Mroczny kamień (I)

Mroczny kamień (I)Tytuł oryginału: "The Dark Stone"
Autor oryginału: Rawly Rawls

Utwór ten jest fikcją literacką. Wszelkie nazwy postaci, miejsc i zdarzeń są wytworem wyobraźni autora. Wszelkie podobieństwo do autentycznych osób żywych lub zmarłych, firm, miejsc lub zdarzeń jest całkowicie przypadkowe. Wszystkie postacie w tej pracy mają ukończone 18 lat. Miłej zabawy!


     Paweł skręcił z drogi wiodącej wzdłuż ulicy w stare tory kolejowe. Chwasty drapały go po kostkach. Z zwietrzałego drewna pod nim unosił się przyjemny zapach kreozotu. Przeskakiwał z jednej szyny kolejowej na drugą. Jego brązowe oczy skanowały ziemię. Ciężar jego plecaka dawał o sobie znać męcząc jego obolałe ramiona. Ale nie obchodziło go to, zależało mu na znalezieniu następnej niezwykłej skały.

     Nie była to najkrótsza trasa między szkołą, a jego cichym podmiejskim domem. Ale jego pasją były kamienie i na tych torach znalazł już sporo cennych okazów do swojej kolekcji. Paweł, obecnie uczeń liceum, podążał tą drogą przez ostatnie trzy lata.

     Przy odrobinie wysiłku Paweł schylił się i podniósł swoje nowe znalezisko. Przetarł kamień i podniósł go do światła. Wydawało się, że jego czerwone żyły pulsują, kiedy trzymał go w dłoni. Interesujący efekt. To może być jego najlepsze znalezisko. Wepchnął go do kieszeni i powrócił do skakania po torach. Nucił cicho piosenkę i skanował ziemię w poszukiwaniu innych ciekawych znalezisk.

     – Mamo, jestem w domu.
Paweł rzucił swój plecak w korytarzu, zrzucił buty i wyłowił kamień z kieszeni. Wydawało się, że pulsuje również w słabym świetle wewnątrz domu. Naprawdę dziwne. Trzymał go luźno w prawej dłoni, chętny do pokazania go swojej mamie, Laurze. Wiedział, że udawała zainteresowanie dziwną pasją swojego syna, ale to Pawłowi w zupełności wystarczało.

     – Cześć Pawełku, jestem w kuchni.
Głos Laury odbił się echem w głębi domu.

     Paweł przemknął przez korytarz do kuchni. Jego mama, odwrócona plecami do niego, siekała coś przy blacie. Jej długie brązowe włosy zakrywały twarz. Wciąż była wyższa od Pawła, ale miał nadzieję, że nie na długo. Musiał tylko jeszcze trochę podrosnąć. Miał nadzieję, że będzie ciągle rósł, nawet po osiemnastych urodzinach.

     Paweł chciał właśnie powiedzieć jej wszystko o swoim nowym znalezisku w entuzjastycznym potoku słów. Ale nagle umilkł. Ciepło pulsowało w jego prawej dłoni, a jego palce zacisnęły się mocniej na skale.

     – Pawełku?
Laura ciągle w skupieniu kroiła warzywa przed sobą.

     Dlaczego wcześniej nie zauważył gorących bioder Laury? Miała na sobie spódnicę do kolan i białą bluzkę, która tak jakby opinała jej talię. Kształt jej tyłka był doskonale widoczny pod materiałem spódnicy. Paweł potrząsnął głową i spojrzał ponownie. Ramiączek jej stanika pod koszulą był wyraźnie zarysowane. Czy to było seksowne? Wszedł głębiej do kuchni. Widział, jak jej prawy bok piersi podskakuje pod bluzką, kołysząc się w rytm siekania nożem. Wszyscy święci. Jego mama była naprawdę podniecająca.

     –Co to jest, młody mężczyzno?
Obróciła się i spoglądała na niego uważnie.
     – Wszystko ok?
Piękno jej twarzy było zaskakujące. Jej wielkie brązowe oczy i delikatne kobiece usta o miękkich liniach. Kąciki jej ust uniosły się, gdy posłała mu swój przebiegły uśmiech.
     – Co w ciebie wstąpiło?

     – Ach, przepraszam mamo.
Paweł przeczesał palcami lewej dłoni rozczochrane brązowe włosy.
     – Chyba jestem trochę zmęczony.

     – No cóż. Twój ojciec późno dziś wraca do domu, a Ola ma w szkole dodatkowe zajęcia, więc popołudniu może uda nam się spędzić wspólnie trochę czasu.
Odłożyła nóż, a jej uśmiech poszerzył się. Kształt klepsydry zarysowany w jej figurze stał się dla Pawła wyraźniejszy.
     – Ale najpierw musisz odrobić pracę domową. – powiedziała.

     – Ok.
Paweł skinął głową i wycofał się do korytarza.
     – Mam sporo zadane. Może zejść mi do wieczora.

     – Dobrze kochanie.
Wróciła do swoich warzyw.
     – Zejdź, jak skończysz wcześniej.

     Odwrócił się i wbiegł po schodach, wbiegając po dwa stopnie naraz. Dotarł do swojej sypialni i zatrzasnął drzwi. Musiał zwalić konia jak nigdy dotąd. Brzmiało to szaleńczo, ale chciał trzymać ten kamień przez cały czas. To pulsowanie rozprzestrzeniało się po prawej ręce. To było naprawdę niesamowite uczucie.

     Kilka godzin później rodzina usiadła przy stole do kolacji. Ojciec Pawła, Konrad, siedział na przeciwko siostry Pawła, Oli. Laura siedziała obok swojego męża na przeciwko Pawła.

