Ask

Andrzej
razem:   108 1
  • Użytkownik Ask

    @Jammer106 Sprawy pedofilii w Kościele znam z opisów. Filmów Sekielskich nie oglądałem, książki Sama nie czytałem - znam opisy, ale takie treści są dla mnie zbyt porażające.  

    Sprawy pedofilskie są w ogóle trudne do wykrycia i udowodnienia, niewielki procent kończy się wyrokiem skazującym. Najgorszy jest stosunek władz kościelnych, ale też wielu innych, w tym polityków tzw. chrześcijańskich. Wiemy już sporo o homoseksualnych "mafiach" w Watykanie. Jednoznaczny stosunek do spraw od początku: zawieszenie księdza - proces (bez ingerencji Kościoła) - wyrok, wydalenie i więzienie - spowodowałby zdecydowane zmniejszenie liczby takich spraw. Ale wiemy, że w różnych skandalach seksualnych w łonie Kościoła brali udział również hierarchowie, np. abp Petz (tu akurat nie pedofilia). Dzieci - to najłatwiejszy cel dla zwykłego księdza, zwł. na wsi i w latach 90. (teraz już pewnie trudniej).

    Swoją drogą: młody mężczyzna, który świadomie (czy dobrowolnie - inna sprawa) pozbawia się prawa do rodziny, dzieci, miłości, seksu - może mieć ze swoją seksualnością problemy (choć oczywiście nie musi). W mojej rodzinie wiele lat temu, krótko po wojnie, rodzice zmusili syna do wstąpienia do seminarium. Przed święceniami zbuntował się i odszedł, a rodzina potępiła go i wyrzekła się. teraz oczywiście to rzadkość (???). Jednak zapewne statystyki (gdyby były!) wykazałyby w Kościele wyższy wskaźnik seksualnych dewiacji, niż gdzie indziej. Tu tylko zdecydowana postawa może pomóc. A, jak widać, swoisty sojusz hierarchów, polityków - robi swoje. Jednak część hierarchów po filmie Sekielskiego stanęła po właściwej stronie, przynajmniej wypowiedziami (Nycz, Polak). Wyroki zapadły, więzienie i odszkodowania, często bardzo surowe (w sprawie opisanej w książce Sama na przykład). Ale inni (Głódź, Rydzyk) traktowali to jako atak na Kościół. To nie był atak na Kościół, moim zdaniem, to był atak na wrogów Kościoła!

    Kończąc: nie do końca przekonałeś mnie do postaci Tomasza, ja tu widzę jednak dysonans. Ale kibicuję Ani, aby przetrwałą to wszystko i wygrała (tak zrozumiałęm Twój wpis).

    pozdrawiam

    Ask

    Wczoraj 16:44

  • Użytkownik Ask

    Jammer, już mi pisałeś, że ciąg dalszy mi się zapewne nie spodoba. I miałeś rację. Tylko, że to tak, jak z bolącym zębem. Boli - ale trudno się powstrzymać, żeby nie dotknąć, chociaż wiem, że zaboli jeszcze bardziej.

    Chyba Ania miała podobne odczucia przy kolejnym spotkaniu z Tomaszem. Nie lubiła go, nie podobał się jej, nie chciała, robiła to tylko z względu na bibliotekarkę - ale zarazem była podniecona, odczuwała przyjemność. Ze strony Tomasza był to oczywisty szantaż (w poprzednim odcinku), zresztą wyrafinowany, przeprowadzony bez przygotowania - kiedy tylko zobaczył książkę dla dorosłych w rękach nastolatki, w sekundę uknuł wyrafinowaną intrygę, aby ją zmusić do - tym razem - pettingu.  

    I tu moja krytyczna uwaga, wobec Ciebie. Tak wyrafinowana intryga świadczyłaby o dość wysokiej inteligencji Tomasza, a przynajmniej dużym sprycie. Ale zarówno podczas kontaktu z Anią, jak i potem w rozmowie z Damianem (nawet po zdrowej porcji alkoholu), wreszcie w tym odcinku w rozmowach z klechami - Tomasz prezentuje wyjątkowo denny poziom, na poziomie jakiejś szkoły specjalnej (a skończył liceum, pracuje jako bibliotekarz). W czasie szantażowania Ani - sprytny, zdecydowany, narzucający swoje zdanie; podczas rozmów z klechami, a także w swoistym monologu wewnętrznym po odejściu dziewczyny - chłopak ewidentnie zapóźniony w rozwoju, zahukany, prymitywny. To się nie zgadza, za duży dysonans. No, i nie przesadzajmy - aż takiego wpływu klechy nie miały, żeby ludzie tracili rozum.

    Scena z Tomaszem jest jeszcze do wytrzymania. Scena seksu z klechami - już nie, przynajmniej dla mnie. To było gorsze od brutalnego gwałtu. Obrzydliwe. Opis dobry, wierny - dla mnie straszny, takich scen osobiście nie akceptuję. Nie wiem, czy takie sytuacje były w rzeczywistości; wolę mieć nadzieję (złudzenie?), że nie. Ale wiem, że w tych tematach Kościół ma bardzo ciemną kartę.

    I znowu uważam, że sytuacja gwałtu klechów na Ani - bo to był gwałt, bez wątpienia - była cokolwiek niewiarygodna. Nawet na zapadłej wsi dziewczyna z biednej, alkoholicznej rodziny, ale dziewczyna inteligentna, oczytana, mądra (bardzo dobre świadectwa) - nie powinna tak łatwo i bezwolnie poddawać się zboczonym żądaniom duchownych.

