Mroczny Świat Nieludzi cz 1.

Było już dobrze po północy, kiedy znużeni strażnicy przy bramie, usłyszeli odgłosy konnych jeźdźców. Chwilę później w blask rzucany przez wysoko osadzone pochodnie, wyciągniętym galopem, wpadło dziewięciu jeźdźców, każdy na karym, masywnym konisku. Wartownicy natychmiast pobiegli otworzyć bramę, która z głośnym zgrzytem ukrytych łańcuchów, uniosła się w górę. Gdzieś na górnym piętrze ponurego zamczyska, trzasnęło zamykane okno, gdy rycerze osadzili spienione wierzchowce na dziedzińcu. Podkute kopyta koni, zadźwięczały ostro w ciszy jaka spowiła tę ponurą okolicę. W chwilę później drzwi prowadzące do zamku, otwarły się z hukiem, a w świetle padającym z wnętrza, ukazał się starszy, szczupły mężczyzna o srebrnoblond, długich włosach i ubrany w granatową, bogato haftowaną koszulę z rękawami do nadgarstków i czarne, kaszmirowe spodnie, wpuszczone w wysokie buty. Jego skroń zdobił niewielki, kryształowy diadem. Przeciągłym spojrzeniem zlustrował rycerzy, którzy natychmiast mu się pokłonili. Tylko jeden z nich, prawdopodobnie dowódca, pozostał niewzruszony. Powolnym, wystudiowanym i jakby znudzonym gestem, nakazał swym ludziom oddalić się, co natychmiast wykonali, prowadząc wierzchowce do stajni.
Pozostając na swym koniu, człowiek ów, spojrzał w niebo, z którego właśnie wielkimi płatami zaczął padać śnieg. Jasno błyszczącymi oczami wpatrywał się w nocne niebo. Głowę jego zdobił bogato rzeźbiony hełm typu korynckiego, z długim końskim włosiem zaczynającym się na czubku i opadającym aż na ramiona.
- Ciężką mieliście walkę? - zapytał starszy mężczyzna, przerywając tę nienaturalną ciszę.
- Znośną... Wspomogły nas oddziały Lorda Alfricka. - głos, jaki dało się słyszeć spod hełmu, zdecydowanie nie był głosem męskim. Należał do kobiety, która teraz powoli odwróciła głowę w stronę wciąż stojącego w wejściu mężczyzny. Ściągnęła z głowy hełm, a na jej plecy cudną kaskadą, posypały się długie kasztanowe włosy. Kobieta miała piękne rysy, niebieskie oczy i czerwone usta, wyraźnie odcinały się na bladej cerze. Niektórzy mogliby rzec, że jest aniołem stąpającym wśród ludzi. Inni, że jest jakąś starożytną boginią, bądź demonem, bowiem jej rysy, choć piękne, zawierały w sobie jakąś dziwną drapieżność. Podobnie z resztą, jak rysy starego.
- Byłabym wdzięczna ojcze, gdybyś powiedział lordowi Alfrickowi, że nie mam ochoty na jego konkury - warknęła kobieta, zgrabnie zsuwając się z grzbietu konia, który podobnie do niej nosił wspaniałą zbroję, chroniącą jego ciało i pysk. Metalowe buty kobiety, dźwięcznie zadzwoniły, uderzając w bruk dziedzińca, teraz lekko bielejący od śniegu.
- Dlaczegóż to? - stary wydawał się zaskoczony.
- Nie pasuje mi, że ten pies próbuje mnie zdobyć dla siebie! - prychnęła złowrogo, podchodząc do ojca i witając się z nim ciepło. - Jest on bowiem nieokrzesanym, rządnym krwi matołem. Dlatego...
- Porozmawiam z nim przy najbliższej okazji.
- Oby! Bo inaczej ukręcę mu łeb i nie będzie mnie wtedy obchodzić fakt, że zawarliśmy z nimi pakt.
- Spokojnie, moja droga. Jestem pewny, że uda nam się to załatwić w kulturalny sposób.
- Podejrzewam, że on nawet nie wie, co znaczy to słowo... Czy mogę się już udać do mych komnat?
- Niestety, ma córko. Wszyscy zebrali się już w sali balowej, by uczcić twoje zwycięstwo i szczęśliwy powrót.
Oczy kobiety błysnęły złowrogo, gdy odwróciła się gwałtownie w stronę idącego u jej boku ojca.
- Znów mnie do tego zmuszasz - warknęła poirytowana.
- Do czego cię niby zmuszam?