     – Tato, skończ z polityką... – powiedziała Ola.
Jej krótkie blond włosy podskoczyły, gdy przechyliła głowę w stronę ich taty.
     – Chcę wam opowiedzieć wszystko o moim nowym projekcie. Tym razem zrobimy z Magdą kilka ciekawych rzeczy.

     Paweł przestał zwracać uwagę na to co mówiła jego siostra, aż jej paplanina stała się dla niego tylko szumem w tle. Spojrzał na swój talerz. Ledwo dotknął tłuczonych ziemniaków i zielonej fasolki.

     Masturbacja  pomogła, ale nadal czuł się naprawdę dziwnie. Przed kolacją schował swoją nową skałę pod materac. Odczuwał jakiś irracjonalny strach, że może go stracić. Albo, że ktoś inny mógłby go dotknąć. Odczuwał niepokój, że Laura go znajdzie.

     Spoglądając znad swojego talerza, rozglądał się dookoła stołu. Laura spojrzała na niego ze zdziwieniem wymalowanym na twarzy. Próbował się do niej uśmiechnąć. Konrad robił wszystko, co w jego mocy, aby zaangażować się w rozmowę ze swoją córką. Jego starsza siostra wyglądała jakby inaczej. Jak mógł nie zauważyć, że była ładna i delikatna? Jasno niebieskie oczy. Ciepły, ujmujący uśmiech. Ramiączka stanika widoczne na wąskich ramionach. Jej cycki.... O Boże, jej cycki. Nie za duże, ale za to jędrne  i sprawiające wrażenie, jakby właśnie chciały wyskoczyć spod bluzki na wolność. Jak mógł wcześniej tego nie zauważyć?

     – Muszę iść.
Paweł wstał. Wszyscy spojrzeli na niego.
     – Nie czuję się za dobrze.

     – Potrzebujesz czegoś kochanie? – zapytała Laura.
  
     – Nie.
Odwrócił się i wybiegł z pokoju. Nadal był głodny. Może wróci później aby zjeść dokładkę pieczeni. Ale teraz musiał sobie zwalić.

     Następnego ranka Paweł obudził się wcześnie. Na zewnątrz wciąż było ciemno. Ledwo mógł dostrzec plakat NASA nad swoim łóżkiem, planety w układzie słonecznym były słabo widoczne. Obrócił się w plątaninie pościeli i jęknął. Coś wydawało mu się dziwne. Rzucał się i obracał, starając się ułożyć wygodnie. Czuł się naprawdę dziwnie...

     Coś było nie tak z jego przyrodzeniem. Przewrócił się i wyskoczył z łóżka. Zdjął majtki i spojrzał na nie. Nie mógł uwierzyć własnym oczom. To było niemożliwe.

     Młody dorastający chłopiec mógł zobaczyć taki sprzęt w filmie porno, ale nie w prawdziwym życiu. Nie pod prysznicem w szkole i na pewno nigdy wcześniej  nie spotkał się z takim widokiem, gdy spoglądał co skrywa się pod jego gładkim, płaskim brzuchem. Między jego nogami znajdował się prawdziwy wielki kutas. Był miękki, ale może osiemnaście, jak nie dwadzieścia centymetrów spoczywało na jego nodze. I był gruby. Dobry Boże, on był na prawdę gruby. Jego stary, mierny, wychudzony kutas został z dnia na dzień wymieniony na nowy.

     Skała wysunęła się spod materaca i pulsowała. We wnętrzu jego ciemnym pokoju świeciła czerwonym światłem. Chwycił ją w prawą dłoń. Czerwone żyły na czarnej powierzchni skały płonęły, pulsowały i rozlewały ciepło po jego dłoni. Zacisnął mocniej dłoń na skale. W jego głowie pojawiły się obrazy jego mamy. Złapał za swojego kutasa. Zrobił się on teraz twardy i był to obraz, który warto było zapamiętać. Musiał mieć teraz co najmniej trzydzieści centymetrów długości. Głowa jego penisa zrobiła się  fioletowa i wydawała się bardzo agresywna. Żyły zaczęły wściekle pulsować.

     Dziesięć minut później doszedł na swoją pościel. Mnóstwo nasienia wystrzeliło z jego kutasa. Nigdy wcześniej czegoś takiego nie doświadczył.

     Podszedł do okna, z majtkami wciąż spuszczonymi do kostek, i je otworzył. Zimne, rześkie powietrze oczyściło mu głowę. Paweł podciągnął majtki, które ledwo mieściły sflaczałego już potwora między jego nogami. Zebrał pościel w wielką kulę i zaniósł ją do pralni. Nigdy wcześniej niczego nie prał, ale na pewno nie mógł pozwolić swojej mamie, aby tym razem się tym zajęła.

     W szkole Paweł nie powiedział swoim znajomym o tym, co się stało. Nie nie chciał też o tym porozmawiać z wychowawczynią. Choć jak się nad tym zastanawiał, zauważył, że miała ładne okrągłe piersi i duże kształtne pośladki.

     Tego dnia w szkole Paweł trzymał się na uboczu. Nie mógł się doczekać powrotu do swojej skały i swojego nowego wyposażenia.
***

     Tego popołudnia Paweł nie wracał po torach do domu. Wracał najkrótszą, możliwą trasą. Kiedy dotarł do domu, wpadł przez frontowe drzwi. Nie zawracając sobie głowy dzwonieniem do drzwi, aby Laura wiedziała, że już wrócił. Musiał natychmiast dostać się do swojego pokoju.

     Droga po schodach wydawała mu się dłuższa niż pamiętał. Wbiegał po trzy stopnie na raz. Pobiegł korytarzem, prawie wpadając do swojego pokoju. Zatrzymał się. Serce waliło mu w piersi jak opętane. Jęk wydostał się z uchylonych drzwi jego pokoju.

     Paweł na palcach podszedł do drzwi i zajrzał ostrożnie do środka. Jego umysł prawie eksplodował, kiedy zobaczył, co dzieje się w jego pokoju.

