Materiał znajduje się w poczekalni. Prosimy o łapkę i komentarz.

Mroczny kamień (II)

Mroczny kamień (II)Tytuł oryginału: "The Dark Stone"
Autor oryginału: Rawly Rawls

Utwór ten jest fikcją literacką. Wszelkie nazwy postaci, miejsc i zdarzeń są wytworem wyobraźni autora. Wszelkie podobieństwo do autentycznych osób żywych lub zmarłych, firm, miejsc lub zdarzeń jest całkowicie przypadkowe. Wszystkie postacie w tej pracy mają ukończone 18 lat. Miłej zabawy!


     Laura rozejrzała się po swoim pokoju. Była jedynie w staniku i majtkach od kiedy Paweł poplamił nasieniem jej sukienkę. To było totalne szaleństwo. Nosiła w miarę rozsądną bieliznę, jak prawie zawsze. Z wyjątkiem kilku kompletów, które trzymała na specjalne okazje ze swoim mężem Konradem.

     Koszulka, którą włożyła wczoraj wieczorem, była na komodzie. Włożyła ją.

     Trzeba było coś zrobić z Pawłem. Laura zmarszczyła brwi i przygryzła dolną wargę. Sprawy wymykały się spod kontroli. Wszystko z powodu nowych popędów Pawła i jego gigantycznego penisa.

     Nie, myliła się. Ten kamień był wszystkiemu winny. Wszystko było normalne, zanim kamień znalazł się w ich do domu. Teraz wszystkie sprawy związane z Pawłem przybrały tragiczny obrót. Nie wspominając o tym, że jej popęd seksualny wymknął się spod kontroli. Zaczęła masturbować się co najmniej dwa razy dziennie. Pierwszy raz, gdy dzieci są w szkole, a potem drugi raz po jej sesji w łazience z Pawłem. Dodać do tego cały seks, który uprawiała z Konradem.

     Można było zrobić tylko jedno. Wyszła z sypialni, przeszła korytarzem, kierując na dół i do kuchni. Skała nadal spoczywała na podłodze w miejscu, w którym ją upuściła. Jego powierzchnia była całkowicie czarna. Z wyjątkiem, oczywiście, czerwonych żył, które jarzyły się i pulsowały, gdy ją obserwowała.

     To może się skończyć teraz raz na zawsze. Laura podeszła do skały. Kilka plam spermy Pawła wylądowało obok niej na jej pięknej, wzorzystej podłodze. Posprząta to później, ale najpierw musi wziąć ten kamień i wrzucić go do pobliskiego jeziora, tak by nikt go nie znalazł. Nigdy więcej.

     Laura schyliła się i podniosła kamień. Pulsował teraz w szybszym tempie. Zrobiła kilka kroków w stronę garażu i zatrzymała się. Zorientowała się, że nie włożyła spodni. Spojrzała na swoje nagie nogi, wydawały się tak blade w porannym świetle. Odwróciła się, żeby pójść na górę, znaleźć parę dżinsów, a potem wrócić do samochodu. Chętnie pozbyłaby się tego zła, które nawiedziło jej dom.

     Gdy Laura znalazła się w swoim pokoju, miała umysł trochę zamglony. Jej nogi. Przyszła tutaj, żeby coś zrobić z nogami. Ściągnęła majtki i wrzuciła je do kosza na pranie. Gotowe. Teraz potrzebowała czegoś innego. Laura usiadła na skraju łóżka. Tylko czego?

     Zaczęła rozmyślać o Oli, jej cudownej córce. Starsza siostra Pawła była bystra, pasjonowała się rzeczami związanymi z komputerami i była taka ... ładna? Laura była bardziej niż trochę zazdrosna o sprężyste ciało swojej córki i jej jedwabistą skórę. Ola odziedziczyła niebieskie oczy i blond włosy po swoim ojcu.

     – Mamo.
Wyimaginowana Ola stała z nią w pokoju. Jej córka podeszła do niej. Miała na sobie swoją podkoszulkę na ramiączkach oraz spódniczkę.
     – Chcę z tobą porozmawiać o kodzie.
Ola zdjęła podkoszulkę i spódnicę po czym wrzuciła je w kąt, a jej ubrania lecąc rozmywały się w nicość. Jej zgrabne małe ciało wyglądało tak idealnie jedynie w staniku i majtkach. Ola uklękła przed mamą.

     – Co?
Głos Laury był przyciszony.
     – Jaki kod, Olu?

     – Kod to język, musi zostać przetłumaczony.
Wyimaginowana Ola spojrzała na swoją mamę, jej mała okrągła twarzyczka była taka piękna. Wyciągnęła ręce i położyła je na kolanach Laury.
     – Trzeba słuchać. Aby złamać dowolny kod, pierwszym krokiem jest uważne słuchanie.

     – O czym ty mówisz, Olu?
Laura poczuła się słabo. Pulsujące ciepło rozprzestrzeniło się po jej prawym ramieniu i klatce piersiowej.

     – Jedynki i zera, mamo.
Ola zacisnęła dłonie i powoli rozsuwała kolana Laury, aż każde kolano dotknęło materaca.

