Mroczny kamień (V)

Mroczny kamień (V)Tytuł oryginału: "The Dark Stone"
Autor oryginału: Rawly Rawls

Utwór ten jest fikcją literacką. Wszelkie nazwy postaci, miejsc i zdarzeń są wytworem wyobraźni autora. Wszelkie podobieństwo do autentycznych osób żywych lub zmarłych, firm, miejsc lub zdarzeń jest całkowicie przypadkowe. Wszystkie postacie w tej pracy mają ukończone 18 lat. Miłej zabawy!


     Paweł od tygodnia codziennie po szkole posuwał swoją zamężną sąsiadkę, Jolę. Żeby było jeszcze lepiej, jego mama obserwowała ich za każdym razem kiedy to robił. Laura siadała na jego krześle przy biurku i uważnie oglądała odgrywające się przed nią przedstawienie

     Laura narzekała, że Paweł brał Jolę na pieska. Mówiąc rzeczy w stylu: „Poniżasz ją” albo: „To jest nieprzyzwoite”, lub „Wyglądacie jak zwierzęta”. Ale w końcu Laura przestała narzekać i choć w tamtym tygodniu nie zachęcała Pawła do tego, sposób w jaki na nich patrzyła, Paweł mógł wywnioskować, że chyba jej się to nawet spodobało. Przynajmniej odrobinę.

     Wadą tego wspaniałego tygodnia było to, że Laura ogłosiła, że jest poza jego zasięgiem od kiedy Paweł miał dziewczynę.

     Tym oto sposobem cała trójka znalazła się w sypialni Pawła w piątkowe popołudnie. Paweł już trzy razy spuścił się na biedną małą Jolę. Znowu brał ją na pieska. Po sukcesie jaki odniósł w tym tygodniu poczuł się odważniejszy.

     – Lubi pani mojego kutasa, pani Jolu?

     – Ughhh – wystękała, jej głowa opadła i patrzyła na koc pod nią.

     Jego mama nie lubiła, gdy Paweł używał słowa „kutas”, ale w tej chwili czuł się niezniszczalny. Odsunął się od bioder Joli, by pchnąć mocniej. Jej złociście brązowa skóra uderzała o jego blade biodra.
     – Czy... lubisz ... mojego ... fiuta.

     – Tak
Jola była już ledwo przytomna.

     – Powiedz mi, że go lubisz.
Paweł patrzył, jak jego kutas wyłania się z jej wnętrza po czym znowu w niej znika.

     – Ja… uh… uh… uh… on mi się podoba. – pisnęła.

     – Powiedz mi, że lubisz mojego dużego kutasa.

     – Pawełku, wystarczy.
Laura pochyliła się do przodu na krześle Pawła, wpatrując się w nich, gdy odchodzili od zmysłów.

     – W porządku mamo.
Paweł spojrzał na Laurę i na dłużej oderwał ręce od biodra Joli, by pokazać swojej mamie kciuki uniesione do góry.
     – Ona to lubi.

     Jola uniosła głowę i spojrzała na przyjaciółkę.
     – O mój Boże… Lauro… uwielbiam… wielkiego fiuta… twojego syna.
Oczy Joli były rozszerzone, szczęka luźno rozwarta i wszędzie widać było smugi spermy Pawła. Była w nieładzie. Jeśli Laura nie tolerowała słowa „kutas”, Paweł zastanawiał się, co czuje, widząc, jak jej przyjaciółka używa słowa „fiut”. W każdym razie nie próbowała poprawiać Joli.

     Później, gdy Paweł spuścił się po raz czwarty na plecy Joli, Laura pomogła Joli wziąć prysznic, ubrała ją, a następnie odesłała do domu. Kiedy Paweł się umył, znalazł swoją mamę w kuchni i usiadł przy stole.

     – Musisz być głodny.
Laura stała do niego plecami, gdy zmywała naczynia przy zlewie. Ciemna sukienka obejmowała jej biodra i podkreślała jej zmysłowy tyłek.
     – To znaczy… po tym wszystkim.

     Nie jestem głodny.
Paweł patrzył, jak jej tyłek kołysze się, gdy myła naczynia.
     – Ale przydałaby mi się pomoc. Nie opróżniłem wszystkiego, gdy to robiłem z panią Jolą.

     – Pawle!
Laura spojrzała na niego przez ramię, odgarniając brązowe włosy.
     – Już to przerabialiśmy. To już za nami skoro masz dziewczynę.

     – Ale...

     – Żadnych ale, młody człowieku.
Jej ładna twarz złagodniała, rozluźniła napięte mięśnie szczęki.
     – A skoro mowa o dziewczynach, kiedy znowu zobaczysz się z Alicją?

     – Dziś wieczorem.

     – A jak ci się z nią układa kochanie?
Laura wróciła do pracy przy zlewie.

     – Dobrze. Naprawdę ją lubię.

     – To świetnie, kochanie. Może mógłbyś posunąć z nią sprawy bardziej do przodu i daj w końcu odpocząć biednej Joli.

     – Próbuję. – westchnął.
     – Ale nie chcę jej odstraszyć moim ku... moim penisem.

     – Rozumiem. Ale myślę, że Jola dostała więcej, niż się spodziewała. W tym tygodniu byłeś naprawdę nienasycony.
Laura zakręciła kran i odwróciła się do syna. Oparła biodro o krawędź blatu.