     Tam, pod plakatem NASA. Oraz pod drugim plakatem, który wisiał nad jego łóżkiem, z kotem Gandalfem, krzyczącym „Biegnijcie głupcy!”, znajdowała się jego mama. Miała na sobie koszulkę i dżinsy. Oparła głowę na jego poduszce. Jej prawa dłoń wściekle się poruszała wsunięta w dżinsy, a lewa obejmowała coś, co pulsowało czerwienią. Stało się to czego chciał uniknąć, znalazła jego kamień.

     Oczy Laury były zamknięte, a jej usta delikatnie uchylone. Paweł nigdy jej takiej nie widział.

     Jego twardy jak skała kutas niewygodnie naciągał spodnie. Spojrzał w dół, guzik od jego spodni za chwilę mógłby stać się jedynie wspomnieniem.

     – Och mój... –  wyjęczała Laura.
     – O mój boże...
Jej piersi odbijały się od siebie pod koszulką, gdy wbijała dłoń między swoje nogi. Jej cycki rytmicznie podskakiwały. Była naprawdę gorąca.

     To nie powinno się wydarzyć. Paweł wycofał się ostrożnie spod drzwi. Skradł się korytarzem na dół i podszedł do frontowych drzwi. Musiał wymyślić, jak sobie poradzić z erekcją tej wielkości, było mu z nią naprawdę niewygodnie.

     – Mamo, jestem w domu. – zawołał Paweł.
Czując się niezręcznie przysiadł na krześle w kuchni i czekał, aż ona do niego zejdzie. Jego umysł podsuwał mu zachwycające obrazy, które widział na górze. Próbował się uspokoić i oczyścić umysł. Rozegra to na spokojnie, a później sprawdzi czy Laura odłożyła jego kamień na miejsce.

     Minęło dwadzieścia minut, zanim Laura zeszła na dół.
     – Och, cześć Pawełku, jak było w szkole?

     – Nawet dobrze.
Jego kutas nieco sflaczał, gdy przeglądał Twittera oczekując aż jego mama zejdzie na dół. Choć w jego spodniach i tak wciąż był ogromny. Wił się trochę na krześle przyciśnięty do siedziska udami.      – Dostałem czwórkę ze sprawdzianu z matematyki.
Spojrzał na nią.

     – Hmm... musisz się bardziej starać.
Twarz Laury była zarumieniona. Piegi na jej nosie stały się wyraźniejsze. Starała się nie nawiązywać kontaktu wzrokowego z Pawłem.
     – Kochanie, razem z tatą chcemy, abyś dostawał same piątki i szóstki.
Podeszła do lodówki, otworzyła ją i zajrzała do środka. Paweł obserwował jak jej tyłek zmysłowo porusza się pod napiętym materiałem dżinsów. Jak mógł wcześniej nie zwrócić na nią uwagi w podobnej sytuacji?

     W głowie Pawła znowu zaczęły pojawiać się sprośne myśli.
     – Ostatnio nie byłem w stanie się skoncentrować.

     – M-hmm...
Laura pochyliła się przy lodówce, żeby lepiej się przyjrzeć jej zawartości.

     – Moje ciało przeszło pewne zmiany.
Paweł opierał się pokusie wstania i złapania jej za tyłek. Jego kutas znowu zaczynał pęcznieć.

     – Jesteś w takim wieku, Pawełku, że wszystko się zmienia.
Wyprostowała się i spojrzała na niego przez ramię, po raz pierwszy tego dnia nawiązując z nim kontakt wzrokowy. Jej delikatne brązowe oczy urzekły Pawła.

     – Myślę, że potrzebuję twojej pomocy.
Ponownie wiercił się na swoim miejscu, upewniając się, że stół kuchenny zasłania nabrzmiałego potwora w jego spodniach.

     – Oczywiście kochanie, zrobię dla ciebie wszystko, co w mojej mocy.

     – Kiedy Ola wraca do domu? – zapytał.

     – Jest u Magdy. Pracują nad jakimś projektem na informatykę.
Laura odwróciła się do niego.
     – Prawdopodobnie zostanie u niej na obiad.

     – A tata?

     – Właśnie przysłał SMS-a, będzie w domu za godzinę. – powiedziała.
     – Może zamiast ze mną chcesz z nim o czymś porozmawiać?
Jej twarz nadal była zarumieniona.

     – Nie mamo, rozmawiając z tobą czuję się swobodnie.

     – Dobrze kochanie.

     – Czy mogę ci coś pokazać i czy mogłabyś mi powiedzieć, czy twoim zdaniem to normalne?
Serce Pawła zaczęło bić szybciej.

     – Oczywiście.
Laura stała przed nim, z rękoma splecionymi przed sobą.

     – Chodzi o mojego kutasa. Znaczy mam na myśli mojego penisa.

     – Cóż, może twój ojciec...

     – Nie.
Paweł pokręcił głową.
     – Potrzebuję twojej pomocy.

     – Czego potrzebujesz?
Na jej ślicznej twarzy zarysował się niepokój.

     – Muszę ci to pokazać. Musisz zobaczyć jak sobie walę... Uch. Znaczy jak się masturbuję. Musisz mi powiedzieć, czy to wygląda normalnie. Bo mi nie wydaje się normalne.
To były najbardziej szalone słowa, jakie kiedykolwiek powiedział. Skąd znalazł w sobie na to tyle odwagi?

Dłoń Laury mimowolnie powędrowała do jej ust.
     – O mój Boże. Paweł. Nie ma mowy.

     – Ale powiedziałaś...

     – Nie mogłabym... nigdy.
Powoli pokręciła głową do przodu i do tyłu. Jej ręka nadal zakrywa usta. Coś w języku jej ciała powiedziało Pawłowi, że ma szansę.

