Ciekawa konstrukcja. Rzeczywiście, dwa poziomy narracji. Kursywa: po dłuższym czasie (po latach?) opowiadanie, zwierzenia partnerce, Mai (stała partnerka? żona? - coś o pierścionku tam było...) o spotkaniu z kobietą (starszą? po przejściach? podrzędną prostytutką, bezdomną? - wiele możliwości i jeszcze więcej niedomówień). A zwykły druk - to opis tego właśnie spotkania z kobietą z działek, zakończony - narodzinami miłości? Trochę czasu potrzeba do ogarnięcia tego stylu, ale przy końcu tekstu wszystko jasne. Agnesso, w zasadzie o tekście chciałbym Ci przekazać dwie uwagi. Pierwsza: opisujesz akty seksualne w jakiejś - takie jest pierwsze wrażenie - melinie, z udziałem kobiety bezdomnej? prostytutki, sądząc po obrazku za oknem? Coś, co zwykle jest w takich realiach brudne, obrzydliwe. A Ty opisujesz to ładnie. Bez wulgaryzmów, ginekologii. Zbliżenia dwojga ludzi w znacznie efektowniejszych, przyjaźniejszych realiach są często opisywane tak, że przestaję czytać. Ładny opis erotyki to naprawdę trudna sztuka. Przesada jest tu zwykle widoczna w wielu aspektach: opisywane nadludzkie wyczyny (zwłaszcza mężczyzn), rozmiary (też zwykle u panów), powalająca uroda (pań, oczywiście). A wszystko podane w towarzystwie wyrazów powszechnie uznanych za - co najmniej - kolokwialne i nie nadające się do użycia w towarzystwie (przynajmniej w czasach mojej młodości tak było, teraz bluzgają nawet arbitrzy elegancji). Druga uwaga. Sądząc z pseudonimu, jesteś kobietą (oczywiście, mogę się mylić). Ale zaskakująco dobrze piszesz z pozycji mężczyzny (w zasadzie nastolatka). Tematyka opowiadania jest - moim zdaniem - dość banalna, lecz wykonanie znakomite. Pozdrawiam
Z przyjemnością przeczytałem cały cykl. Świetny opis epoki i jej realiów. W tym relacji społecznych. W tamtych czasach, ponad 100 lat temu, poszczególne klasy społeczne były kompletnie odizolowane, i to pokazujesz w swojej opowieści. Przykład w ostatniej części:" to tylko posługaczka.." oddaje realia tamtych czasów. Posługaczka musiała być posłuszna panu, współżyć z nim. Służba domowa była bezwzględnie wyzyskiwana. Ale i główna bohaterka nie mogła przebić się do wyższej sfery. Mimo, że jej rodzice - a potem i ona - miała dobrze prosperujący interes, była tylko krawcową, a jaj mąż kupcem. Widać też wyższe znaczenie mężczyzny - mógł znacznie lepiej wynegocjować cenę, był bardziej poważany, to na niego musiał być interes. Bardzo realnie opisane tamte czasy. Fin de siècle - to czasy o jakieś 20 lat po Wokulskim, i wiele się nie zmieniło. Bardzo dobry język, z zachowaniem - w wielu przypadkach - wierności epoce. To język Lalki, a przynajmniej zbliżony. Na uznanie zasługuje słowniczek. W miarę wolnego czasu przeczytam inne Twoje opowiadania, i oczywiście zamieszczę swoje uwagi. Pozdrawiam!
@Jammer106 Czekam z ogromną niecierpliwością. To Twoje dzieło i Twoja fabuła, Jakie by nie było zakończenie, ja oceniam całość bardzo wysoko już teraz. Jednak chyba Rescue nieco wyżej. Pozdrawiam i czekam.
