zagrozeniami płynącym z zycia czy zgadzającego się na wszystko uległego osobnika , za którego bys musiala decydować i samej borykać się  z przeciwnościami  losu .

  • angie

    @AnonimS Znasz odpowiedź. Szkoda tylko, że część tych przeciwności sami powodują. Jak socjalizm, który  bohatersko walczy z problemami nieznanymi w żadnym innym ustroju.  :P

  • AnonimS

    @angie gdybym znał to bym nie pytał.