     Potem nastąpiło piętnaście minut proszenia i błagania Pawła, na przemian z konsekwentną odmową Laury. Paweł sam nie potrafił powiedzieć, jak do tego w końcu doszło. Czy ją przekonał? Czy po prostu się zmęczyła ciągłym odmawianiem? Czy za tym wszystkim w jakiś sposób stała jego skała? Ale ostatecznie znaleźli się tutaj, oboje byli w łazience. Czterdzieści pięć minut do powrotu jego ojca. Jego mama usiadła na klapie od toalety, z rękoma ułożonymi na kolanach, patrząc na niego w oczekiwaniu z szeroko otwartymi oczami.

     – Pokażę ci, w czym jest problem.
Zdjął koszulę. Paweł stanął na na przeciwko umywalki. Patrząc na swój wychudzony tors w lustrze. Skała z pewnością nie sprawiła, że urósł gdzieś jeszcze. Rozpiął spodnie. Odgłos rozsuwanego suwaka wypełnił małą łazienkę. Zdjął spodnie, a następnie majtki. Jego kutas wyrwał się z uwięzi całkowicie twardy i ogromny.

     – O mój Boże. Pawełku, Pawełku, Pawełku...
Laura cofnęła się, ale jej wzrok był skupiony na przyrodzeniu jej syna.
     – Nie wiedziałam. O mój Boże..., nie wiedziałam...

     – Zaczynamy mamo.
Paweł chwycił swojego kutasa prawą ręką i zaczął pompować.

     – No nie wiem, kochanie.
Laura pochyliła się do przodu, jakby chciała wstać.

     – Ale… ach… obiecałaś… mamo.

     Nie wstała. Laura ponownie pochyliła się do przodu i zaczęła uważnie się przyglądać.

     Po około dziesięciu minutach:
     – Mamo… jestem gotów… pokazać… ci…w czym... problem… ach…
Paweł wypuścił strumień spermy do zlewu. Dochodził i dochodził jakby to miało nie mieć końca.

     – Oh nie.
Laura mruknęła.
     – Aż tyle tego ... i ten zapach.

     Po kilku kolejnych spazmach Paweł spojrzał na swoją mamę.
     – Ale co z tym zapachem?      

     – Nie martw się, kochanie. To normalne. Po prostu ... bardzo, jest bardzo wyraźny.

     – A reszta?

     – Więc...
     Laura oparła się plecami o spłuczkę toalety. Jej klatka piersiowa unosiła się i opadała w rytm szybkich, płytkich oddechów.
     – Nigdy nie widziałam czegoś takiego. Ale wydaje się, że wszystko działa ... normalnie.

     – Czy jestem potworem? –  zapytał Paweł.
Nie miał na myśli tego co właśnie powiedział, ale lubił wzbudzać współczucie u swojej mamy.

     Laura wstała i ominęła Pawła, uważając aby nie dotknąć jego wciąż naprężonego penisa.
     – Nie ma mowy. Jesteś moim wyjątkowym, małym chłopcem.
Potargała jego włosy i spojrzała na niego z wyraźnym zainteresowaniem. Była o kilkanaście centymetrów wyższa od Pawła i musiał on podnieść głowę, żeby zobaczyć jej oczy.
     – Niektóre części twojego ciała są trochę bardziej rozwinięte niż inne. Reszta z czasem nadgoni.
Minęła go i otworzyła drzwi łazienki.
     – Wyczyść to.
Wskazała gestem dłoni na zlew.
     – Muszę się trochę trochę zdrzemnąć zanim zabiorę się za gotowanie obiadu.
Zniknęła w głębi korytarza.

     – W porządku.
Paweł się uśmiechnął.
     – Czy jutro mogę znowu ci to pokazać?

     – To była jednorazowa sprawa. –  odkrzyknęła.
     – Wystarczyło raz to zobaczyć.
Potem nastąpiło stuknięcie zamykanych drzwi sypialni rodziców, świadczące o tym, że udała się na drzemkę.

***

     Ostatniej nocy, kiedy tata Pawła, Konrad, wrócił do domu. Po zjedzeniu pizzy na kolację i po krótkiej nienaturalnej rozmowie, bez nawiązywania kontaktu wzrokowego. Paweł wrócił wcześnie do swojego pokoju. Wyciągnął kamień spod materaca. W końcu Laura go zwróciła. Dzięki Bogu. Usiadł na krześle i  jedną rękę zacisnął się na skale, a drugą na swoim penisie i tak minęło kilka godzin. Będzie musiał trzymać stos ręczników przy swoim łóżku. Nie mógł przecież ma okrągło prać pościeli.

     Następnego dnia, po szkole Paweł zaczął walić konia przed umywalką w łazience znajdującej się na parterze.

     Chociaż przysięgała, że tego nie zrobi, Laura siedziała na pokrywie toalety, patrząc uważnie, jak jego ręka przesuwa się w górę i w dół po ogromnym fiucie.
     – Czy to w ogóle cię nie boli? Głowa wygląda naprawdę fioletowo, a twoje żyły… praktycznie mogę zobaczyć twój puls.

     Paweł spojrzał z ukosa na Laurę.
     – Um… tak… mamo… to boli. Taj jakby coś chciało mi go rozerwać od środka.

     – Och, kochanie. Przepraszam, może powinieneś spróbować po prostu chwycić za jego głowę dłonią. Tak właśnie robi twój tata.
Jej wzrok nie odrywał się od jego przyrodzenia.
     – Naprawdę musimy się pospieszyć. Twoja siostra niedługo wróci do domu.

     Po kilku minutach masturbacji trzymając tylko za głowę:
     – Powiedziałaś tacie? – zapytał Paweł.

     – Nie skarbie.
Jej śliczne usta zmieniły się w małą, przekrzywioną zmarszczkę.
     – Nie sądzę, że byłby w stanie to zrozumieć.