Dość ciekawa "saga" i czyta się dobrze. Na ogół poprawny język, wartka akcja. Jednak opisy wyczynów seksualnych uważam za zdecydowanie przesadzone - w końcu normalni ludzie, tak mężczyźni, jak kobiety, mają pewne ograniczenia, nie są seksualnymi robotami. Nie podobają mi się seksualne kontakty "każdy z każdym", z matką, córką i siostrami. Nawet oficjalny partner (narzeczony?) jednej z córek akceptuje w końcu te relacje, a kobiety (matka + córki) wcale nie są o siebie zazdrosne, nawet dochodzi do gruppensexu. To niemożliwe w normalnej rodzinie, zwłaszcza w czasach, minionych już sporo lat temu. No, i uważam opisy aktów seksualnych za zbyt "ginekologiczne", to czasami wręcz graniczy z wulgarnością. Osobiście wolałbym trochę bardziej zawoalowane opowieści z alkowy. Na pewno pamiętasz te czasy, jesteśmy w zbliżonym wieku (no, może jestem parę lat młodszy, ale też już na emeryturze). W zdecydowanej większości przypadków kobiety i dziewczyny w tych czasach (lata 70. lub w pobliżu) były raczej skromne, nie było tak łatwo wejść z nimi w intymne relacje. Zawsze była obawa przed ciążą (w Twoich opowieściach jakoś problem nie istnieje, kalendarzyk lub tabletki i brak obaw). I większość dziewczyn zdecydowanie parła do ślubu. Ale jest jeszcze coś. Czy zapomniałeś o takim realnym elemencie tamtych czasów, jak kolejki, braki towaru, załatwianie po znajomości wszystkiego niemal? Tu moja istotna uwaga: brak realizmu. Pasowałoby to do opowiadań bardziej fantastycznych (Alan) lub współczesnych (Oliwia i Wiktoria, Czy to jest miłość....), ale tu precyzujesz dość dokładnie czas i miejsce. To taki pewien zgrzyt. Ale w sumie oceniam cykl pozytywnie. Pozdrawiam.
Przeczytałem wszystkie części tej "sagi". Niektóre dwukrotnie. Nie powiem: z przyjemnością, ale też z tak zwanymi mieszanymi uczuciami. Zapewne nie poruszę tu wszystkich aspektów Twoich opowiadań, co do których mam jakieś uwagi. Ale muszę stwierdzić: potrafisz zainteresować czytelnika. Z chęcią brałem się do czytania kolejnej części. Podobały mi się opisy drogi do Rumunii. Miejscowości, przyroda, parkingi, hotele. Posiłki w przeróżnych restauracjach. Regionalne potrawy. Zwyczaje i realia życia. Widać, że przebywałeś w tych krajach i poznałeś życie ich mieszkańców. Podobała mi się historia pierwszego spotkania z Oliwią i Wiktorią, udzielona im pomoc. Podoba mi się pewna skromność, normalność głównego bohatera - ubiera się normalnie, je w skromnych lokalach normalne potrawy, pomimo, że jest milionerem. Nie podoba mi się ten wszechogarniający gruppensex, że tak z niemieckiego to określę. Każdy z każdym, bez ograniczeń. No, i nie wiem, na jakich pigułkach oni wszyscy działali - bo normalnemu człowiekowi serce by wysiadło już w połowie "drogi". Ale, rozumiem, licencja poetica. Szkoda, że już rok nie piszesz kolejnych części. Mam nadzieję, że to nic złego, że czujesz się dobrze i kiedyś powrócisz do pisania. Chętnie poczytam kolejne części. Pozdrawiam.
Jak zwykle, trzyma w napięciu. Tym razem szczególnie. Sytuacje są niejednoznaczne, ciekawe, jak rozwiążesz te powikłane powiązania. Nie pamiętam, co prawda, aby Klaudia uratowała jakiegoś Rosjanina w morzu - a taki opis pojawia się we wspomnieniach dowódcy Wympieła (co oznacza, jak sądzę, proporzec). Oprócz akcji, są chwile wzruszające (zwłaszcza sprawa Tamary i szkoły w Biesłanie). Jak mawiała moja śp. Babcia: do kapusty łyżeczka cukru, do ciasta szczypta soli. Nie można przedobrzyć - za dużo cukru i tylko cukru to mdła potrawa. Trzymaj tak dalej!!!