- Dobrze wiesz do czego! Chcesz mnie zeswatać z lordem Viktorem! A ja go nie akceptuję! I nie myśl, że kiedykolwiek się to zmieni! - zła, skierowała się w stronę swych komnat.
- Nino! Przecież to doskonała partia. Dzięki niemu uzyskamy dostęp do ziem i surowców, których tak bardzo potrzebujemy! Poza tym, on cię kocha!
- Nie potrzebuję ani jego ziem, ani tym bardziej uczucia - burknęła i gwałtownym szarpnięciem otwarła ciężkie, podwójne drzwi, zrobione z dębowego drewna i prowadzące do jej komnat. - Nie potrzebuję również władzy, którą cały czas próbujesz mi przekazać. Nie po to spędziłam tysiąc lat jako rycerz, wzmacniając twoją pozycję władcy i swoją jako wojownika na różnych dworach, jak i w naszym królestwie, by teraz tak łatwo porzucić to życie i związać się z kimś, kogo nie kocham!
- Dość! Porozmawiamy o tym w stosownej chwili. Teraz masz się przebrać i za godzinę widzę cię gotową w sali balowej! - warknął mężczyzna i odwracając się do córki, odmaszerował w stronę wspomnianej komnaty.
Zdenerwowana dziewczyna, zatrzasnęła za sobą masywne drzwi i odetchnęła głęboko. Rozejrzała się po swojej gustownie urządzonej komnacie. Wielkie okno wychodziło wprost na jezioro, teraz skąpane w srebrzystej poświacie Księżyca. Tuż pod oknem, stała kanapa, a naprzeciw niej, znajdował się kominek, płonący czerwono-złotymi płomieniami. Kamienna podłoga zaściełana była grubymi skórami zwierzęcymi. Na ścianie naprzeciw drzwi stały regały pełne ksiąg. W pomieszczeniu oprócz drzwi wejściowych, znajdowały się jeszcze jedne, prowadzące do łożnicy, a z niej do łazienki. W sypialni oprócz wielkiego mahoniowego łoża z baldachimem i kotarami, przykrytego grubą pościelą, znajdowała się również jesionowa szafa, biała toaletka z biżuterią, biurko z przyborami do pisania i kilka kufrów. Jeden z nich, natychmiast otworzyła silnym kopniakiem. Na jego dnie, jako pierwszy wylądował hełm. Pas z długim mieczem, położyła na podłodze. Tuż za osłoną głowy, kolejno do wnętrza kufra, poleciały: metalowe rękawice, części naręczaków, tj. zarękawia, nałokcice, opachy i naramienniki, później obojczyk, tarczki opachowe i kirys.
Z westchnieniem ulgi, Nina rozmasowała swoje obolałe ramiona, po czym odpięła metalowe nabiodrka, nakolanniki, nagolenniki, a na koniec ciężkie trzewiki. Zostając w płóciennych spodniach i takimż kaftanie, noszącym ślady długiego użytkowania bez czyszczenia go, podeszła do szafy i otwarła ją. Zaczęła przeglądać swoje suknie. Choć posiadała ich całkiem sporo, zdecydowanie lepiej czuła się w zbrojach, zarówno pełnej płytowej, czyli tej, której się właśnie pozbyła, jak i kolczej czy w zwykłym skórzanym kostiumie, który nosiła najchętniej, ku zgorszeniu własnego ojca i licznych dworek. Przecież córce króla nie wypadało tak chodzić!
Tym razem jednak, nie mając wyjścia, wybrała karminową obszerną suknię z dużym dekoltem i czarnymi zdobieniami. Szybko ściągnęła z siebie kaftan i spodnie, i pozostając tylko w oddolnej bieliźnie, naciągnęła suknię. Nogi obuła w miękkie skórzane trzewiki. Zasznurowała gorset sukni i przeszła do łazienki, ciągnąc za sobą tren.
Krytycznym wzrokiem przejrzała się w kryształowym lustrze i rozczesała swoje długie włosy, ulizane wcześniej od długiego noszenia hełmu.
Westchnęła przeciągle i ruszyła do wyjścia. Kilka chwil później stanęła przed drzwiami prowadzącymi do sali balowej. Strażnicy widząc ją, natychmiast uchylili odrzwia. Uszu Niny dobiegł szum rozmów, które natychmiast ucichły, gdy przekroczyła próg sali.

elenawest

opublikowała opowiadanie w kategorii fantasy, użyła 1335 słów i 7450 znaków.

7 komentarzy

 
  • Duygu

    Pamiętam, jak czytałam to opowiadanie ładne kilka lat temu    Uwielbiam Cię czytać. Cudownie piszesz. Piękne słownictwo, starannie napisany tekst. Bardzo dobrze się czyta.

  • elenawest

    @Duygu dziękuję pięknie i zapraszam też do moich innych opowiadań  

  • Duygu

    @elenawest Zajrzę, oczywiście

  • elenawest

    @Duygu będzie mi bardzo miło :-D

  • AuRoRa

    Buntownicza, łamie zasady, wie czego chce. Ciekawy początek, szczegółowe opisy otoczenia.

  • elenawest

    @AuRoRa miło mi, że czytasz też inne moje opowiadania :-)

  • Almach99

    I znowu wampiry, ech 😃 nizle sie zapowiada. Nic czytam dalej

  • elenawest

    @Almach99 lubie wampiry :-P ale to opowiadanie nie jest jakies gornolotne...

  • Almach99

    @elenawest nie przejmuj sie, I tak przeczytam.
    Uwielbiam bohateroe pani Ward...

  • elenawest

    @Almach99 ok, miło mi ;-)

  • Arailana

    Wow, świetny masz styl pisania. Bardzo mi się podoba. Wstęp bardzo zachęca do dalszego czytania. Gratuluję! ????

  • elenawest

    @Arailana dziękuję :-D a czemu tam na końcu są znaki zapytania?

  • Arailana

    @elenawest  
    Bo wstawiając minki wgrane w telefon tak się niestety dzieje :C

  • elenawest

    @Arailana ahhh, rozumiem ;-)

  • ♥

    Kurde...dziewczyna w zbroi płytowej, toż to mogło ważyć kilkadziesiąt kg. Szkoda że nie widziałem jak się "rozbiera"i to sama. Z wielkim zainteresowaniem przeczytam opis "łazienki". Twgl. z tatuśkiem tak się nie rozmawia

  • Kuri

    Znów dobre wprowadzenie. Z początku bez przerwy pada słowo "komnat", ale więcej grzechów nie pamiętam Niepokoi mnie tylko, że zaczynasz kilka opowiadań na raz, jak Ty chcesz się w tym wszystkim połapać?

  • elenawest

    @Kuri mam już to opracowane :-P spokojnie, ja się w tym z łatwością odnajduję ;-)

  • Kuri

    @elenawest Pełen szacun, ja muszę skończyć jedno opowiadanie, potem biorę się za drugie

  • elenawest

    @Kuri mnie to nie przeszkadza :-P ogolem teraz prowadze cztery opowiadania plus jeden na konkurs:-P

  • Kuri

    @elenawest Ja prowadzę jedno, ale zacząłem pisać drugie. Publikuję rozdział na tydzień, a że mam w zwyczaju pisanie dłuższych rozdziałów, mógłbym się nie wyrobić z dwoma tytułami, więc zostałem przy jednym

  • elenawest

    @Kuri no rozumiem :-)

  • NataliaO

    Bardzo dobrze napisane, ciekawie się zapowiada. Fajny tytuł.

  • elenawest

    @NataliaO dzięki :-) miło, że cię tu znalazłam, bo pamiętam cię z opowi ;-)

  • NataliaO

    @elenawest tak? Powiem Ci, że Twój Nick wydawał mi się znajomy. To fajnie, że się znaleźliśmy

  • elenawest

    @NataliaO no dokładnie :-)

  • NataliaO

    @elenawest

  • Sileth

    @NataliaO Czuję się dumnym sprowadzaczem ludzi z opowi również tutaj.

  • NataliaO

    @Sileth aha