     – Zrozumieć, że lubisz oglądać mojego kutasa?
Nie miał pojęcia, skąd wzięła się w nim taka pewność siebie.

     Grymas na jej twarzy pogłębił się.
     – Robię to dla ciebie, Pawełku. – powiedziała.
     – Aby upewnić się, że wszystko jest w porządku. Byś mógł skoncentrować się na nauce. Więc już ci to nie przeszkadza? Lepiej ci idzie gdy pocierasz głowę? Czy jest w ogóle lepiej?

     – Odrobinę. Ale ciągle boli.
Wcale go to nie bolało.

     – Dobra, potrzebujesz tylko trochę praktyki.

     – Co powiedziałby tata, gdyby nas teraz zobaczył?
Ręka Pawła poruszała się szybciej.

     – Paweł, przestań mówić o swoim ojcu.

     – „Ty… ach… wychowałaś go. Czy jesteś… ah… dobrą żoną… robiąc to ze swoim… ach… synem?” - powiedział Paweł udając swojego ojca.

     – Paweł!

     – Przepraszam...
Spojrzał na nią, siedzącą na toalecie. Miała ręce skrzyżowane na piersi i przeszywające go brązowe oczy ze zmarszczonymi brwiami. Była naprawdę wkurzona.
     – Przepraszam.
Paweł przestał, zatrzymał rękę walącą konia.
     – Chodziło mi o to, że jesteś najlepszą mamą na całym świecie. Dziękuję, że robisz to dla mnie.

     – Nie ma za co, Pawełku.
Jej twarz złagodniała. Jej wzrok ponownie skupił się na jego przyrodzeniu.

     – Nie powiesz tacie?

     – Nie powiem twojemu ojcu...
Ramiona Laury rozluźniły się, a jej dłonie z powrotem znalazły się na kolanach.
     – … i ty też nie możesz nikomu nic powiedzieć. To jest nasz sekret.

     – Nawet Oli?
Paweł złapał się za żołądź penisa i wrócił do masturbacji.

     – Boże, nie! – powiedział Laura uniesionym głosem.

     – Swoim przyjaciołom też nie?”

     – Nie.

     – Nie… a… pani Urszuli?

     – Mamie Magdy? Nikomu, Pawełku. Obiecaj mi.
Laura pochyliła się, uważnie obserwując ruchy Pawła.

     – Więc… czy to oznacza… ach… znowu to powtórzymy?

     – Może. Jeśli będziesz grzeczny. I jeżeli pomoże ci to się skupić na nauce.

     – Och… dochodzę… dochodzę…
Paweł doszedł posyłając ogromną ilość nasienia do zlewu.

     Przez następne kilka tygodni Laura codziennie, po szkole, obserwowała Pawła w łazience. Z wyjątkiem weekendów. „Nigdy tego nie zrobimy, gdy twoja siostra lub ojciec są w domu.” – powtarzała.

     Paweł używał skały każdej nocy przed snem. Zauważył, że codziennie znajdował ją w nieco innym miejscu pod materacem. Wiedział, że jego mama z niej korzysta, w czasie gdy on był w szkole.

     Jakoś zawsze udawało mu się odrobić lekcje. Nigdy sprawy nie miały się lepiej. Jego mama nawet pozwalała mu czasami mówić o tym jak nieświadomy był jego tata, na temat tego co robili w łazience. Ale tylko czasami. I tylko trochę.

     Mimo tego jak wspaniałe to wszystko było. Chciał więcej. Prowokowały go atrakcyjne kształty ciała Laury. Wydawało mu się, że każdego dnia była jeszcze bardziej seksowna.

     Zaczął też podsłuchiwać swoich rodziców, jak robią to w nocy, kiedy on i Olka szli spać. W pierwszą noc przez przypadek podczas spaceru do łazienki. Usłyszał rytmiczne uderzenia i jęki jego mamy.

     – Jesteś niesamowita, kochanie. –  powiedział Konrad.
     – Jesteś taka ciasna.

     – Tak, tak, tak...
Głos Laury się zmienił.

     Paweł słuchał i zastanawiał się, jak mógłby wykorzystać swoją nową potężną broń. Po tym incydencie prawie każdej nocy wymykał się, żeby ich posłuchać.

***

     Była niedziela i Paweł myślał o swojej siostrze. Nigdy wcześniej nie zauważyłby tego u Olki. Jej zgrabne biodra. Mały, zgrabny nos. Jej długa i smukła szyja. Jak mógł tego wcześniej nie zauważyć? Potrzebował czegoś więcej niż tylko fantazji.

     Paweł zapukał do drzwi swojej siostry.
     – Wejdź. –  usłyszał głos siostry.

     – Hej. –  Paweł otworzył drzwi i wkroczył do środka.

     Olka pracowała przy swoim komputerze. Nie odrywała od niego wzroku.
     – Co chcesz?

     – Zastanawiałem się, czy możesz mi w czymś pomóc?
Paweł stał tuż przy drzwiach. Ich rodzice byli na dole. Miał nadzieję, że usłyszy, jeśli ktoś zacznie wchodzić po schodach.
     – W łazience.

     – Jestem zajęta.
Ola uderzyła palcami w klawiaturę.

     – Naprawdę chcę, abyś mi powiedziała, czy twoim zdaniem coś jest normalne.

     – Co?

     – Pokażę ci w łazience. – powiedział Paweł.

     – Po prostu powiedz mi teraz.
Jej oczy nie odrywały się od monitora.

     Paweł westchnął. To będzie trudniejsze, niż na początku się spodziewał. Delikatnie zamknął drzwi za sobą.
     – W takim razie muszę ci tutaj pokazać.
Rozpiął dżinsy i zsunął je do kolan. Opuścił również majtki.

     – Co? – zapytała Ola.