To Twój styl. Poezja. Masz talent, Iskierko! Pisz jak najwięcej. I staraj się unikać seksu, wulgarnej (często) erotyki. Pokazuj myśli, uczucia, miłość, piękno, wyobraźnię. Oczywiście, więcej ludzi da polubienia dla ginekologicznych opisów seksu. Twoje teksty to coś dla nielicznych. Ale nie przejmuj się tym. Prawdziwa sztuka jest zwykle dla nielicznych. Może jednak spróbowałabyś nieco zmienić tematykę? Na cos, co może być naprawdę Sztuką?
Bardzo poetyczne. Piękny opis miłości. Niestety, trochę psują efekt drobne błędy. Np. wejście Justyny do domu i jej prowadzenie - z zamkniętymi oczami - przez Kasię... tam chyba coś nie tak... Ale ogólnie podoba mi się. Jesteś daleka od wulgarności - częstej w opisach aktów seksualnych. Piszesz głównie o uczuciach, choć o erotyce i anatomii także, ale zachowujesz na ogół dobry balans między nimi. Oczywiście, jesteś amatorką, utalentowaną bez wątpienia. Ale talent wymaga jeszcze wiele pracy. Pisz! Chociaż przyznam, że Współlokatorka jest chyba lepsza.
Bardzo poetyczne. Piękny opis miłości. Niestety, trochę psują efekt drobne błędy. Np. wejście Justyny do domu i jej prowadzenie - z zamkniętymi oczami - przez Kasię... tam chyba coś nie tak... Ale ogólnie podoba mi się. Jesteś daleka od wulgarności - częstej w opisach aktów seksualnych. Piszesz głównie o uczuciach, choć o erotyce i anatomii także, ale zachowujesz na ogół dobry balans między nimi. Oczywiście, jesteś amatorką, utalentowaną bez wątpienia. Ale talent wymaga jeszcze wiele pracy. Pisz!
Bardzo rzadko zdarza się przeczytać opis aktu seksualnego, który jest - POEZJĄ. W dodatku akt lesbijski - ale jakże odległy od epatowania innością, odmiennością. Miłość. Niejedno ma imię, a czasami imiona dwóch dziewcząt. Przyjaźń i miłość, I poezja. Czytałem ze wzruszeniem, mam koleżankę les, lecz w niej - z żalem stwierdzam - trudno odnaleźć ślad choćby takiej - postawy? zauroczenia? poezji? miłości? nie wiem, jakie słowa są tu właściwe. Byłoby znacznie lepiej, gdyby opowiadanie zakończyło się, nim Jana powiedziała "Chyba". Ta wymiana zdań bardzo mi psuje efekt. To tak, jakby dwie poetyczne dziewczyny (damy!) w eleganckiej bieliźnie, sukniach, otworzyły kiepskie piwo i zaczęły pić z butelek, zagryzając tłustą kiełbasą, a na nogi w eleganckich pończochach włożyły umorusane gumiaki. No, może przesadziłem trochę, ale dysonans jest spory pomiędzy subtelnym kontaktem dziewczyn - pięknem, wzruszeniem, miłością nie tylko fizyczną w tym przypadku, ale - bardziej nawet - duchową. Niezależnie od tego końcowego zgrzytu - mogę tylko pogratulować pięknego opowiadania. To nie złośliwość, lecz troska, pomoc od starszego i bardziej doświadczonego (chyba?) pisarza (chociaż w całkowicie innej literaturze i w innym języku). Masz talent, rozwijaj go. Niech, parafrazując słowa - niezbyt sympatycznego skądinąd pana Lenina - z Iskry(957) rozgorzeje płomień.
Powietrze PREMIUM - pewnie niemieckie. Był za PRLu taki dowcip, że niektórzy zachwyceni Niemcami (RFN, bynajmniej nie NRD!) odkręcali w niemieckich samochodach wentyle i zachwycali się powietrzem: ale luft! Premium! A płyn w kierunkowskazach jest jeszcze lepszy!
