Pani Dwóch Krajów cz. 63

XCV
     Po pobycie w mrocznym sercu świątyni jasność zalewanego słonecznym blaskiem dziedzińca sprawiła ulgę tak Neferowi jak i Irias. Dopiero za trzy dni nadejdzie niezwykła ciemność... Kapłan miał nadzieję, że dziewczynka nie zdawała sobie do końca sprawy z grozy własnego położenia. I niech tak lepiej zostanie, Najwspanialsza powinna podzielić tę opinię. Tymczasem radość z widoku księżniczki mógł okazać Harfan, który poderwał się ze swego miejsca i podbiegł do Irias. Na chwilę zapomniał chyba o swoich obowiązkach dowódcy, ale trudno było mieć mu to za złe.
     "Wiedziałam, że po mnie przyjdziesz, wujku. Wiedziałam, że mnie uratujesz...” - wyszeptała wojowniczka wtulając się w ramiona żołnierza.
     "To Nefer cię uratował, księżniczko.” - burknął szorstko Libijczyk. - "Ja tylko pilnowałem jego lektyki.”
     "To Nefer ma lektykę? Niewolnicy nie miewają lektyk.” - zauważyła bystro.
     "Nefer nie jest już niewolnikiem. Nasza Pani nie tylko go uwolniła ale uczyniła też swoim arcykapłanem, arcykapłanem Izydy. Jest teraz wielkim panem, ma lektykę, własnych niewolników i pałac.”
     "O, to świetnie.” - Z uciechy klasnęła w ręce. Zaraz jednak posmutniała. - "Ale to nie znaczy, że przestaniesz mnie uczyć? Nadal będziemy się spotykać?”
     "Oczywiście, księżniczko. Jeśli tylko zechcesz. Mam też nadzieję, Harfanie, że my także pozostaniemy przyjaciółmi i dalej będziesz udzielał mi lekcji władania oszczepem? Chociaż już nie zamierzasz mnie zabijać.” - zażartował.
     "Panie, nie wypada, aby arcykapłan odbywał takie ćwiczenia...”
     "Jesteśmy przyjaciółmi i chyba zrobisz to dla mnie?”
     "Jeżeli ktoś się dowie, stracisz szacunek podwładnych.”
     "Ale przecież nikt nie musi o tym wiedzieć... A jeżeli nawet, to nie w taki sposób arcykapłan powinien zdobywać lub tracić szacunek. Nie brakowało zresztą takich, którzy zawsze uważali, że wcale nie nadaję się na kapłana. W ich oczach mogę stać się teraz marnym hierarchą, nie dbam o to. Nie sprawiało ci ujmy, gdy ćwiczyłeś i rzucałeś na piasek niewolnika, możesz teraz czynić to samo z arcykapłanem.”
     "Niewolnikiem też byłeś marnym, Neferze.” - wtrąciła się Irias. - "Pani ciągle to powtarzała!”
     "No proszę, wszystko zostaje więc po staremu. I nie nazywaj mnie panem, Harfanie. Przynajmniej nie wtedy, gdy jesteśmy wśród przyjaciół. Ale teraz już ruszajmy, chciałbym jak najszybciej opuścić świątynię.”
     Libijczyk przypomniał sobie o swojej funkcji dowódcy eskorty i zaczął ponownie wydawać rozkazy. Gdy wyszli przez wąską furtę, lektyka już czekała. Nefer zajął w niej miejsce razem z Irias, wojownicy ustawili się wokół i cały orszak mógł wreszcie oddalić się od bram ponurej budowli. Teraz dopiero kapłan pozwolił sobie na westchnienie ulgi i czuł, jak opada z niego napięcie. Po drodze natknęli się na obwoływacza, który w otoczeniu kilku żołnierzy stanął na podstawie umieszczonego na jednym z placów obelisku.
     "Ludu stolicy. Wysłuchaj słów które bogowie przekazali swej Córce i Siostrze, Najwspanialszej Królowej Amaktaris, Pani Obydwu Krajów, Władczyni Nieba i Ziemi, Tej Która Daje Życie i Światło!”
     Słowa herolda przyciągały uwagę szybko gromadzącego się tłumu. Zaciekawiony Nefer polecił orszakowi zatrzymać się przy wylocie ulicy. Harfan przystał na to niechętnie, ale nie sprzeciwił się.