     – A tak w ogóle, o coś się targowała?
Paweł podziwiał kształtne piersi, tak słabo ukryte pod sukienką.

     Laura opuściła wzrok na podłogę. Ogarnęła ją fala poczucia winy. Ale Jola naprawdę dobrze się bawiła. Laura ścisnęła razem nogi, myśląc o tym, jak Paweł raz po razie, zaspokajał jej małą, opaloną przyjaciółkę.
     – Cóż, w każdym razie...
Laura odwróciła się i zajęła miejsce przy ladzie.
     – Jestem szczęśliwa, że wszystko się dobrze układa z Alicją. Nie wracaj zbyt późno.

     – Dobrze mamo.
Paweł wstał i skierował się do swojego pokoju. Jeśli jego mama nie zamierzała mu pomóc, potrzebował po raz kolejny sobie ulżyć bez niczyjej pomocy, zanim spotka się z Alicją.

***

     W sobotę Paweł dość późno wstał z łóżka. Znowu dobrze się bawił z Alicją, ale głównie rozmawiali i śmiali się. Nie musiał się z nią spieszyć. Pawłowi wystarczało to co dostawał w domu. No i pierwsza i najważniejsza sprawa, to fakt, że jego mama naprawdę poprawiła swoją grę w trudną do zdobycia. Był wdzięczny pani Joli, ale dla Laura była dla niego najpiękniejszą kobietą na świecie i zdobyć ją, a potem utracić, to trochę za dużo.

     Złote światło wpadało przez okna Pawła, mówiąc mu, że naprawdę spał zdecydowanie za długo. Wciągnął dżinsy i skarpety. Wyprostował koszulkę i zszedł na dół.

     Po schodach od piwnicy odbijał się echem dźwięk meczu. Jego tata już zaczął oglądać swoją piłkę nożną na dużym ekranie w piwnicy. Zastał swoją mamę  skuloną na kanapie w salonie, z nogami schowanymi pod jej długą sukienką. Czytała oczywiście jakąś tajemniczą powieść.

     – Dzień dobry mamo.

     – Cześć Pawełku.
Laura nie podniosła głowy znad swojej książki.
     – Jak było na wczorajszej randce?

     – Dobrze.
Paweł usiadł na skraju kanapy i patrzył jak czyta. Była urocza w swoich okrągłych okularach do czytania. Związała brązowe włosy w kucyk. Jej jasna skóra lśniła w słońcu wpadającym przez pobliskie okno. Paweł obserwował wdzięczny kształt jej delikatnej szyi, tak kobiecy i kuszący.

     – Wciąż bez pośpiechu?
Laura nadal wpatrywała się w swoją książkę, ale najwyraźniej już nie czytała.

     – Tak.

     – W porządku. Chcę, żeby wam się udało. Ale nie możesz zbyt długo zwlekać, potrzebujesz dziewczyny w twoim wieku.

     – Rozumiem mamo.
Paweł rozejrzał się po pokoju.
     – Gdzie jest Ola?

     – Wyjechała wcześnie. Szkolny projekt? Czy coś w tym rodzaju.
Laura zdjęła okulary i spojrzała na syna. Zamrugała kilka razy.

     – A tata ogląda piłkę nożną?

     – Tak. Dziś trwa jakiś ważny mecz, kilka meczy, czy coś w tym rodzaju.
Zamknęła książkę i odłożyła ją.
     – Mam dziś do załatwienia kilka spraw. Chcesz się przyłączyć? Chyba, że masz sporo zadań domowych do odrobienia.

     – Nie mam tak dużo zadane na ten weekend.

     – O fajnie.
Laura obdarowała go uśmiechem pełnym ciepła.

     – Czy… hm… pani Jola przyjdzie dzisiaj?
Dżinsy Pawła wydawały się nieprzyjemnie ciasne.

     – Ćśśś...
Laura rozejrzała się po pokoju i zniżyła głos.
     – Musimy o tym mówić cicho. Rozumiesz?

     – Rozumiem.
Paweł spojrzał na swoje ręce.

     – I przepraszam kochanie. Weekendy to bardzo pracowity czas dla Joli. Spędza czas z rodziną. – mówiła półszeptem.
Spojrzała na rosnące wybrzuszenie w spodniach Pawła.
     – W każdym razie jestem pewna, że możesz poczekać do poniedziałku. Musisz jakoś zwalczyć swoje przyzwyczajenia, to było dość… hm… intensywny tydzień.

     – Chciałbym...
Paweł spojrzał na nią smutnymi oczami szczeniaka.
     – To znowu boli.

     – Cóż, będziesz musiał sam się tym zająć młody człowieku. Skończyłam ci pomagać.

     – Ale… ja… proszę?
Paweł wyglądał jakby za chwilę miał się rozpłakać.

     – Pawle. Twój ojciec jest w domu. Twoja siostra może wrócić w każdej chwili.
Spojrzała w stronę schodów do piwnicy.
     – Podjąłem bardzo duże ryzyko, angażując moją przyjaciółkę do pomocy. Powinieneś być za to wdzięczny.

     – Jestem.

     – Po tym jak zrobiłeś jej to wszystko, chcesz więcej? Po prostu, nie mogę ... i ... płaczesz?

     – Tak mi przykro, mamo. Przepraszam za to wszystko.
Paweł szlochał.
     – Boli gdy trzymam to w sobie.
Ale nie zupełnie było tak jak mówił.