Jak zwykle - znakomicie. Ciekawa konstrukcja - poznajemy zakończenie na początku, a potem cały łańcuch wydarzeń prowadzący do tego finału. Mimo to trzyma w napięciu. Mam nadzieję, że koniec nie będzie dla Klaudii tragiczny, tak, jak dla Radka w Rybaku dusz. Czekam coraz niecierpliwiej na ciąg dalszy.
Jak zwykle u Ciebie - trzyma w napięciu do końca. Momentami aż mi się pięści zaciskały z emocji. Podoba mi się, że Góral - odważny, silny, prawdziwy mężczyzna - nie jest posągowym monolitem, ale też ma swoje problemy. Piszesz o ludziach z krwi i kości, nie o bohaterach czytanek. Tak trzymaj.
Niezłe. Najbardziej podoba mi się obrona kobiety przed pijanym "wielbicielem" - mężczyzna ma prawo i obowiązek tak postąpić. Opisy erotyczne w dobrym guście.
Ciekawe. Co do towarzyszy z UB - mam tzw. mieszane uczucia. Postać Ani podoba mi się, choć jest trochę niespójna. Z jednej strony naiwność, z drugiej - chyba jednak dość zdecydowane działania do osiągnięcia celu i - przy okazji - korzyści majątkowych. Dobre studium tamtej epoki.
@Jammer106 dziękuję za miłą odpowiedź. Utulnię czytałem na LOL, jest b.dobra. Nie bardzo wiem, jak znaleźć Pokątne. Ani priv - jestem tu dość krótko. Będę wdzięczny za informacje, chętnie podyskutuję. Pozdrawiam. ASK
Napisałeś (mam nadzieję, że rozpocząłeś dopiero) dwa świetne cykle: Rescuer i Bałtyk *Bałtycki rybak dusz i Strażniczka Bałtyku). Pozwól, że przekażę Ci kilka moich osobistych uwag. Opowiadania (oba cykle) są przede wszystkim WZRUSZAJĄCE. To rzadkość w obecnym 0 coraz bardziej zimnym i nieczułym - świecie. Te cykle o ratownikach to naprawdę materiał na książkę, niemal gotowy scenariusz filmu. W obu - odwaga, pomoc, braterstwo i miłość. Coraz rzadziej można się wzruszyć czymś pięknym, dobrym, szlachetnym. Jeżeli mogę coś doradzić - to ograniczenie opisów erotycznych, ich "złagodzenie", przejście od opisów "dosłownych" do "symbolicznych". Tu jedno z drugim się kłóci. I może złagodzenie koszarowego języka w niektórych przypadkach. Szczerze zachęcam do kontynuacji tych serii. Nie przejmuj się uwagami o błędach, literówkach czy drobnych usterkach tekstu. To zawsze można poprawić. A zamysł fabuły jest znakomity. Natomiast nie podobają mi się krótkie, jednoczęściowe opowiadania, np. Jezioro łabędzie, Wiejska baba czy Fetyszek. Niestety, fabuła płytka, opisy aktów seksualnych przeważają, i są zbyt drobiazgowe, rozbudowane, i - często - po prostu nieładne. Nie mają tej subtelności, co opisy w seriach "ratowniczych", choć - jak wspomniałem - wolałbym, aby je też ograniczyć. Proszę, kontynuuj te dwie znakomite serie i zostaw przeerotyzowane drobiazgi, szkoda Twego czasu. Oczywiście, jeżeli masz jakiś pomysł na nową serię - zachęcam.
Gdzie drwa rąbią, tam pierwsze razy się zdarzają, czyli tak wiele dzieje się przypadkiem!
Ciekawa konstrukcja. Rzeczywiście, dwa poziomy narracji. Kursywa: po dłuższym czasie (po latach?) opowiadanie, zwierzenia partnerce, Mai (stała partnerka? żona? - coś o pierścionku tam było...) o spotkaniu z kobietą (starszą? po przejściach? podrzędną prostytutką, bezdomną? - wiele możliwości i jeszcze więcej niedomówień). A zwykły druk - to opis tego właśnie spotkania z kobietą z działek, zakończony - narodzinami miłości? Trochę czasu potrzeba do ogarnięcia tego stylu, ale przy końcu tekstu wszystko jasne.