     – To.
Nowy, wielki kutas Pawła lekko podskakiwał w rytm jego pulsu. Dumnie sterczał przed nim, wyglądając na wściekłego jak zawsze.

     Ola odwróciła się, żeby na niego spojrzeć. Jej oczy zrobiły się wielkie ze zdziwienia.
     – Ojej, to obrzydliwe. Co się z tobą dzieje zboczeńcu.
Chwyciła długopis ze swojego biurka i rzuciła nim w Pawła.

     – Ja...
Paweł uchylił się przed lecącym w niego długopisem.

     – Wynoś się z mojego pokoju. Zabierz stąd to obrzydlistwo.

     Paweł podciągnął bieliznę i spodnie.
     – Chciałem tylko abyś mi pomogła.

     – Idź, pokaż to jednemu ze swoich zboczonych kolegów. Twój kutas wygląda na zdeformowanego.
Rzuciła w niego kolejnym długopisem.

     – Przepraszam.
     Paweł wycofał się, uchylając drzwi i wyślizgując się przez utworzoną szparę, po czym pospiesznie je zamknął.

     – Spróbuj jeszcze raz, a powiem o wszystkim mamie! – wrzasnęła za nim siostra.

     – Przepraszam. – powtórzył się Paweł.

     – Pawełku? – zawołała do niego z dołu Lura.
     – Wszystko w porządku?

     – Olka i ja właśnie się pokłóciliśmy. – zawołał nieco drżącym głosem.

     – Masz ją natychmiast przeprosić! –  rozkazała Laura.

     – Już to zrobiłem. – opowiedział.

     Paweł wrócił do swojego pokoju gdzie długo i intensywnie myślał o reakcji swojej siostry. Jego mama na początku też powiedziała „nie”, ale nie w taki sposób. Laura znalazła kamień w jego pokoju, prawdopodobnie podczas sprzątania. Olka nigdy nie wchodzi do jego pokoju i jeżeli chce jej pomocy, on musi pomóc jej w znalezieniu kamienia.

     Im więcej myślał o skale, tym bardziej się męczył. Prawie wyciągnął go na kolejną sesję walenia konia, ale miał inny pomysły. Paweł opuścił swój pokój i zszedł na dół.

     Jego rodzice siedzieli w salonie, Konrad oglądał mecz piłki nożnej, zaś jego mama czytała książkę. Paweł podszedł do Laury i stanął obok fotela, w którym siedziała skulona.
     – Mamo, potrzebuję pomocy.

     – Nie dzisiaj.
Nie odrywała wzroku od swojej książki.
     – Znasz zasady.

     – Ale to boli. Nie robię tego dobrze. Minęło za dużo czasu...

     – Co się dzieje, Paweł?
Oczy Konrada nie odrywały się telewizora podczas trwania meczu.

     – Nic takiego tato. Po prostu próbuję nauczyć się jogi.

     – Może chcesz ze mną obejrzeć mecz?

     – Może innym razem tato.
Jak jego ojciec mógł nie zdawać sobie sprawy z tego, że Paweł nienawidzi sportu? Paweł odwrócił się do swojej mamy. Uniósł brwi i wskazał głową na górę.

     – Dobrze.
Laura zdjęła okulary do czytania.
     – Konrad, kiedy kończy się mecz?

     – Właśnie zaczęła się druga połowa.
Konrad ciągle był skupiony na grze.

     – Zaraz wracam.
Laura wstała.

     Tata Pawła machnął do niej ręką.
     – Dobrze, zrób co masz do zrobienia.

     Serce Pawła zaczęło bić szybciej.

     Kiedy Laura i Paweł zajęli swoje pozycje w łazience na piętrze, Paweł spojrzał na mamę. – Dzięki mamo. To naprawdę mnie boli.

     – To jeden jedyny raz, kiedy pomagam ci, kiedy w domu jest twój tata i siostra. Ale musisz być cicho.
Jej wzrok skupił się na jego przyrodzeniu.

     – W porządku mamo.
Paweł spojrzał na swojego kutasa podrygującego nad zlewem.

     – Dlaczego nie zaczniesz najpierw od masowania samej głowy, a potem nie spróbujesz skończyć tego oburącz? Dziś musimy szybko się uwinąć, bez żadnych półgodzinnych sesji. W porządku?
Kiedy pochyliła się do przodu, odrywając plecy od spłuczki toalety, jej cycki ciasno wypchały materiał jej koszulki.

     – Spróbuję.
Paweł zaczął pocierać prawą ręką wściekłą fioletową głowę swojego kutasa.

     Po dziecięciu minutach:
     – Jesteś już blisko?

     – Próbuję. Ach…ale to wciąż boli.
Nie bolało.

     – Zbyt długo tu siedzimy. – szepnęła Laura.
Zaczęła uważniej się przyglądać, jak dwie ręce Pawła przesuwają się w górę i w dół po pulsujących żyłach. Paweł spojrzał na nią. Była teraz na samym skraju toalety.
     – Będę musiała ci pomóc. Dobry Boże. Muszę to zrobić.

     – Mamo, proszę, potrzebuję tego, żeby wreszcie dojść.

     – W porządku.
Laura wzięła głęboki oddech i lekko przygryzła dolną wargę.
     – Pawełku zabierz swoje dłonie.

     Opuścił ręce wzdłuż tułowia i odwrócił się, przodem do niej.

     – Nie, stań twarzą do zlewu. – szepnęła i odwróciła go do umywalki.
     – Moje dłonie mogą wydawać się na początku trochę zimne.
Wyciągnęła obie dłonie przed siebie, zawahała się. Możliwe, iż nie do końca chciała to zrobić, ale potem odważnie wyciągnęła ręce i złapała za jego przyrodzenie.
     – Będę musiała ci pokazać, jak się o siebie zatroszczyć. Potem będziesz mógł to robić samodzielnie.
     Zaczęła przesuwać po nim obie dłonie. Długie powolne pociągnięcia. Jej delikatne dłonie nie do końca mogły objąć jego penisa. Błysk jej obrączki kontrastującej z jego fioletową głową był niesamowity.

     – Och, ach… dzięki mamo, jesteś wspaniała.

     Uśmiechnęła się lekko unosząc jeden kącik ust, nie spuszczając oczu z giganta w swoich dłoniach, opadła na kolana, aby móc lepiej pomóc swojemu synowi.

     Pięć minut później:
     – Zbliżam się, mamo, ah… ah… ach...

     – Dobrze, skarbie.
Piersi Laury z wysiłkiem podskakiwały pod jej koszulką. Refleks światła na delikatnie wilgotnej skórze, widok dolnej części pleców, pośladków i bioder był wspaniałym widokiem dla Pawła, który obserwował ją z góry.

     – Czy możesz… ach… uwierzyć, że tata… ach… ach… jest na dole. A Olka… ach…

     Dłonie Laury zwolniły.
     – Paweł! Nie zaczynaj.

     – Mamo zaraz dojdę... – próbował szeptać.

     – Spuść się, kochanie.

     Paweł dochodził tak jakby miało to trwać wiecznie. Nie mógł uwierzyć w swoje szczęście. To była najlepsza rzecz, jaka kiedykolwiek mu się przydarzyła.

     – Ten zapach jest taki…
Laura wstała i odkręciła kran, aby zmyć spermę do kanalizacji.

     – Jest taki zły?

     – Nie, jest dobry. Jest po prostu taki intensywny. Pachnie tak, jak wy wszyscy tam na dole. Całkowicie normalnie. Po prostu pachniesz bardziej intensywnie niż większość chłopców... Tak się domyślam.

     Nie było mowy aby Paweł czekał do jutra na kolejną rundę.

     – Okej, idę się teraz zdrzemnąć.
Laura zakręciła kran.

     – Mamo?

     – Tak?
Laura wstała i przesunęła Pawła. Potargała jego włosy, przechodząc obok niego.

     – To nadal boli. – Laura zatrzymała się przy drzwiach.

     – Ooo, nie. Nie, nie, nie, nie.

     – Ale to naprawdę boli.
Penis Pawła nadal stał idealnie wyprostowany. Tylko jeden raz nie był dla niego wystarczający.

     – Dobrze...
Laura zmarszczyła brwi i spojrzała w dół, na jego ogromne przyrodzenie.
     – W takim razie nic na to nie poradzimy. Będziemy musieli zrobić to naprawdę szybko.

     Paweł skinął głową z entuzjazmem.
     – Obiecuję.

     – W porządku.
Laura westchnęła, otworzyła drzwi i wyjrzała na korytarz, rozglądając się w obie strony. Wróciła do środka, zamknęła i zablokowała drzwi.
     – Dlaczego to robię? – szepnęła pod nosem.

     – Dziękuję, mamo.
Paweł uśmiechnął się.

     Tego samego dnia Paweł zaliczył dwie robótki ręczne w swoim niedługim życiu od najpiękniejszej kobiety na świecie i do tego udało im się skończyć przed końcem meczu.

     W tym domu była jeszcze jedna piękna kobieta. Szkoda, że Paweł tak zdenerwował Olę. Będzie musiał jej to wynagrodzić. Tej nocy leżąc w łóżku, opracował plan. Jego rodzice oglądali telewizję na dole. Olka siedziała w swoim pokoju na końcu korytarza. Paweł sięgnął pod materac i wyciągnął kamień. Jego gładkie czarne ściany chłodziły jego dłoń. Jednocześnie, na zupełnie innym poziomie, czerwone pulsujące żyły wysyłały fale ciepła przez jego ramię. Wstał i podszedł do pokoju swojej siostry.

     – Ola?
Zapukał delikatnie do jej drzwi.

     – Idź stąd. – dotarł do niego jej stłumiony głos zza zamkniętych drzwi.

     – Przepraszam za wcześniej. Po prostu potrzebowałem pomocy. Nie czułem się najlepiej.

     – Odejdź zboczeńcu.

     – Okej. W każdym razie, mama chce abyś zeszła na dół.
Paweł umieścił kamień w korytarzu przed drzwiami swojej siostry.
     – Powiedziała, że to ważne.

     – Zrozumiałam.

     Paweł poszedł do łazienki i przymknął drzwi. Przez zostawioną szparę wyglądał na korytarz. Skała delikatnie lśniła w ciemnościach korytarza. Ola otworzyła drzwi i weszła na skałę i zaklęła pod nosem. Spojrzała w dół. Miała na sobie szorty i podkoszulek na ramiączkach.

     – Kolejny głupi kamień.
Ola schyliła się i prawą ręką podniosła kamień. Wyprostowała się i uniosła go przed siebie, aby lepiej mu się przyjrzeć. Zrobiła kilka kroków korytarzem w stronę pokoju Pawła.
     – Paweł, znalazłam jeden z twoich głupich…
Zatrzymała się w połowie drogi, wpatrując się w pulsujące światło. Odwróciła się i wróciła do swojego pokoju. Zamknęła drzwi i zablokowała je z wyraźnym cichym kliknięciem.

     Po około dziesięciu minutach Paweł zakradł się i nasłuchiwał pod jej drzwiami.
– Uch… uch… uch… uch.... – słyszał jej stękanie, ledwo słyszalne przez drzwi.
Pozwolił jej zatrzymać kamień na tę noc.

     Paweł rozmyślał nad tym, żeby zaciągnąć mamę znowu do łazienki, ale trzy razy w ciągu jednego dnia to za dużo, nie może być taki nachalny. Wrócił do swojego pokoju i po raz pierwszy od tygodni zaczął się masturbować bez swojej skały i bez udziału swojej matki.

