
Nim zdołaliśmy, cokolwiek zrobić przyłożyła do oka aparat fotograficzny i zdał się słyszeć trzask migawki. Natychmiast przestaliśmy się wzajemnie pieścić. Jak oparzeni poderwaliśmy się z koca.
Kolejny trzask migawki. Nasze ubrania, prócz obuwia były ułożone w plażowym wiklinowym koszyku. W pierwszej kolejności każde z nas miało zamiar uciec gdzieś głębiej w zboże. Pewnie, ku uciesze pani Barbary wykonywaliśmy nielogiczne ruchy. W końcu Iwona wyciągnęła dłoń w kierunku koszyka.
— Nawet się nie waż! — usłyszeliśmy stanowczy głos kobiety.
To nas otrzeźwiło, a malarka pochwyciła koszyk i miała go w ręku. Zrobiła chyba z dwa kroki w tył, i zdaliśmy sobie sprawę, że jest panią sytuacji. Ucieczka nago w zboże wydawała się bez sensu. Siedząc w kucki, zakryłem genitalia dłońmi, Iwona była za moimi plecami, tak że czułem jej ciało. Podobnie jak ja zakrywała intymne części ciała.
— No pięknie, ciekawa jestem co, powiedzą na to wasi rodzice? — rzuciła z miną tryumfatorki.
To stwierdzenie nas sparaliżowało. W myślach każde z nas miało przed oczami reakcję rodziców. Woleliśmy nie myśleć o tym, co mogło nas spotkać.
— Ale pani Basiu…… — zacząłem.
— Nie, nie ujdzie wam to płazem, świntuchy jedne — przerwała.
— Może uda się… — dorzuciła Iwona, głosem bliskim płaczu.
Zdaliśmy sobie sprawę, że musimy za wszelką ceną przekonać tę ekscentryczną kobietę, by na nas nie doniosła. W tej chwili to był nasz główny cel.
— Nic się nie uda, idę do waszych rodziców, tak nie może być! — usłyszeliśmy i zdaliśmy sobie sprawę, że sytuacja staje się krytyczna.
Kobieta, dzierżąc w rękach koszyk z ciuchami, odwróciła się, mając zamiar odejść.
— Nie ruszajcie się stąd, zaraz wrócę tu z waszymi rodzicami! — dodała i zrobiła parę kroków.
Najczarniejszy scenariusz stanął nam przed oczami. Nadzy, tylko z kocem musieliśmy podjąć ostateczny krok, by odwieść kobietę od powziętego zamiaru. Byliśmy gotowi zrobić wszystko.
— Pani Barbaro błagamy — jęknąłem żałośnie.
— Zrobimy wszystko, co pani chce, tylko niech pani tego nie robi — płaczliwym głosem rzuciła Iwona.
Dziewczyna rozryczała się, a moje podniecenie opadło. Zastąpił je wstyd, zażenowanie i strach. Nawet nie wiem, w którym momencie penis stał się mały.
— Wszystko, naprawdę wszystko? — zapytała, zatrzymując się i odwracając w naszą stronę.
— Tak, wszystko, co pani chce — odparłem szybko, dostrzegając szansę, by odwieść ją od tego, co miała zamiar zrobić.
Zawróciła i zatrzymała się w bezpiecznej odległości. Patrzyła na nas, tryumfując.
— Wyłaź mała zza niego! — nakazała, a Iwona posłusznie wykonała polecenie, stając obok mnie.
Wcześniej czułem, że Iwona drżała, teraz kątem oka dojrzałem łzy w jej oczach. Barbara zlustrowała nas wzrokiem i z uśmieszkiem zadowolenia na twarzy. Zakrywając intymne części ciała, kucaliśmy przed nią z błagalnymi minami.
— Dawajcie mi tu koc, klękajcie i pokazujcie mi to, co skrywacie, łapki za szyję! — rozkazała.
Żadne z nas nie zamiaru stawiać oporu, dlatego przesunęliśmy w jej kierunku koc. Uklęknęliśmy i zapletliśmy dłonie za szyje. Miała nas w pełnej krasie. Czułem się jak niewolnik na targu. Usiadła przed nami w kucki na podsuniętym kocu.
— A co to ci się stało, że siusiaka masz teraz takiego małego? — zapytała.
Nie wiedziałem, co odpowiedzieć. Nie chcąc jej zdenerwować, w końcu po dłuższej chwili wydukałem.
— Wystraszyłem się, proszę pani.
Zaśmiała się głośno i zmieniła pozycję. Siedziała, podpierając się z tyłu dłońmi. Wyprostowała prawą nogę, tak że stopą obutą w sandałek dotknęła swobodnie zwisającego penisa i mosznę.
— Zdejmij mi buta — poleciła, ocierając stopą członka.
Obiema dłońmi rozpiąłem zapięcie sandałka i odłożyłem go na bok, a ona palcami zaczęła stymulować fallusa. Rozcięcie jej sukienki odsłaniało jedno z ud. Schylając się, by rozpiąć obuwie, kątem oka dojrzałem, że nie ma pod nią bielizny. Ten fakt pomimo strachu i stresu zadziałał podniecająco, a drażniony penis, począł rosnąć.
— Bardzo dobrze, widzę, że się starasz spełnić moje zachcianki — usłyszałem, gdy dostrzegła, że fallus począł nabierać długości.
Nie wiem, co w tym czasie myślała Iwona. Na razie pani Basia zajmowała się mną i ona miała święty spokój. Wzwiedziony członek został parokrotnie przesunięty stopą w prawo i w lewo.
— Uuu, ładnie ci sterczy, jak drut — oceniła i cofnęła kończynę.
Spojrzała na Iwonę i ta zdała sobie sprawę, że nastała jej kolej. Kobieta przybliżyła się do nastolatki i będąc w bezpośredniej bliskości, bez żadnego sprzeciwu wsadziła swą dłoń pomiędzy jej uda. Przez ciało dziewczyny przeszedł pojedynczy dreszcz.
— Wilgotna jesteś, chyba miałaś ochotę na jego kutaska? — stwierdziła lubieżnie.
Drugą dłonią poczęła obmacywać piersi nastolatki. Patrzyłem, jak moja partnerka, mając zaplecione za szyją dłonie, poddawała się tym niecnym czynom. Iwona przymknęła oczy, z których nadal ciekły łzy i zagryzła wargi.
Malarka przestała ją drażnić po chwili i usiadła z powrotem na swoim miejscu. Wyprostowała drugą nogę i skierowała ją tym razem w kierunku dziewczyny.
— Zdejmij mi buta — poleciła.
Iwona drżącymi dłońmi rozpięła klamerkę obuwia i zsunęła sandałek, odkładając go na bok. Barbara wyprostowała drugą nogę w moim kierunku i tkwiła teraz z rozszerzonymi dolnymi kończynami, podpierając się z tyłu rękoma.
— Całujcie teraz moje stopy — rozkazała.
Zaszokowała nas, nie spodziewaliśmy się tego. Zauważyła nasze zawahanie.
— No, na co czekacie, chyba że mam sobie iść? — zaszantażowała.
Pochyliliśmy się i poczęliśmy całować górne części stóp. Czułem delikatny zapach i smak potu. Składałem pocałunki od góry kostki w kierunku palców. Pochyleni na kolanach z pośladkami wypiętymi ku górze musieliśmy wyglądać jak podwładni oddający hołd królowej. Postanowiła nas upokorzyć i na razie dobrze jej to szło. Poruszała palcami, gdy je całowałem. Już myślałem, że tę czynność mam za sobą, gdy podniosła z ziemi stopę.
— Teraz tam pod spodem — zarządziła.
Z obrzydzeniem zostawiałem tam muśnięcia warg, czując na nich drobiny ziemi i ziarenka pszenicy. Gdy uniosła stopy lekko do góry, mając rozszerzone nogi, po raz kolejny dojrzałem ogolone łono. Czy to, że nie miała bielizny, było dla niej normalne, czy też celowo tak uczyniła, tego tylko się mogłem domyślać?
— Już dość! — zakomenderowała, gdy dotarłem do krańca.
Cofnęła stopy, siedząc na piętach, nie spuszczając z nas wzroku. Na jej twarzy było widać grymas zadowolenia. Miała nas i nie zamierzała z nami szybko skończyć lekcji upokorzenia.
— Wstań chłopcze! — bez słowa sprzeciwu wykonałem polecenie.
Penis nie był w pełnym wzwodzie, lekko opadając. Nakazała, bym podszedł do klęczącej Iwony, tej rozkazując, aby obróciła się, tak, by twarz nastolatki znalazła się na wysokości członka.
— Marzyłaś mała zdziro, aby posmakować faceta, to teraz proszę, masz okazję, wycałuj to, o czym tak bardzo marzyłaś, przecież tego chciałaś — bezpruderyjnie poleciła.
Iwona wzdrygnęła się na samą myśl o tym.
— Nie, nie dam rady, proszę — wyrzuciła z siebie, płacząc.
— Jak nie to nie, twój wybór, ja idę i wracam tu … — zagroziła i w tej chwili Iwona, pochyliwszy się, poczęła delikatnie całować końcówkę penisa zasłoniętą częściowo napletkiem.
— Grzeczna dziewczynka.
Fallus osiągnął natychmiast pełny wzwód, przez co uciekł ustom partnerki. Podniosłem głowę do góry, nie chcąc patrzeć w dół. Czułem muśnięcia ust na ptaszku. Przesuwała wargi w kierunku moszny.
— Jajeczka też, całuj i weź je do buzi — poinstruowała Barbara.
Iwona, łkając, wykonywała polecenie. Rozszerzyłem uda, by mogła bez problemu całować mosznę. Poczułem jak najpierw jedno, a potem drugie jądro wsunęło się do ust dziewczyny. Czułem narastające podniecenie. Puls skoczył, miałem gęsią skórkę.
— Już wystarczy tych całusków, weź, teraz jego siura do buzi — zapragnęła lubieżna malarka.
Iwona podniosła twarz i odwróciła ją w kierunki Barbary.
— Ale nic pani nie powie nikomu? — zapytała cicho.
Nasza domina parsknęła śmiechem.
— Przecież tu jestem, miałam nadzieję, że zrozumieliście to.
Obawa, że o tym dowiedzą się rodzice lub opiekunowie została wyjaśniona, a nam pozostawało wykonywać coraz bardziej zboczone pomysły szantażystki. Stwierdzenie, że zgadzamy się na wszystko, wzięła na poważnie, zdajać sobie sprawę, że może sobie pozwolić na wiele.
— No już, bierz kutaska do buzi — ponagliła.
Iwona chwyciła organ palcami, odginając go nieco. Otworzyła szeroko usta i poczułem jak powoli wsuwa go w otwór gębowy.
— Głębiej moja panno.
Język Iwony dotknął odsłoniętej części żołędzia, usta objęły penisa, lecz trwało to chwilę, sekundę, może dwie. Dziewczyna szybko wysunęła kutasa. Zakaszlała i otarła usta dłonią.
— Smakował? — zapytała Iwonę.
— Fajnie ci było? — to pytanie skierowała do mnie.
Nic nie odpowiedzieliśmy, będąc cholernie zestresowani i wystraszeni.
– Połóż się i rozszerz nogi — rozkazała dziewczynie, a ta posłusznie położyła się na plecach, lekko rozwodząc zgięte w kolanach nogi.
Kazała jej lekko unieść biodra ku górze, i podeprzeć się dłońmi.
— Na co czekasz, chyba chciałeś posmakować jej cipki, nurkuj twarzą i smakuj.
Uklęknąłem pomiędzy nogami dziewczyny i pochyliwszy się skierowałem twarz, zatrzymując ją tuż przy cipce. Zacząłem całować wilgotne wargi sromowe. Nieśmiało i delikatnie moje usta buszowały pomiędzy owłosieniem łonowym. Nagle poczułem, jak czyjaś dłoń mocniej dopycha twarz do krocza. Musiała to być Barbara.
— No, a teraz języczkiem — usłyszałem lubieżny głos i poczułem jak dłoń zboczonej kobiety łapie stojącego penisa i naciera na mnie ciałem.
Nos opierał się na wzgórek łonowy dziewczyny, a język penetrował ciepłe i wilgotne wnętrze.
Bezwstydna baba bez krzty zażenowania jednym łapskiem trzepała mi ptaszka, a drugim obmacywała pośladki. Pochylony, z dupą uniesioną i twarzą pomiędzy udami Iwony byłem bezbronny. Język zagłębiał się, czasami muskając nabrzmiałą łechtaczkę. Iwona mimowolnie zsuwała uda, ściskając nimi moją głowę.
— Chcieliście to macie, świntuchy jedne — usłyszeliśmy.
Ruchy dłoni na fallusie nie były delikatne, masturbowała mnie mocno i zdecydowanie, tak że w pewnych momentach myślałem, że zerwie wędzidełko. Wiedziałem, że dochodzę do kulminacji i jednocześnie czułem pulsujące wnętrze Iwony. Dziewczyna wiła się, a przez jej ciało przechodziły lekkie dreszcze.
Po chwili zdałem sobie sprawę, że został przekroczony już ten moment, gdzie wytrysku nie można zatrzymać. Ciałem wstrząsnęły konwulsje i dopadła fala przyjemności. Mimowolnie ruszałem biodrami, pragnąc przyspieszyć wytrysk. Przyszedł, razem z ekstazą i błogim uczuciem.
Przestałem językiem drażnić cipkę, lecz Iwona tak mocno udami trzymała moją twarz, że nie mogłem jej wyciągnąć. W końcu mi się to udało.
— Nie, dość! — zajęczałem, ale malarka nie miała zamiaru przestać mnie masturbować i nadal szybkimi ruchami tarmosiła narząd, który wydalał z siebie kolejne porcje ejakulatu.
— Wytrzepię cię do ostatniej kropli — usłyszałem.
Kolejne fale przyjemności przeszywały ciało. Zawsze, gdy się zaspokajałem ręcznie, kończyłem po pierwszym wytrysku, a teraz wiłem się w spazmach, a ciało przeszywały kolejne fale przyjemności i błogiego stanu.
W końcu zdołałem chwycić jej dłoń i przestała. Nie wiedziałem, czy sama podjęła taką decyzję, czując, że penis staje się wiotki, czy mój uścisk był tego przyczyną. Sakramencko zmęczony i wypompowany padłem na bok i nie miałem siły się podnieść.
— Nie, ty koleżanko jeszcze zostań — usłyszałem i zdałem sobie sprawę, że dobierze się do Iwony, która nie zaznała orgazmu.
Jakby przez mgłę dostrzegłem jak, zajmuje moje miejsce i dłoń, którą mnie wcześniej tarmosiła, ląduje na piersi dziewczyny. wytarła o nią spermę kapiącą spomiędzy palców i zaczęła pieścić nastoletnie sterczące sutki. Iwona leżała płasko na ziemi, nie podpierając bioder, jak poprzednio. Nie miała na to siły.
— Nie, proszę, ja jeszcze nigdy — rzuciła nastolatka, czując, że palce drugiej dłoni kobiety zagłębiają się w jej cipce.
Słyszałem pojękiwania rozkoszy z rozkoszy. Barbara, będąc kobietą, dokładnie wiedziała, gdzie stymulować nastolatkę, aby ta szybko doszła. , a Iwona — dyszała i jęczała, wydając z siebie nieartykułowane dźwięki
Gdy do uszu doszło „O tak, taaak”, wypowiedziane takim głosem, jaki jeszcze nigdy nie słyszałem, przerzuciłem się na bok i zaciekawiony oglądałem ten spektakl.
Dziewczyna mocno pracowała biodrami, wijąc się w spazmach rozkoszy. Palce malarki wykonywały szybkie ruchy, stymulując wnętrze i łechtaczkę Iwony. Na twarzy naszej masturbantki dał się zauważyć jakiś dziki i szaleńczy grymas, jakby czerpała z widoku naszych orgazmów, osobliwą przyjemność.
Ciało Iwony drżało i przeszywały je konwulsje. Prawie wyła z rozkoszy, doprawiając gamę dźwięków delikatnym popiskiwaniem. Zdawało mi się, że przez chwilę świadomość była poza nią.
— Masz świntuszko — Barbara i zakończyła, widząc, że dziewczę doznało orgazmu.
Dochodziłem powoli do siebie. Iwona leżała w bezruchu, zmęczona, wykończona i na wpół świadoma.
Pani Basia załozyła sandałki. Spojrzałem na nią, a ona uśmiechnęła się lubieżnie. Wstała i przesunęła w naszym kierunku wiklinowy koszyk. Odebrałem to jako znak końca naszych upokorzeń.
— Myślę, że ta lekcja was czegoś nauczy i już więcej wam do głowy nie przyjdą te zboczone pomysły — rzuciła, poprawiając sukienkę. Chciałem zapytać, lecz uprzedziła mnie. — Waszym rodzicom nic nie powiem — obiecała i obróciwszy się na pięcie i jakby nigdy nic ruszyła w kierunku ścieżki.
— To jednak nie koniec moje świntuszki, pamiętajcie, że zrobiłam wam zdjęcia, spotkamy się niedługo — usłyszeliśmy, gdy zatrzymała się po paru krokach, a następnie zniknęła pośród łanów pszenicy.
Zdałem sobie sprawę, że to nie koniec naszych problemów. Najwyraźniej miała zamiar szantażować nas wykonanymi zdjęciami. Iwona powoli wracała do siebie. Podniosłem się na kolana i dotknąłem jej dłoni.
— Nie dotykaj mnie! — fuknęła odtrącając rękę.
Wygrzebałem z koszyka swoje ciuchy i zacząłem się ubierać, a Iwona dołączyła po chwili. W ciszy zakładaliśmy na siebie kolejne części garderoby.
Tkwiliśmy w tym zbożu, czort wie, ile czasu, dochodząc do siebie. W końcu zaczęliśmy rozmowę. Najpierw w nerwach, każde z nas zaczęło obwiniać to drugie. Potem zaczęliśmy analizować swoją sytuację. Najpierw na gorąco, gdzie emocje brały górę, potem na chłodno, bez wzajemnych pretensji. Czas płynął, a wymiana zdań stawała się bardziej rzeczowa.
Nie zamierzaliśmy zaraz wracać do domu, choć taki pomysł na początku braliśmy pod uwagę. Moi rodzice i babcia Iwony od razu poznaliby, że coś jest nie tak. Doszliśmy do wniosku, że pójdziemy nad rzekę i tam zastanowimy się co dalej począć.
Byliśmy zgodni, co da faktu, że mogło zakończyć się gorzej. Zdawaliśmy sobie sprawę, ile nas to kosztowało. Najgorsze, że kobieta miała nas w ręku, miała przecież zdjęcia.
Obchodząc szerokim łukiem jej domostwo, tak, by nas nie zobaczyła, dotarliśmy nad rzekę, znajdując ustronne miejsce. Jeżeli ktoś by pomyślał, że nadal mieliśmy ochotę na jakiekolwiek figle i pieszczoty, byłby w błędzie. Nawet w czasie tych początkowych, ostrych rozmów, żadne z nas nie wspomniało o seksualnych reakcjach drugiej strony. Oboje przyjęliśmy, że wyrzucanie partnerowi, na co się godził i jak się zachowywał, byłoby ciosem poniżej pasa.
Czuliśmy się upokorzeni i zbrukani. Coś, co miało dla nas być wstępem do późniejszego życia seksualnego, zostało zniszczone. Na oczach obcej kobiety robiliśmy rzeczy, których nie planowaliśmy. Wszystko miało zakończyć się na pettingu.
Rozmawialiśmy i snuliśmy domniemania, co począć i dopiero późnym popołudniem wróciliśmy do domu. Na szczęście nikt nie dostrzegł naszego dziwnego zachowania, a może byliśmy przewrażliwieni? Z mieszanymi odczuciami położyliśmy się spać. Najgorsze że nie wiadomo było, co przyniesie kolejny dzień.
+++++
Podniecona Barbara szybkim krokiem wracała do domu. Była wilgotna na dole, a materiał sukienki zarzuconej na gołe ciało ocierał się o sterczące brodawki, drażniąc je. Pokonując kolejne metry, miała przed oczami wystraszoną parę nastolatków.
Przypomniała sobie swój epizod z nastoletnich lat, gdy będąc w podobnym co oni wieku, została wystawiona na pośmiewisko i upokorzenie przez matkę. Ta w obecności części jej kuzynostwa płci obojga w podobnym wieku bez pardonu, ściągając z niej majtki, dała kilka razów na goły tyłek za jakieś nic nieznaczące przewinienie. Pamiętała swój wstyd i śmiechy towarzystwa. Zapamiętała, że przełożona przez kolano świeciła gołą cipą ku uciesze innych. Każde spotkanie z kuzynostwem po tym fakcie było dla niej katuszą. Chłopcy bez pardonu, gdy nikt nie widział, podnosili jej spódnice i sukienki, a gdy oponowała, przypominali, że widzieli jej cipkę. W dorosłym życiu odcięła się od nich. Ucinała próby kontaktu na wstępie. Nawet prośby jej rodziców, by pomogła, któremuś z nich, nic nie były w stanie wskórać.
Najbardziej nienawidziła kuzynkę Jolantę. Ta, będąc wtedy najstarszą, zamiast stanąć po jej stronie, naśmiewała się najbardziej. Nawet zapraszając Barbarę na swój ślub, nie omieszkała o tym fakcie przypomnieć Barbarze w obecności przyszłego męża.
Ten, na weselu wypiwszy sporo, miał na Baśkę ochotę. Trafił jednak na cwaniarę, która tak poprowadziła swą grę, że w pewnym momencie pan młody został znaleziony w męskiej toalecie kompletnie nagi, a małżeństwo kuzynki rozleciało się po niecałym roku. Kuzynka popadła w alkoholizm i szybko przylgnął do niej afisz łatwej kobiety. Nie zaprosiła Jolanty na swój ślub, niepotrzebna jej była upadła już wtedy kobita. Miała pierwszy sukces.
Związek z Władziem, był pod względem finansowym i wyrobienia sobie pozycji strzałem w dziesiątkę. Zwykłą przeciętna koza po technikum handlowym złapała Pan Boga za nogi. Zaczęły się spotkania i rauty z komunistyczną elitą. Sama widziała, że średnie wykształcenie nie wystarczy. Malowała kiedyś i wychodziło jej to nieźle. Nikt się nie zachwycał, ale i nie krytykował dzieł. Dlatego wybrała ASP i wydział malarstwa. Artyści, elita, to był jej target, stać się jedną z nich. Poczciwy Władek postarał się, by ukończyła tę renomowaną uczelnię. Był na tyle wpływowym, że dał radę to załatwić.
Jednakże to, co Basi było nie w smak to podejście męża do seksu. Pozycja misjonarska i od tyłu, seks oralny tylko w jego stronę. Jak twierdził „cipy lizał nie będzie”. Zwykła pańszczyzna. Owocem małżeństwa były dwie córki, a Władek częściej przebywał na misjach niż w domu. Zostawiona na okres roku lub pół roku Barbara czuła się samotna i zaniedbywana. Władziu, jak wracał, to nie zawsze miał ochotę na seks. Podejrzewała, że na misjach ma kochanki lub korzysta z burdelu.
To spowodowało, że wdała się w romans z modelem z ASP, przez chwilę czując się spełnioną kobietą. Przejmowała inicjatywę w łóżku, i po raz pierwszy kochała się na jeźdźca. Przerobiła sporo pozycji, o których z Władkiem mogłaby pomarzyć. Romans, a raczej zauroczenie trwało krótko. Młody model z ASP nie miał zamiaru wiązać się ze starszą panią. Szalone miłosne uniesienia się zakończyły i Barbara pozostała w wojewódzkim miasteczku sama.
To, czego teraz była świadkiem i reżyserem rozbudziło w seksualną chuć. Gdy wpadła do domu, zrzuciła z siebie sukienkę i naga pobiegła na piętro. Padła na łóżko im zaczęła masturbację. Prawą dłonią pieściła piersi, lewą dolne części ciała.
Zamknęła oczy, przypominając sobie nagą parę w zbożu, a to zadziałało lepiej niż najlepszy afrodyzjak. Stymulując się, doszła do orgazmu tak szybko, jak nigdy dotąd, jęcząc i wijąc się w spazmach ekstazy
Opadła z sił., musiała odpocząć. Rozładowawszy napięcie seksualne, pomyślała o Iwonie. Wszak miała córki w podobnym wieku i mogło je spotkać coś podobnego.
„Nie, moje dzieci są inne” — odpowiedziała sobie w myślach, przewracając się na drugi bok. „Sama chciała, to ma, to czego chciała” — pomyślała i wstała z łóżka
Zeszła do piwnicy i ze skrytki wydobyła przemycony z zachodu album z dziełami malarzy. Interesowały ją mocno zabarwione erotycznie obrazy. Uśmiechała się, gdy znajdywała odpowiednie. Marzyła teraz, by stworzyć coś erotycznego. Miała dość martwej natury i pejzaży. Teraz gdy miała w ręku dwójkę małolatów, mogła pomyśleć o czymś bardziej odważnym. Wszak te zestresowane i zahukane nastolatki nie mogły jej odmówić.
1 komentarz
Hart
Ładny trójkącik😉. No i ostro się zapowiada. . Pozdrawiam😊