Agnesso, w zasadzie o tekście chciałbym Ci przekazać dwie uwagi.
Pierwsza: opisujesz akty seksualne w jakiejś - takie jest pierwsze wrażenie - melinie, z udziałem kobiety bezdomnej? prostytutki, sądząc po obrazku za oknem? Coś, co zwykle jest w takich realiach brudne, obrzydliwe. A Ty opisujesz to ładnie. Bez wulgaryzmów, ginekologii. Zbliżenia dwojga ludzi w znacznie efektowniejszych, przyjaźniejszych realiach są często opisywane tak, że przestaję czytać. Ładny opis erotyki to naprawdę trudna sztuka. Przesada jest tu zwykle widoczna w wielu aspektach: opisywane nadludzkie wyczyny (zwłaszcza mężczyzn), rozmiary (też zwykle u panów), powalająca uroda (pań, oczywiście). A wszystko podane w towarzystwie wyrazów powszechnie uznanych za - co najmniej - kolokwialne i nie nadające się do użycia w towarzystwie (przynajmniej w czasach mojej młodości tak było, teraz bluzgają nawet arbitrzy elegancji).
Druga uwaga. Sądząc z pseudonimu, jesteś kobietą (oczywiście, mogę się mylić). Ale zaskakująco dobrze piszesz z pozycji mężczyzny (w zasadzie nastolatka).
Tematyka opowiadania jest - moim zdaniem - dość banalna, lecz wykonanie znakomite.
Pozdrawiam
Fin de siècle, czyli miało być tak pięknie… (część 6 i ostatnia)
Z przyjemnością przeczytałem cały cykl. Świetny opis epoki i jej realiów. W tym relacji społecznych. W tamtych czasach, ponad 100 lat temu, poszczególne klasy społeczne były kompletnie odizolowane, i to pokazujesz w swojej opowieści. Przykład w ostatniej części:" to tylko posługaczka.." oddaje realia tamtych czasów. Posługaczka musiała być posłuszna panu, współżyć z nim. Służba domowa była bezwzględnie wyzyskiwana.
Ale i główna bohaterka nie mogła przebić się do wyższej sfery. Mimo, że jej rodzice - a potem i ona - miała dobrze prosperujący interes, była tylko krawcową, a jaj mąż kupcem. Widać też wyższe znaczenie mężczyzny - mógł znacznie lepiej wynegocjować cenę, był bardziej poważany, to na niego musiał być interes. Bardzo realnie opisane tamte czasy. Fin de siècle - to czasy o jakieś 20 lat po Wokulskim, i wiele się nie zmieniło.
Bardzo dobry język, z zachowaniem - w wielu przypadkach - wierności epoce. To język Lalki, a przynajmniej zbliżony. Na uznanie zasługuje słowniczek.
W miarę wolnego czasu przeczytam inne Twoje opowiadania, i oczywiście zamieszczę swoje uwagi.
Pozdrawiam!
Strażniczka Bałtyku (VI) "Wympieł"
@Jammer106 Czekam z ogromną niecierpliwością. To Twoje dzieło i Twoja fabuła, Jakie by nie było zakończenie, ja oceniam całość bardzo wysoko już teraz. Jednak chyba Rescue nieco wyżej.
Pozdrawiam i czekam.
Marta N. - Epilog
Dość ciekawa "saga" i czyta się dobrze. Na ogół poprawny język, wartka akcja. Jednak opisy wyczynów seksualnych uważam za zdecydowanie przesadzone - w końcu normalni ludzie, tak mężczyźni, jak kobiety, mają pewne ograniczenia, nie są seksualnymi robotami. Nie podobają mi się seksualne kontakty "każdy z każdym", z matką, córką i siostrami. Nawet oficjalny partner (narzeczony?) jednej z córek akceptuje w końcu te relacje, a kobiety (matka + córki) wcale nie są o siebie zazdrosne, nawet dochodzi do gruppensexu. To niemożliwe w normalnej rodzinie, zwłaszcza w czasach, minionych już sporo lat temu.
No, i uważam opisy aktów seksualnych za zbyt "ginekologiczne", to czasami wręcz graniczy z wulgarnością. Osobiście wolałbym trochę bardziej zawoalowane opowieści z alkowy.
Na pewno pamiętasz te czasy, jesteśmy w zbliżonym wieku (no, może jestem parę lat młodszy, ale też już na emeryturze). W zdecydowanej większości przypadków kobiety i dziewczyny w tych czasach (lata 70. lub w pobliżu) były raczej skromne, nie było tak łatwo wejść z nimi w intymne relacje. Zawsze była obawa przed ciążą (w Twoich opowieściach jakoś problem nie istnieje, kalendarzyk lub tabletki i brak obaw). I większość dziewczyn zdecydowanie parła do ślubu. Ale jest jeszcze coś. Czy zapomniałeś o takim realnym elemencie tamtych czasów, jak kolejki, braki towaru, załatwianie po znajomości wszystkiego niemal? Tu moja istotna uwaga: brak realizmu. Pasowałoby to do opowiadań bardziej fantastycznych (Alan) lub współczesnych (Oliwia i Wiktoria, Czy to jest miłość....), ale tu precyzujesz dość dokładnie czas i miejsce. To taki pewien zgrzyt.
Ale w sumie oceniam cykl pozytywnie. Pozdrawiam.
Olivia, Victoria II – cz. XLIII
Przeczytałem wszystkie części tej "sagi". Niektóre dwukrotnie. Nie powiem: z przyjemnością, ale też z tak zwanymi mieszanymi uczuciami. Zapewne nie poruszę tu wszystkich aspektów Twoich opowiadań, co do których mam jakieś uwagi. Ale muszę stwierdzić: potrafisz zainteresować czytelnika. Z chęcią brałem się do czytania kolejnej części.
Podobały mi się opisy drogi do Rumunii. Miejscowości, przyroda, parkingi, hotele. Posiłki w przeróżnych restauracjach. Regionalne potrawy. Zwyczaje i realia życia. Widać, że przebywałeś w tych krajach i poznałeś życie ich mieszkańców.
Podobała mi się historia pierwszego spotkania z Oliwią i Wiktorią, udzielona im pomoc. Podoba mi się pewna skromność, normalność głównego bohatera - ubiera się normalnie, je w skromnych lokalach normalne potrawy, pomimo, że jest milionerem.
Nie podoba mi się ten wszechogarniający gruppensex, że tak z niemieckiego to określę. Każdy z każdym, bez ograniczeń. No, i nie wiem, na jakich pigułkach oni wszyscy działali - bo normalnemu człowiekowi serce by wysiadło już w połowie "drogi". Ale, rozumiem, licencja poetica.
Szkoda, że już rok nie piszesz kolejnych części. Mam nadzieję, że to nic złego, że czujesz się dobrze i kiedyś powrócisz do pisania. Chętnie poczytam kolejne części. Pozdrawiam.
Strażniczka Bałtyku (VI) "Wympieł"
Jak zwykle, trzyma w napięciu. Tym razem szczególnie. Sytuacje są niejednoznaczne, ciekawe, jak rozwiążesz te powikłane powiązania. Nie pamiętam, co prawda, aby Klaudia uratowała jakiegoś Rosjanina w morzu - a taki opis pojawia się we wspomnieniach dowódcy Wympieła (co oznacza, jak sądzę, proporzec).
Oprócz akcji, są chwile wzruszające (zwłaszcza sprawa Tamary i szkoły w Biesłanie). Jak mawiała moja śp. Babcia: do kapusty łyżeczka cukru, do ciasta szczypta soli. Nie można przedobrzyć - za dużo cukru i tylko cukru to mdła potrawa. Trzymaj tak dalej!!!
Oktawia
To Twój styl. Poezja. Masz talent, Iskierko! Pisz jak najwięcej. I staraj się unikać seksu, wulgarnej (często) erotyki. Pokazuj myśli, uczucia, miłość, piękno, wyobraźnię.