     – Och, Pawełku.
Laura wyciągnęła rękę i ujęła jego dłonie. Poklepała go.
     – Dobra, dobra, jestem tutaj. Co mogę dla ciebie zrobić?
Znowu spojrzała na piwnicę.
     – Może mogłabym obserwować cię w łazience, tak jak kiedyś. Czy to wystarczy?

     Paweł przytaknął i otarł łzę z policzka.

     – Dobrze, ale musimy działać szybko i cicho.
Laura wstała i pociągnęła go za rękę na górę.
     – Nigdy więcej nie płacz. Chodź, zanim zmienię zdanie.

     Weszli do łazienki na piętrze i Laura zamknęła za nimi drzwi. Minęła Pawła i usiadła na klapie od toalety.
     – Tak będzie dobrze. Dopóki niczego nie dotykam, to nie robimy niczego złego.

     – Jasne mamo.
Paweł zdjął dżinsy i majtki. Kopnął je na bok.
Więc chcesz, żebym skończył w zlewie?

     – Tak kochanie...
Laura skinęła głową, wpatrując się w pulsującego potwora. Jak mógł stać tak dumnie po tym wszystkim, co zrobił w zeszłym tygodniu?
     – ...w zlewie.

     Zaledwie pięć minut później Laura znalazła się z obiema dłońmi na przyrodzeniu swojego syna. Trzepała go mocno i próbowała sprawić by wystrzelił do zlewu.
     – Czy tak jest dobrze kochanie?

     – Tak mamo. Ah… ach… jestem… już blisko.
Paweł spojrzał na jej obrączkę przesuwającą się w górę i w dół, wzdłuż jego penisa.
     – Tata… ach… w piwnicy… ogląda… ah… głupi mesz.

     – Nie mów o swoim ojcu Pawełku.
Ręce Laury nadal pompowały.

     – Podczas gdy jego… ah… żona… trzepie… swojemu synowi.

     – Pawle!
Laura podniosła głowę znad jego penisa. Oczy miała wąskie i dzikie. Ale jej ręce wciąż mocno pracowały nad tym by go wydoić.

     – Jesteś ... najlepsza ... aaahhh ... mamo ... aaahhh.
Paweł opróżnił swoje jaja do zlewu.

     Laura skończyła trzepać jego penisa.
     – Gotowe.
Tyle tego było w zlewie. Więcej spermy niż wyszło z penisa Konrada w ciągu całego tygodnia conocnego seksu. I ten zapach, tak bogaty. Laura próbowała wstać, ale jej nogi były jak z waty.

     – Dziękuję mamo.
Paweł pomógł jej wstać. Jego kutas podskakiwał i pulsował pomiędzy nimi. Sprawiał wrażenie jakby wszystko co przed chwilą się wydarzyło, nie miało miejsca.
     – Jeszcze tylko trochę, dobrze?

     – Nie, Pawełku.
Laura pokręciła głową, ale nie powstrzymała Pawła, kiedy poprowadził ją do zlewu i położył jej ręce na lustrze, twarzą do całej spermy którą tam pozostawił. Podniosła głowę i zobaczyła dzikie oczy kobiety, rozszerzone nozdrza i rozchylone usta. Nigdy wcześniej nie widziała siebie w takim stanie.
     – Nie tak kochanie...

     Paweł zignorował ją. Swoimi stopami pchnął kostki swojej mamy rozszerzając jej nogi i poprawił jej postawę, obniżając jej biodra do swojego poziomu. Uniósł brzeg jej sukienki i ułożył na jej krzyżu. Jej okrągły, okryty majteczkami tyłek wyglądał niemal perfekcyjnie. Miał ochotę w niego uderzyć siarczyście dłonią, ale nie chciał psuć tej chwili. Przesunął pasek materiału jej majtek na bok. Jej cipka wyglądała tak zmysłowo, wargi rozchylone i lśniące.

     – O mój Boże, potrzebujemy prezerwatywy. – powiedziała Laura.
Chrząknęła gdy jej otwór rozciągnął się wokół penisa syna.
     – Uch ... Preeezeeerwaatywaaa
Ze wszystkich wrażeń, jakich doświadczyła z Pawłem w ciągu ostatnich miesięcy, to było zdecydowanie najbardziej szokujące. Stamtąd miał dostęp do jakiegoś specjalnego punktu, co sprawiło, że całą po prostu rozpływała się w rozkoszy.
     – Oooohhh.
Już miała dochodzić dochodzić na jego ogromnym przyrodzeniu, wdychając intensywny zapach spermy swojego syna. Zaczęła drżeć i się trząść, gdy Paweł wbijał się w nią.

     – Jest ci tak dobrze mamo.
Paweł trzymał ją za biodra i ciągnął ją z powrotem do siebie.
     – Nigdy nie robiłeś tego w ten sposób z tatą?

     Laura potrząsnęła głową. Jej kucyk kołysał się tam i z powrotem.
     – Nigdy.
Patrzała w lustro na siebie jak była brana od tyłu, jak zwierzę, a potem spojrzała w dół. W zlewie powoli spływały duże ilości spermy jej syna. Zamknęła oczy.

     – Tata… och, mamo… aaahhh… tata to przegapił.
Jej tyłek odbijał się i podskakiwał, a każde pchnięcie wywoływało na nim falę, jakby to był jakiś rodzaj miękkiego okrągłego oceanu.

