48 godzin. - cz. 11.

48 godzin. - cz. 11.Dziesięć pięter wyżej, przed otwartym sejfem, na podłodze sypialni siedziała dygocąca od płaczu, osamotniała dziewczyna.    
Kilkanaście minut później wewnętrzny głos kazał się ogarnąć i Zamojska stanęła na nogi. Duszkiem wypiła ostygłą kawę w nadziei na podnoszący na duchu, energetyczny kop. Włączyła telewizor  w salonie, by zagłuszyć dobijające poczucie samotności w obcym miejscu. Przez chwilę kontemplowała widok zza okna – otoczona zielenią plant,  ciemnoniebieska, szeroka Wisła prowadząca do zarysu wawelskiego wzgórza. Mieszkanie w Sączu było bardziej „Kacprowe”.  Spędziła w nim tylko kilkanaście godzin, ale już zdążyła się zaaklimatyzować. Czuła się tam swobodnie jak na wizycie u przyjaciela. Ten apartament był bezimiennie hotelowy.  Daria nie miała ochoty niczego w nim dotykać, jakby bała się pozostawić jakikolwiek ślad. Jak ukrywający się w przydrożnym motelu uciekinier.
Po szybkim prysznicu, nie mając innego wyboru ze wstrętem z powrotem nałożyła nieświeże ubranie.  Z pliku gotówki odliczyła trzy tysiące, resztę chowając w kuchennej szafce między przyprawami.  Przez chwilę z wahaniem postała nad leżącym na blacie dowodem. Na upartego dziewczyna na zdjęciu była nawet podobna.
-Będzie teraz mówił do mnie „Aneta”? – zastanowiła się na głos. – Mam się tak przedstawiać?  
Daria zreflektowała się, że na razie nie powinna się nikomu przedstawiać. Aneta mogła być poszukiwana jako zaginiona, albo  ścigana przez policję. „Nie wiem, kim ona jest… Oprócz tego, że nie żyje.” – drżącymi dłońmi zgarnęła dokument ze stołu i szybko schowała w kieszeni spodni.  


Centrum handlowe Bonarka tętniło życiem piątkowego popołudnia.  Tłumy ludzi przewalały się przez sklepy w poszukiwaniu przecen sztucznego szczęścia. Daria zrobiła szybkie,  konkretne zakupy, nie mając ochoty na oglądanie roześmianych rodzin i zakochanych par. Trzymała się planu i skupiła na konkretnym uzupełnianiu rzeczy, których potrzebowała. A potrzebowała praktycznie wszystkiego. Po kilku sklepach nie miała już wolnej ręki na kolejną papierową torbę. W pierwszym lepszym punkcie kupiła walizkę i w łazience wpakowała wszystko do bagażu.  
„Dziewczynka z walizką…” – zaśmiała się z goryczą na widok swojego odbicia w lustrze. Trochę z ulgą stwierdziła, że nie musi nigdzie wyjechać. Była zmęczona i chciała już wrócić do domu. „Do domu…” – pokręciła głową i wyszła przed galerię poszukać taksówki.  