Oczywiście, więcej ludzi da polubienia dla ginekologicznych opisów seksu. Twoje teksty to coś dla nielicznych. Ale nie przejmuj się tym. Prawdziwa sztuka jest zwykle dla nielicznych.
Może jednak spróbowałabyś nieco zmienić tematykę? Na cos, co może być naprawdę Sztuką?
Mama Mojej Przyjaciółki III: Rocznica
Część I - w sumie chyba najsłabsza, II - b. dobra (patrz komentarz przy niej). III to już podobny poziom, jak Współlokatorka. Rozwijasz się!
Mama Mojej Przyjaciółki II: Urodziny
Bardzo poetyczne. Piękny opis miłości. Niestety, trochę psują efekt drobne błędy. Np. wejście Justyny do domu i jej prowadzenie - z zamkniętymi oczami - przez Kasię... tam chyba coś nie tak...
Ale ogólnie podoba mi się. Jesteś daleka od wulgarności - częstej w opisach aktów seksualnych. Piszesz głównie o uczuciach, choć o erotyce i anatomii także, ale zachowujesz na ogół dobry balans między nimi. Oczywiście, jesteś amatorką, utalentowaną bez wątpienia. Ale talent wymaga jeszcze wiele pracy. Pisz!
Chociaż przyznam, że Współlokatorka jest chyba lepsza.
Mama Mojej Przyjaciółki II: Urodziny
Bardzo poetyczne. Piękny opis miłości. Niestety, trochę psują efekt drobne błędy. Np. wejście Justyny do domu i jej prowadzenie - z zamkniętymi oczami - przez Kasię... tam chyba coś nie tak...
Ale ogólnie podoba mi się. Jesteś daleka od wulgarności - częstej w opisach aktów seksualnych. Piszesz głównie o uczuciach, choć o erotyce i anatomii także, ale zachowujesz na ogół dobry balans między nimi. Oczywiście, jesteś amatorką, utalentowaną bez wątpienia. Ale talent wymaga jeszcze wiele pracy. Pisz!
Współlokatorka: Pocieszanie
Bardzo rzadko zdarza się przeczytać opis aktu seksualnego, który jest - POEZJĄ. W dodatku akt lesbijski - ale jakże odległy od epatowania innością, odmiennością. Miłość. Niejedno ma imię, a czasami imiona dwóch dziewcząt. Przyjaźń i miłość, I poezja. Czytałem ze wzruszeniem, mam koleżankę les, lecz w niej - z żalem stwierdzam - trudno odnaleźć ślad choćby takiej - postawy? zauroczenia? poezji? miłości? nie wiem, jakie słowa są tu właściwe.
Byłoby znacznie lepiej, gdyby opowiadanie zakończyło się, nim Jana powiedziała "Chyba". Ta wymiana zdań bardzo mi psuje efekt. To tak, jakby dwie poetyczne dziewczyny (damy!) w eleganckiej bieliźnie, sukniach, otworzyły kiepskie piwo i zaczęły pić z butelek, zagryzając tłustą kiełbasą, a na nogi w eleganckich pończochach włożyły umorusane gumiaki. No, może przesadziłem trochę, ale dysonans jest spory pomiędzy subtelnym kontaktem dziewczyn - pięknem, wzruszeniem, miłością nie tylko fizyczną w tym przypadku, ale - bardziej nawet - duchową.
Niezależnie od tego końcowego zgrzytu - mogę tylko pogratulować pięknego opowiadania. To nie złośliwość, lecz troska, pomoc od starszego i bardziej doświadczonego (chyba?) pisarza (chociaż w całkowicie innej literaturze i w innym języku). Masz talent, rozwijaj go. Niech, parafrazując słowa - niezbyt sympatycznego skądinąd pana Lenina - z Iskry(957) rozgorzeje płomień.
Kiedy zażartujesz sobie, żeby napompowali powietrzem premium
Powietrze PREMIUM - pewnie niemieckie. Był za PRLu taki dowcip, że niektórzy zachwyceni Niemcami (RFN, bynajmniej nie NRD!) odkręcali w niemieckich samochodach wentyle i zachwycali się powietrzem: ale luft! Premium!