    Bardzo dobry jest opis domu i rodziny Ani, ojciec pracujący dorywczo upija się regularnie, matka haruje, aby wyżywić rodzinę i kupić mężowi wódkę (to akurat było częste w tych czasach). I niemoc - brak możliwości kształcenia się, awansu dla młodych. O Krośnie i okolicach akurat trochę wiem, nie tylko tam były podobne problemy. Mamy tak mało zdolnych i pracowitych ludzi, a nie ma dla nich żadnej oferty w kraju. Wyjeżdżają za granicę, tam znajdują szansę - ale my ich tracimy. Szkoda.

    Tak, nie podobało mi się, ale przy następnych odcinkach przygotuj się na kolejne moje komentarze. Krytyczne. Chociaż po tym, co pisałeś do WOczekiwaniu - aż się boję.

    Pozdrawiam serdecznie, i mam na dzieję, że jednak wrócisz do Klaudii

    Ask

    Wczoraj 0:45

  • Użytkownik Ask

    @Jammer106 Cóż, z wena tak już jest. Kapryśna, cholera. Też mam teraz kryzys twórczy, chociaż w zupełnie innej materii - entropii zjawisk nieodwracalnych - ale mniejsza o te szczegóły bardzo techniczne.  

    Na pewno nie stracisz w mojej osobie czytelnika, nie miej takiej nadziei. Ale też będę, być może, surowszym recenzentem. Czas pokaże.

    Co do kleru. Też nie pałąm tu miłością. Kościół czasami zachowuje się zgodnie ze starą mafijną zasadą cosa nostra. Nic wam do tego, owieczki, to nasze wewnętrzne sprawy. Wiele razy miałem problemy, obserwując niemaskowana butę, poczucie wyższości księży. Zwłaszcza na wsiach, niekoniecznie zapadłych. A poziom intelektualny tych panów też pozostawiał wiele do życzenia, o moralnym nie mówiąc. Ale uznałem: jak to ich sprawa, to niech się sami potem tłumaczą. I nie przed biskupem, tylko wyżej. Myślę, że Tam inna będzie sprawiedliwość dla kleru, niż na ziemi. I inna, niż dla ludzi świeckich, często nieświadomych. Zawsze uważam, że prawnicy, ci zwłaszcza związani z wymiarem sprawiedliwości, powinni odpowiadać dwukrotnie surowiej za przestępstwa, niż zwykły, szary obywatel. Niestety, jest "prawie na opak".

    Zbrodnią połaniecką zmartwiłeś mnie. To jedna z bardziej obrzydliwych zbrodni, osobliwa mieszanka wiejskiej nienawiści, zemsty, prymitywnej głupoty i jeszcze bardziej prymitywnej "religijności", czy może raczej zabobonu. Ekstremalnie surowe wyroki (4 KS) były zupełnie słuszne, nie oceniam dwóch praw łaski Rady Państwa. Za to postawa adwokatów... spuśćmy zasłonę milczenia, zwł. na min. Dykę.

    Ale na pewno przeczytam.

    A kontynuacja Lubieżników i Rescuera napawa mnie nadzieją na długi jeszcze czas naszych wzajemnych korespondencji literackich. Może kiedyś sam się zdecyduję coś na LOLu napisać, ale jak dotąd to, co napisałem w stylu choćby do LOL zbliżonym, uznałem za totalne badziewie. A dość chyba zaawansowane analizy historyczne, moje prawdziwe hobby, na pewno nie znajdą tu uznania.

    Pozdrawiam serdecznie

    Ask

    tydz. temu

  • Użytkownik Ask

    Jammer, przeczytałem i mam dylemat. Z tego może być coś ciekawego, masz na pewno plan, może nawet trochę się domyślam, jaki. Ale - do Strażniczki czy 2 serca - w tej chwili dość daleko. Nie przesądzam, oczywiście, ale mnie nie powaliło, tak, jak Twoje "sztandarowe" cykle.

    Cóż, dobrze ująłeś klimat lat 90. na wsi. Akurat w 1990 przeniosłem się z dużego miasta na wieś, gdzie był PGR (w tym czasie go rozparcelowano, a pola - jak się zdaje - przekazano któremuś z "ubogich" zakonów, tak, że indywidualni rolnicy musieli siostrzyczkom płacić słono za dzierżawę). Znam ten klimat kupowania na zeszyt, bezrobocia, alkoholizmu, kradzieży metali. wysprzedawania państwowego za bezcen - swoim oczywiście. Co ciekawe - wieś na Śląsku, między dwoma wielkimi miastami przemysłowymi, wokół pełno przemysłu. Różnica do krośnieńskiego ogromna. A jednak podobnie.  

    Tu uwaga, nie po raz pierwszy widzę Twój krytyczny stosunek do Kościoła i kleru. Nawet na tej mojej wioseczce moje kontakty z księżmi były niezbyt przyjemne. Z jednym wyjątkiem, ale tego dobrego i mądrego księdza Bóg przedwcześnie powołał do siebie. Inni mieli poczucie, że to oni rządzą wsią. Tu zgoda między nami. Dla mnie to było zdumiewające po kontaktach z duchownymi z wielkich miast. Ale musimy pamiętać, że to tylko pewien mały (mam nadzieję) procent kleru. Łyżka dziegciu w beczce miodu. Mam nadzieję. Spotkałem porządnych księży, nieciekawych, łajdaków - szczęśliwie - nie, bo dla mnie proboszcz z kochanką to nie problem, jego sprawa i jej, a kwestię moralną będzie sobie musiał wyjaśnić kiedyś nie z biskupem, lecz znacznie, znacznie wyżej, tam, gdzie fundusz kościelny go nie ochroni.