Trzeci odcinek serialu z Netflixa zaczął nużyć dziewczynę.  Ze złością rzuciła pilotem na ławę. Wzięła do ręki smartfona.  
„Wszystko w porządku. Zadzwonię później. Nie dzwoń.” – kolejny raz odczytała zdawkowego smsa. W książce zapisany był tylko numer Kacpra. Na pamięć znała numer ojca, ale na niewiele mógł się on już przydać. Daria zastanowiła się nad swoim iphonem. „Po wypadku, pewnie jest na komendzie. Ktoś przegląda moje zdjęcia. Wiadomości.”  Wcisnęła ikonkę Chrome i drżącymi palcami wybrała logo facebooka. Przygryzła wargę walcząc z pokusą zalogowania się na portal. Wiedziała, że nie może tego zrobić, choć tak bardzo chciała się z kimś skontaktować. Z kimkolwiek.  
-Pewnie mam kilka wirtualnych zniczy. – burknęła drwiąco. - A Aneta?
Wstukała w wyszukiwarkę swoje nowe nazwisko, ale bez żadnych konkretnych rezultatów. Ze złością odłożyła telefon.  
Wstała szybko i przeszła kilka razy po salonie. Kolejny raz zlustrowała książki, nieliczne dekoracje, jedyny, samotny, abstrakcyjny obraz na ścianie.
-Zwariuję tutaj! – z krzykiem chwyciła się za głowę. Miała wrażenie, że ten stan nie jest przejściowy. Że będzie wiecznie czekać. Bez przyszłości, bez planów nawet na najbliższe kilka godzin.  Wcześniej zawsze zajęta, zorganizowana, skupiona na nauce i dodatkowych zajęciach, teraz z pustką w głowie. Jak więzień wypatrując  strażnika, który nie wiadomo kiedy się zjawi. Czuła się więźniem, mając równocześnie wszystko, czego potrzebowała do wolności.  
Wyszła do sypialni, odsunęła komodę, otworzyła sejf. Z kilkunastu dowodów i paszportów pochmurnym wzrokiem spoglądał na nią znajomy mężczyzna, zapisany pod różnymi nazwiskami.  Prychnęła, wrzucając je z powrotem do schowka. Opuszkami palców dotknęła zimnej broni. Cofnęła rękę i z trzaskiem zamknęła drzwiczki.  
-Zwariuję tutaj! – powtórzyła. Spojrzała na zegarek, mając wrażenie, że od powrotu z galerii minęły wieki.
22:38.
Piątkowa noc.
Sięgnęła po nową, skórzaną kurtkę i zgarnęła dowód.
-Na Rynek, do „Euforii”. – rzuciła do taksówkarza.


Po krótkim mierzeniu się wzrokiem z ochroniarzem szukającym połączenia pomiędzy zdjęciem na dowodzie a stojącą przed nim dziewczyną, Daria całą sobą wchłaniała tysiące bodźców, jakie oferował klub. Głośna muzyka wdzierała się do uszu, szalejące lasery oślepiały oczy, a w nozdrza wdzierał się specyficzny, imprezowy dym. Nagle zmysł czucia odebrał przekaz bólu na wysokości lewej łopatki.
-O Boooże! Sorrry… - wysoki, szczupły blondyn odwrócił się gwałtownie rozlewając piwo. – Nic ci nie jest? Sorry…
-Nie, spoko. – Daria uśmiechnęła się lekko.  
-Ten palant mnie popchnął. – młody wskazał na kolegę. – Palant, a w sumie mój najlepszy kumpel. To chyba nie świadczy o mnie dobrze, nie?  
Blondyn uśmiechnął się zawadiacko.
-Sorry, nie wiedziałem, że za mną stoisz.- kontynuował przeprosiny.
-Nie przejmuj się. Nie ma problemu. – Daria odwróciła się w stronę tańczących na środku sali ludzi. Poczuła jak młody łapie ją lekko za rękaw kurtki.  
-Nie, poczekaj! Naprawdę mi głupio! Postawie ci drinka, ok? Jestem Kuba.  
Wyciągnął dłoń z uśmiechem.  
„W sumie… czemu nie?” – Daria zmrużyła oczy i odwzajemniła uśmiech.
-Aneta.  

angie

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość i dramaty, użyła 1020 słów i 5967 znaków, zaktualizowała 26 sty 2019.

3 komentarze

 
  • agnes1709

    Po kiego wylazła? Choć noe sądzę, aby w innym mieście akurat ktoś ją przyuważył, to już byłby dziwny zbieg okoliczności, lub totalny pech. Jest git, tylko coraz krótsze te części. No te dokumenty...:spanki:

  • angie

    @agnes1709 Po kiego? Może juz pierdolca dostawala od myslenia sama w chałupie? Może chciała odreagować?  Ty się zawsze sluchasz mamy? 😉

  • agnes1709

    @angie Zawsze!:D

  • angie

    @agnes1709  :rotfl:

  • AnonimS

    Młoda nie wytrzymała...  to źle wróży

  • Speker

    Nowe życie, nowe znajomości? Już czuję problemy z tego wyjścia.

  • angie

    @Speker No troubles, no fun  :devil:

  • Speker

    @angie jestem ciekaw tego bardzo. Rozkręca się sytuacja