     – Sprawiasz… uh… uh… że zaraz…
Laura znowu doszła na penisie Pawła, podczas gdy jej mąż na dole błogo patrzył na jego głupią piłkę nożną.

     Kontynuowali przez kolejne dziesięć minut. Laura od czasu do czasu otwierała oczy i widziała, jak kobieta w lustrze była upadlana przez własnego syna. Ledwo się zregenerowała i nadszedł kolejny orgazm, właściwie jeden po drugim.

     – Okej… mamo… właśnie… do…
Paweł przyspieszył ruchy.

     – Na zewnątrz.
Laura obejrzała się przez ramię. Paweł miał zaciśnięte oczy, jego chude ramiona ciężko pracowały, aby ją nabijać na swoje przyrodzenie.
– Nie… uh… uh… w środku.

     – Przepraszam… mamo… aaaahhhh.
Paweł doszedł w cipce swojej mamy.

     Laura odrzuciła głowę do tyłu i doznała orgazmu jak nigdy przed tem. Świat płonął, gwiazdy wybuchały na miliony mniejszych przed jej oczami, a każda komórka w jej ciele eksplodowała z niesamowitej rozkoszy.
– Oooohhhh.
Czuła ciepło spermy swojego syna głęboko, głęboko w jej brzuchu.

     Paweł pompował w nią coraz więcej spermy, miał konwulsje i pchnął w nią ponownie... i jeszcze raz ... i jeszcze raz. W końcu zatrzymał się i mocno przycisnął do jej tyłka.
     – Kocham cię mamo. – wydyszał.

     – Och kochanie.
Laura znów odzyskiwała świadomość. Ona też dyszała.
     – Nie powinniśmy… tego robić.
Jej pochwa zaczęła się zaciskać na jego penisie, próbując wydoić go do ostatniej kropli spermy.  

     – Przepraszam mamo.
Paweł wyszedł z niej i się cofnął.

     Laura poprawiła majtki, wyprostowała się i poruszyła biodrami, żeby z powrotem ułożyć sukienkę, która znów opadła poniżej kolan. Odwróciła się do drzwi, nie nawiązując kontaktu wzrokowego z Pawłem.
     – Idę sprawdzić, co u twojego ojca.

     – Zanieś mu piwo mamo.
Kutas Pawła wciąż stał na baczność, twardy i pulsujący.
     – Chcę żebyś zaniosła mu piwo z moją spermą w swoim wnętrzu.

     – Paweł!
Spojrzała na niego. Jej chudy chłopiec z potwornym przyrodzeniem. Było one pokryte jego spermą i jej sokami.
     – Nigdy tak nie mów o swoim ojcu.

     – Przepraszam mamo.
Paweł miał ochotę ją złapać, pochylić i zrobić to jeszcze raz. Ale coś mu podpowiadało, że okazja minęła.

     – Naprawdę nie powinieneś był tego robić. Idź do swojego pokoju.
Laura otworzyła drzwi i rozejrzała się w obie strony. Spojrzała z powrotem na Pawła.
     – Przemyśl co zrobiłeś, a później o tym porozmawiamy.

     – Dobrze mamo.

     Po tych słowach Laura go tam zostawiła i zeszła na dół.

     Po tym wszystkim Paweł czuł potrzebę aby sobie zwalić. Ona naprawdę zamierzała zanieść jego tacie piwo, podczas gdy sperma Pawła z niej wyciekała. Podniósł spodnie i bieliznę po czym wrócił do swojego pokoju.

***

     Nadchodziło sobotnie popołudnie, a Paweł wciąż był w swoim pokoju, który według jego mamy, był na razie jego budą. Konrad i Laura załatwiali swoje sprawy, a Laura upewniła się, że Paweł wiedział, że nie jest mile widziany poza swoim pokojem. Konrad był trochę zdezorientowany co się dzieje, ale doszedł do wniosku, że cokolwiek Paweł zrobił, prawdopodobnie zasłużył sobie na gniew Laury. Tak właśnie było.

     Rozległo się ciche pukanie do drzwi.
     – Tak?
Paweł obrócił krzesło w stronę drzwi.

     Weszła Ola.
     – Musimy porozmawiać.
Ola z roztargnieniem podciągnęła spodnie od dresu. Nosiła najzuchwalsze ubrania, jakimi dysponowała. Luźne  ciemnozielone spodnie i oliwkowa podkoszulka o dwa rozmiary na nią za duża.

     – W porządku.
Paweł patrzył, jak zamyka drzwi i podchodzi do łóżka.

     – Słyszałam cię jakiś czas temu.
Usiadła na skraju łóżka ze złączonymi kolanami, jedną dłonią między nimi.

     – Tak?
Paweł zastanawiała się, co dokładnie usłyszała. Miał zamiar rozegrać to na chłodno.
     – Więc co dokładnie słyszałaś?

     – Słyszałam...
Ola spojrzała na drzwi, a potem na swojego brata.
     – Słyszałam jak uprawiasz seks z panią Jolą.

     – Ohhh.
Twarz Pawła poczerwieniała.
     – To wszystko?

     – Mój Boże, Paweł. A jeśli mama się dowie? Albo tata. Byłbyś martwy.
Paweł obserwował swoją siostrę, nie wiedząc, co jej powiedzieć.

     – Co w ciebie wstąpiło?
Ola pocierała o siebie uda. Czy w pokoju Pawła było tak gorąco? Uświadomiła sobie, że jej majtki są mokre.
     – Jak to się stało? To znaczy, to popieprzone. Jest mamą z rady rodzicielskiej. Przyjaźni się z naszą mamą, na litość boską.