A płyn w kierunkowskazach jest jeszcze lepszy!
Strażniczka Bałtyku (V) "Белка"
Jak zwykle - znakomicie. Ciekawa konstrukcja - poznajemy zakończenie na początku, a potem cały łańcuch wydarzeń prowadzący do tego finału. Mimo to trzyma w napięciu. Mam nadzieję, że koniec nie będzie dla Klaudii tragiczny, tak, jak dla Radka w Rybaku dusz. Czekam coraz niecierpliwiej na ciąg dalszy.
Przypadkowy nocleg
Jammer, szkoda Twojego czasu i talentu. Bałtyk, Rescue, to inna galaktyka. pozdrawiam Ask.
Strażniczka Bałtyku (IV) "IDA-59M"
Jak zwykle u Ciebie - trzyma w napięciu do końca. Momentami aż mi się pięści zaciskały z emocji.
Podoba mi się, że Góral - odważny, silny, prawdziwy mężczyzna - nie jest posągowym monolitem, ale też ma swoje problemy. Piszesz o ludziach z krwi i kości, nie o bohaterach czytanek. Tak trzymaj.
Weselna panna
Niezłe. Najbardziej podoba mi się obrona kobiety przed pijanym "wielbicielem" - mężczyzna ma prawo i obowiązek tak postąpić. Opisy erotyczne w dobrym guście.
Lubieżnicy (II)
Ciekawe. Co do towarzyszy z UB - mam tzw. mieszane uczucia. Postać Ani podoba mi się, choć jest trochę niespójna. Z jednej strony naiwność, z drugiej - chyba jednak dość zdecydowane działania do osiągnięcia celu i - przy okazji - korzyści majątkowych. Dobre studium tamtej epoki.
Rescuer (IV) "Ola"
@Jammer106 dziękuję za miłą odpowiedź. Utulnię czytałem na LOL, jest b.dobra. Nie bardzo wiem, jak znaleźć Pokątne. Ani priv - jestem tu dość krótko. Będę wdzięczny za informacje, chętnie podyskutuję.
Pozdrawiam.
ASK
Rescuer (IV) "Ola"
Napisałeś (mam nadzieję, że rozpocząłeś dopiero) dwa świetne cykle: Rescuer i Bałtyk *Bałtycki rybak dusz i Strażniczka Bałtyku). Pozwól, że przekażę Ci kilka moich osobistych uwag.
Opowiadania (oba cykle) są przede wszystkim WZRUSZAJĄCE. To rzadkość w obecnym 0 coraz bardziej zimnym i nieczułym - świecie. Te cykle o ratownikach to naprawdę materiał na książkę, niemal gotowy scenariusz filmu. W obu - odwaga, pomoc, braterstwo i miłość. Coraz rzadziej można się wzruszyć czymś pięknym, dobrym, szlachetnym.
Jeżeli mogę coś doradzić - to ograniczenie opisów erotycznych, ich "złagodzenie", przejście od opisów "dosłownych" do "symbolicznych". Tu jedno z drugim się kłóci. I może złagodzenie koszarowego języka w niektórych przypadkach.
Szczerze zachęcam do kontynuacji tych serii. Nie przejmuj się uwagami o błędach, literówkach czy drobnych usterkach tekstu. To zawsze można poprawić. A zamysł fabuły jest znakomity.
Natomiast nie podobają mi się krótkie, jednoczęściowe opowiadania, np. Jezioro łabędzie, Wiejska baba czy Fetyszek. Niestety, fabuła płytka, opisy aktów seksualnych przeważają, i są zbyt drobiazgowe, rozbudowane, i - często - po prostu nieładne. Nie mają tej subtelności, co opisy w seriach "ratowniczych", choć - jak wspomniałem - wolałbym, aby je też ograniczyć.
Proszę, kontynuuj te dwie znakomite serie i zostaw przeerotyzowane drobiazgi, szkoda Twego czasu. Oczywiście, jeżeli masz jakiś pomysł na nową serię - zachęcam.
Pozdrawiam
Ask (czyli Pytanie)