    Scena w bibliotece - bardzo realistyczna. Tak to przecież wyglądało w naszej młodości (no, może nie do końca) - te pierwsze uniesienia. Ale włączenie się księży na tym etapie - i to w jakiś zagmatwany sposób - napawa mnie niepokojem. Chyba nie chciałbym czytać o pedofilii duchownych, szantażu i innych obrzydliwościach.

    Cóż, mam nadzieję, że to się rozwinie w ciekawy cykl. Jednak szkoda, że nie kontynuujesz innych twoich opowiadań. Lubieżnicy - czekają już długo na kontynuację, a tu jest potencjał. Szkoda, że zostawiłeś po jednym opowiadaniu Wystawiony przez siostrę. Tu naprawdę widzę potencjał. Szkoda, że Utulnię ograniczyłeś do jednego opowiadania, można było opisać kolejne dzieje tej miłej pary, ślub, dzieci, służbę wojskową. No i ciągle mam nadzieję, że kiedyś wrócisz do Rescuera.

    Pozdrawiam i życzę ostrego pióra. I nie zapominaj o Klaudii i Radku/Wiktorze

    Ask



    tydz. temu

  • Użytkownik Ask

    Jammer, trzymasz poziom. Z tym, ze teraz to już "film akcji".

    Mamy dwie części, no, może 1 i 1/2 (akcja w Dagestanie to 1 (całość), a akcja w Tadżykistanie to 1/2, bo chyba będzie wkrótce ciąg dalszy).  No i 2 przerywniki z domu teściów Wiktora.

    Dagestan - świetny opis prawdziwej bitwy, w pewnym sensie dwóch, połączonych. Nie tylko akcja. Duża znajomość broni. Przypomniałem sobie ZSU-23-2, też się nim trochę bawiłem, ponad 40 lat temu. Ale skończyłem na AKM 7,62 i pierwszych w wojsku 5,65. Cóż, łezka się w oku zakręciła...:)
    Ale opis walki porywający.
    No i problem dla mnie. Scena w śmigłowcu oczywiście. Wiem, tak jest, może częściej, niż myślimy. Ale ja tego nie akceptuję. Podobnie, jak tortur. Że trzeba, że inaczej zginą ludzie, zemsta, walka o ojczyznę i inne wzniosłe pierdoły? Cóż, Gestapo miało podobne usprawiedliwienia, kiedy zamęczali na śmierć naszych bohaterów (jak Rudy). NKWD strzelało w tył głowy wrogom rewolucji. UB torturowało i mordowało wrogów władzy ludowej. W sumie najłatwiej o usprawiedliwienie, nawet najgorszych mordów. A winni? Hitler, Stalin, Putin... Albo już nie żyją, albo poza czyimkolwiek zasięgiem. A wykonawcy - tylko wykonywali rozkazy.  
    Usprawiedliwiłem zabójstwo księdza-pedofila. Ale tego Araba na okręcie i tego chłopca - nie.

    Pierwszy przerywnik. Modlitwa dziewcząt. Wzruszające. Podobne do sceny z Pana Wołodyjowskiego, kiedy Basia i Krzysia modlą się o ocalenie Pana Michała. Piękna scena.

    Drugi przerywnik. Wspomnienie, sen - ostatni pobyt w domu. Opowieść o wypadku małej Kławdii. Miłość córek. I psa. Pies - to jedyna chyba istota, która kocha bezgranicznie. Ja też kocham psy. Piękny opis, dysonans w stosunku do części pierwszej, strasznej sceny w śmigłowcu. Ale jak najbardziej na miejscu. Wiktor - to nie postać z czytanki dla grzecznych dzieci. To facet z krwi i kości, wcale nie taki dobry, nie bez skazy (niejednej). To rzadkość, literatura (nawet największa) uwielbia kolory czarno-białe, posągowych bohaterów bez skazy i łajdaków bez serca. W życiu jest więcej szarości, więcej Wiktorów niż Winnetou. To pochwała, bo to  dość jednak rzadkie.

    No i ta niedokończona część druga, Tadżykistan. Świetny opis sytuacji na tym terenie. Byłem przed laty w Uzbekistanie i mam w pracy obecnie kolegę Uzbeka, muszę z nim o tym pogadać. W ogóle mnóstwo informacji, np. o Emiracie pierwszy raz usłyszałem (może mi umknęło), ale już poczytałem i wiem więcej. Podobnie o Azji Środkowej, to dla nas dalekie i egzotyczne strony. Dałeś to piękne opisy przyrody, naprawdę!

    Pozdrawiam i czekam niecierpliwie na ciąg dalszy  
    Ask

    tydz. temu

  • Użytkownik Ask

    @Jammer106 Tak sobie myślę, może szkoda, że nie wszedłeś głębiej w katastrofę smoleńską. Może byłoby ciekawie, gdyby się pojawił jakiś wątek, połączenie bohaterów z katastrofą czy śledztwem wokół niej. Coś z ciągle nie zamkniętą dyskusją: katastrofa czy zamach? Jakiś związek?
    Reszta na privie.
    pozdrawiam
    Ask

    1 lutego

  • Użytkownik Ask

    Jammer, duży szacun. Może nie powiem, że jeszcze lepsze, ale trzymasz poziom. No, lepiej, to może by się już za bardzo nie dało. Ale po kolei.

    Ciekawy pomysł z wyprawą Klaudii do Moskwy. Rzeczywiście, wybrałeś moment absolutnie kluczowy na tę akcję. Katastrofa smoleńska tuż po zamachach w moskiewskim metrze - i wyjazd Klaudii do Moskwy, na lewych papierach, przez Królewiec. Już ta sama sprawa ma posmak wybitnie sensacyjny. Nieszczęśliwe minięcie się z Radkiem na Domodiedowie to w zasadzie standard w Twojej powieści, im się zwykle tak dobrze układa. Ale pomysł ze spotkaniem z rodziną Radka, rosyjską rodziną - to już pewna perfekcja.  

    To spotkanie już chyba w jakimś stopniu przesądza sprawę połączenia się Radka z Klaudią, czy raczej powrotu Radka do Klaudii. Bo po ratowaniu małej Kławdii - o zgodę rodziców Katii, jej córek, w szczególności Tamary - chyba można być spokojnym. Te opisy - scena na cmentarzu, ratowanie malutkiej Kławdii, radość, łzy - naprawdę, wzruszające. Nie wiem, czy to Twój plan - połączenie z Klaudią - ale w tej sytuacji jest to możliwe, bez ranienia kogokolwiek. No, jeszcze sprawa zgody FSB (a raczej - jak to zrobić bez jej zgody), i jak uregulować status Radka w Polsce. Tu namieszałeś, że hej. Ale sytuacja jakby się powoli klarowała. Tylko, przyznam, Katii mi żal.

    Scena masturbacji Klaudii - jedyna erotyczna scena w tekście - czy to była masturbacja sensu stricto - bo przecież była tu jakaś duchowa obecność Radka. Ale opis jest perfekcyjny, nie wiem, może najlepszy z twoich dotychczasowych, to bardziej duchowość, niż cielesność. Brawo.

    Pozdrawiam serdecznie i czekam na ciąg dalszy

    Ask

    1 lutego

  • Użytkownik Ask

    @Jammer106 Co do hymnu: o ile wiem, czasami bywa grany na pogrzebach, może nie w Rosji. W Polsce - chyba ostatnio nie, o ile pamiętam, na oficjalnych pogrzebach dostojników PRL była zwykle grana Międzynarodówka. hymnu nie pamiętam. Nie wiem, jak w innych krajach. To tylko taka myśl mi przeszła przez głowę podczas tego opisu - bo opisujesz to jako podniosłą ceremonię.

    Tami jest typowym przypadkiem, nieco zmodyfikowanym kompleksem Elektry, miłością córki (tu przybranej) do ojca. To się zdarza, zwykle u małych dziewczynek, tu jest to u nastolatki. Tyle, że w typowym kompleksie Elektry córka postrzega matkę jako rywalkę, a tu - nie, uczucie pojawia się po śmierci matki, wcześniej Tami aprobowała ich zbliżenie. To zazdrość o Vestę - która chce zająć miejsce matki.

    Co do osławionych służb rosyjskich - 'czort wozmi'.

    Vesta trochę za szybko wzięła na celownik Wiktora. Nie zna go zupełnie, jego relacji z rodziną, córkami, a sprawa Radka i Klaudii, polskiej przeszłości  Radka - w ogóle nie do wyobrażenia dla tej młodej dziewczyny. Kiedy pozna te tajemnice (jeżeli pozna) - może zmienić nastawienie. Ja, oczywiście, jestem za Klaudią, za połączeniem Radka i Klaudii, ich synów i  - córek Wiktora?  No, ciekaw jestem, bo to jest naprawdę wyzwanie. Ale powodzenia!

    Pozdrawiam

    Ask

    21 stycznia

  • Użytkownik Ask

    Jammer, czy ty naprawdę musisz wysyłać kolejne, tak fajne postacie na tamten  świat?  
    Akcja była tak burzliwa, że musiałem ochłonąć, przeczytałem wprawdzie dzisiaj parę minut po północy, ale skomentowałem dopiero teraz. Jestem twardym facetem, ale coś mnie parę razy ścisnęło w gardle. Może moje uwagi będą chaotyczne, tak jeszcze trochę na gorąco, wybacz, ale za dużo było emocji.

    Rozmowy z lekarzem, obie. Wrażenie niesamowite. Miłość Wiktora - i to nieuniknione. I decyzja o transplantacji, trochę - przyznaję - dziwnie opisana, jedno niedomówienie, ale Wiktor zrozumiał. I biała róża  Dwie 'biełyje rozy' - dla Kati i Wiktora, pożegnanie i podziękowanie. To porównanie - ty zostawiasz tych, co muszą umrzeć - ja z nimi zostaję do końca. Ale ty możesz za nich zginąć - piszę z pamięci, niedokładnie zapewne, ale chodzi o sens. To chyba fragmenty, które zrobiły na mnie największe wrażenie.
    Pogrzeb, syreny, 'smirno' - 'baczność', chyba powinien też być hymn? Byłem kiedyś na takim pogrzebie, lekarza, który mnie leczył, bliskiego znajomego. To robi wrażenie.

    Rozpacz po stracie bliskiej osoby. Alkohol. Też to przeżyłem, lata temu. Ta bezsilność - wie człowiek o nieuniknionym, i czeka - to jest najgorsze. Wróciły wspomnienia sprzed lat. Za dobrze piszesz, Jammer. Za dobrze oddajesz emocje.

    Pięknie pokazałeś tu Tamarę. Jej stosunek do przybranego ojca, miłość. To w ogóle była bardzo kochająca się rodzina, idealna? nie ma ideałów, niestety. Poza literaturą. W życiu zawsze jest mieszanka - dobro, zło, nijakość. Dobrze, jak chociaż w literaturze ktoś pokazuje coś dobrego.

    Służby w Rosji. No, fajny świat. Bandziory z GRU i ich wojna z KGB/FSB. Tu pokazałeś GRU jako zbiry, trochę idealizujesz FSB, ale w gruncie rzeczy to są takie same typy. Walczą - i zabijają - z wrogami Rosji (wskazanymi przez batiuszkę - cara Putina), z konkurencyjnymi służbami, i między sobą, o awans, pozycję, władzę, forsę. To stado wilków, jagniąt tam nie ma. I nie tylko w Rosji tak jest, niestety. Ale - przyznam - ten wątek dla mnie trochę zanika w świetle tych fragmentów, opisanych powyżej.

    Trochę za szybko poszło z Vestą. Owszem, wydarzenia biegły szybko, ale w tym natłoku emocji za szybko się zakochała, a zwłaszcza za szybko wyznała to Tamarze - wiedząc, jaki jest stosunek małej do ojca. Trochę mi to nie pasuje, nie jestem pewien intencji. Czy to chwilowe zauroczenie. czy wyrachowanie? Oczywiście, wierzę w miłość od pierwszego wejrzenia (35 lat temu sprawdziłem, i trwa nadal, choć burzliwie). Ale - przyznam - mam tu wątpliwości.

    Jammer, czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy. Nie wiem, skąd, ale wiedziałem (czułem), że w ten weekend będzie nowa część.  

    Pozdrawiam

    Ask

    19 stycznia

  • Użytkownik Ask

    Jammer, świetny tekst. Wciąga jak licho, emocje sięgają zenitu. Duży kontrast - początek to wręcz sielanka, koniec - horror.

    Bardzo piękny początek. W jednostce Wympieł - przykład przyjaźni żołnierzy, braterstwa broni, pewnego uspokojenia. Choć to Rosjanie, wróg, to  jednak stwarza miły nastrój (w końcu to fikcja, nie traktujmy ich ani jako wrogów, ani przyjaciół). Ale przyjemnie się czyta. A w domu Wiktora - miłość rodzinna, do żony, córek. w tym malutkiej Kławdii. I radość z urodzin syna w dalekiej Polsce. Po wielkich bojach - troche ciepła i spokoju.

    A potem - zamachy terrorystyczne. I wspaniała scena w metrze z czeczeńską terrorystką, a raczej biedną, sponiewieraną dziewczyną. I piękna postawa Wiktora, który de facto ratuje jej życie. Przy okazji - Vesta też pokazuje swoją piękną stronę.  

    A chwile potem - GRU, pokazane tu jako oprawcy, bestie. Wiktor i Vesta aresztowani - za co? Chyba tylko z powodu nienawiści obu służb. No, wiele chyba Wiktorowi za to nie zrobią, ale pewnie kolejny awans z głowy.

    Nie wiem, ile w tych opisach - zamachy, akcja w metrze, sytuacja "czarnych wdów" czeczeńskich, pasy shaheda - to rzeczywistość, a w jakim stopniu Twoja inwencja. I skąd czerpałeś informacje. Opisy bardzo ciekawe, na pewno wiele w nich prawdy. Dla mnie bardzo ciekawe.

    Opis jest bardzo dynamiczny, emocjonujący, akcja jak w filmie sensacyjnym. Nadaje się na film - ale na pewno nikt tego nie nakręci, przecież nie będziemy w Polsce gloryfikować w pewnym sensie Rosjan. Ale książka - dlaczego nie. Do filmu trzeba by przenieść przynajmniej część akcji do Polski.

    No, i zakończenie w Twoim stylu, czyli totalny horror. Czy naprawdę Katia musiała zostać tak strasznie poszkodowana? To był dla mnie trudny moment w opowiadaniu. Trzy córki - to przede wszystkim dla nich tragedia, dla Wiktora oczywiście też. Nie wiem, przeżyje, czy nie - okaże się za parę dni, mam nadzieję.

    W sumie - moja ocena wciąż rośnie.

    Pozdrawiam

    Ask

    6 stycznia

  • Użytkownik Ask

    Dobre, bardzo dobre. To w zasadzie dwie części, powiązane ściśle fabułą, ale o zupełnie odmiennym klimacie, nastroju.  
    Pierwsza - brutalna i brudna. Zgnojenie "sztabowego kutasa", co nb. w pełni mu się należało. Trochę może przerysowałeś miejscami, za dużo - jak na mnie - defekacji i nieprzyjemnych zapachów, ale OK, takiego kutasa należy odpowiednio potraktować. W sumie fizycznej krzywdy nie doznał, przynajmniej jakiejś wielkiej. Za to psychicznie został zgnojony całkowicie. I bardzo dobrze, należało się kanalii jak mało komu.
    Druga część to finał sprawy komandorka Tadzia. Szczerze się momentami uśmiałem, wyobrażając sobie, jak goły oficer w damskich pończochach, w dupę pijany, przy rozwalonym samochodzie i płonącej leśniczówce opowiada, jak Klaudia z martwym od ośmiu lat Radkiem spili go i pobili, po czym rzuca się na policjantkę i strażaków. Finalna scena w domu wariatów jest tylko dopełnieniem. No i perełka - narada sztabowa w sprawie wyżej wymienionego. Po prostu - boki zrywać.
    W sumie - happy end. Kanalia załatwiona na zawsze, nawet jak wyjdzie, nic już nikomu nie zrobi. Klaudia - wreszcie doceniona. Niezwykle zdolna dziewczyna, o możliwościach znacznie powyżej miejsca, na którym postawiło ją życie, wykorzystała szansę. Wyjazd do Annapolis - to można porównać z Noblem, Oskarem, Virtuti Militari. Najsławniejsza uczelnia marynarki wojennej na  świecie.

    I może tylko jeszcze ten smutek z kolejnego rozstania. Łzy Klaudii - która kolejny raz musi żegnać swoją miłość. Łzy Radka - ale on, opuszczając jedną miłość, jedzie do drugiej.

    Nie poruszam tu wszystkich aspektów tej części, bo i tak za dużo piszę, grafoman jeden. Ale ocena - w skali szkolnej (1-6) to 7. Za cały cykl do tego miejsca.

    Pozdrawiam, czekam na ciąg dalszy.

    A przy okazji życzenia Wesołych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku!

    Ask

    20 gru 2025

  • Użytkownik Ask

    Mocne. Bardzo mocne. Los klechy - taki, na jaki zasłużył. Opis tej rozmowy Radka z klechą to perfekcja, chyba najlepszy wątek w tym odcinku. Miła rozmowa, wręcz przymilne zachowanie "współczującego advocatus Vaticanis" - a potem śmierć. Nie okrutna w sensie fizycznym, szybka, pewnie bezbolesna (oprócz kilku uderzeń nieco wcześniej). Okrutne było tych kilka minut oczekiwania na ten koniec. Mogę to porównać tylko do egzekucji. A swoją drogą - ja bym tak rozmawiać na pewno nie potrafił. Zresztą, zabić tak bezbronnego człowieka - też nie.

    Reasumując: tworzysz świetny psychotriller, dreszczowiec z dużą dozą okrucieństwa i przemocy, ale też z pewnym przekazem moralnym. Oko za oko, ząb za ząb. Ale Chrystus nie tego chciał. "nadstaw drugi policzek". Cóż, na tym świecie nie rządzi Chrystus, Jego królestwo nie jest z tego świata. Ludzie nie są święci, stosują "oko za oko" i chyba nie można tego potępiać. Pewnie nawet Jezus to zrozumie w odpowiednim czasie, choć zapewne nie pochwali.  Ale takie typy, jak komandor T i klecha, to raczej szatan wysłał na ziemię i on nimi kieruje. Takie typy trzeba, niestety, eliminować fizycznie, z tym się w pełni zgadzam.

    W tym znakomitym tekście tylko jedna scena mi nie odpowiada: użycie gazu przez Klaudię. To raczej do jej sylwetki nie pasuje, to mocna, opanowana osoba, że wspomnę obezwładnienie żula, kopiącego pieska. I nie widzę - na razie - sensu tej sceny, w tym odcinku nie ma  żadnych konsekwencji tego wydarzenia. "Jeżeli w pierwszym akcie (rozdziale) pojawi się strzelba, to w ostatnim najpóźniej musi wystrzelić" - mówi podstawowe prawo dramaturgii. Czy "to" wystrzeli?

    Gratuluję, pozdrawiam i czakam na dalsze (i nie omieszkam skrytykować!)

    Ask

    11 gru 2025

  • Użytkownik Ask

    No, no, no... Jammer, jesteś coraz lepszy. To prawdziwy thriller, kryminał z podłożem wojskowym,  obyczajowym, politycznym i cholera wie jakim. Także  o religijnym można tu mówić, chociaż dla mnie ksiądz-pedofil to absolutne zaprzeczanie religii i wiary; bliżej do diabła. A swoją drogą, to wydmuchane ego osób duchownych... trudno zaprzeczyć, w mojej opinii pycha to dominujący w tej grupie grzech główny, chociaż oczywiście nie wszystkich dotyczy.

    Ten odcinek to psychologia. Dobry opis psychiki człowieka, który ekstremalnie przeżywa potworną krzywdę i traumę swojej córki. Te demony zemsty, które się w nim budzą. To jest naprawdę dobre. Nie zwraca ten wątek tak uwagi, jak akcja, przygotowania do wyjazdu i zemsty, ale świetnie oddałeś to budzenie się bestii. Oczy bestii - to dobry tytuł. W niemal każdym z nas jest uśpiona bestia, która może się obudzić. I wtedy nie ma już ale, żadnego ale, tylko zemsta. Kiedyś tego doświadczyłem, przed laty. Jestem raczej łagodnym człowiekiem, dość spokojnym, trochę ofermowatym może, ale wtedy - pragnąłem krwi.

    Opis problemu pedofilii w Kościele. Jestem wierzący, a do kościoła chodzę rzadko, bo nie uważam, aby jeden człowiek był ważniejszy, stał wyżej, niż reszta ludzi. Kościoły wyludniają się, a kler i biskupi tego nie widzą. Pycha kroczy przed upadkiem. Oni nie są najważniejsi. Są równi, a powinni siebie widzieć jako najmniejszych i najpokorniejszych. Mafijny sposób myślenia biskupów - "nasza sprawa" (albo "cosa nostra" po włosku) - mówi wszystko. Dobrze, że jest to coraz częściej poruszane. Przecież ci, którzy robią takie potworności - to w sumie nikły ułamek całości duchowieństwa; przynajmniej mam taką nadzieję. Ale szkodę robią potworną, jak przysłowiowa łyżka dziegciu w beczce miodu. Takich trzeba wypalić ogniem, jak gangrenę, wygnać z Kościoła, ekskomunikować i wsadzić do więzienia na bardzo wiele lat, a nie chronić. Może mniej bym (trochę mniej) obwiniał te dewotki, które ich bronią.

    Ale podsumujmy. Świetny - to mało powiedziane. Chyba tylko jedno mogę Ci zarzucić. To jest za dobre na LOL. Tzn. LOL jest OK, ale to powinno być wydrukowane. Począwszy od Bałtyckiego rybaka dusz, przez Strażniczkę aż do 2serca 2 smutki. To, po połączeniu i dopracowaniu (może z dopisaniem fragmentów łączących) w mojej opinii nadaje się do druku.  

    Tylko tyle i aż tyle.

    Pozdrawiam i czekam na ciąg dalszy.

    Ask

    4 gru 2025

  • Użytkownik Ask

    @Jammer106 Widzę, że wciąż nieźle się rozumiemy.

    Nie napisałem wczoraj wszystkich uwag, nie było czasu, tylko kilka na gorąco.