     – Dobrze...
Paweł wstał i podszedł do drzwi.
     – Masz coś przeciwko, jeśli je zablokuję? Jeśli mam ci powiedzieć, nie chcę, żeby mama lub tata przypadkiem weszli.

     Ola skinęła głową.

     Zamknął drzwi.
     – Zaczęło się, kiedy przypadkowo zobaczyła mojego kutasa.
Paweł podszedł do łóżka i usiadł obok Oli. Przechylił swoje ciało w jej stronę.
     – Rano szedłem do łazienki, a ona z jakiegoś powodu korzystała z łazienki na piętrze, a mój poranny wzwód tak jakby wyskakiwał z bielizny.
Nie wiedział, co Ola zrobiłaby, gdyby powiedział jej prawdę. Tak było dużo lepiej.

     – O mój Boże.
Ola wierzyła w każde słowo.

     – Powiedziała, że nigdy nie widziała czegoś podobnego, upadła na kolana i zaczęła rozprowadzać ślinę na moim penisie.

     – O mój Boże.
Jakimś cudem dłoń Oli odnalazła drogę do uda Pawła.

     – Powiedziała, że nigdy wcześniej czegoś takiego nie robiła.
Kutas Pawła napinał jego szorty. Kamień pod materacem wysyłał fale ciepła.
     – Doszedłem w jej gardle, a ona to wszystko połknęła.
Pani Jola nie była jeszcze w stanie przełknąć więcej niż pierwszy wystrzał jego nasienia.
     – Następnego dnia, kiedy mama wyszła na zakupy, pani Jola przyszła i praktycznie wskoczyła na mojego kutasa. Powiedziała, że to najlepszy seks, jaki kiedykolwiek miała.
Ta ostatnia część akurat była prawdą.

     – Nie mogę w to uwierzyć.
Ola zaczęła pocierać penisa Pawła przez spodnie. Był taki długi i gruby. Tak nieprawdopodobny, dla jej młodszego brata.
     – Jak to zrobiłeś?

     – Więc, na początku była na górze. Następnie na dole. Potem brałem ją od tyłu. Dosłownie oszalała, kiedy robiliśmy to na pieska.

     – Czy użyłeś prezerwatywy? To znaczy, czy możesz użyć prezerwatywy z tym?
Ścisnęła jego kutasa dłonią dla podkreślenia.

     – Tak, znalazłem kilka pasujących.

     – Pamiętasz, jak powiedziałam, że nigdy więcej?
Ola zsunęła się z łóżka i uklękła między nogami Pawła. Ściągnęła jego spodnie i majtki.
     – O nas?
Wpatrywała się w tego koszmarnego kutasa. Podskoczył i kropla wyciekła z jego końcówki.
     – Przykro mi z tego powodu. Czasami potrafię być wredna.

     – W porządku.
Paweł patrzył, jak jej ręce przesuwają się po jego udach i chwytają jego jądra. Praktycznie każde jądro wypełniało jej dłoń. Delikatnie je ścisnęła.

     – Czy trzymałeś ją za głowę, kiedy robiła ci loda? Tak jak ci pokazałam?
Sięgnęła w górę i pogłaskała obiema dłońmi wzdłuż jego trzonu.

     Paweł skinął głową.

     – Chcesz, żebym ci pokazała, co jeszcze możesz jej zrobić?
Ola opuściła usta do tej fioletowej głowy i wciągnęła ją.
     – Mmmmmmmm...

     – Tak proszę.

     Ola wypuściła z usta jego penisa. Pogłaskała go i spojrzała mu w oczy.
     – Miałeś ją na czworakach. Jaki był jej tyłek?  

      – On był… ach… niesamowity. Okrągły i miała szerokie biodra.

     – Założę się. Położyłeś ją płasko na brzuchu, ze złączonymi nogami?
Ola zlizała odrobinę śluzu z czubka jego przyrodzenia.

     – Nie.

     – Więc nauczę cię o tym. Ola puściła go i wstała. Zdjęła bluzę i ściągnęła spodnie.
     – Jest coś w tobie Paweł.
Wstała prawie cała naga i spojrzała pytająco na swojego brata.
     – Nie mogę uwierzyć, że znowu to robię.
Zsunęła majtki i wyszła z nich. Jej jędrne, gibkie ciało, tak różne od pozostałych dwóch kobiet, które Paweł poznał. Jej małe cycki podskakiwały, gdy wskoczyła na jego łóżko. Mrugnęła do niego i upadła na brzuch. Jej stopy kopały koc w niewielkim napadzie entuzjazmu. Jej napięty tyłek był tak zwarty, zaokrąglający się w górę i a jej dolna część pleców wygięta była w łuk.
     – Wejdź za mnie.

Paweł spojrzał na drzwi. To było naprawdę ryzykowne, gdy jego rodzice mogli wrócić do domu w każdej chwili.
     – W porządku.
Ale nic nie mogło go w tej chwili powstrzymać. Wspiął się za nią i usiadł okrakiem na jej udach. Jego kutas wisiał w powietrzu nad jej tyłkiem. Jak to wszystko miało się w niej pomieścić?

