Uzależniona. Rozdział dziewiąty. Wizyta domowa.

Uzależniona. Rozdział dziewiąty. Wizyta domowa.Przez całą środę odliczałem tylko godziny. W nocy nie mogłem spać. Kiedy zegar wybił północ i zaczął się czwartek, odetchnąłem z ulgą. Doczekałem się. Dziś najseksowniejsza dziewczyna, jaką znałem, czyli Agnieszka, przyjdzie do mnie na „wizytę domową”.
     Do końca nie wiedziałem jak będzie przebiegać to spotkanie. Ostatnio w jej gabinecie to było cudowne, spontaniczne, czułem się jak w niebie. Teraz miała dwa dni, by zaplanować wszystko. Znając ją, to na pewno mnie czymś zaskoczy.
     Już przy śniadaniu, potem przy obiedzie spoglądaliśmy na siebie ukradkiem. Starałem się powstrzymywać, ale ona nie miała takich oporów. Gapiła się na mnie cały czas i gdy nasze spojrzenia się skrzyżowały, uśmiechała się do mnie. Nie widziałem jej przed pracą, a szkoda. Chciałem wiedzieć, co założyła. Wiedziałem, że nie przyjdzie do mnie w stroju pielęgniarki. Spotkanie odbędzie się po zakończeniu przez nią pracy, po szesnastej.
     O piętnastej byłem już kłębkiem nerwów, Nie mogłem się doczekać. Martwiłem się też, że za chwilę wydarzy się coś, co może pokrzyżować nam plany. Wystarczy byle incydent, czy wypadek na terenie ośrodka byśmy oboje byli załatwieni aż do późnych godzin wieczornych.
     O pół do czwartej przekazałem pozostałym wszystko, co mają zrobić do końca dnia. Nie chciałem nic po sobie poznać. Powiedziałem, że źle się czuje, i jeśli nie będzie się palić, to niech do mnie nie dzwonią. Chciałem z jednej strony zapewnić sobie święty spokój na to popołudnie. Poza tym to, co planowaliśmy, było zakazane na terenie ośrodka. Gdyby ktoś zainteresował się, po co Aga idzie do mojego domku, to na pewno wersja, że się źle czuje, byłaby wiarygodna.
     Zasłoniłem rolety w oknach. Cały czas miałem w głowie, że gdyby ktoś nas nakrył, to ja miałbym nieprzyjemną rozmowę z szefową, a Agnieszka opuściłaby mój domek w kajdankach i trafiła na kilkanaście dni do aresztu. Regulamin tak samo traktował podopieczne ośrodka, jak i żeński personel.
     Nie dosunąłem do końca rolety na oknie, z którego miałem widok na ścieżkę prowadzącą do mojego domku. W końcu ujrzałem w nim idąca Agnieszkę. Odwróciła się i spojrzała za siebie. Chyba chciała mieć pewność, że nikt jej nie zobaczy, kiedy do mnie wchodzi.
     Zapukała do drzwi. Nie chciałem wyjść na desperata, więc poczekałem, aż zapuka drugi raz. Spokojnie otworzyłem drzwi. Moim oczom ukazał się wprost anielski widok. W drzwiach stała dziewczyna o długich nogach, blond włosach i uwodzicielskim uśmiechu. Miała na sobie niebieską sukienkę, która z jednej strony pokazywała jej kobiece kształty, z drugiej zaś zakrywała to, co najważniejsze, po to tylko by uruchomić wyobraźnie. Na nogach miała czarne szpilki. Stała oparta ramieniem o futrynę. W jednej ręce trzymała torbę medyczną, w drugiej trzymała kosmyk swoich blond włosów. Na jej twarzy i w oczach było coś, co sprawiło, że od razu poczułem się lepiej. Skinąłem głową, by weszła. Wybrałem niewerbalny sposób komunikacji.
     Agnieszka pewnie weszła do środka. Rozejrzała się. Widząc zasłonięte okna, poprawiła sobie włosy i uśmiechnęła się po raz kolejny. Położyła swoją torbę na stole.
- Opuść spodnie i połóż się na kanapie — powiedziała.
- Tak od razu, a gra wstępna? - zapytałem, szczerząc przy tym zęby.
- Nie pajacuj! Pokaż tę oparzona nogę — odpowiedziała z uśmiechem na twarzy.
     Dopiero teraz uświadomiłem sobie, że moje myśli były tak zajęte w ostatnim czasie planowaniem tego spotkania, że całkowicie zapomniałem o moim oparzeniu. Bolało mnie co prawda, ale nie skupiałem się na tym. Chwile po otrzymaniu polecenia leżałem już w podkoszulku i samych bokserkach na kanapie. Aga stała nade mną i patrzyła na mnie, zakładając powoli lateksowe, niebieskie rękawiczki. Robiła to nad wyraz powoli, jakby się delektowała moim widokiem. Widziałem w jej oczach pożądanie, co nie ukrywam, bardzo mnie ucieszyło.
     Zerwała stary opatrunek, co trochę zabolało, czego nie miałem zamiaru ukrywać. W odpowiedzi dowiedziałem się tylko, że mam się zachowywać jak facet i nie płakać z byle powodu. Aga dominowała w tym układzie, bo przecież nie był to związek, ani nawet romans. Przynajmniej na razie.
     Dziewczyna spryskała mi ranę oparzeniową specjalnym sprayem,
Ałaaaaaa — syknąłem.
- No już, już zaraz będzie ci dobrze — odpowiedziała, z uśmiechem co miało wyraźnie dwuznaczny wydźwięk.
Założyła nowy opatrunek.
- A co z drugą przypadłością? - zapytała, patrząc na mnie, tak jakby chciała sprawdzić moją pierwszą reakcję.
-Jest gorzej niż było — odpowiedziałem.
- Jak to? - spytała zdziwiona, a w jej tonie słychać było nutkę przerażenia.
- Kiedy ostatni raz pomogłaś mi, było tylko na chwilę dobrze. Potem przypadłość wróciła i ma to związek, z tym że cały czas myślałem o tobie.
- A więc to ja jestem winna, że twój penis jest cały czas we wzwodzie?
- Na to wygląda.
- W takim razie nie pozostaje mi nic innego jak tylko dołożyć starań, by naprawić wyrządzoną pacjentowi szkodę.
     Agnieszka pochyliła się i pocałowała mnie. Swoje dłonie położyła na moich policzkach. Pocałunek był namiętny i soczysty. Położyłem ręce na jej plecach, choć z tyłu głowy miałem to, jak zareagowała ostatnio. Tym razem dziewczyna nie odepchnęła mnie. Po kilku minutach namiętnego całowania odsunęła się i wstała. Zdjęła lateksowe rękawiczki.
- No to teraz obejrzymy, jak się zachowuje ten twój przyjaciel.
Nie zdążyłem nic powiedzieć, a moje majtki były już na kolanach. Agnieszka wpatrywał się w mojego penisa. Widać było, że sytuacja, a raczej przerażenie w moich oczach rozbawiło ją. Nie to, żebym się bał, ale zaskoczyła mnie takim zwrotem akcji.
- Faktycznie — powiedziała. Sztywny jak pal.
- No mówiłem przecież.
- Trzeba będzie wykonać kolejny zabieg, z tym że dziś dodatkowo pobierzemy próbkę wydzieliny.
- To znaczy? - dopytałem. Nie załapałem od razu, o co jej chodzi.
- To nic nie znaczy, leż i wykonuj polecenia.
- Ale jakie polecenia?
- Na początek wystarczy, jak się rozluźnisz.
     Dziewczyna wyjęła z torby prezerwatywę. Rozpakowała i posuwistym ruchem założyła ją na mojego penisa. Palcem wskazującym z niezwykłą gracją poprawiła końcówkę, co spowiło, że poczułem się jak w niebie. Jak wiadomo, ta część jest niezwykle unerwiona i jakikolwiek dotyk podczas wzwodu powoduje nieziemskie doznania.
- No to teraz spróbujemy ci pomóc tak jak ostatnio — szepnęła mi do ucha.
     Agnieszka swoimi delikatnymi dłońmi masowała mojego penisa. Zagłębiała się także w okolice jąder i brzucha. Czułem się fantastycznie. Napięcie rosło, ale wiedziałem, że szybko nie wybuchnę i dziewczyna będzie musiała się postarać.
- Widzę, że faktycznie coś chyba z tobą nie tak — powiedziała ironicznie po kilku minutach zabawy z moim przyrodzeniem.
- Wszystko jest w jak najlepszym porządku — odpowiedziałem.
- Mimo twoich zapewnień uważam, że potrzeba ci trochę większej zachęty — powiedziała.
Dziewczyna puściła mojego penisa i wstała. Chwilę potem jej sukienka leżała już na krześle, a ja nie mogłem oderwać oczu od błękitnej kokardki umieszczonej w miejscu legendarnego guzika stanika.
     To był cudowny widok. Jej obfite piersi pięknie komponowały się z kolorem nieba, a właśnie na taki kolor zdecydowała się Aga. Za pewnie chciała, by kolor stanika komponował się z sukienką. To wszystko współgrało z jej lekko opalonym ciałem i blond włosami, które właśnie sobie poprawiała, przerzucając je na lewą stronę, sprawiło, że czułem, że jak tylko ponownie usiądzie i dotknie mojego członka, to wystrzelę od razu.
     Na szczęście moje przypuszczenia okazały się płonne. Agnieszka ponownie objęła swoimi delikatnymi dłońmi mojego penisa i bardzo powoli zaczęła mnie masturbować. W końcu położyła moją rękę na jej piersi. Uczucie było cudowne. Nie pamiętałem, kiedy ostatnio dotykałem kobiecych piersi, nie licząc tych pensjonariuszek podczas rewizji osobistych. Kilka chwil dotykania i kilka chwil jej stymulacji wystarczyło, by moje ciało przeszył orgazm, połączony niemal natychmiast z wytryskiem.
     Agnieszka, widząc, co się dzieje, zaczęła jeszcze mocniej i szybciej poruszać dłońmi po trzonie mojego prącia co sprawiło, że orgazm stał się dużo silniejszy i dłuższy.
- Wow, nieźle — powiedziała dziewczyna z uznaniem, kiedy zdjęła prezerwatywę i sprawdziła jej zawartość.
Muszę przyznać, że miała rację. Faktycznie prawie jedna czwarta wypełniona była białym nasieniem.
- Próbka pobrana — powiedziała, śmiejąc się przy tym.
     Orgazm sprawił, że moje serce przyspieszyło, podobnie jak oddech. Minęła chwila, zanim doszedłem do siebie. Aga w tym czasie zdążyła wyrzucić prezerwatywę i wyjąć ze swojej torby medycznej nową. Przez chwilę zastanawiałem się co tam jeszcze ma.
     Zanim się obejrzałem, kolejna gumka była założona na mojego penisa. Agnieszka przeprowadzała chyba badanie fizykalne, bo dotykała go, oglądała, jak prawdziwa lekarka.
- Widzę, że sztywność utrzymuje się w dalszym ciągu. To świadczy o tym, że masz w sobie ogromny potencjał, jako kochanek, ale musisz nosić non stop luźne spodnie.
- Lepiej bym tego nie ujął — powiedziałem, doceniając jej dowcip.
- Myślę, że najlepiej będzie, jak powtórzymy zabieg, ale teraz, to ty przejmujesz inicjatywę.
Ruchem ręką wskazała, bym wstawał z kanapy. Chwilę potem ona ją zajmowała.
     Stałem obok i nie za bardzo wiedziałem co mam robić. Przekaz był trochę niejasny.
Dziewczyna zauważyła to, ale nie zobaczyłem w jej oczach ani na jej twarzy nutki kpiny. Położyła dłonie na swoich majteczkach i zsunęła je.
     Jej kobiecość była piękna, wygolona i różowiutka.
- Zapraszam — powiedziała spokojnie, jakby chciała, bym wpadł na kawę, a nie odbył stosunek.
Nie musiała długo czekać. Ułożyłem się wygodnie na kanapie i wsunąłem w nią swojego penisa. Agnieszka ułożyła dłonie na wezgłowiu, czym dała jasny przekaz, że nie będzie protestować, jeśli będę ją dotykał, gdzie chce.
     Nie chciałem tylko się w nią spuścić. To byłoby nie fair. Ona zrobiła mi przyjemność już w sumie kilkukrotnie, więc ja także chciałem coś z siebie dać. Wykonałem dwa ruchy. Pierwszy z nich nie wywołał żadnej reakcji, ale drugi sprawił, że jej kąciki ust poruszyły się, a dziewczyna zamknęła oczy. Wiedziałem już jak mam to robić.
     Pocałowałem ją, potem to samo zrobiłem z jej szyją i klatką piersiową. Tam było mi cudownie. Czułem, jak Adze przyspiesza oddech. Wziąłem się za właściwą część mojego zadania. Z każdym pchnięciem była coraz bardziej czerwona. Ja też czułem, że za chwilę dostanę drugi raz tego wieczora orgazm. Przyspieszyłem.
- OOooo — mruknęła tylko i na chwilę wstrzymała oddech. Wypuściła powietrze w momencie, gdy oboje doświadczyliśmy orgazmu.
     Leżeliśmy chwilę wtuleni w siebie. Aga przypomniała sobie chyba o naszej gierce. Wstała i włożyła sukienkę.
- Widzę, że są postępy, ale przed nami jeszcze długie leczenie — powiedziała.
- Kiedy następna wizyta? -spytałem tonem dziecka, które nie może się czegoś doczekać.
- W sobotę o dziesiątej u mnie w gabinecie — powiedziała jednym tchem. Widać było, że miała to wcześniej zaplanowane.
     Poprawiła się przed lustrem i ukradkiem wyszła z mojego domku. To była najcudowniejsza wizyta pielęgniarki, jaką kiedykolwiek przeżyłem.

Rafaello

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka, użył 2146 słów i 11778 znaków. Tagi: #seks #pielęgniarka #masturbacja

Dodaj komentarz