    Dodam, że na mnie chyba największe wrażenie zrobiła scena w ośrodku szkolenia. Opuszczanie okrętu podwodnego przez wyrzutnię torpedową. Ta pierwsza - z wybranymi kursantami - i ta druga, egzamin. Wspaniale wychwyciłeś kwestię natury nauczyciela. Nauczyciel to ktoś, kto chce, aby to najwłaściwsi przeszli przez egzamin. Niekoniecznie najlepsi - w sensie ocen. W mojej wieloletniej pracy profesora wyższej uczelni  miałem sporo takich dylematów. Podobnie moja żona, nauczycielka. Po pewnym czasie czuje się, że ten człowiek się nadaje. I warto mu pomóc, nawet trochę naginając przepisy czy oceny. A niektórzy powinni odejść, niektórzy - bo sobie nie radzą, i nigdy nie poradzą, inni - bo są kompletnymi dupkami, chociaż oceny formalne niby w porządku.

    Ta scena była  świetna. Ten szok, kiedy Klaudia okazuje się legendą, nie jakąś tam nieistotną instruktorką. To było TO.

    Pozdrawiam Ask

    22 lis 2025

  • Użytkownik Ask

    Jammer, teraz trochę kierujesz się w stronę kryminału. Szantaż, nawiasem mówiąc, wyjątkowo paskudny. Mam nadzieję, że takie rzeczy nie zdarzają się naprawdę w WP. W czasach mojej służby zawodowi wojskowi - obojętne, jakiego stopnia - trzymali jednak pewien poziom. Można mówić o różnych historiach, podgryzaniu, donosach (raczej rzadko), popieraniu faworytów i obcinaniu nielubianych, no i oczywiście wódka się lała. Ale do kobiet był zawsze szacunek. Nie było ich zresztą w wojsku w sensie służby, były pracownice cywilne, ale gdyby ktoś przekroczył czerwoną linię, to chyba marny byłby jego los (ja się z taką sytuacją nie spotkałem).

    Ale wracając do tematu. Trzyma w napięciu, akcja dość wartka, wciąga. Nastrój ponury od  pierwszych słów - to konieczność przy takiej tematyce. Było mi przykro, żal Klaudii - wiem, to fikcja. Ale tak wciąga, że zapominałem czasami. I to chyba najlepsza recenzja, jaką mógłbym wymyślić.

    Tu - zero seksu, zero przemocy w sensie fizycznym.  To znaczna różnica w stosunku do poprzednich Twoich opowiadań. I nic na tym to opowiadanie nie traci. Ocena 5+.

    Czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy. Czy tylko mi się zdaje, że grupa z Formozy pojawiła się tu nieprzypadkowo? Jakby tak jakiś mały łomot, bo się chyba pewnemu komandorowi należy jak psu miska.

    Pozdrawiam

    Ask

    21 lis 2025

  • Użytkownik Ask

    @Jammer106 Po pierwsze: jak dla mnie, seks jest tylko dodatkiem, na pewno nie najistotniejszym, może być (byle nie za dużo - z tym jak z cukrem lub solą w potrawie), może - dla mnie - w ogóle nie być, jeżeli akcja jest  ciekawa, fabuła interesująca, zaskakujące zwroty akcji. Ja tylko stwierdziłem, że niektórzy czytelnicy, ceniący opisy seksu nade wszystko, mogą być zawiedzeni. Ja na pewno nie.

    Bardzo podoba mi się opis SZ FR, w szczególności stosunków międzyludzkich, zależności, wpływu różnorodnych układów na kariery, a nawet na przeżycie. Ta pogarda dla ludzi, walczących - w sumie - za swoją ojczyznę, jest typowa dla dyktatorskich reżimów wszelkiej proweniencji, ale zapewne występuje szerzej - tzn. w państwach demokratycznych - w różnych sferach, myślę, że armia  i polityka są tu w czołówce.


    Reasumując: bardzo mi się podobało, tylko tak dalej!

    Resztę opiszę na privie, za chwilę wyślę.

    Pozdrawiam

    Ask

    29 paź 2025

  • Użytkownik Ask

    Jammer, to jest TO. TOP. Wspaniałe opowiadanie, może najlepsze z Twoich.  
    Bardzo ciekawe studium Armii Rosyjskiej - sprzętu, regulaminów, ale zwłaszcza stosunków międzyludzkich.  
    Nie mam do Rosji zbyt pozytywnego stosunku, chociaż poznałem wielu Rosjan, nawet wielu wydawało się OK. Znam dobrze rosyjski, czytałem wiele literatury (nawet w oryginale), z różnych epok. I to chyba prawda, że Rosja to nie państwo, lecz stan umysłu.  
    Uważam, że Rosjanom okrucieństwo, pogarda dla życia, dla podwładnych jest chyba wrodzona.
    Co do tekstu - świetna fabuła, wartka akcja, "wojskowego" słownictwa w sam raz, opisów seksualnych też we właściwej proporcji (chociaż może niektórzy mogą się czuć "niedopieszczeni" w tym względzie :).
    Niecierpliwie czekam na ciąg dalszy.

    Pozdrawiam

    Ask

    29 paź 2025

  • Użytkownik Ask

    Niezłe. Bardzo podoba mi się część I, jest tu  zarysowana pewna sytuacja, pojawia się konflikt z Werą. Jest ciekawe przeciwieństwo charakterów - nieśmiała, wycofana Daria i odważna, przebojowa Amelia, gwiazda klasowa. Ciekawa mieszanka.

    Niestety, w kolejnych częściach te międzyludzkie, koleżeńskie relacje jakby zanikają. Są eliminowane przez drobiazgowe opisy seksu lesbijskiego, nie przeczę - ładne (bez wulgarności), ale trochę za bardzo - w dalszych scenach - 'ginekologiczne'. Oczywiście, to moje zupełnie prywatne zdanie, a Twoje jest opowiadanie i to Ty wymyśliłaś fabułę. Więc tą krytyką nie przejmuj się za bardzo.

    Piszesz nieźle, masz talent. Jednak nie idź na łatwiznę erotyki. Tu jest raczej mało miejsca na rozwinięcie fabuły, na wykazanie się kreatywnością. Erotyka powinna być dodatkiem, przyprawą (jak w kuchni np. pieprz), a nie większością tekstu. To tak, jak 'przepieprzyć' potrawę. Wszystkiego powinno być w miarę.

    Jeszcze coś przesyłam w privie, nie chcę tego poruszać w miejscu ogólnodostępnym.

    Pozdrawiam

    Ask

    14 paź 2025

  • Użytkownik Ask

    @Jammer106 Widzisz, to Twoja opowieść, a mój odbiór. Jak wiesz, czytam, podoba mi się, ale też mam coś do powiedzenia, dodania, oceny. Zakończenie smutne, ale nie bez nadziei. Fakt. Jak powiedziałem: napiszesz - będę czytał, czekał niecierpliwie na kolejną część, i dawał swoją ocenę, uwagi. Ty tu rządzisz, ja tylko czytam i daję - jakieś tam - świadectwo. A sama wymiana naszych uwag jest dla mnie sporo warta. Rzadko spotykam kogoś na takim poziomie.
    Co do zabijania. Wielu Niemców, jeńców, zabito w Powstaniu Warszawskim, w obozach jenieckich. Jednego z katów z Oświęcimia (zapomniałem w tej chwili, kogo) skazano na śmierć, a na egzekucję zaproszono byłych więźniów. Egzekucji nie było. Rozerwali go na strzępy. A w powstaniu - gdzie mieli trzymać jeńców? w kanałach? Sytuacja była ekstremalna, i ekstremalne były środki.
    Ja wiem, że w wielu przypadkach człowieka ponosi zemsta. To można zrozumieć. A nawet wybaczyć. Ale nie można pochwalać, akceptować. To trzeba potępić, w każdym przypadku, bez wyjątku. Nie jestem zwolennikiem kary śmierci, ale też nie jestem jej nieprzejednanym przeciwnikiem. Kara ma, według teorii penitencjaryzmu, resocjalizować, odstraszać potencjalnych naśladowców, izolować niebezpiecznego osobnika. Ale kiedy widzę, jak wspólnicy złapanego mordercy, terrorysty, odsiadującego wyrok, porywają ludzi, zabijają, podkładają bomby, aby zmusić władze do uwolnienia potwora, który dalej będzie zabijał - to uważam, że należy wykonać wyrok. Ale w pełnym majestacie prawa.

    Widzisz, Jammer, przed wojną mieszkała w Będzinie Żydówka, Lola Potok. Miała męża i malutkie dziecko, kiedy wywieziono ją z rodziną do Oświęcimia-Brzezinki. Cała jej rodzina, z malutkim dzieckiem, zginęła. Ona sama była ewakuowana z Oświęcimia zimą 1944/45, padła w drodze i  zostawiono ją, myśląc, że nie żyje. Ale uratowali ją Polacy, mieszkający w pobliżu, chociaż groziła im za to śmierć. Doszła do siebie, powędrowała do Katowic i tam poszła do UB (a może jeszcze NKWD? nie pamiętam, czytałem o tym lata temu). Została mianowana zastępcą dyrektora więzienia w Gliwicach, zamieszkała w pobliżu w małym domku i własnoręcznie zatłukła na śmierć około setki ludzi, plus jeszcze pewnie kilkuset z towarzystwie innych osób, w tym osławionego Szlomo Morela, komendanta obozu w Świętochłowicach. Na pytanie znajomego: co tu robicie? - odpowiedziała: to, co oni robili z nami TAM.
    Opisał to pewien Żyd, a książkę ktoś mi pożyczył lata temu. I ten autor napisał na końcu:
    -Pytacie mnie, jak Żyd mógł o tym napisać. Przecież ona przeszła piekło, miała prawo do zemsty. A ja pytam: jak Żyd mógł o tym nie napisać? To, co Lola zrobiła, to zbrodnia. To można zrozumieć, a nawet wybaczyć. Ale nie można milczeć, nie można zaaprobować.

    Piszę z pamięci, pewnie trochę zmieniłem słowa, ale sens był właśnie taki. Zbrodnię można czasami zrozumieć, nawet wybaczyć (rzadko, bardzo rzadko). Ale nie można chwalić. Trzeba potępić.
    Takie jest moje stanowisko w tej sprawie. Chociaż, kiedy ktoś skrzywdził moją córkę, lata temu, jeszcze w szkole - zrobiłem takie piekło, że zapamiętała mnie cała gliwicka oświata na wiele lat; pół wakacji mieli szkolenia i dochodzenia w tej sprawie. Nie odpuściłem, zaangażowałem wszystkich, od prezydenta miasta do ministra oświaty i rzecznika praw dziecka. Gdyby było trzeba - tak, pewnie mógłbym zabić.

    Co do Twoich opowiadań - widzę, że mamy trochę zbliżoną ocenę. Mnie podoba się najbardziej, że zredukowałeś w Bałtyku, Strażniczce i  Rescuerze opisy seksu w zasadzie do - w pewnym sensie - pewnego symbolizmu. Są teraz łagodne, bez dosłowności, wulgarności, bez szczegółów. Tak jest lepiej.  

    Pozdrawiam i czekam na więcej
    Ask

    29 wrz 2025