     – W przeciwieństwie do sytuacji, gdy kobieta jest na górze, powinieneś jej go włożyć… uuuhhh… kiedy jesteś z tyłu.
Ola jedną pięścią chwyciła fałdę koca i mocno zacisnęła.
     – Właśnie tak.
Zacisnęła swoje pośladki, gdy Paweł wślizgnął się w nią.
     – Oooohhh. Jesteś cholernie duży.

     – Jestem gotów zrobić to powoli. Nie chcę cię zranić.
Paweł położył ręce na jej tyłku i patrzył, jak jego kutas w niej znika. Kiedy dotarł do końca, powoli wyciągał, aż prawie wyjął końcówkę, a następnie wsadził go z powrotem.

     – Dobry… hm… pomysł.
Ola obejrzała się przez ramię na swojego brata. Wyglądał na bardzo szczęśliwego. Uśmiechnęła się do niego.

     – Oh, Olu, uwielbiam to.
Paweł wpadł w lekkie tempo. Tyłek siostry odpychał go do tyłu. Odbijał się od niego z satysfakcjonującym uderzeniem za każdym razem, gdy docierał do jej końca.
– Dzięki.

     – Nie ma za co… uch… uch… uch…
Jej głos przeszedł w serię pomruków. Jej uśmiech zniknął i został zastąpiony pustym wyrazem twarzy. Odwróciła głowę i schowała twarz w koc, aby stłumić jęki.

     Paweł pompował ją w ten sposób przez dłuższy czas. Patrzył, jak poruszają się jej łopatki, a drobne mięśnie pleców kurczą się, gdy dochodziła raz po raz. W końcu Paweł był gotowy.
     – Uch ... uh ... uh ... uh ... w środku?

     – Tak. – pisnęła Ola.
Ciepło rozlało się wewnątrz jej brzucha, gdy Paweł obmył jej wnętrze swoim nasieniem.
     – Ooooohhhhh...
Doszła po raz ostatni raz.

     Paweł siedział na niej przez chwilę.
     – To było niesamowite.

     – Dobrze.
Ola swoim tyłkiem trąciła go.
     – Ale musisz ze mnie zejść, bo inaczej zaśniemy w ten sposób.

     – Może jeszcze raz?
Ola potrząsnęła głową na kołdrze.

     – W porządku.
Paweł stoczył się z niej i położył na plecach.
     – Ale nie możesz znowu się na mnie wściekać.

     – Nie będę.
Ola usiadła na kolanach i pocałowała jego penisa szybkim buziakiem.
     – Obiecuję.
Był słony i pyszny. Prawie zmieniła zdanie w sprawie jeszcze jednego razu, ale zamiast tego szybko wyskoczyła z łóżka.
     – Zobaczymy się później głupku.
Podniosła swoje ubranie i podeszła do drzwi. Jej napięty tyłek podskakiwał z każdym krokiem.
     – Mam trochę zadane.

     – Jesteś najlepszą starszą siostrą.
Powiedział Paweł.

     – Dzięki.
Uśmiechnęła się do siebie, otwierając drzwi.

     Paweł patrzył, jak odchodzi i westchnął.

***

     Wyglądało na to, że przynajmniej jedna z kobiet w jego życiu przez cały czas była zła na Pawła. Laura ledwo się z nim przywitała, kiedy następnego poranka zszedł na dół na śniadanie i nie zaproponowała, że zrobi mu coś do jedzenia. Nie nawiązywała kontaktu wzrokowego, a kilka sekund później wyszła z kuchni. Z drugiej strony Ola zbiegła ze schodów, podczas gdy Paweł jadł płatki. Powitała go ciepłym uśmiechem i przyjaznym uderzeniem w ramię.

     – Co masz zamiar robić w tak piękną niedzielę?
Wrzuciła kromkę chleba do tostera.

     – Może pogram na komputerze. I chyba trochę się pouczę.

     – Dlaczego jesteś taki smutny?
Ola wskoczyła na blat kuchenny. Jej nagie nogi kołysały się zwisając. Paweł znajdował się w takiej pozycji, że mógł zobaczyć co Olka ma pod spódnicą, a miała dziś na sobie niebieskie majtki.
     – Powinieneś być szczęśliwy. Uczysz się wielu nowych rzeczy.
Mrugnęła do niego.

     – Mama jest na mnie zła.
Paweł nabrał kolejną porcję płatków na łyżkę.

     Ola zmarszczyła brwi.
     – Mam kłopoty?

     – W porządku. Tylko na mnie.
Machnął do niej ręką.

     – Uff...
Toster wystrzelił, a ona chwyciła swój tost.
     – Cóż, ja spadam.

     – Dokąd?

     – Mam więcej do zrobienia w ramach tego szkolnego projektu. Spotykam się z dziewczynami aby nad nim popracować w domu jednej z nich.
Zsunęła się z blatu i minęła Pawła. Wychodząc, zadała mu kolejny figlarny cios w ramię. Ola zniżyła głos, parodiując ich ojca.
     – Do zobaczenia mistrzu.

     – Do widzenia Olu.
Paweł patrzył, jak wyskakuje przez drzwi kuchenne. Ten tydzień przyniósł sporo zmian. Trzask frontowych drzwi odbił się echem, kiedy wyruszyła realizować swój projekt.

     Minutę później Konrad wszedł do kuchni.
     – Nie zastałem już Aleksandry?

     – Zgadza się, wyszła, żeby zrobić szkolny projekt.
Paweł wskazał na jakieś papiery, które Konrad trzymał w prawej ręce.
     – Co to jest?