     – O nie.
Laura spojrzała w dół na logo koszulki Uniwersytetu Warszawskiego wiszące na jej piersiach. Ściągnęła kołnierzyk koszuli, by odsłonić dekolt. Musiała zobaczyć własne piersi.

     Ola pochyliła się w stronę trójkąta brązowych włosów między nogami Laury.
     – Mowa ciała jest jak kod.
Ola polizała cipkę swojej mamy i ponownie spojrzała w górę.
     – Jak jedynki i zera.  

     – Oh... mój... Boże...
Laura, pogrążona w marzeniach, szaleńczo masturbowała się na łóżku lewą ręką pomiędzy szeroko rozłożonymi nogami. Jej prawa ręka ściskała kamień, nie pozwalając mu się wydostać z jej uchwytu.

     Paweł otworzył frontowe drzwi. Brakowało mu tchu. Nie był przyzwyczajony do biegania, a w szczególności  na pewno nie ze szkoły do domu.
     – Mamo.
Zatrzymał się w holu, aby zwolnić tętno.
     – Jestem w domu.
To co zaszło dzisiejszego poranka można było uznać za najlepsze co mu się przytrafiło. Na pewno nie będzie łatwo to pobić. Ale fajnie byłoby spróbować.

     – Mamo?
Paweł wszedł do kuchni, ale jej tam nie było. Wędrował przez całe piętro. Nikogo nie znalazł. Poszedł na górę.
     – Mamo, jesteś tutaj?
Nawet żywej duszy. Powoli zszedł na parter i zawołał przez drzwi do piwnicy.
     – Mamooo?
I jak się spodziewał w piwnicy też jej nie było.

     Paweł przeszedł przez kuchnię i otworzył drzwi do garażu. Zauważył brak samochodów. Jego mamy tam nie było. Zamknął drzwi i rozejrzał się po kuchni. Nie zostawiła żadnej notatki.

     Dziś rano zostawili kamień na podłodze w kuchni. Teraz nie było go tam. Zaczął panikować. Paweł wbiegł na górę do swojego pokoju i podniósł materac. Wypuścił głęboki oddech. Skała znajdowała się tam. Laura odłożyła ją z powrotem na miejsce.

     Materac opadł z hukiem. Paweł usiadł na łóżku. Był już bardzo twardy. Ogarnęło go ciepło.      Ostatnio wydawało się, że trzymanie skały pod materacem działało na niego równie dobrze jak trzymanie go w ręce. Zdjął spodnie oraz majtki i położył się na łóżku. Potwór między jego nogami wyglądał na bardziej wściekłego niż zwykle. Może jemu też nie spodobało się, że jego mama zniknęła. Czas sobie zwalić.

***

     Paweł siedział w swoim pokoju długo po tym, jak jego siostra i tata wrócili do domu. Kiedy jego mama krzyknęła, że przyniosła do domu jedzenie wynos, Paweł zszedł na dół.

     Konrad z Olką przez większość czasu byli zaangażowani w rozmowę między sobą. Paweł i Laura przez cały czas siedzieli cicho, ale tamci nie wspomnieli o tym ani słowem. Laura kilka razy nawiązała kontakt wzrokowy z Pawłem, ale szybko odwracała wzrok.

     Po kolacji Laura przeprosiła, mówiąc:
     – Muszę się położyć.

     Paweł wrócił do swojego pokoju i grał w gry wideo przez kilka godzin, dopóki nie przerwało mu pukanie do drzwi.

     – Tak. – powiedział Paweł.

     Drzwi uchyliły się do połowy i jego tata przez nie zajrzał.
     – Chciałem tylko powiedzieć ci dobranoc. W szkole wszystko w porządku?

     – Dzięki tato.
Paweł przerwał grę i odwrócił krzesło od ekranu komputera w stronę drzwi.
     – Ostatnio było kilka trudnych testów, ale sądzę, że dałem sobie z nimi radę.

     – Dobrze to słyszeć.
Konrad uśmiechnął się.
     – Mama i ja liczymy na to, że będziesz dostawał same dobre oceny.

     – Wiem, ona pomaga mi się skupić.

     – Ta joga?

     – Mniej więcej –  powiedział Paweł.

     – Cóż, dobranoc.
Konrad delikatnie zamknął drzwi.

     – Dobranoc, tato.
Paweł zaczekał na kliknięcie zamka i wrócił do swojej gry.

     Po kilku godzinach ciche pukanie do drzwi ponownie przerwało mu grę. Paweł przerwał i obrócił krzesło w stronę drzwi.

     – Tak?

     – Pawełku?
Drzwi uchyliły się i zauważył głowę Laury.
     – Jeszcze nie śpisz?
Weszła do pokoju i zamknęła za sobą drzwi. Ale nie zablokowała zamka.

     Była tak uderzająco piękna, nawet w starej podkoszulce koloru khaki i spodniach dresowych. Jej delikatna twarz była tak doskonała i uspokajająca. Paweł nie włączył żadnych świateł, więc poświata monitora rzucała wszelkiego rodzaju cienie. Gdziekolwiek światło mogło sięgnąć, podkreślało jej kształty. Nawet w tych ciuchach było wiele do podziwiania.

     – Paweł, przepraszam, że mnie nie było, kiedy dziś wróciłeś ze szkoły. Potrzebowałam tylko… Potrzebowałem małej przerwy.
Klasnęła w dłonie przed sobą.
     – Ale musimy jakoś przez to przejść razem.

     Ramiona Pawła opadły. Nagle cały gniew z powodu jej nieobecności zniknął.
     – Przepraszam mamo.

     – Za co, kochanie?
Nie poruszyła się.

     – Za wszystko. Ostatnio trudno mi się kontrolować.

     Laura podeszła do jego łóżka, wygładziła trochę koc i usiadła. Spojrzała na stos czystych ręczników i znów spojrzała na Pawła.
     – To nie twoja wina, Pawełku. Rozwijasz się i przechodzisz zmiany. Zdarza się to wszystkim chłopcom w twoim wieku.
Poklepała łóżko obok siebie.
     – Chodź tu. Musimy porozmawiać o skale.

     Paweł wstał z krzesła i podszedł do łóżka i usiadł obok Laury.

     – Teraz wszystko będzie dobrze.
Objęła go ramieniem i uścisnęła ciepło po matczynemu, uważając, aby nie przycisnąć prawej piersi do jego ramienia.
     – Dwie rzeczy muszą się wydarzyć. Musimy przestać dotykać tej skały. I musisz znaleźć sobie dziewczynę.

     – Chcesz, żebym to wyrzucił?
Paweł wiedział, że to właściwa decyzja, ale nadal miał mieszane uczucia.

     – Jeśli możesz, kochanie. Ale ja już próbowałam i nie było to łatwe.
Laura ścisnęła go mocniej. Jej piersi przycisnęły się do jego ramienia.

     – Myślę, że na jakiś czas powinniśmy go gdzieś schować i umówić się, żeby go nie dotykać. Nigdy więcej.

     Paweł poczuł, jak ciepło rozchodzi się od dołu. Skała spoczywała tuż pod miejscem, w którym siedzieli.

     – Jak dotykać?
Jego kutas wyraźnie stwardniał w szortach. Bardzo trudno było ukryć ten fakt przed matką.

     – Wiesz Pawełku co mam na myśli.
     Laura spojrzała Pawłowi w oczy surowym i badawczym spojrzeniem, które z każdą sekundą łagodniało. Ona też to czuła.

     – W taki sposób?
Paweł położył lewą rękę na prawej nodze mamy. Tarcie z miękkiego materiału jej dresu rozgrzewało jego dłoń, gdy przesuwał ją w górę i w dół po udzie swojej mamy.

     – Nie kochanie. Nie w ten sposób.
Laura nie odtrąciła jego dłoni.

     – A co powiesz na to?
Paweł ściągnął spodenki oraz majtki i pochylił się trochę w bok, tak aby jego kutas spoczął na udzie Laury.

     – Oh, kochanie, nie o tym mówię.

     – Tylko ostatni raz, mamo. Pomóż mi zanim dopóki nie znajdę sobie dziewczyny.
Kutas Pawła podskakiwał lekko wraz z pulsem, spoczywając na jej udzie.

     Laura spojrzała na tego potwora, jej oczy były szeroko otwarte, a usta rozchylone. Oddychała szybko i płytko.
     – Obiecujesz, że będziesz ciężko pracować, nad tym aby znaleźć sobie dziewczynę?

     – Obiecuję.

     – Och kochanie. To wygląda jakby naprawdę sprawiało ci ból.
Laura wyciągnęła lewą rękę i delikatnie pogłaskała fioletową głowę.
     – To będzie ostatni raz.

     – Obiecuję.

     – I zrobię to tylko swoimi rękami.
Laura przesunęła dłoń w dół grubego trzonu, a potem z powrotem w górę.

     – W porządku. – odparł Paweł.

     Dziesięć minut później Laura klęczała na dywanie w pokoju syna. Przed nią Paweł siedział na łóżku, odchylony do tyłu, podpierając się na łokciach i spoglądał w dół na jego ukochaną matkę, która czule oblizywała jego penisa.

     – Mamo, jestem już... blisko.

     – Uuummm…
Zacisnęła mocno oczy. Jej głowa podskakiwała, ręce pompowały, a jej piękne usta rozciągnęły się do maksimum wokół penisa Pawła.

     – Zaraz dojdę mamo.
To było lepsze niż poranna sesja. Paweł czuł jak we śnie.

     Laura oderwała usta od jego kutasa i spojrzała na niego.
– W porządku.
Chwyciła jeden z ręczników stojących obok łóżka i przykryła nim jego przyrodzenie. Nie chciała wrócić do męża w koszulce pokrytej spermą.

     – Och… mamo… och… mamo.
Gigantyczny strumień spermy został wystrzelony w ręcznik. Pawłem przez dłuższy czas doznawał skurczy całego ciała. Szarpał się i podrygiwał.

Po chwili Laura zdjęła ręcznik. Był nasycony nasieniem Pawła. Spojrzała na wciąż twarde przyrodzenie, które miała przed sobą. Resztka spermy jej syna wciąż spływała po sztywnym kutasie. Nie mogła się powstrzymać. Pochyliła się i zlizała wszystko jednym zręcznym ruchem. Wyprostowała się i wstała.
     – Gotowe. Jutro możesz znaleźć sobie dziewczynę.
Odsunęła ręcznik od swojego ciała.
     – Idę zanieść to do pralni.

Paweł odchylił się i spojrzał do góry na sufit.
     – Jesteś najlepsza mamo. Cokolwiek byś nie powiedziała.

     – Dobranoc skarbie.

     – Dobranoc mamo.
Paweł usłyszał, jak drzwi się otwierają, a potem zamykają z cichym kliknięciem. Paweł pomyślała, że następnym razem będzie musiała je zamknąć na zamek.

***

     Następnego dnia, kiedy Paweł wrócił do domu, Laura zapytała go, czy ma już dziewczynę. Paweł zaprzeczył, a ona wkrótce znalazła się w sypialni Pawła, za zamkniętymi drzwiami klęczała i ssała jego monstrualnych rozmiarów przyrodzenie. Doszedł ponownie w ręcznik, oszczędzając jej nową czerwoną sukienkę.

     Powtarzało się to przez resztę tygodnia, a potem przez kolejne dwa tygodnie. Każdego dnia po szkole wracał do domu bez dziewczyny, a ona padała na kolana. Nie wiedziała, jak to powstrzymać. Paweł wyglądał, jakby cierpiał i naprawdę próbował znaleźć dziewczynę, która mogłaby ją zastąpić.

     Laura postawiła na swoim i nie przychodziła do jego pokoju w nocy ani wtedy kiedy Ola i Konrad byli w domu. To był dla niej postęp, a jeśli nie, to przynajmniej nie pozwalała, by to zaszło za daleko. Jedno było pewne, teraz robiła więcej lodów Pawłowi, niż przez cały okres swojego małżeństwa Konradowi. Miała nadzieję, że wkrótce się to skończy i aby Konrad nie miał okazji się o tym dowiedzieć.

     Na plus można zaliczyć to, że jej życie seksualne z Konradem nigdy nie było lepsze. Robili to przez większość nocy, gdy dzieci szły spać. A jej pochwa nigdy nie była w lepszym stanie. Czuła, że jest ciaśniejsza i jakby lepiej unerwiona. Przekazywała do jej mózgu w ekstatycznym szczególe każdą penetrację i każde pchnięcie penisa jej męża.

     Wszystko było w porządku, a kiedy jej syn znalazłby dziewczynę, prawdopodobnie byłyby bliskie ideału.

***

     Paweł stał na korytarzu przed pokojem rodziców. Palcami gołych stup przebierał we włosiu dywanu i walczył z chęcią opuszczenia spodni od piżamy. Po drugiej stronie drzwi słyszał swoją mamę.

     – Och, Konrad. Och, Konrad. Właśnie tak...

     Jego ojciec chrząknął. Ten szczęśliwy drań był prawdopodobnie już blisko.

     – Co robisz?
Cichy głos za nim przeraził go, jakby tuż za jego plecami właśnie uderzył piorun.

     Paweł odwrócił się i zobaczył Olę stojącą niepewnie w korytarzu. Trudno było ją dostrzec w ciemności. Miała na sobie jakiś top z długimi rękawami i spodnie od piżamy. Jej blond włosy i blada twarz zdawały się lśnić w mroku.

     – Właśnie wracam z łazienki.
Głos Pawła nieco się załamał.

     – Ja tam właśnie idę. Idziesz w złą stronę.
Ola podeszła do Pawła. Mimo że była starsza, jej głowa sięgała kilku centymetrów poniżej linii oczu Pawła. Przynajmniej od niej był wyższy.

     – Ja tylko…
Paweł spojrzał na nią.

     Ola zatrzymała się obok Pawła w korytarzu. Hałas dochodzący z pokoju ich rodziców na korytarz stał się cichy, ale z wyraźnymi pomrukami i uderzeniami. Jej oczy rozszerzyły się w ciemności.
     – Jesteś taki obrzydliwy.

     – Przepraszam.
Paweł opuścił głowę i wrócił do swojego pokoju. Opadł na krzesło przy biurku. Promień księżyca wpadał do pokoju przez szczeliny w zasłonach. Jego kutas był tak twardy, jak tylko mógł. Jego spodnie od piżamy nie dawały rady ukryć wzwodu, więc najprawdopodobniej  miał sporo szczęścia, że przypadkowo nie uderzył nim swojej siostry, gdy przechodziła obok. Wtedy mogłaby naprawdę wybuchnąć.

     Jeśli kamień wywarł na nią jakikolwiek trwały efekt, to nie dało się tego zauważyć, a Paweł bał się ponownie go jej podrzucić. Mógłby go już nie odzyskać. Eksperyment z Olą dobiegł końca.

     Minęło kilka minut, kiedy to Paweł rozmyślał nad światłem księżyca i swoim zażenowaniem. Już miał opuścić krzesło i udać się do łóżka, aby nacieszyć się bliskością kamienia, który był schowany pod jego materacem, kiedy rozległo się szybkie pukanie do drzwi.
     – Tak? zapytał.

     Drzwi się otworzyły i weszła Olka.
     – Musimy porozmawiać.
Zamknęła za sobą drzwi.

     Paweł wskazał na łóżko i lekko obrócił krzesło, żeby ukryć swoje wybrzuszenie.

     Ola spojrzała na łóżko, westchnęła, podeszła do niego i usiadła na krawędzi, ze złożonymi razem kolanami.
     – Wiem, że przechodzisz wiele zmian.
Siedziała na skale. Dokładnie w tym samym miejscu, w którym Paweł siedział wcześniej tego samego dnia, podczas gdy jego mama robiła mu loda.

     – Tak. – przytaknął.

     – I najwyraźniej masz jakieś popieprzone problemy z ... tą rzeczą, którą próbujesz teraz ukryć.

     Paweł zarumienił się i usiadł prosto.

     – Ale potrzebujesz trochę ... trochę ... samokontroli.
Jej oczy powędrowały do zamkniętych drzwi. Potrząsnęła głową i spojrzała na swojego brata.
     – Może mógłbyś pomedytować czy coś.

     Paweł nawet nie drgnął uważnie ją obserwując.

     – Mówię do ciebie. – powiedziała Ola.

     – Nie, masz rację.
Zażenowanie Pawła zniknęło, zostało zastąpione uczuciem słabości jakby nagle odpłynęła mu cała krew. Odwrócił krzesło w jej stronę, nie chowając już namiotu w piżamie.
     – Po prostu potrzebuję dziewczyny, a ja nic nie wiem o dziewczynach. Potrzebuję odrobiny twojej pomocy.

     Ola parsknęła śmiechem, jednocześnie rozstawiając kolana na kilka centymetrów.
     – Nie słuchasz mnie.

     – Słucham. Nie chcę być zboczony.
Ramiona Pawła rozluźniły się i poprawił się trochę na krześle.
     – Gdybyś tylko mogła pomóc mi znaleźć dziewczynę, jestem pewien, że nie zawracałbym ci już głowy tymi rzeczami.

     – No nie wiem.
Ola pokręciła głową i nieco szerzej rozłożyła nogi.
     – Jakie rzeczy chcesz wiedzieć? Poszukaj sobie w internecie.

     – Muszę tylko wiedzieć, jak działa ciało dziewczyny. Wiesz? Prawdziwej dziewczyny. Internet jest pełen szalonych i nieprawdziwych informacji.

     – Paweł, nie sądzę, żeby to był dobry pomysł.
Przechyliła głowę i spojrzała na niego pytająco. Następnie do końca rozłożyła nogi.

     – Proszę. Obiecuję, dopóki nie znajdę dziewczyny, która mnie zechce.
Paweł splótł ręce, błagając.

     Po paru minutach Ola zdjęła spodnie od piżamy i białe bawełniane majtki.
     – To jest łechtaczka, tutaj, na samej górze cipki.
Jej nogi nadal były rozłożone, ukazując idealny blond trójkąt włosów i ciasną szczelinę między jej wargami. Rozłożyła dwa palce lewej dłoni i położyła je po obu stronach łechtaczki i delikatnie pociągnęła, aby ją odsłonić.
     – To jest naprawdę ważne. Dziewczyny lubią to miejsce, ale nie musisz go nadmiernie stymulować. Musisz być delikatny.
Patrzyła w dół, gdy to robiła, włosy częściowo zakrywały jej twarz.

     – W porządku.
Paweł potarł swojego penisa przez piżamę.
     – Myślę, że rozumiem. Czy możesz mi pokazać, jak to zrobić?

     – Hm ... no cóż, sięgasz w ten sposób.
Opuściła prawą rękę w dół do cipki i zaczęła pocierać delikatnymi, okrężnymi ruchami.
     – Oh ... um ... oh ... widzisz?

     – Tak.
Paweł ściągnął spodnie i jego kutas wyskoczył.
     – Masz coś przeciwko, jeśli poćwiczę na sobie, podczas gdy ty mi to pokazujesz? Będzie bardziej realistycznie.
Wyciągnął rękę i pogłaskał trzon swojego penisa prawą ręką.

     – Co?
Ola podniosła wzrok, by spojrzeć na swojego brata. Wyglądał jak małe wątłe drzewko z przerażającą gałęzią wystającą spomiędzy nóg.

     – Ja… ach… myślę, że to w porządku. Po prostu trzymaj to z dala ode mnie.
Spojrzała z powrotem na swoją cipkę i przyspieszyła ruchy prawą ręką.

     – Obiecuję.
Paweł był skupiony na scenie rozgrywającej się na jego łóżku. Małe piersi Oli trzęsły się w rytm jej ruchów, marszcząc materiał jej góry od piżamy. Pojękiwała coraz częściej. Spojrzał na plakat z kotem Gandalfa wiszący nad nią na ścianie. Trzymaj się głupcze. To działało.

     – A potem… ach… po chwili… ach… ach… zacznie dochodzić.
Ola drgnęła, całym jej ciałem szarpnął skurcz, jej wąskie ramiona ściągnęły się do przodu.
     – Oooohhh…

     – Olka cicho.
Paweł nie przestawał poruszać ręką.
     – Rodzice cię usłyszą.

     Olą szarpnęło jeszcze kilka razy, po czym rozluźniła się i oparła na łóżku, rozkładając ręce na boki. Jej pierś unosiła się i opadała z każdym głębokim oddechem.
     – Przepraszam.
W świetle księżyca wargi jej cipki lśniły.
     – W każdym razie, tak to się robi.
Podniosła głowę i rozszerzyła oczy.
     – O mój Boże.
Kutas jej brata był kolosalny.

     – Dochodzę.
Paweł używał obu rąk, poruszając nimi w górę i w dół długimi, szybkimi pociągnięciami.
     – Rzuć mi… ach… ręcznik.

     Ola rozejrzała się, zauważyła stos ręczników, wyciągnęła rękę i rzucił jeden przez pokój do miejsca, w którym Paweł siedział na swoim krześle.

     – Dzięki.
Paweł zdjął lewą rękę z penisa, aby złapać ręcznik, skulił się i zaczął dochodzić.
     – Ach...

     – O mój Boże.
Szczęka jej opadła, gdy patrzyła, jak jej brat dochodzi przez dłuższy czas. Jego jądra wisiały pod ręcznikiem i wyglądały, jakby pulsowały na czerwono. Były większe niż to sobie wyobrażała.

     Kiedy Paweł skończył, Ola cicho wstała, zebrała spodnie od piżamy oraz swoje majtki i podeszła do drzwi. Otworzyła je i wyszła bez słowa.

     Paweł patrzył, jak bliźniacze białe półkule jej tyłeczka podskakują i znikają za drzwiami.

***

     Następnego dnia w sobotę, Paweł zastał rodziców siedzących na tarasie i jedzących śniadanie.

     – Dzień dobry, Pawełku.
Laura spojrzała na niego swoim ciepłym, szczerym uśmiechem

     Co nowego, może jakiś trening? – zapytał Konrad.

     Paweł przysunął krzesło i usiadł obok swojego ojca.
     – Mam dziś randkę.

     – Dobra robota synu. Kim jest ta szczęśliwa dziewczyna?
Konrad potargał włosy Pawła.

     Uśmiech Laury poszerzył się. Dobrze, że Konrad patrzył na Pawła, ponieważ z pewnością zastanawiałby się, dlaczego jego żona uśmiecha za jego głową z powodu jednej małej randki.

     – Sylwia, dziewczyna z mojej klasy. – stwierdził Paweł.

     Laura żartobliwie klepnęła Konrada w ramię.
     – No, Konrad, nie stresuj chłopaka.
Mrugnęła do Pawła, gdy głowa męża była ciągle odwrócona.

     – W porządku.
Konrad odwrócił się do żony i uniósł brwi.
     – Dziesiąta trzydzieści?

     – Pasuje.
Paweł wstał i wrócił do domu.

     – Dokąd się wybierasz? – zawołała za nim Laura.

     – Do biblioteki. – odkrzyknął.
     – Mam dużo zadane.

     – Mój syn. –  powiedział Konrad z dumą.

     Laura skinęła głową, wciąż się uśmiechając. Wkrótce wszystko wróci do normy.

***

     Następnego ranka Paweł siedział samotnie przy kuchennym stole, jedząc tosty.

     Konrad wszedł do pokoju.
     – Jak było na randce?

     – W porządku.
Paweł podniósł głowę. Jego tata miał na sobie strój do gry w golfa.

     – Znowu się z nią spotkasz?

     – Chyba tak.

     – To wspaniale.
Konrad potargał rozczochrane brązowe włosy syna.
     – Gram dzisiaj w golfa z chłopakami, chcesz się z nami wybrać?

     – Nie, dzięki, tato. To mnie nie kręci.
Oczy Pawła trochę się rozjaśniły.
     – Kiedy wrócisz domu?

     – Na pewno nie prędko. Gramy osiemnastkę. A jeśli nie idziesz z nami, prawdopodobnie wpadniemy gdzieś na jedno, może dwa piwa.
Konrad wziął z blatu kawałek tosta.
     – Gdzie jest twoja mama?

     – Myślę, że jest w salonie i czyta.
Konrad ruszył w stronę salonu, wołając imię swojej żony.

     Kilka sekund później Ola  zbiegła po schodach ubrana w podkoszulek na ramiączkach, spódnicę i z dużym plecakiem na plecach.
     – Wybieram się do Magdy będziemy grać w Lochy i Smoki z dziewczynami. Wrócę późno.
Przebiegła przez kuchnię, główny korytarz i przez frontowe drzwi, które trzasnęły za nią.

     – Na razie. – powiedział Paweł do zamkniętych już drzwi.

     Konrad wrócił do kuchni.
     – Właśnie pożegnałem się z mamą. Na pewno nie chcesz jechać?

     – Nie, dzięki.
Paweł wziął ostatni kęs tosta.

     – Ok, to tylko gra.
Konrad ruszył do garażu. P kilku minutach słychać było dudnienie silnika samochodu, drzwi garażu otworzyły się ze zgrzytem, silnik przycichł, a drzwi garażu trzasnęły. Paweł siedział ze złożonymi rękami i słuchał, jak zegar kuchenny tyka.

     Wstał i wszedł do salonu. Jego mama leżała skulona na kanapie, z głową w książce. Nosiła kwiecistą sukienkę bez rękawów i miała podkulone stopy. Paweł zatrzymał się przy kanapie i spojrzał na nią. Poranne światło zalało pokój i uwydatniło delikatne piegi na jej ramionach. Wyglądała jakby promieniała.

     – Cześć mamo.

     – Cześć, Pawełku.
Laura odłożyła książkę i zdjęła okulary. Spojrzała na niego swoimi ciemnobrązowymi oczami.

     – Jak naprawdę poszło na randce?

     – Było dobrze.
Paweł usiadł na poręczy kanapy.
     – Później chciała zobaczyć mojego kutasa… penisa… i…

     – I? – dopytywała.

     – Przestraszyła się i poszła do domu. Nie sądzę, że będzie chciała się ze mną znowu zobaczyć.

     Pełen nadziei uśmiech Laury zmienił się w lekki grymas na jej twarzy.
     – Cóż, nie martw się kochanie. Jest dużo dziewczyn na świecie. Musisz po prostu próbować.

     – Póki co... –  powiedział Paweł.
     – To naprawdę boli.

     – Teraz Paweł?
Laura spojrzała na niego.
     – Jest niedziela, znasz zasady. Możesz zaczekać do jutra.

     – Ale tata i Olka wyszli, a to naprawdę sprawia mi ból.
Tak naprawdę nie bolało.

     – Cóż, dobrze.
Laura westchnęła.
     – Pośpieszmy się.
Wstała, wzięła syna za rękę i poprowadziła go na górę do jego pokoju.

     Dwadzieścia minut później jej głowa podskakiwała na jego przyrodzeniu. Wypuściła go z ust ze słyszalnym pyknięciem.
     – Och, mój Boże, Pawełku, jesteś gotowy?
Trzepała go obiema rękami.

     – Prawie… już… mamo.
Paweł spojrzał w dół na błysk diamentu znajdującego się na jej obrączce.
     – Dochodzę.

     Laura puściła go prawą ręką i złapała ręcznik z kurczącego się stosu przy łóżku. Dokończyła mu walić konia w ręcznik.

     Minutę później zdjęła ręcznik i zlizała pozostałą spermę. Laura westchnęła, pochyliła się do przodu i położyła prawy policzek na jego nagim udzie.
     – Wow, kochanie.
Odwróciła trochę głowę, żeby na niego spojrzeć. Z tego punktu widzenia jego przyrodzenie wyglądało na większe niż kiedykolwiek. Wciąż był twardy i delikatnie podskakiwał w rytm bicia jego serca. Jego żyły oplatały go dookoła postrzępionymi zygzakami, one również pulsowały.
     – Mam nadzieję że czujesz się lepiej. Idę do swojego pokoju na krótką drzemkę.

     Paweł spojrzał na nią. Skóra jej policzka na jego udzie wydawała się elektryzująca.
     – Proszą, jeszcze jeden raz.

     Uniosła głowę i spojrzała Pawłowi w oczy.
     – Teraz? Kochanie, nie dajmy się ponieść.

     Ale czterdzieści pięć minut później obie ręce Laury poruszały się w górę i w dół po długiem kutasie jej syna.
     – Już dochodzisz?

     – Jeszcze nie… ach… jeszcze.
Paweł położył się na łóżku, spoglądając w sufit.

     – Proszę pośpiesz się.
Laura pocierała swoimi nogami o siebie. Jej majtki już od jakiegoś czasu były kompletnie przemoczone. Musiała o siebie zadbać, tak jak robiła to zawsze po tym gdy już pomogła Pawłowi.

     – Potrzebuję... jeszcze... paru minut. – wystękał Paweł.

     – Och kochanie.
Laura nie mogła już tego znieść. Puściła go, a jego przyrodzenie opadło mu na brzuch. Wstała.
     – Połóż się łóżku.

     – Co?
Paweł podniósł się i spojrzał się ze zdziwieniem na mamę. Podciągnęła rąbek sukienki do talii. Jej ciemnoniebieskie majtki były przemoczone, a trójkąt pokrywający jej cipkę był jeszcze ciemniejszy.

     – Podciągnij się na łóżku, kochanie.
Mlecznobiałe nogi Laury wyglądały na bardzo delikatne i bezbronne.

     Paweł zrozumiał i wskoczył z powrotem na środek łóżka.

     – Nie możesz dojść we mnie.
Trzymając sukienkę prawą ręką, lewą odciągnęła materiał majtek na bok.
     – Powiedz mi, gdy będziesz miał zamiar dojść.

     Paweł skinął głową.

     – Potrzebuję tego, ale będę szybka.
Laura weszła na łóżko i postawiła bose stopy po obu stronach bioder Pawła.
     – Wszystko w porządku, kochanie?

     Paweł ponownie skinął głową.

     Laura uklękła, puściła sukienkę i prawą ręką sięgnęła w dół. Jej lewa dłoń nadal trzymała majtki z boku. Chwyciła głowę kutasa swojego syna i nakierowała go na swoją muszelkę. Powoli, bardzo powoli się opuszczała.
     – O mój Boże, Pawełku.
Na studiach miała dużego chłopaka, który kilka razy boleśnie uderzył ją w szyjkę macicy. Gdy Paweł był bliski osiągnięcia pełnej głębokości, ramię Laury napięło się w oczekiwaniu na ból. Ale żaden ból nie nadszedł. Skończyła się opuszczać i ich biodra się spotkały. W jakiś sposób ten potwór idealnie do niej pasował. Laura wiedziała, że to kamień. On jej to uczynił.

     – Ja… ja… – wyjąkał Paweł.
     – Nie mogę w to uwierzyć mamo.

     – Ćśśś, kochanie. Daj mamie chwilę. Dobrze?
Laura położyła obie ręce na płaskiej klatce piersiowej syna, wbijając opuszki palców w bawełnianą koszulkę z nadrukowanym logo NASA. Bardzo delikatnie kołysała biodrami.
     – Ooohhh. Pawełku, myślałam, że mnie rozerwiesz.
Nigdy czegoś takiego nie czuła. Ani z jej mężem, ani jej dużym chłopak ze studiów. Nie przeżyła czegoś podobnego nawet dwójką pozostałych chłopców, z którymi umawiała się na studiach. Nic co przeżyła do tej pory nie przypominało tego uczucia.

     Paweł spojrzał na swoją słodką matkę, nadzianą na jego kutasa. Miał doskonały widok na jej dekolt pod podwiniętym do góry materiałem, z przodu jej sukienki. Sięgnął w górę lewą ręką, aby ująć jej prawą pierś.

     – Nie skarbie.
Laura podniosła prawą rękę i odciągnęła rękę Pawła od  swojej piersi. Gdy była już bezpieczna, położyła dłoń z powrotem na jego klatce. Jej biodra zaczęły kołysać się szybciej.

     Paweł nie wiedząc, co ma zrobić z rękami, po prostu złapał za narzutę i trzymał się jej.

     W ciągu kilku minut Laura sapała i pojękiwała w niekontrolowany sposób, miażdżyła Pawła szybkimi, toczącymi się ruchami. Odchyliła się do tyłu, kładąc prawą rękę za sobą, na jego udzie.
Zaczęła podskakiwać w górę i kutas Pawła wychodził z niej prawie cały. Po czym szybko i dziko się na niego nadziewała.
     – Zaraz to zrobię, Pawełku! –  wrzasnęła.
     – Zrobię to.
Laura odrzuciła głowę do tyłu i skręciła ramiona. Jej biodra przestały się poruszać, a całe jej ciało drgnęło kilka razy.

     Ta scena była bez wątpienia najbardziej zmysłową rzeczą, jaką Paweł kiedykolwiek widział.

     Oddech Laury zwolnił, jej głowa opadła do przodu i otworzyła oczy.
     – Czy byłeś dobrym chłopcem, kochanie?

     Paweł skinął głową.
     – Nie doszedłem.

     – Grzeczny chłopiec.
Na jej ustach pojawił się słaby uśmiech.
     – Pomogę ci teraz dojść.
Zerwała się z niego, głośny plusk wypełnił pokój, gdy jego kutas z niej wypadł. Wczołgała się między jego nogi i przyłożyła usta do tej wściekle fioletowej głowy.

     Nie trwało to długo.
     – Mamo… ach… dochodzę.

     Zagubiona w tej chwili Laura nie sięgnęła po ręcznik. Fala gorącego, słonego płynu wypełniła jej usta. Poradziła sobie lepiej z jej połykaniem, niż ostatnim razem w kuchni, ale wciąż było dla niej tego zbyt wiele. Odsunęła usta, wycelowała w swoją sukienkę i pozwoliła Pawłowi ją spryskać.

     Kiedy skończył, spojrzała na syna.

     Paweł oparł się na łokciach i uśmiechnął się do niej.
     – Myślisz, że powinienem był dzisiaj udać się z tatą na golfa?

     – Wiesz, jak się czuję, kiedy w takich chwilach mówisz o swoim ojcu.
Laura spoglądała na niego surowo, ale zostało to nieco zniwelowane przez różową smugę spermy, która powoli spływała po jej czole.

     – Nigdy nie było tak jak teraz. – odrzekł Paweł.

     Laura uśmiechnęła się wbrew sobie.
     – Czy masz jakieś zadanie domowe do odrobienia?
Kucnęła między jego nogami, trzymając jego przyrodzenie prawą ręką. Przód jej sukienki był przesiąknięty spermą.
     – Muszę iść wyczyścić tę sukienkę i wziąć prysznic.

     – Tak, mam coś zadane.

     – Dobrze.
Laura zeszła z łóżka i odwrócił się. Jej sukienka opadła poniżej kolan. Przeszła przez pokój i zatrzymała się przy drzwiach.
     – Nie zapomnij później zrobić sobie przerwy, a ja zrobię ci coś lekkiego do jedzenia.
Otworzyła drzwi i wyszła.

     – Dobrze mamo.
Paweł nie mógł pozbyć się uśmiechu ze swojej twarzy.

C10H12N2O

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka i fantasy, użyła 6037 słów i 33655 znaków, zaktualizowała 23 lut o 1:06. Tagi: #rodzina #mama #córka #siostra #incest

Dodaj komentarz