     Następnego ranka Paweł czekał, aż Olka wyjdzie na autobus. Po tym, jak drobny tyłek zniknął za frontowymi drzwiami, zakradł się do jej pokoju i znalazł kamień. Włożyła go pod materac. Coś musi być z tą skałą. Wyciągnął ją, spojrzał na nią i wpadł na pomysł.

     Paweł włożył kamień do kieszeni spodni i pobiegł na dół. Znalazł swoją mamę w kuchni.

     – Czy tata wciąż tu jest? –  zapytał Paweł.

     – Jestem tutaj, mistrzu.
Jego tata wszedł do kuchni w garniturze i krawacie, trzymając w ręce aktówkę.
     – Potrzebujesz czegoś?

     – Chciałem ci tylko życzyć miłego dnia w pracy. –  rzekł Paweł.

     – Dzięki.
Konrad złapał kawałek tosta i wyszedł z kuchni.
     – Wzajemnie! –  zawołał przez ramię.

     Paweł i jego mama spojrzeli po sobie. Miała na sobie niebieską, zwiewną sukienkę, która nie odsłaniała zbyt wiele i kończyła się tuż poniżej kolan.
     – Spóźnisz się. – powiedziała Laura.

     Usłyszeli trzask frontowych drzwi, gdy Konrad wyszedł do pracy.

     – Trochę mnie dzisiaj boli. A dziś po południu mam test. – oznajmił Paweł.
     – Nie wiem, czy będę w stanie się skoncentrować.

     – Nie ma mowy, młody człowieku.
Skrzyżowała ramiona i spojrzała na niego surowo.

     – Jestem też bardzo zdenerwowany, ponieważ Olka zabrała mój ulubiony kamień i nie chciała go oddać.
Mówiąc to jednocześnie wyjął kamień, który wcześniej włożył do kieszeni i pokazał go jej. To był pierwszy raz, kiedy oboje byli w zasięgu kamienia. Z jakiegoś powodu wydawało się to Pawłowi bardzo ważne.
     – Musiałem go zabrać z jej pokoju.

     – Cóż, nie powinna tego robić.
Laura ruszyła w kierunku skały i przygryzła wargę.
     – Nie powinieneś chodzić na wagary.

     – Mogę się spóźnić kilka minut. Test jest dopiero później. Chcę, żebyś zobaczyła moją ulubioną skałę, a potem może zechcesz mi pomóc.

     – Daj spokój chłopcze.
Jej ramiona opadły na boki.
     – Nie teraz.

     – Tylko dziesięć minut.
Paweł powoli podszedł do swojej mamy, wyciągając skałę w jej kierunku.

     Laura wyciągnęła rękę i wyjęła ją z dłoni Pawła.
     – Co to za kamień, Pawełku?

     – Nie wiem. Podoba ci się?

     – Tak...
Oddychała ciężko, a jej piersi unosiły się pod sukienką.
     – … i nie.

     Paweł ściągnął spodnie.

     – Nie rób tego, Pawełku...

     Ściągnął również majtki.

     – Mój Boże. Jest ogromny.
Zanim się zorientowała, klęczała na zimnej podłodze z linoleum. Kamień wypadł jej z ręki i upadł obok niej.
     – Więc się skup. – powiedziała.
Jej ręce sięgnęły do jego przyrodzenia. Diament na jej obrączce błyszczał w porannym świetle. Starała się nie myśleć o swoim mężu.

     Dziesięć minut później miała w ustach fioletową główkę penisa syna, obiema dłońmi głaszcząc w górę i w dół jego trzonu. Jak do tego doszło?

     – Mamo, nie mogę uwierzyć, że to robisz.
Paweł spojrzał na nią. Walczyła z jego rozmiarem, nozdrza rozszerzały się, a jej głowa kołysała się w przód i w tył.

     – Uuuhhhmmm – starała się coś powiedzieć.

     – Dochodzę… jestem już blisko.
Paweł położył ręce z tyłu głowy mamy. Jej włosy były jedwabiście gładkie.

     – Uuuhhhmmm... – wystękała.

     – A co… o… och mamo. A co ze zlewem?

     Laura oderwała usta od przyrodzenia swojego syna.
     – W porządku, Pawełku. Nie mogę uwierzyć, że pozwalam ci to zrobić. Ale tak będzie najlepiej.
Spojrzała na niego.
     – Po prostu dojdź.
     Z powrotem włożyła go do ust i zaczęła językiem kręcić kółka wokół głowy jego przyrodzenia.

     – O… mój… Boże… mamo. – powiedział Paweł.

     Strzał po strzale gorącej, słonej spermy spryskały wnętrze jej ust. To ciepło było dla niej zaskakujące, inne niż te do którego przyzwyczaił ją jej mąż.

     – Proszę bardzo Pawełku.
Zanim się zorientowała co robi, wylizywała trzon jego penisa, próbując wyczyścić go przed wyjściem do szkoły.
     – Teraz musisz przynieść szóstkę z tego testu.
Wygładziła sukienkę i wstała. Jej ręce były lepkie. Nie nawiązała z nim kontaktu wzrokowego.
     – Teraz pójdę na górę i spróbuję wyczyścić tę sukienkę, a ty pędź do szkoły.

     – Tak mamo.
Paweł podciągnął bieliznę i spodnie.
     – Do zobaczenia po szkole.
Poderwał z ziemi swój plecak i pobiegł do drzwi.

C10H12N2O

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka i fantasy, użyła 6586 słów i 37865 znaków, zaktualizowała 28 lut o 20:30. Tagi: #rzodzina #mama #incest

2 komentarze

 
  • MrHyde

    Ciekawa ilustracja :)

  • Czarly

    Zajebiste opowiadanie z niecierpliwością czekam na ciag dalszy