     – Kilka informacji o uczelni, które chciałem Olce pokazać. Konrad wrzucił dwie kromki chleba do tostera i wcisnął przełącznik.
     – Niedługo robimy wycieczkę po uczelniach.

     Paweł ożywił się.
     –  Też mogę?

     – Musisz poczekać.
Konrad zmarszczył brwi, patrząc na syna.
     – Najpierw skończ szkołę średnią.

     – Rozumiem.
Paweł spojrzał na swoją prawie pustą miskę.
     – Mama jedzie z wami?


     – Nie, mama zostaje z tobą.

     – Mogę zostać sam.
To była nagła odpowiedź, ale Paweł nie miał tego na myśli. Cóż za niesamowita okazja, żeby przez chwilę mieć mamę tylko dla siebie.

     – Wiemy.
Toster wystrzelił.
     – Mniejsza z tym, w sumie nie wiem po co pytam ale czy może chciałbyś dzisiaj pograć w golfa?

     – Nie, dzięki.

     – W porządku.
Konrad złapał swój tost.
     – Do widzenia Lauro! – krzyknął w stronę salonu.

     – Na razie. Baw się dzisiaj dobrze! – odkrzyknęła Laura z zupełnie innej strony domu.

     – Do zobaczenia później, mistrzu. Wykorzystaj piękną pogodę i spędź trochę czasu na świeżym powietrzu.
Konrad uśmiechnął się do Pawła i wszedł do garażu.

     – Na razie tato.
Paweł zaczekał aż usłyszy dźwięk zamykania drzwi garażu, zanim wstał, włożył miskę do zlewu i poszedł szukać mamy. Znalazł ją jak składała ubrania w pralni.

     – Przepraszam mamo.
Paweł stał w drzwiach, niepewny, czy nie powinien podchodzić do niej zbyt blisko. Spojrzał na podłogę i przypomniał sobie, gdzie upuścił kosz tego dnia, kiedy to zrobili w tym pomieszczeniu.

     Laura spojrzała na niego. Trzymała jedną ze spódnic jego siostry, złożoną na pół.
     – Nie wiem, dlaczego wciąż na mnie naciskasz kochanie. Próbowałam dać ci to, czego potrzebujesz.

     – Wiem, przepraszam.

     – I bez tego trudno mi tobie odmawiać.
Skończyła składać spódnicę i położyła ją na stosie na blacie obok niej. Podniosła koszulę ze stosu ubrań do złożenia i przycisnęła ją do piersi.
Nie mogę mieć kolejnego dziecka Pawełku.

     – Wiem. Naprawdę przepraszam.

Laura miała na sobie dżinsy i bluzkę w kwiaty. Zaplotła włosy z tyłu.
     – Wygląda na to, że ilekroć robimy mały postęp, znów się potykamy.
Przygryzła dolną wargę i spojrzała na syna. Jej oczy powędrowały po jego ciele i zatrzymały się na wypukłości w spodniach. Odwróciła głowę i złożyła koszulę.
     – Czy potrzebujesz dzisiaj pomocy? – wymamrotała.

     – Tak.
Paweł skinął głową, pełen poważnych wyrzutów sumienia.
     – Od teraz będę używać prezerwatywy. Obiecuję. Udowodnię ci...

     Och, Pawełku...
     – Podniosła parę jego szortów, żeby je złożyć.
     – Nigdy nie mogę się na ciebie zbyt długo złościć.
Bawiła się rąbkiem spodenek.
     – Ale myślałam, że już z tym skończyliśmy.

     – Kocham cię mamo.
Twarz Pawła rozpromieniła się w pełnym nadziei uśmiechu.
     – Jesteś niesamowita.

     – Też cię kocham słodziaku. Ale …
Jej wzrok ponownie spoczął na jego kroczu.
     – ...ale Jola będzie twoją dziewczyną w ciągu tygodnia. Dobrze? Od teraz pomagam ci tylko w weekendy.

     – Pewnie.
Paweł wszedł do pomieszczenia.

     – Nie tutaj kochanie. Rzuciła spodenki z powrotem na stos nieposkładanych ubrań.
     – Chodźmy na górę i użyjmy prezerwatywy. Pranie mogę poskładać później.
Podeszła do Pawła i pocałowała go w czoło.

     Paweł wyciągnęła rękę i złapała ją za lewą pierś. Ścisnął ją i podniósł. Była tak cudownie ciężka.

     Laura go nie odepchnęła.
     – Daj spokój Pawełku, nie tutaj.
Okrążyła go i poprowadziła za rękę.

     – Dobrze mamo.
Poszedł za nią na górę.

     Chwilę później dżinsy, majtki i bluzka Laury leżały porozrzucane na podłodze sypialni Pawła. Wciąż miała na sobie stanik, więc zachowała odrobinę godności. Znajdowali się na łóżku, a przyrodzenie Pawła było schowane głęboko w niej, gdy go ujeżdżała. Pot ściekał jej po szyi, spływał po klatce piersiowej i znikał gdzieś w staniku.
     – Och, Pawełku. Sprawiasz... ooohhh… że zaraz znowu... dojdę.
Jej biodra opadły i zaczęła drżeć.

