Mroczny kamień (IV)

Mroczny kamień (IV)Tytuł oryginału: "The Dark Stone"
Autor oryginału: Rawly Rawls

Utwór ten jest fikcją literacką. Wszelkie nazwy postaci, miejsc i zdarzeń są wytworem wyobraźni autora. Wszelkie podobieństwo do autentycznych osób żywych lub zmarłych, firm, miejsc lub zdarzeń jest całkowicie przypadkowe. Wszystkie postacie w tej pracy mają ukończone 18 lat. Miłej zabawy!


     Atmosfera podczas piątkowej kolacji była nieco niezręczna. Wcześniej tego dnia mama Pawła, Laura, ponownie miała w sobie przyrodzenie swojego syna, choć przysięgała, że więcej do tego nie dojdzie. Spojrzała na swojego męża, Konrada, siedzącego po drugiej stronie stołu i poczuła, jak jej policzki zarumieniły się, świadcząc jednoznacznie o poczuciu winy.

     Wydawało się, że Paweł i jego starsza siostra Ola też mają trudne dni. Laura podsłuchała ich kłótnię krótko po tym, jak Ola wróciła do domu. Byli na górze i Ola wrzeszczała na Pawła:
     – To mnie nie obchodzi. To się nigdy więcej nie powtórzy. Rozumiesz?
I zatrzasnęła drzwi. Teraz nawet jedno bało się spojrzeć na drugie i oboje ponuro szturchali sztućcami swoje jedzenie. Laura pomyślała, że lepiej nie interweniować, będzie lepiej jak sami dojdą do porozumienia.

     Konrad był tego wszystkiego nieświadomy. Raczył ich opowieściami z minionych spotkań pokera. Jutro miał się odbyć jego comiesięczny wieczór pokerowy z kolegami i był bardzo podekscytowany tym faktem. Laura uśmiechała się i przytakiwała głową do jego opowieści.

     Ola przerwała ojcu.
     – Musze spędzić weekend poza domem. Dziś i jutro nocuję u Magdy.

     – W porządku, kochanie.
Laura próbowała zastosować swój najlepszy, serdeczny uśmiech, ale nie był on tak skuteczny jak zwykle.
     – A co z tobą, Paweł? Wychodzisz z domu w ten weekend?

     – Właściwie...
Paweł podniósł głowę znad swojego talerza z jedzeniem.
     – Mam dziś randkę. Czy mogę wrócić później?

     Ta informacja sprawiła, że uśmiech Laury rozpromieniał.

     – To świetnie, mistrzu. Kto jest tą szczęśliwą dziewczyną? – powiedział Konrad między kęsami.

     – Alicja. Jesteśmy w tej samej klasie.
Paweł ponownie pogrzebał widelcem w swoim jedzeniu.

     Ola przewróciła oczami na Pawła.

     – Twoja matka i ja chcemy, żebyś wrócił przed jedenastą.
Konrad mrugnął do Laury. Czasami zachowywał się tak sztucznie.

     – Dzięki tato.
Powiedział Paweł.
     – Będzie dobrze.

     – Bawcie się dzieciaki.
Konrad uśmiechnął się do swojej rodziny.

     Uśmiech Laury zniknął. Wierzyła w Pawła, ale naprawdę potrzebowała, żeby mu wyszło z tą dziewczyną. Pomyślała co może się zdarzyć jeśli nic z tego nie wyjdzie. Zwalczyła grymas, który próbował się uformować na jej twarzy.

     Obydwoje dzieci odepchnęły się od stołu i wniosły swoje talerze do kuchni.
     – Myślę, że to oznacza koniec kolacji. –  powiedziała Laura.
     – Bawcie się dobrze.

     Dzieci odburknęły w odpowiedzi. Konrad w pełni zadowolony zajadał się swoim kurczakiem.

***

     Następnego dnia Paweł spędził poranek w bibliotece na nauce. Zatrzymał się w domu przyjaciela, aby pograć z nim w gry wideo i wrócił do domu późnym popołudniem. Wędrował po domu, ale nie mógł nikogo znaleźć. Wszedł do ogrodu za domem i zastał Laurę przycinającą kwiaty.
     – Cześć mamo.

     – Cześć skarbie.
Laura podniosła wzrok, klęczała na klombie, trzymając w ręku sekator.
     – Miło spędziłeś dziś czas?

     – Tak.
Paweł podszedł do miejsca, w którym pracowała i oparła się o stary drewniany płot.

     – Jak było zeszłej nocy?
Laura wstała. Jej dżinsy były zabrudzone, a koszulka poplamiona była potem. Otarła czoło wierzchem dłoni. Jej włosy puszyły się pod wpływem wilgoci i ogólnie były w nieładzie. Dla Pawła i tak była najpiękniejszą kobietą na świecie. Przyjrzał się zarysom jej ramiączek stanika i wypukłości jej piersi, których nie mogła ukryć jej marszcząca się koszulka.

     – Poszło całkiem dobrze.
Paweł uśmiechnął się nieśmiało. Czy powinien czuć się winnym, mówiąc swojej mamie o randce?
     – Rozegrałem to naprawdę powoli. Ale śmiała się z moich żartów i fajnie się z nią rozmawiało. Myślę, że będzie chciała się ze mną znowu zobaczyć.

     – To świetnie, Pawełku.
Laura ściszyła głos, żeby sąsiedzi nie słyszeli.
     – Jak bardzo powoli to zrobiłeś?
Pozytywna randka była dobrym początkiem, ale potrzebowała czegoś więcej. Musiała przestać pomagać synowi w zaspokajaniu jego potrzeb. Potrzebowała, żeby wszystko wróciło do normy.

     – Powoli...
Paweł wzruszył ramionami.
     – Pocałowałem ją na dobranoc.
Zniżył też głos.
     – Wydawało mi się, że jej się to podobało.

     – Dobrze kochanie. Cóż, to dobry początek.
Laura otrzepała dżinsy. Była brudna.

     – Gdzie jest tata?
Paweł wypowiedział to zdanie z całkowitą nonszalancją.

     – Hm.
     Oczy Laury zwęziły gdy patrzyła na syna.
     – Wyszedł wcześniej na pokera.

     – A Ola?

     – Nadal jest u Magdy.
Potrząsnęła głową.
     – Wiem do czego zmierzasz. Zasady ciągle obowiązują młody człowieku, nie pomagam ci w weekendy. Idę wziąć prysznic i zrobić coś na kolację.

     – Ale naprawdę przydałaby mi się pomoc.
Paweł wyprostował się i podniósł kosz ze ściętymi kwiatami, chętny do pomocy w jakikolwiek sposób.
     – Boli mnie penis, a z Alicją dobrze mi poszło, prawda?

     – Ćśś.
Laura podeszła do Pawła i wrzuciła nożyce do koszyka.
     – Nie możesz o tym mówić tak po prostu, gdy ktoś może cię usłyszeć. – wyszeptała.
Rozejrzała się po linii ogrodzenia.

     – Chodź, mamo.
Paweł skinął głową w stronę domu.
     – Proszę?

     Laura położyła ręce na biodrach. Zlustrowała go od góry do dołu i westchnęła.
     – Dobrze. Ale najpierw wezmę prysznic. Odwróciła się i poszła w stronę domu.

     – Nie musisz.
Paweł poszedł za nią, ściskając mocno kosz. Jego wzrok utkwił w jej tyłku.

     – Posłuchaj co mówię. – powiedziała do niego Laura przez ramię.

     – Tak mamo.
Paweł wszedł za nią do pralni.

     Laura rozpięła dżinsy i zaczęła je ściągać. Kiedy dotarła do połowy na drzwi wejście do pomieszczenia.

     Paweł stał z koszykiem w dłoniach, z otwartą szczęką.

     – Pawełku, daj mi trochę prywatności.

     – Dobrze mamo.
Paweł się nie poruszył.

     – Paweł, mam to na myśli, że tylko twój ojciec ogląda mnie nago.
Zmarszczyła brwi, a jej głębokie, brązowe oczy płonęły. Wciąż była pochylona, z kciukami wsuniętymi pod brzeg dżinsów spuszczonych do połowy jej nóg.

     – Dobrze mamo.
Paweł ciągle stał nieporuszony.

     – Pawełku, nie możesz tak na mnie naciskać.
Do końca ściągnęła brudne dżinsy i wrzuciła je do kosza. Wyprostowała się i spojrzała na syna. Jego usta rozwarły się. Wybrzuszenie w jego spodniach stało się bardzo widoczne. Potrząsnęła głową.
     – Co ja mam z tobą zrobić?
Sięgnęła w dół, ściągnęła koszulę i wrzuciła ją do kosza.

     – Jesteś taka piękna mamo.
Paweł nie mógł uwierzyć w swoje szczęście. Było tak wiele delikatnych krągłości do podziwiania, nie mógł się zdecydować gdzie ma kierować swój wzrok. Na jej cycki, biodra, czy brzuch. Wszystko było perfekcyjne.

     – Dziękuję kochanie.
Laura spojrzał na podłogę. Czy ona naprawdę to robi?
     – Naprawdę jestem brudna. Poczekaj w swoim pokoju.

     Paweł skinął głową, ale się nawet nie poruszył.

     Laura sięgnęła za siebie i rozpięła stanik. Upadł na podłogę.

     To był drugi raz, kiedy Paweł widział piersi Laury. I były tak samo hipnotyzujące, jak zapamiętał. Zwisały w dwóch, zapierających dech w piersi, kroplach łez. Otoczki jej brodawek były takie duże i kuszące.
     – Czy mogę ich dotknąć?
Paweł upuścił kosz, a ścięte kwiaty rozsypały się po podłodze. Rozpiął guziki oraz zamek i wyszedł ze spodni. Zdjął majtki, a jego penis wyskoczył swobodnie.

     – O mój.
Laura spojrzał na jego potwora.
     – O… o… okej. – wyjąkała.

     Paweł podszedł do niej i wyciągnął rękę. Ujął w nią każdą piersi i uniósł je, ważąc ich ciężar. Rzeczywiście były ciężkie, jak się domyślał.
     – Kocham cię mamo.
Masował je delikatnie, czując pod palcami obłości ciała.

     – Och. Też cię kocham słodziaku.
Laura była szalona, robiąc to z Pawłem. Sięgnęła w dół lewą ręką i pogłaskała głowę jego przyrodzenia. Blask diamentów na obrączce przypominał jej o mężu.
     – Musimy… ooch… musimy iść do twojego pokoju i zamknąć drzwi. Twój ojciec może wrócić do domu.

     – Oh... mamo.
Paweł nie mógł się dłużej opierać. Opuścił usta do jej prawej piersi i wciągnął do nich jej sutek. Pachniała potem, brudem i samym życiem.

     – Och, nie, Pawełku.
Instynktownie przytuliła go kładąc dłoń na tyle głowy.

     – Potrzebujemy jednej z twoich prezerwatyw kochanie.

     Paweł sięgnął rękami do jej bioder i próbował podnieść ją i umieścić na pralce tuż za nią. Była zbyt ciężka.
     – Mamo, mogłabyś?

     – Potrzebujemy prezerwatywy.
Ale zamiast pobiec po jedną z jego gumek, zdjęła przemoczone majtki i wskoczyła do tyłu na pralkę. Siedząc tam i patrząc na Pawła, rozłożyła szeroko nogi.

     Paweł spojrzał na trójkąt brązowych włosów. Wstał na palcach, aby zrównać poziomem swojego penisa z jej cipką. Opuścił usta na jej lewą pierś, lizał i ssał.

     – Ooohhh…
Laura przytuliła jego głowę prawą ręką, a lewą chwyciła jego przyrodzenie.

     – Co zrobiłby twój ojciec, gdyby nas teraz nakrył?

     Paweł oderwał usta od jej piersi.
     – Prawdopodobnie by mnie zabił.

     – O mój Boże. Zrobiłby to.
Wprowadziła tego potwora do swojej pochwy.
     – Nigdy nie pozwól mu nas nakryć.

     Paweł był zbyt zajęty ssaniem jej piersi, żeby odpowiedzieć. Był wewnątrz niej, a  jego biodra poruszały się w przód i w tył.

     – Och, to… uh… uh… już. Dochodzę...
I wtedy całe ciało Laury zatrzęsło się w ogromnym orgazmie.

     Paweł położył dłonie na łuku jej bioder. Wchodził w nią i wychodził.

     Kilka minut później:
     – Ooch… znowu.
Laura napięła się na jego przyrodzeniu.

     – Och, mamo.
Paweł na przemian ssał jej piersi. Były takie ciężkie i pełne.

     Dwadzieścia minut później Paweł spojrzała w jej brązowe oczy.
– Ja ... zaraz ... ja ... zaraz … też...

     Oczy Laury rozszerzyły się. Poruszyła biodrami, żeby z niej wyskoczył.
     – Nie… uh… we mnie… uch…

     – Mamo...
Paweł wyrwał się z niej i spryskał jej brzuch oraz piersi swoją gorącą lepką cieczą.
     – Ah… ah… ah… aaahhhhh…

     – Paweeełkuuu...
Tyle tego. A zapach był odurzający i przytłaczający. Kiedy skończył, Laura sięgnęła w dół prawą ręką i wytarła trochę jego nasienia z lewej piersi i włożyła do ust. Taka gorąca i słona, smakowała wyśmienicie. Spojrzała w dół. Paweł walczył, by złapać oddech, jego przyrodzenie wciąż było twarde.
     – Na razie wystarczy, kochanie. Idę wziąć prysznic. Za chwilę zrobię coś do jedzenia. Zeskoczyła z pralki i wybiegła z pralni, przeskakując nad wywalonym koszem. Nie lubiła biegać nago, pokryta spermą, po swoim domu. Ale nie chciała, żeby Paweł złapał ją na drugą rundę.

     – W porządku... – powiedział Paweł.
Patrzył jak podskakuje i chwieje się uciekając poza zasięg jego wzroku. Co za widok. Schylił się, podniósł majtki mamy i wrzucił je do kosza.
     – Nieźle. –  powiedział sam do siebie.

***

     Tego wieczoru do kolacji zasiedli tylko Laura z Pawłem, Laura brała do ust małe kęsy łososia i kalafiora.

     – Ta ryba jest wyśmienita. Jak ją przyrządziłaś?
Paweł dosłownie pochłaniał jedzenie z talerza.

     Laura zastanawiała się, czy nie powiedzieć mu, aby trochę zwolnił, ale była szczęśliwa, że Pawłowi smakował posiłek.
     – Po prostu to upiekłam.

     – Mniejsza z tym, jest naprawdę smaczne.

     – Dziękuję kochanie.
Laura pociągnęła długi łyk czerwonego wina. Miała dużo na głowie, a wino pomagało jej się trochę rozluźnić.

     – Pomyślałem...
Paweł odłożył widelec i spojrzał na mamę. Jego duże, brązowe oczy były szczere i troskliwe.
– Nie chcę tego zepsuć... no wiesz, z Alicją. Dobrze się bawiliśmy się tamtej nocy.

     – Mmhmm?
Wypiła kolejny duży łyk wina.

     – W każdym razie nie chcę jej obarczać swoim kutasem.
Paweł skinął głową z naciskiem, jakby to była normalna rozmowa, jaką mogłaby przeprowadzić każda matka z synem.

     – Twoim penisem Pawełku. Albo możesz to nazwać swoim przyrodzeniem.
Szeroko otwarte oczy Laury były tak urzekające w słabym świetle ich jadalni.

     – Cóż, mój interes może być trochę przerażający. Zgadza się?

     – Tak.

     – Chciałbym nadal spotykać się z Alicją, ale żeby pomóc mi z moimi… potrzebami… cóż, potrzebuję nieco starszej dziewczyny.
Upił łyk wody.
     – Bardziej dojrzałej kobiety, która wie więcej o seksie.

     – Nie będę twoją dziewczyną.
Laura powoli pokręciła głową.
     – Wszystko, co robimy, wkrótce dobiegnie końca.

     – Wiem.
Paweł się uśmiechnął.
     – Nie miałem... nie miałem na myśli akurat ciebie.

     – O?

     – Myślałem, że możesz mi pomóc umówić się z jedną ze swoich przyjaciółek.
Uśmiech Pawła poszerzył się.

     – Paweł jesteś szalony! – oburzyła się Laura.
     – Większość moich przyjaciółek jest mężatkami i nie wpakowałabym żadnej z nich do twojego łóżka.

     – Proszę, mamo. To wymagałoby sporo wysiłku, jestem pewien, że między nami wszystko wróciłoby do normy.
Paweł wiedział, że do tego nie dojdzie.

     – Nie ma mowy. Postawiłam na swoim.
Laura wypiła połowę kieliszka za jednym razem.

     – Cóż, po prostu zastanów się nad tym.
Paweł wstał i zaniósł swój talerz do kuchni.
     – Dziękuję za posiłek mamo. Był wyśmienity. Czy możemy teraz pójść do mojego pokoju?

     – Jeszcze raz?
Laura przyjrzała się wypukłości w spodniach Pawła.

     – Taty nie będzie przez jakiś czas. –  powiedział Paweł.

     Laura dopiła kieliszek wina.
     – W porządku.
Wstała i wzięła Pawła za rękę. Później posprzątała ze stołu.
Ale pośpieszmy się. I musisz założyć prezerwatywę.

     Zrobili to w pokoju Pawła, za zamkniętymi drzwiami, a ona przez cały czas była w swojej bluzce. Było to dla niej mało zwycięstwo. To, co było teraz normą, Paweł penetrował jej pochwę swoim olbrzymim przyrodzeniem, byłoby ogromną klęską jeszcze jakiś czas temu. Przynajmniej miał założoną prezerwatywę.

     Problem polegał na tym, że czuła się z tym dobrze. Nigdy czegoś podobnego nie czuła. Laura zaczynała się martwić, jak będzie wyglądało życie, gdy to wszystko się skończy. Czy Konrad naprawdę był w stanie dać jej wszystko, czego potrzebowała?

     Laura doszła pięć razy dosiadając swojego syna. A kiedy nadszedł czas, zsiadła z niego, zdjęła prezerwatywę i doprowadziła go w swoich ustach. Udało jej się połknąć prawie wszystko.

     Sprawy wymykały się spod kontroli. Ale była czysta, wykąpana i gotowa na przyjęcie Konrada, kiedy wróci do domu.

     Musiało być rozwiązanie, które naprawiłoby sytuację w jej domu. Laura zrobiłaby wszystko, by zmniejszyć presję jaką wywierał na nią Paweł.

***

     Ptaki śpiewały za kuchennym oknem, a słońce przesuwało się nad horyzontem. Konrad był już w drodze na niedzielny wypad w golfa. Wraz z kolegami wcześnie zaczynali swój dzień. Laura siedziała przy kuchennym stole w dżinsach i bluzce, z rękami owiniętymi wokół ciepłego kubka kawy. Po drugiej stronie stołu Jola opowiadała najświeższe plotki o sąsiadach. Para z jej kubka unosiła się i odpływała obok jej miękkich, ciemnych oczu. Paweł na górze jeszcze spał.

     – … i tak właśnie powiedziała, możesz w to uwierzyć? –  powiedziała Jola.
Była ładną małą kobietą. Drobny nos i szerokie, pełne usta. Opalenizna na jej skórze miała brązowo-złoty odcień i była nieskazitelna. Jej strój nie zakrywał zbyt wiele. Laura spojrzała na swoje nagie ramiona, były szczupłe, ale stonowane.

     – Ledwo mogę.
Palec Laury postukał w kubek. Nerwowy tik.
     – Czy mogę powiedzieć ci o czymś osobistym?

     – Oczywiście Lauro. O co chodzi?
Jola uśmiechnęła się ciepło, przyjaźnie i życzliwie. Jej zęby miały śnieżno-biały kolor.

     – Cóż… To trochę zawstydzające.
Twarz Laury zarumieniła się.
     – Ostatnio miałam fantazje. Seksualne… fantazje seksualne.

     – Och, dziewczyno, wszyscy je mamy. Wszystko porządku.
Jola machnęła lekceważąco ręką.

     – One są o młodszym mężczyźnie. Z bardzo… no… wiesz… czym.

     – Wiesz, młodzi mężczyźni mają całą tą mityczną męskość. Natomiast nasze ciała wysyłają nam sygnały, że powinnyśmy robić dzieci. Jestem pewna, że to normalne. W każdym razie po latach małżeństwa te rzeczy nie są już takie jak kiedyś.
Para nadal unosiła się i wirowała przed Jolą.
     – Czy próbowałeś porozmawiać o tym z Konradem?

     – O to właśnie chodzi. Nigdy nie uprawiamy wystarczająco długo seksu. Ostatnio... chodzi po prostu o każdą jedną noc. –  powiedziała Laura.

     – Oh, jestem trochę zazdrosna.
Policzki Joli trochę pociemniały. Przy jej opaleniźnie ciężko było jednoznacznie stwierdzić, kiedy się rumieniła.
     – Ostatnio z Danielem trochę zwolniliśmy tempo w tych sprawach.
Pociągnęła łyk kawy.
     – Kogo ja oszukuję, to była bardzo wolna dekada. Może robimy to z kilka razy w miesiącu.

     – Naprawdę?
Laura uważnie obserwowała przyjaciółkę. Czy to naprawdę miało się wydarzyć? To było jeszcze bardziej szalone niż zwykle, ale z Pawłem trzeba było coś zrobić. I może wyszłoby to z korzyścią także dla Joli.
     – Cóż, Paweł znalazł coś, co może odmienić waszą sytuację.

     – Paweł?
Jola zmarszczyła nos zdezorientowana.
     – O czym ty mówisz?

     – Właściwie to ci pokażę.
Laura wstała, podeszła do szafki, otworzyła szufladę i wyciągnęła kamień. Był niewiarygodnie czarny, a promienne żyły słabo świeciły w porannym świetle. Charakterystyczne ciepło rozprzestrzeniło się ze skały, poprzez jej dłoń, promieniując w górę przez ramię. To było bardzo, bardzo przyjemne uczucie. Zamknęła szufladę, wróciła do stołu i usiadła.
     – Zerknij na to.
Laura wyciągnęła kamień w kierunku swojej przyjaciółki na otwartej dłoni.

     Jola spojrzała na skałę.
     – Nie rozumiem.

     – Weź to.
Laura przechyliła się przez stół.
     – Nie wstydź się.

     – Naprawdę nie…
Jola wyciągnęła rękę i wyjęła go z dłoni przyjaciółki.
     – Dziwne uczucie.
Podniosła dłoń i przyjrzała się bliżej skale.
     – Czuję się trochę dziwnie Lauro.

     – W porządku. Nie przejmuj się tym.
Laura usiadła naprzeciwko niej i ponownie objęła dłońmi kubek.
     – Tak więc, podczas gdy moje życie seksualne jest świetne. Biedny Pawełek nie jest w stanie znaleźć sobie dziewczyny.

     – Co?
Jola opuściła rękę na stół, trzymając w dłoni kamień. Nie odrywała od niego oczu.
     – Powinien pogadać z Adrianem. Ten chłopak zmienia dziewczyny jak rękawiczki. Jest ich tak wiele, że nigdy nie mogę ich wszystkich spamiętać.

     – Pawełek i Adrian to bardzo różni chłopcy.

     – Tak, to prawda.

     – A Pawełek to szczególny przypadek.
Laura wstała i obeszła stół.

     – Jak to?
Jola oderwała wzrok od skały po raz pierwszy odkąd ją tylko zobaczyła. Jej wzrok powędrował w górę na ciało Laury. Jej przyjaciółka była taka wysoka, blada i… i… cycata. Jola wcześniej nie myślała o tym za dużo, ale Laura naprawdę miała duże piersi.

     – Chodź.
Laura wyciągnęła do niej swoją lewą rękę.

     Jola chwyciła Laurę ją swoją prawą ręką wciąż trzymając kamień. Nie chciała puścić ani dłoni, ani skały.

     – Nie martw się, możesz wziąć ze sobą kamień.
Laura delikatnie podniosła swoją rękę, dając jej znać aby wstała z krzesła.

     – Gdzie idziemy?

     – Na górę.

     Weszli na górę i Laura zaprowadziła Jolę do pokoju Pawła. Otworzyła drzwi i weszli do środka. Jola patrzyła, jak jej przyjaciółka zamyka za nimi drzwi. Wydawało jej się to bardziej dziwne.

     – Pawełku, skarbie. Czas wstawać. Pawełku?
Laura pociągnęła Jolę do łóżka Pawła.

     Jola rozejrzała się po pokoju. Na ścianie wisiał plakat z kotem-czarodziejem. Obok znajdował się plakat z Układem Słonecznym. A w tym rogu plakat Gwiezdnych Wojen. A może to był Star Trek? Nigdy nie potrafiła ich rozróżnić. Nic dziwnego, że Paweł miał problemy z dziewczynami. Paweł spał w koszulce i majtkach na kołdrze. Leżał na brzuchu, z poduszką odłożoną na bok. Był taki chudy. Nie to co jej silny i muskularny Adrian.

     – Mamo?
Paweł się obrócił.
     – Co to jest?

     – O mój Boże.
Jola puściła Laurę i przyłożyła dłoń do ust. W majtkach Pawła i pod jego koszulką Strażników Galaktyki znajdował się najbardziej ogromny poranny namiot, jaki kiedykolwiek widziała. Widziała również zarys jego jąder. Genitalia tego chłopca były przerażająco, nieproporcjonalne do reszty jego ciała. Mocniej ścisnęła kamień w dłoni.

     – Mamy coś do zrobienia. – rzekła Laura.

     Paweł spojrzał na mamę zaczerwienionymi oczami, a potem do Jolę. Uśmiechnął się.
     – Fajnie.
Jego brązowe włosy sterczały we wszystkich kierunkach.
Dzień dobry, pani Jolu.

     – Tak jak prosiłeś, Pawełku.
Laura stanęła za Jolą.
     – Pomyślałam, że tak będzie najlepiej.

     – Super, dzięki mamo.
Paweł usiadł na łóżku i ściągnął majtki. Jego penis wyskoczył z uwięzi.

     To było potworne pod wieloma względami. Tak ciemna, fioletowa głowa. Wyróżniające się żyły, które bezustannie pulsowały. Wszystko pulsowało. Jezu, Jola mogła zobaczyć, jak jego serce bije na jego przyrodzeniu. Czerwona lampka alarmująca o niebezpieczeństwie zapaliła się w jej głowie, ale stopy pozostawały przytwierdzone do dywanu.

     – Pawełek potrzebuje sporo pomocy.
Oddech Laury przyspieszył. Dlaczego była taka pewna siebie? Dlaczego w ogóle w tym uczestniczyła?
     – Jego przyrodzenie sprawia mu ból. Potrzebuje kobiety, która pomoże mu zmniejszyć ten ból. Musi się skoncentrować na szkole,  chyba rozumiesz. Prawda Jolu?
Delikatnie pchnęła Jolę w plecy.

     Jola zrobiła krok do przodu.

     – Czy mogłaby pani zdjąć górę, pani Jolu?
Paweł przysunął się do krawędzi łóżka i położył stopy na podłodze.

     – Dobry Boże, nie. Żartujesz sobie ze mnie?
Jola potrząsnęła głową, ale nie uciekła. Dlaczego nie biegła? Ciepło promieniowało z kamienia po jej ramieniu. Czuła jak pulsuje w tym samym rytmie, co potwór Pawła. Sięgnęła w dół dłonią, złapała dolną krawędź bluzki i zdjęła ją. Upuściła ją obok siebie na podłogę.

     – Stanik też, proszę.
Paweł uśmiechnął się do niej. Taki niewinny uśmiech jak u dziecka w sklepie ze słodyczami.

     Laura? – powiedziała Jola.

     – W porządku Jolu.
Laura podeszła do fotela przy biurku Pawła i usiadła, przekonana, że nie jest już potrzebna do instruowania Joli. Przyglądała się szeroko otwartymi oczami. To wszystko było takie złe, ale może w ten sposób uda jej się wszystko uporządkować.

     – Um… dobrze, tak sądzę.
Jola sięgnęła między swoje piersi i rozpięła zapięcie stanika. Jej obrączka błyszczała w porannym świetle. Stanik się rozchylił i wypadły z niego jej piersi.

     – Super.
Paweł nie mógł w to uwierzyć.
     – Jesteś piękna pani Jolu.
Jej cycki opadły i podskoczyły. Były duże jak na jej drobne ciało, sterczały dumnie i trochę rozchodziły się na boki. Sutki i ich otoczki były mniejsze niż u Laury i tak ciemne, że wydawały się niemalże czarne. Paweł nigdy nie widział takich cycków.

     – Nie wiem.
Jola podniosła prawą rękę, aby zakryć piersi. Ale to był błąd, ponieważ ciepło ze skały miało bardziej bezpośrednią drogę do jej ciała.
     – Co by sobie pomyślał Daniel?
Ciepło ogarnęło ją całkowicie.

     – Szczerze? Nie sądzę, żeby mu się to podobało.
Laura obserwowała swoją przyjaciółkę.
     – Ale on nigdy się nie dowie. Ważne jest to, że musimy pomóc Pawełkowi. Jego przyrodzenie naprawdę sprawia mu ból, Jolu. Potrzebuje trochę ulgi, a matka nie może zrobić czegoś takiego dla swojego syna.

     – Nie...
Jola potrząsnęła głową.
     – Nie, nie może.
Jola opadła na kolana i podczołgała się na czworakach do Pawła. Upuściła kamień za jego lewą stopę.

     – Proszę pomóż.
Paweł spojrzał na nią.

     – W porządku. Pomogę ale tylko raz, bo to wygląda naprawdę boleśnie.
Wzięła głęboki oddech i spojrzała na tego potwora.
Pamiętasz pamiętasz jak kilkanaście lat temu spadłeś z roweru i złamałeś rękę?

     – Tak. –  odpowiedział Paweł.

     – I trzymałam cię, dopóki twoja mama nie wróciła do domu.
Jola wyciągnęła rękę i lekko dotknęła fioletowej głowy. Z boku spłynęła kropla śluzu. Wyglądało to tak jakby rzeczywiście odczuwał ból.
     – Teraz będzie podobnie.
Chwyciła jego penisa oburącz i przesunęła dłońmi w górę i w dół. Jej ręce miały długą drogę do przebycia.

     Paweł spojrzał na obie kobiety znajdujące się w jego pokoju. Jego mama siedziała jak oszołomiona. Niezależnie od jej planu, Paweł domyślał się, że nie obejmował on patrzenia, jak jej przyjaciółka robi mu dobrze.

     – Jest naprawdę gruby.
Jola przystąpiła do pracy, zahipnotyzowana swoim zadaniem.

     – Ach… jest naprawdę dobrze, pani Jolu. Ale myślę, że potrzebuję nieco więcej.

     – Naprawdę?
Jola zrobiła maślane oczy gdy na niego spojrzała.

     Paweł skinął głową.

     – Um.
Jola ściągnęła prawą rękę z jego penisa i poprawiła kosmyk czarnych włosów, umieszczając go za uchem. Zanim się zorientowała, gruby żołądź był w jej ustach. Smakował tak dobrze, że chciała więcej.

     – Tak jest… ach… doskonale.
Powiedział Paweł. Patrzył, jak głowa pani Joli podskakuje na jego penisie.
     – Tak trzymaj.
Położył prawą rękę na tyle jej głowy i trzymał ją zdecydowanie, ale jednocześnie delikatnie.

     Dziesięć minut później pani Jola nadal znajdowała się między nogami Pawła siorbiąc ustami na jego penisie.

     – W porządku.
Powiedział Paweł.
     – To… hm… wystarczy.

     – Uuuurrrggghhh? – sepleniła z ustami owiniętymi wokół jego penisa.

     Ręką znajdującą się za jej głową Paweł delikatnie pociągnął ją za włosy, aż jego kutas wyskoczył z jej ust.

     – Co?
Jola dyszała. Ślina kapała z jej ślicznego podbródka.

     Paweł wskoczył na łóżko.
     – Chodź na górę.

     – Chcesz...?
Jola patrząc na niego zamrugała kilka razy z niedowierzaniem.
     – Nie ma mowy, aby to we mnie się zmieściło.

     – Może zaszliśmy wystarczająco daleko. – powiedziała Laura.

     Jola spojrzała pytająco na przyjaciółkę.

     – W porządku mamo.
Paweł ściągnął koszulkę i rzucił ją na podłogę.
     – Mam to.
Pochylił się nad krawędzią łóżka, podniósł kamień i umieścił go pod materacem. Następnie chwycił lewą rękę Joli i pociągnął ją na łóżko. Jej obrączka otarła się o jego kciuk i Paweł pomyślał o biednym Danielu, który założył ją jej po raz pierwszy wiele lat temu. Musieli być wtedy tacy pewni, że odtąd będzie w niej gościł tylko kutas Daniela.

     – Nie wiem.
Jola spoglądała, jak jej nastoletni sąsiad zdejmuje z niej spodnie i przemoczone majtki.
     – Czy masz prezerwatywę?

     – Zawsze zakładaj prezerwatywę Pawełku. –  przypomniała mu Laura.

     – O tak.
Paweł wyciągnął jedną spod łóżka, otworzył paczkę i rozwinął ją.

     Nawet schowany pod lateksem penis Pawła wyglądał przerażająco. Jola przełknęła ślinę i przerzuciła nad niem nogę.
     – Naprawdę nie jestem pewna...
Sięgnęła pod siebie i lewą ręką trzymała jego penisa. Czuła jak pulsuje. Penisy nie powinny tego robić. Nie w taki sposób jak ten. Powoli opuściła się i wprowadziła go do środka.
     – Och... – westchnęła, kiedy rozszerzyło się jej wejście.

     – Jest pani taka ciasna, pani Jolu.
Paweł patrzył, jak jego kutas w niej znika. Trójkąt włosów między jej nogami był czarny. Zewnętrzna strona jej cipki miała ten sam kolor złocistego brązu co jej skóra, ale kiedy poruszała się w górę i w dół, obejmując go ciasno, mógł zobaczyć jasnoróżową, wewnętrzną stronę jej warg, rozciągniętych do granic możliwości. To było niesamowite.

     – On... pasuje.
Jola znowu ciężko oddychała. Dotarła do końca i to jej nie zabiło. Delikatnie poruszyła biodrami. Jego penis rozpychał się wewnątrz niej. Jak to się właściwie stało?
     – Ughhh… Muszę… robić to... powoli. Jesteś ... ach ... och ... o wiele większy niż mój mąż.

     – W porządku, pani Jolu.
Paweł wyciągnął rękę i delikatnie pieścił jej lewą pierś. Była ona trochę bardziej kompaktowa niż pierś jego mamy, ale wciąż była bardzo ciężka i pełna. Kiedy go nie odepchnęła, chwycił obie piersi i zaczął delikatnie je masować. Kołysała się zbyt wolno. Paweł pociągnął trochę jej piersi, żeby wprowadzić ją w szybszy rytm. Zadziałało. Jej szerokie biodra docierały do jego wąskich z rosnącym tempem.

     – Co twój mąż… ach… teraz robi?
Paweł przeniósł ręce z piersi na biodra i mocno ją chwycił.

     – Co?
To sprawiło, że odzyskała kontakt z rzeczywistością. Spojrzała na ujeżdżanego przez nią chłopca, na którego twarzy dostrzegła uśmiech samozadowolenia.
     – On jest …
Ale jej biodra nie chciały się zatrzymać. Pochyliła się do przodu i położyła ręce na jego skromnej klatce piersiowej, tak innej od klatki piersiowej jej syna, Adriana.
     – On… uh… uh… gra w tenisa z… ooohhh… przyjaciółmi.
Zbliżała się.

     – A Adrian?

     – Aaahhh...
Jej cipka zacisnęła się i przestała się kołysać. Zacisnęła mocno oczy i cała zadrżała. Trzydzieści sekund później z powrotem kołysała biodrami w szybkim tempie.

     – Zapytałem… ach… o Adriana.
Paweł, patrzył, jak jej drobna sylwetka kołysze się w przód i w tył. Nie była tak delikatna jak jego mama, ani tak szalona jak jego siostra. Prawdopodobnie nie była tak doświadczona.

     – Jest… ach… na treningu koszykówki. – wypluła słowa.

     – Cała ... wasza rodzina ... lubi bawić się piłkami. – stwierdził Paweł.

     – Nie dręcz jej kochanie.
Laura pochyliła się do przodu na krześle, patrząc na nich z fascynacją.

     – Przepraszam mamo.
Jego uścisk wzmocnił się na biodrach Joli.
     – Jestem… uh… zbliżam się.

     – Co… uh… uh… uh… co mam zrobić?
Jola spojrzała na Pawła pod sobą. Te duże jaja zawierały dużo spermy. Ta prezerwatywa może nie wytrzymać tego wszystkiego.

     – Wykończ go ustami. – powiedziała półszeptem Laura.

     Jola zsiadła z niego z drobnym wysiłkiem. Wczołgała się między nogi Pawła, złapała jego penisa i zdjęła prezerwatywę. Opuściła usta i zaczęła ssać, tak mocno jak tylko mogła. Tyłek miała wypięty w kierunku Laury. Jej najlepsza przyjaciółka prawdopodobnie dobrze widziała jej rozwartą cipkę. Ta myśl zaniepokoiła Jolę, ale nie na tyle, by się powstrzymać.

     – Aaaahhh...
Paweł eksplodował w jej ustach.

     Jola zakaszlała i prychnęła. Wypuściła z ust jego przyrodzenie, a on spryskał jej twarz, włosy i piersi. To wszystko było na niej. Nie mogła uwierzyć, że tak mało wiedziała o przyjemności. Jego sperma była o wiele gorętsza niż jej męża. Oblizała usta, smakował znacznie lepiej. Kiedy skończył, odwróciła się do Laury z całkowitym niedowierzaniem, a potem opadła twarzą na koc.

     – To było niesamowite, pani Jolu. Nie mogę się doczekać, kiedy znowu to z panią zrobię. – powiedział Paweł gdzieś za nią.

     – Nigdy więcej. – odparła Jola, łapiąc powietrze.

     Łóżko lekko zakołysało się, gdy Paweł stanął za nią. Gdyby był podobny do Daniela, byłby już miękki i gotowy na drzemkę.

     – Pawle! Nie waż się. –  powiedziała Laura.
     – Nie tak. Wiesz co mam na myśli.

     Jola westchnęła. O czym ona mogła mówić? Zrobił wszystko, na co było go stać.

     – Spokojnie mamo.
Paweł ukląkł między nogami Joli. Położył ręce na jej szerokich biodrach i podciągnął ją na czworaka.

     – Co robisz?
Jola spojrzała na niego przez ramię. Ku swojemu przerażeniu odkryła, że wciąż jest twardy. O nie, zamierzał ją dosiąść.

     Paweł wciskał się do środka.

     – Ooohhh...
Poczuła jak rozszerza jej pośladki, by mieć lepszy dostęp.
     – Nie będę w stanie… oooohhhh… wziąć go... w tej… pozycji.
Dyszała, kiedy go wsuwał.

     – Traktujesz ją jak zwierze.
Laura zasłoniła palcami oczy, zerkając pomiędzy nimi jak dzieciak oglądający horror.  

     – W porządku.
Paweł dotarł do dna jej pochwy. Jej cipka drgnęła wokół jego penisa. Mocno trzymał za jej kształtne biodra, pchał i wyciągał, przyspieszając tempo. Róż jej cipki rozpaczliwie przyciskał się do jego penisa podczas każdego wyciągania.

     – O Boże.
Jola spojrzała na Laurę. Sperma Pawła spływała z jej brody i policzka, była na jej włosach.
     – Mogę to znieść... aaahhh...
Twarz Joli wykrzywiła się w rozpaczliwej ekstazie. Usta miała otwarte, oczy szkliste.
     – Lauro… ja… uh… uh… zniosę to… uh… uh… zniosę to… wszystko.

     Paweł naprawdę jej to dał.

     – Och, Pawełku. Nie mogę uwierzyć, że jej to robisz.
Ręce Laury opadły na kolana. Patrzyła ze zdumieniem. Jej mała przyjaciółka podskakiwała jak szmaciana lalka, z wygiętymi plecami i kołyszącymi się pod nią piersiami.

     Nikt poza Pawłem nie zauważył, że nie ma już prezerwatywy. Ale dla niego, to było w porządku. Był pewien, że zdąży wyciągnąć.
     – To… mój pierwszy raz… hm… hm… na pieska, a twój?

     – Mój… mój… mąż…
Jola była niezwykłym widokiem. Kłykcie jej dłoni zrobiły się białe, gdy ściskała koc. Jej tyłek falował przy każdym pchnięciu Pawła, jej oczy przewróciły się w górę, a nasienie Pawła wciąż kapało z jej twarzy. Nie mogła wydobyć z siebie żadnych słów. Doszła ponownie.

     – Ty i Daniel robicie to w ten sposób?
Laura patrzyła dalej.
     – Nie mogę w to uwierzyć.

     – Zaraz… dojdę… pani Jolu.
Paweł penetrował ją z częstotliwością młota pneumatycznego.

     – Aaahhhggghhhh....
Było wszystkim co Jola zdołała wyartykułować

     – Boże, Pawełku.
Dłoń Laury powędrowała do jej ust.
     – Tylko nie wewnątrz niej. Nie masz założonej prezerwatywy.
W końcu zauważyła.

     – Ach… dobrze… Mamo.
Paweł wyciągnął i wystrzelił ładunek za ładunkiem na tyłek i plecy swojej sąsiadki. Była teraz prawie cała pokryta jego spermą, od stóp do głów. Paweł upadł obok niej na plecy. Spojrzał na spocony, nasączony spermą bałagan, jakim stała się przyjaciółka jego matki.
     – To było świetne.
Szeroki uśmiech rozciągał się od ucha do ucha na jego twarzy.
     – Będzie pani moją dziewczyną, pani Jolu?

Wciąż na czworakach, dysząc, z zamkniętymi oczami, Jola myślała o swojej sytuacji. Wstała dziś rano jako szczęśliwa żona i matka z przedmieścia. A teraz to. Jak mogło do tego dojść?
     – Nigdy, nawet za milion lat. – powiedziała.

     Laura wstała, podniosła jeden z czystych ręczników przy łóżku Pawła i owinęła nim swoją przyjaciółkę. Pomogła jej wstać z łóżka. Nogi Joli się chwiały. Odprowadziła ją do drzwi i ponownie spojrzała na syna. Jego przyrodzenie nadal stało prosto.
     – Daj jej trochę czasu kochanie. Takie rzeczy wymagają czasu.
Odwróciła się do Joli.
     – Zabierzmy cię pod prysznic.

     Paweł patrzył, jak odchodzą. Skręciły w korytarz i zniknęły. Ostatnią rzeczą, jaką usłyszał, była jego mama.
     – Nie mogę uwierzyć, że pozwalasz Danielowi robić to w taki sposób.

***

     Jola przysięgała, że nie wie, co ją opętało i że to się nigdy więcej nie powtórzy. Ale następnego dnia dotarła do drzwi Laury tuż przed tym, jak Paweł wrócił ze szkoły. Paweł zabrał ją ponownie do swojego pokoju i ponownie spryskał ją swoją spermą, podczas gdy jego mama obserwowała ich. To był najbardziej pikantny skandal, jaki kiedykolwiek nawiedził ich sąsiedztwo, a ona była w samym jego centrum. Nikt nigdy się o nim nie dowie.

     Każdego dnia, gdy Jola myła się pod prysznicem Laury, przysięgała sobie, że nigdy więcej nie pozwoli, by przerażające przyrodzenie Pawła znalazło się w jej wnętrzu. Ale następnego dnia, przyłapywała się na wycieczce do sąsiedniego domu około godziny piętnastej.

     Dlaczego na to pozwoliła? Dlaczego Laura na to pozwalała?

     Miała szczęście, że Paweł był na tyle odpowiedzialny, że jego sperma zawsze lądowała poza jej wnętrzem.

     Ale to nie wszystko. Każdej kolejnej nocy w tego tygodnia namawiała Daniela na seks. Na początku był podekscytowany, ale już w środku tygodnia zaczął szukać wymówek. Aż w końcu Jola znalazła się w swojej łazience, wściekle palcując swoją cipkę i myśląc o ogromnym kutasie nastoletniego sąsiada. Czym się stała?

***

     W czwartek Ola wróciła do domu wcześniej. Zwykle pracowała popołudniami w kawiarni, ale ktoś inny był tego dnia przypisany do jej zmiany.
     – Mamo?
Spodziewała się, że zastanie mamę w salonie przy czytaniu, albo w kuchni, ewentualnie zajmującą się ogrodem. Ale nigdzie jej nie było. Może wyszła na zakupy czy coś. Ola nie przejmowała się tym do tego stopnia, by zajrzeć do garażu.

     Czas wrócić do kodowania aplikacji na swoim komputerze. Poszła na górę i wzdłuż korytarza do swojego pokoju. Zatrzymała się przy drzwiach Pawła. Przyłożyła ucho do drzwi. Nie mogła się mylić. Rytmiczne dudnienie, uderzanie w skórę i pomruki, Paweł miał tam dziewczynę. Cóż, dobrze dla niego. Może przestałby być takim zboczeńcem, jak odrobinę sobie poużywa. Ale powinien być bardziej ostrożny. Nie mógł pozwolić mamie, by go przyłapała. Wyszłaby z siebie gdyby się tylko dowiedziała, że ktoś wali się pod jej dachem. Ola słuchała i uśmiechała się.


     – Paweł… aaaahhhh… och… czuję cię tak głęboko. – powiedziała dziewczyna.

     Jej uśmiech zniknął. Czekaj, Ola znała ten głos. To w ogóle nie była dziewczyna. To była kobieta. To niemożliwe.

     – Właśnie tak… ahhh… skacz po nim, pani Jolu. – powiedział Paweł.

     O mój Boże. Ola nie mogła uwierzyć, że jej młodszy brat właśnie walił panią Jolę. Była wystarczająco od niego starsza, by być jego matką. Jezus. To było takie złe. Nagle Ola zauważyła, że jej majtki były bardzo mokre. Wróciła do swojego pokoju i przez dłuższy czas mocno pocierała swoją łechtaczkę. Przez cały czas wyobraża sobie, jak jej młodszy brat penetruje cipkę zamężnej sąsiadki. Czyste szaleństwo.

C10H12N2O

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka i fantasy, użyła 6936 słów i 38901 znaków, zaktualizowała 25 lut o 20:33. Tagi: #fantasy #rodzina #sąsiadka #incest

Dodaj komentarz