     "Bogowie kochają Egipt, kochają swój wierny lud oraz Tę, która włada w ich imieniu Górnym i Dolnym Krajem. Dlatego nieśmiertelnych zasmucił bunt księcia Nektanebo, który zamierzał naruszyć porządek ustanowiony przez nich samych, który sprowadził na Kraj wrogów, groźnych Hetytów oraz dzikich barbarzyńców Hapiru. Chciał wydać lud Egiptu na pastwę ognia, miecza i grabieży, chciał przynieść śmierć i zniszczenie! Bogowie wspomogli swą Córkę i Siostrę, dając zwycięstwo Jej wiernym wojskom i pozwalając pognębić wrogów, co wszyscy mogliście ujrzeć na własne oczy podczas parady zwycięstwa! Wielbimy ich za to i okazujemy wdzięczność! Nieśmiertelni są jednak zagniewani, główny winowajca, sam książę uszedł bowiem z życiem i nie poniósł dotąd kary. Najdostojniejsza Królowa, Oby Żyła i Władała Wiecznie, oszczędziła jego nędzny żywot nie chcąc aby królewska krew spłynęła na ziemię, co zwykle gniewa bogów. Teraz jednak jest inaczej! Nieśmiertelni ogłosili swoją wolę i dadzą ją poznać każdemu mieszkańcowi Kraju! Za trzy dni od dziś słoneczny Amon – Ra zakryje swoje oblicze, cofnie jasność którą zsyła. To znak gniewu bogów! Nieśmiertelni żądają życia zdrajcy, życia niegodnego księcia! Najjaśniejsza Amaktaris, prawowita Pani Obydwu Krajów, Obraz Izydy na Ziemi, Córka i Siostra bogów spełni wolę swoich braci i sióstr. Gdy za trzy dni nastanie ciemność, nie lękaj się ludu Egiptu! Najwspanialsza Królowa przywróci jasność, raz jeszcze stanie się Dawczynią Życia i Światła! Książę zapłaci za swoje winy i tak spełni się wola nieśmiertelnych! Jasność Amona - Ra powróci, a Kraj będzie dalej cieszył się światłem i pokojem, pod osłoną bogów oraz Najdostojniejszej Pani Amaktaris, oby Żyła i Władała Wiecznie! Nie lękaj się ludu stolicy lecz raduj z tak wyraźnego znaku przychylności nieśmiertelnych!”
     Nefer uznał, że to wystarczy i dał znak do wznowienia marszu. Dalsza mowa herolda tonęła bowiem w coraz większym rozgwarze. Zdumieni i wystraszeni ludzie rozprawiali o niezwykłych nowinach. Słowa obwoływacza niosły jednak nadzieję i otuchę. Bogowie nie opuścili swego ludu, żądali tylko głowy zdrajcy, który sprowadził barbarzyńskich najeźdźców. To wydawało się słuszne i wszyscy to rozumieli, chociaż w żyłach winowajcy płynęła królewska krew. Nieśmiertelni dadzą dowód swego gniewu, ale Królowa, Córka i Siostra bogów spełni ich żądania i osłoni wierny lud. Tak będzie i Egipt przetrwa. Trafiali się pewnie i tacy, którzy nie bardzo potrafili uwierzyć w nastanie ciemności, może też ten i ów nie do końca wierzył w moc bogów... Ci przekonają się, gdy nadejdzie właściwy czas. Tym bardziej będą wówczas przerażeni i tym gorliwiej wielbić będą Izydę, Dawczynię Życia i Światła. Jeżeli tylko wszystko pójdzie zgodnie z planem, myślał arcykapłan. Ale w tej chwili nic nie wskazywało na to, by miało stać się inaczej.
     "O co chodzi z tą ciemnością, Neferze?” - spytała zaniepokojona |Irias. - "Czy bogowie mogą zabrać światło? I w jaki sposób Pani może je przywrócić?”
     "Bogowie mogą wszystko, księżniczko. Na szczęście Pani też jest Boginią i potrafi odzyskać blask słońca. Sama zobaczysz za trzy dni.”
     "Skoro może wszystko, to dlaczego tak długo czekała z tym, aby zabrać mnie z tej wstrętnej świątyni? I dlaczego to ty i Harfan w końcu po mnie przyszliście?”
     "To długa historia, Irias... Pani z pewnością ci to wyjaśni, albo ja to zrobię, ale nie tutaj, tylko podczas lekcji.”
     "Bardzo dobrze, lubię twoje opowieści, chociaż zawsze są za krótkie. Opowiesz wszystko ze szczegółami.”