     Paweł przyglądał się, jak jej cycki podskakują i się kołyszą. Stanik był gruby, podtrzymujący model, ale nadal można było zobaczyć dość sporo drgającego dekoltu. Podniósł obie ręce i złapał ją za piersi. Kiedy przestała się trząść, Paweł delikatnie pociągnął i popchnął jej piersi, by znów zakołysała biodrami.
     – Jesteś… ach… och… taka piękna.

     – Dziękuję kochanie.
Laura położyła ręce na jego klatce piersiowej. Starała się złapać oddech.
     – Jak to się… oooch… to się stało?

     – Nie wiem.
Paweł jeszcze raz uścisnął jej cycki.
     – Czy mógłbyś… proszę… obrócić się tak abyś była twarzą w drugą stronę… kiedy jesteś… na górze? To nie będzie tak... jak robią to… zwierzęta.

     Spojrzała na jego przystojną twarz, tak szczerą i serdeczną. Skinęła głową.
     – W porządku.
Laura podniosła się z Pawła i chwyciła jego przyrodzenie lewą dłonią. Odwróciła się, cały czas trzymając go pod swoją cipką. Nie było to łatwe, ale zajęła pozycję twarzą w stronę jego nóg. Spojrzała w dół na ogromnego penisa, który w jakiś sposób miał wślizgnąć się z powrotem w jej wnętrze. Jej obrączka była umazana jej własnymi sokami. Nastąpił szybki przypływ poczucia winy i Laura opadła z powrotem na Pawła.
     – Ooohhh... docierasz do wszystkich miejsc, wewnątrz mnie Pawełku.
Położyła ręce na jego udach. Laura uznała, że niezręczne będzie kołysać się pocierając u niego biodrami, więc zaczęła podskakiwać w górę i w dół. Miękkie, delikatne małe podskoki, a ich biodra spotykały się raz po raz.

     – Och... Mamo.
Paweł wyciągnął rękę i złapał ją za tyłek. Jego palce oszalały zagłębiając się w jej bladym, jędrnym ciele.
     – Czy… ach… zrobiłaś to z tatą?

     Laura potrząsnęła głową. Spojrzała na chude nogi syna i zaczęła go ujeżdżać trochę szybciej.

     – Niesamowite.
Wydawali mokry, chlupoczący dźwięk, gdy Laura wbiła w niego biodra. Paweł miał doskonały widok na swojego kutasa rozchylającego wargi jej cipki. Delikatnie uderzył ją w prawy pośladek.

     – Pawełku?
Laura spojrzała na niego przez ramię. Jej twarz była bardziej zaskoczona niż zła. Z głową pochyloną pod takim kątem, wygięła plecy w przepiękny łuk. Sięgnęła w górę i otuliła swoje cycki ramieniem. Odbiła się mocniej.

     – Uh… uh… lubisz to mamo?
Paweł znów uderzył w jej pośladek dłonią, tylko trochę mocniej.

     Z twarzą wciąż zwróconą do niego, zamknęła oczy i potrząsnęła głową z uchylonymi ustami. Ona to lubi.

     Paweł klepnął się w drugi pośladek. Kołysał się i trząsł, zarówno od uderzenia, jak i podskakiwania Laury.

     – Och... Pawełku.

     – Mamo, zaraz dojdę.
Paweł ponownie chwycił ją za tyłek.
     – Na zewnątrz?

     – Tylko…
Laura zamyśliła się na chwilę.
     – W porządku. Prezerwatywa.

     Po tych słowach Paweł wbił palce w jej tyłek i pociągnął ją w dół, wbijając ją do końca. Uniósł ją do góry i pociągnął w dół, nabijał ją na siebie w rytm wystrzałów spermy z jego kutasa.

     Laura odrzuciła głowę do tyłu, mocniej ścisnęła swoje piersi i doszła kolejny raz.

     Kiedy skończyli, zerwała się z niego i usiadła obok ze skrzyżowanymi nogami. Położyła dłoń na jego udzie i powoli go ściskała, dysząc.
     – O mój Boże. To było ... fenomenalne. Zwariowane. Gdzie się tego nauczyłeś?
Spojrzała na jego przyrodzenie. Prezerwatywa rozciągnęła się nieprzyzwoicie wokół białego płynu, ale na szczęście jakoś wytrzymała. Dzięki Bogu.

     – Widziałem w porno.
Paweł uśmiechnął się do niej.

     Laura przewróciła oczami.
     – Chyba nie powinnam być zaskoczona. Dobra, umyj się skarbie.
Laura poklepała go po udzie i wstała z łóżka.
Pamiętaj aby pozbyć się prezerwatywy. Twój tata nie może jej znaleźć.
Schyliła się, żeby podnieść ubranie.

     – W porządku.
Paweł widział, jak soki spływają po jej nodze.

     – Zejdź za około godzinę, zrobię ci coś na przekąskę. Laura podeszła do drzwi, otworzyła je i zniknęła w korytarzu.

     – Dzięki mamo.

     Paweł przewrócił się i włożył poduszkę pod głowę. Był wyczerpany fizycznie i emocjonalnie. Wkrótce jego ciche chrapanie odbijało się echem po pokoju.

C10H12N2O

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka i fantasy, użyła 6134 słów i 34446 znaków, zaktualizowała 24 lut o 22:09. Tagi: #fantasy #rodzina #incest #sąsiadka

3 komentarze

 
  • C10H12N2O

    Będzie łącznie 11 części

  • Szocior

    Będzie coś jeszcze???

  • Majkel705

    Ciekawe czekam na kolejne odcinki :bravo: