
Pierwsza do łazienki udała się Dominika. Ja z Gosią zabraliśmy się w kuchni do szykowania gorącej herbaty i kanapek bo nie chcieliśmy kłaść się spać głodni. Rozmawialiśmy przy tym na normalne tematy jednak każde z nas uśmiechało się gdzieś tam pod nosem na wspomnienie tego co działo się chwilę wcześniej. Żona miała mały ślad zaschniętej spermy na policzku blisko kącika ust, który musiała przeoczyć ogarniając się w pośpiechu, a o którym z premedytacją jej nie powiedziałem. Tomek natomiast siedział pod kocem w salonie i patrzył na ekran telefonu zmęczonymi oczami.
Po chwili usłyszeliśmy otwierające się drzwi. Dominika skończyła brać prysznic.
- Leć kochanie, rozgrzej się, żebyś mi się nie pochorowała - powiedziałem do żony.
Uśmiechnęła się tylko szeroko i pocałowała mnie namiętnie. Wspomnienie tego, że usta, które zetknęły się teraz z moimi, ślizgały się chwilę wcześniej po kutasie mojego najlepszego przyjaciela a język, który wtargnął do mojej buzi, dokładnie zlizywał resztki jego nasienia od razu wywołało u mnie wzwód. Mój penis był już wręcz obolały od wrażeń dzisiejszej nocy, ale wciąż reagował.
Gosia ulotniła się a w kuchni pojawiła się Dominika okręcona ręcznikiem. Mokre włosy opadały na jej nagie ramiona. Wspomnienie dziewczyny Tomka, opierającej się dłońmi o ścianę budynku, posuwanej przeze mnie od tyłu tylko wzmogło moją erekcję.
Chwyciła kubek, pocałowała mnie w policzek i usiadła do stołu. Ręcznik odchylił się i przez chwilę dostrzegłem cipkę z kuszącym paseczkiem włosów. Złowiła mój wzrok i parsknęła śmiechem.
- Jeszcze nie masz dosyć? - spytała uwodzicielsko.
Mimo tego co przeżyliśmy, śmiałość mnie opuściła. Jej mężczyzna siedział w pokoju obok. Co miałem powiedzieć, że najchętniej zerwałbym z niej ten ręcznik i zaczął posuwać na stole? Odpowiedziałem jedynie uśmiechem.
Po kilku minutach wróciła Gosia. Ubrana była w wydekoltowaną koszulkę na ramiączka i wykrojone majtki. Sutki odznaczały się przez cienki materiał bluzki. Także usiadła do stołu a pod prysznic udał się Tomek. Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym popijając ciepły napój i leniwie jedząc kanapki. Piersi Gosi można było co chwilę zobaczyć w pełnej krasie gdy nachylała się nad stołem.
Gdy szum wody pod prysznicem ustał a drzwi od łazienki otworzyły się, do kuchni wparadował zupełnie nagi Tomek. Wzrok dziewczyn zatrzymał się na jego penisie, który mimo, że nie stał w tym momencie, to nie był też w spoczynku. Był naprawdę imponujących rozmiarów.
- Ogarnije się! - Dominika sprowadziła go na ziemię.
- Serio? Po tym wszystkim? - odpowiedział, jednak posłusznie odwrócił się i poszedł założyć bieliznę.
Dotrzymałem im towarzystwa przy stole a po chwili każdy zaczął rozchodzić się do łóżek. Wtedy też i ja poszedłem pod prysznic. Po nim położyłem się przy Gosi. Czekała na mnie. Jej oczy błyszczały.
- To było szalone. - zaczęła.
- To prawda. Ale z tego co widziałem, dobrze się bawiłaś. - powiedziałem z uśmiechem.
- Oj tak, to było takie podniecające. A gdy zauważyłam, że kawałek dalej posuwasz Dominikę to już totalnie odleciałam.
- Wiesz, że kończyliśmy analem?
Jej oczy rozszerzyły się. Wiedziała, że taki rodzaj seksu był dla mnie szczególnie podniecający.
- Muszę cię chyba od niej odciąć bo jeszcze mi się zakochasz. - zażartowała.
- Nie martw się. Tylko ty się dla mnie liczysz.
- Kocham cię. - odpowiedziała.
- Ja ciebie też. Chodźmy już spać. Trzeba trochę odpocząć.
Zasnęliśmy w jednej chwili.
Następny dzień spędziliśmy na rozmowach, spacerach i kinie. Zupełnie nie poruszaliśmy tematu minionych wydarzeń. Oglądając film widziałem, że Tomek położył rękę na udzie mojej żony zaczynając ją po nim gładzić, ale ku mojemu zdziwieniu Gosia bez nerwów zdjęła ją i śmiejąc się cicho pogroziła mu palcem. Wieczorem, po powrocie do domu nalaliśmy sobie wina i usiedliśmy wszyscy do planszówki. Poza tym, że czasami błysnęła gdzieś naga pierś jednej czy drugiej dziewczyny, gdyż po przyjściu do domu od razu przebrały się w luźne ciuchy i ściągnęły staniki zgodnie twierdząc, że są strasznie niewygodne, tej nocy nie zaszło już nic podobnego do wydarzeń dnie wcześniejszego, choć napięcie erotyczne prawie raziło nas wszystkich prądem. Zresztą pozostało już tak do końca pobytu Tomka i Dominiki.
Nadszedł czas odjazdu naszych gości.
- Mam nadzieję, że twoje słowa nie były ostateczne i jeszcze kiedyś powtórzymy weekend w takiej formie. - Tomek uśmiechnął się znacząco do mojej żony.
- Kto wie, kto wie... z tego co zauważyłam podobało się nam wszystkim. - odpowiedziała rozglądając się po naszych, jak na zawołanie uśmiechniętych twarzach.
Wróciliśmy do codzienności. Dni mijały jeden za drugim. Wszystko układało się między nami tak jak dawniej. Nie było żadnych zgrzytów a nasz seks był niesamowity. Zastanawiałem się czasami, czy Gosia fantazjuje o naszym przyjacielu, podczas gdy brałem ją od tyłu. W sumie to byłem o tym przekonany. Mi także nieraz pojawiał się w takiej chwili obraz wypiętej, rozkosznie jęczącej Dominiki.
Po jakimś miesiącu Gosia zagadnęła mnie.
- A może zrobimy sobie długi weekend? Miałbyś możliwość wziąć wolny piątek? Moglibyśmy zaklepać sobie jakiś pokój w hotelu na Mazurach. Pogoda jest ładna a jeszcze nie ma tam tłumów bo to w sumie taki neutralny okres. Pospacerujemy, pochodzimy na masaże... pokochamy się w nowych miejscach...
- Szczególnie to ostatnie mnie przekonuje! - uśmiechnąłem się wyłapując najmilszą część. - Pewnie! Nikt w pracy nie będzie miał nic przeciwko temu.
Szybko usiedliśmy do poszukiwania odpowiedniego miejsca. Znalazłem czterogwiazdkowy hotel w lesie nad jeziorem, który miał bardzo dobre opinie. Szczególnie mocno przekonała nas ich szeroką oferta strefy relaksu. Mieli duży wybór zabiegów i rozbudowaną strefę saun, bardzo wysoko ocenianych przez odwiedzających ich ludzi. Nie było się nad czym zastanawiać.
Już po chwili Gosia szczebiotała, przeglądając szafę w poszukiwaniu rzeczy na wyjazd. Szczególnie zainteresowała mnie seksowna bielizna, którą raz po raz wyciągała, a której wcześniej nie widziałem.
- O to mi się podoba! Nowa?
- Idź, idź, idź już stąd. - zaśmiała się. - Żona musi zaskakiwać swojego męża!
Czas do wyjazdu całe szczęście minął szybko. Może dzięki temu, że musiałem nadrobić kilka rzeczy w pracy, żeby móc bez stresu wziąć dość mocno nie planowany, wolny piątek. Nim się obejrzeliśmy, siedzieliśmy w aucie i jechaliśmy w czwartkowy wieczór do hotelu.
- Dobrze, że to tylko dwie godziny drogi. - powiedziała ledwie po ujechaniu kilku kilometrów. Mam ochotę zjeść coś dobrego, zrelaksować się w jacuzzi albo w saunie a później cię dosiąść na naszym zapewne wielkim łóżku. - rzuciła kładąc dłoń na moim udzie.
- Jeżeli sobie życzysz to na to ostatnie możemy zjechać od razu w jakąś leśną drogę. - powiedziałem z nadzieją w głosie.
- Wstrzymaj się jeszcze trochę. Mam pewien plan. Myślę, że ci się spodoba. Od jakiegoś czasu w głowie kołacze mi się pewna fantazja. Ale nie powiem ci nic wcześniej. Poprostu jedź.
Zaintrygowała mnie. Całą drogę myślałem o tym co wymyśliła sobie w tej ślicznej główce, ale nie pytałem jej. Znałem żonę na tyle, że wiedziałem, iż nic mi nie powie. Całe szczęście, sprawnie dotarliśmy na miejsce. Obiekt wyglądał imponująco. Może nawet nie sam budynek a to jak pięknie wkomponowany był w otoczenie. Na recepcji przywitała nas promiennie, jak to zwykle bywa śliczna, młoda dziewczyna. Podczas zameldowania opowiadała nam o tym co możemy robić w hotelu jak i co warto zobaczyć w okolicy.
- Niezła jest. - zauważyła Gosia już w windzie.
- Kto? - spytałem, udając, że nie wiem o co chodzi.
- Błagam cię! Daj spokój, widziałam, jak na nią patrzyłeś. - śmiała się demaskując mnie.
- Normalna dziewczyna, wydaje się bardzo miła. - broniłem się.
- Miła, miła... miło to pewnie byłoby ci jakby wzięła twojego kutasa w te swoje wielkie usta. - drążyła temat z rozbawieniem, widząc moje zakłopotanie.
- Bardziej mnie interesuje ta twoja fantazja, o której mówiłaś po drodze. - odbiłem piłeczkę.
- Rozpakujemy się, odświeżymy, zjemy i pójdziemy do sauny się zrelaksować. Tam się zobaczy co z tego wyjdzie. - odpowiedziała.
Czyżby chciała się kochać w saunie? Wiedziałem już żeby nie pchać się do niej teraz pod prysznic bo siły muszę zachować na przewidzianą przez nią atrakcję.
Po tym jak oboje wykąpaliśmy się, zarzuciłem na siebie szlafrok, wziąłem ręcznik i odwróciłem się w stronę podobnie uzbrojonej żony.
- Idziemy?
- I tu właśnie dochodzimy do sedna
- odpowiedziała. - Ty idziesz.
- Ja? A ty?
- Ja do ciebie dojdę za jakiś czas. Tu jest kilka saun z różną temperaturą i w przypadku saun parowych z odmienną wilgotnością. Czytałam na stronie hotelu, że mamy tutaj saunę suchą dla początkujących z temperaturą sześciesiąt pięć stopni. Idziesz właśnie do niej. Jeżeli ktoś jest w środku, siadasz koło niego. Ja przyjdę za chwilę i siądę naprzeciwko. Udajesz, że mnie nie znasz. Jak wejdę do środka to zobaczymy jak się wszystko rozegra. Może poprostu za chwilę się każdy rozejdzie w swoją stronę a może nie... - uśmiechnęła się tajemniczo.
- Jesteś szalona. - pocałowałem ją i skierowałem się w stronę drzwi.
Gdy znalazłem się w strefie saun, szybko namierzyłem tą, o której mówiła Gosia. Rozebrałem się, odwiesiłem szlafrok i wziąłem po raz kolejny szybki prysznic wymagany przed wejściem do środka. Przepasałem się ręcznikiem i wszedłem. Uderzenie gorąca tylko w pierwszej chwili wydało mi się mocne. Przywykłem w mgnieniu oka i nie było już ono dokuczliwe. Przyjemny świerkowy zapach wdzierał się do nozdrzy. Po lewej stronie od wejścia siedział mężczyzna. Na pierwszy rzut oka był przed pięćdziesiątką. Delikatnie siwiejące włosy, gładko ogolona twarz, klatka piersiowa nosząca jeszcze ślady treningów siłowych, lekko za duży brzuch, ale wciąż wielu mężczyzn w jego wieku chciałoby zapewne tak wyglądać. Widać, że dbał o siebie.
- Dzień dobry! - przywitałem się i usiadłem zgodnie z zaleceniem żony po tej samej stronie co on.
Odpowiedział uprzejmie tym samym. Chciałem jakoś zagadać, ale nie do końca wiedziałem jak to zrobić do obcego faceta owiniętego tylko ręcznikiem w saunie. Stwierdziłem więc, że nie będę o nic go pytał żeby nie wydać się natrętnym tylko rzucę jakimś ogólnym stwierdzeniem.
- Uwielbiam ten spokój w hotelach przed weekendem. Jutro pewnie zjadą się tu już tłumy.- zagadnąłem.
- Tak to prawda. Ja mam to szczęście, że w hotelach przebywam zazwyczaj tylko w tygodniu jak jestem w pracy.
Pomyślałem sobie, że musi to być jakiś manager wyższego szczebla skoro nocuje w hotelach o takim standardzie. Spytałem go czym się w takim razie zajmuje i tak od słowa do słowa wywiązała się między nami miła konwersacja. Ewidentnie rozmawiało się nam bardzo łatwo. Dało się odczuć, że każdy z nas miał w pracy kontakt z ludźmi.
Po chwili drzwi sauny otworzyły się i weszła do niej Gosia. Mokre włosy opadały jej na ramiona. Ręcznik przewiązany nad biustem skrywał pokaźne piersi jednocześnie odkrywając ponętne uda.
- Dzień dobry! - przywitała się uśmiechając się szeroko.
Całe szczęście przypomniało mi się, że powinienem odpowiedzieć w ten sam sposób a nie rzucić:
- Cześć kochanie!
Oczy Marka, bo tak przedstawił mi się w trakcie naszej krótkiej pogawędki, ewidentnie zatrzymały się na nogach Gosi. Usiadła naprzeciwko zakładając jedną nogę na drugą przez co ręcznik się uniósł odkrywając jeszcze większą część uda.
- Jak tam panowie, relaks po ciężkim tygodniu? - zagadnęła.
Marek ożywił się jeszcze bardziej w damskim towarzystwie. Chętnie odpowiadał na wszystkie pytania. Moja żona bezwstydnie z nami flirtowała obdzielając nas po równo uśmiechami. Zarówno ja jak i ona wiedzieliśmy, że nikt nie wytrzyma w saunie za długo mimo, że ta była skierowana do początkujących. Nie wiadomo też jak długo siedział tu nasz towarzysz jednak wydawało mi się, że po tym jak w środku zjawiła się kobieta, nie wyjdzie on przed nią choćby miał zejść na zawał.
Nagle Gosia wstała i podeszła do niewielkiego termometru niby sprawdzając temperaturę. Ręcznik zagiął jej się odkrywając kawałek pośladka, gdy była akurat odwrócona do nas tyłem. Mężczyzna aż cmoknął bezgłośnie ustami mając ten widok przed oczami. Ja domyśliłem się, że żona ma jakiś plan więc spojrzałem też wyżej i zauważyłem, że poluzowała ręcznik na wysokości piersi.
Nachyliłem się do Marka.
- Niezła dupa. - szepnąłem do niego korzystając z tego, że wciąż była odwrócona.
- Zerżnąłbym ją w ten tyłek. - odpowiedział mi bardzo cicho, pozwalając, żeby słowa w końcu ujawniły jego samczą naturę.
Słysząc to poczułem od razu krew napływająca do penisa. Ale najlepsze przyszło za chwilę. Odwracającej się Gosi niby przypadkiem rozwiązał się ręcznik. Błysnęły jej piękne, duże piersi i gładko wygolona cipka. Chwyciła go i zaczęła się nieporadnie zasłaniać. O ile biust zniknął przykryty białym materiałem o tyle nie ukryła łona. Spostrzegła wzrok Marka wbity w jej krocze.
- Przepraszam, co za wpadka. - wyjęczała z udawanym zawstydzeniem. - ale w sumie w saunie lepiej przebywać bez ręcznika więc skoro i tak nie mam już zbyt wiele do ukrycia... - mówiąc to rozebrała się. Wstała, złożyła ręcznik i zaczęła go układać na ławce wypinając się bewstydnie w naszą stronę. Marek wsunął rękę pod swój ręcznik poprawiając penisa, który musiał już być w pełnym wzwodzie bo mocno odznaczał się pod białym materiałem. Gosia odwróciła sie do nas ponownie przodem. Mimo gorąca jej sutki stały z podniecenia. Spojrzała w oczy zarówno mi jak i naszemu kompanowi po czym powoli usiadła. Nie próbowała nawet złączyć nóg. Zostawiła je w lekkim rozkroku prezentując nam swoją cipkę.
Wpatrywaliśmy się w nią bezwstydnie.
Wodziła wzrokiem po naszych twarzach. Nikt nie odwrócił wzroku.
Stopy uniosła tak, że opierały się na podłodze już tylko na palcach i bezwstydnie, mocno rozchyliła nogi prezentując skarb ukryty między nimi. Wargi sromowe błyszczały zapewne z połączenia temperatury i napięcia seksualnego. Przesunęła dłońmi od piersi w dół swojego ciała. Po chwili znajdowały się one na udach i zbliżały sie w stronę krocza. Gdy dotknęła swojej łechtaczki aż syknęła z emocji. Zmrużyła oczy i przeciągnęła kilka razy dwoma palcami od wejścia do pochwy w górę. Uniosła palce do ust i oblizała je po czym znowu powędrowała nimi między nogi. Jęknęła i mocno chwyciła drugą ręką za pierś. Mój kutas sterczał reagując na to co sie dzieje. Ponieważ ręcznik nie był w stanie go nadmiernie krepować, erekcja była widoczna na pierwszy rzut oka. Zresztą nie tylko u mnie.
Gosia oderwała rękę od piersi i skierowała ją w moja stronę.
- Chodź tu. - powiedziała tonem nie uznającym sprzeciwu. Jestem taka napalona.
Wstałem i podszedłem do niej. Położyła ręce na moich nogach poniżej ręcznika i zaczęła nimi sunąć w górę. Gdy była na wysokości ud obie dłonie przemieściła na penisa i zaczela go masować patrząc mi w oczy. Ręcznik opadł a kutas wyprężył się przed twarzą żony. Oglądała go jakby widziała go pierwszy raz. Oblizała usta.
- Lubię jak mężczyzna jest ogolony. Tak dobrze mi się go wtedy ssie. - skompelentowała mnie w lubieżny sposób. Wciąż trzymając jedną ręką penisa przyciągnęła mnie do siebie. Wystawiła język i przesunęła nim od jaj przez trzon aż do główki, którą ujęła w usta. Ponieważ nie stałem zupełnie naprzeciwko niej mogła spojrzeć na Marka. Zrobiła to. Zaczęła obciągać mi patrząc na niego. Także delikatnie odwróciłem głowę, zeby zobaczyć co dzieje się za mną. Nasz towarzysz siedział na rozwiązanym już ręczniku i trzepał sobie patrząc na to co rozgrywa się przed nim. Spowrotem spojrzałem na żonę. Wplotłem palce w jej włosy i zacząłem wykonywać ruchy biodrami wchodząc w jej usta coraz głębiej. Położyła ręce na moje pośladki i pozwoliła mi przejąć kontrolę. Po kilku głębszych ruchach przyciągnąłem ją tak, że penis znikł cały w ustach. Po chwili zluzowałem chwyt a ona łapczywie nabrała powietrza. Drgnąłem jak zauważyłem, że obok nas pojawił się Marek. Jego sprzęt był trochę mniejszy od mojego. Nie był też przystrzyżony zbyt dokladnie. Ewidentnie nie spodziewał sie takich przygód w saunie. Położył dłoń na ramieniu Gosi i zaczął nieśmiało gładzić ją po plecach. Widać, że mimo wszystko nie miał śmiałości zrobić czegokolwiek bez przyzwolenia. To dobrze.
Gosia spojrzała na niego.
- Wybacz przystojniaku, ale ci nie obciągnę. Nie lubię jak muszę wyciągać sobie włosy z ust. Ale jak chcesz to możesz sobie troszkę podotykać. Liczę tylko, że nie będziesz natarczywy.
Sąsiad ewidentnie liczył na więcej, ale zaczął brać chociaż to co dał mu los. Przesunął rękę z pleców na jej biust. Ugniatał piersi podczas gdy ona wróciła do robienia mi loda. Sytuacja była tak podniecająca, że Gosia przekręciła biodra delikatnie w stronę Marka dając mu dostęp do swojej cipki. Widząc to usiadł koło niej i zapuścił sie dłonią na krocze. Drażnił lechtaczkę a po chwili wsunal dwa palce do jej wnętrza. Jęknęła głośno wyjmując mojego kutasa z ust. Spojrzała na niego. Naprawdę się przykładał. Na zmianę zajmował się pocieraniem jej wrażliwego miejsca i penetrowaniem palcami. Gosia trzepała mnie, jęcząc głośno i oddając sie przyjemności, którą zgotował jej nasz kompan. W pewnym momencie gdy palce Marka znajdowały sie w cipce pracując szybko z odgłosem chlupotania, sama zaczęła pieścić łechtaczkę. Była na granicy. Jej nogi drżały. Oddychała szybko i płytko. Głowę odchyliła oddając sie w pełni własnej przyjemności. W tym momencie nadszedł orgazm. Oderwała dłoń od swojego krocza i zacisnęła palce mocno na przedramieniu Marka, które nadawało pęd palcom pracującym w cipce.
Zatrzymaliśmy się dając jej dojść do siebie. Otworzyła oczy i spojrzała na nas półprzytomnym wzrokiem.. Uśmiechnęła się błogo.
- Tacy kompani w saunie to skarb. - powiedziała. - Dziękuję! - Nachyliła się do Marka i pocałowała go wsadzając język w jego usta. Nie bronił się mimo, że na pewno poczuł smak mojego preejakulatu. Chwyciła go za kutasa i wykonała kilka powolnych, ale głębokich ruchów, zsuwając mu napletek.
- Świetnie sie spisałeś, ale chyba już musimy opuścić saunę bo zaraz ktoś tu może zejść na zawał.
Spojrzała na mnie wciąż nie wypuszczając z dłoni penisa sąsiada.
- Masz gumki? - spytała.
Potwierdziłem brnąc w tą wymyśloną grę bo przecież ich nie używaliśmy.
- To zabierz mnie do pokoju i zerżnij porządnie.
Wstała i pociągnęła mnie za rękę do wyjścia. Zabraliśmy ręczniki i na odchodne spojrzeliśmy jeszcze w kierunku Marka. Przesłała mu całusa i wyszliśmy.
Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!
Dodaj komentarz