     "To może być... eee... trudne do zrozumienia.”
     "Bierzesz mnie za głupią, małą dziewczynkę, Neferze? Jestem królową i wojowniczką! Chcę i rozkazuję abyś opowiedział wszystko i wszystkiego mnie nauczył!”
     "Jak sobie życzysz, wielka pani. Ale to trochę potrwa, nie da się opowiedzieć całej tej historii od razu.”
     "No dobrze, to opowiesz po kolei. I tak zresztą myślę, że to ty zrobiłeś coś z tym światłem słońca i to dlatego kapłani Ozyrysa mnie wypuścili. Ty nie masz jednak boskiej mocy i dlatego potrzebowałeś więcej czasu.”
     "Tylko nie powtarzaj tego nikomu, księżniczko.”
     "Nie jestem głupim dzieckiem, jestem wojownikiem, Neferze!”
     Gdy przybyli do bocznej bramy pałacu Królowa, obydwaj Mistrzowie i pułkownik Tereus czekali już na jednym z pomniejszych dziedzińców. Nieco na uboczu arcykapłan dostrzegł też Anę. Oczywiście, świątynię z pewnością obserwowano i wiadomość o powodzeniu misji dotarła już do wszystkich zainteresowanych. Amaktaris i Irias, nie bacząc na królewską godność rzuciły się sobie w ramiona, Nefer dostrzegł na ich twarzach ślady łez. Trudno się było temu zresztą dziwić, skoro w podobnie podejrzany sposób błyszczały również oczy Tereusa, który czekał w kolejce jako następny. Arcykapłan Izydy podszedł do Any. W oczach żony łez nie znalazł, nie spodziewał się ich zresztą.
     "Wróciłeś, Neferze... Bogowie wysłuchali moich modłów, a może jak zawsze miałeś szczęście... Szczęście i rozum... Chociaż czasami wątpię, czy potrafisz tego rozumu używać.” - Wypowiadając te słowa objęła męża i wtuliła się w niego z całych sił.
     "Masz wielki udział w tym zwycięstwie, Ano...”
     "To jest ta Irias, o którą wszyscy tak się niepokoili? Musi być niezwykłym dzieckiem... Chciałabym... Wiesz czego pragnęłabym najbardziej na świecie...”
     Mógł tylko mocniej jeszcze objąć swoją uzdrowicielkę i liczyć, że jej czynione z Amaktaris oraz okrywane tajemnicą plany przyniosą jakiś skutek. Po chwili wspólne milczenie małżonków przerwała Najjaśniejsza.
     "Neferze, tym co dzisiaj uczyniłeś zasłużyłeś na wieczną wdzięczność Królowej. I nie myśl, że wyczerpuje się ona na twojej nominacji.”
     "To jeden z najwyższych urzędów w państwie, Wielka Pani.”
     "Trudno uznać go jednak za nagrodę, skoro zamierzam zaprzęgnąć cię do pracy. Nie myśl, że jako arcykapłan Izydy będziesz wylegiwał się w swoim pałacu. O nie, na pewno nie! Ale o tym pomówimy później.”
     "Dziękuję, Neferze.” - To sierżant klepnął arcykapłana w ramię. - "Bardzo chciałem iść z tobą, ale Księżniczka mi nie pozwoliła.”
     "Na nic byś się tam nie przydał, sierżancie. Byłeś i jesteś potrzebny tutaj.” - odezwała się Królowa. - "Rozgrywka nie jest jeszcze skończona.”
     "Na mieście widzieliśmy i słyszeliśmy obwoływaczy... Wszystko idzie chyba zgodnie z planem?”
     "Niezupełnie... Nie udało się jednak pojmać Ramose i Tahara, ani też odzyskać pierścienia. Okazali się z Heparisem bardziej podejrzliwi niż sądziliśmy?”
     "Ależ nie... Sam widziałem jak opuszczali świątynię! Mieli udać się do Pałacu, tak jak chciałaś, Najdostojniejsza. Heparis wyprawił ich w mojej obecności.”
     "Nigdy tu nie dotarli... Coś musiało się stać. Mistrzu, czy możesz natychmiast wezwać i wypytać swoich ludzi obserwujących dom Ozyrysa?”
     "Uczynię to bezzwłocznie, Wielka Pani. Za Twoim pozwoleniem...” - Towarzysz Prawej Ręki skłonił się lekko i oddalił pospiesznie. Nawet on nie potrafił ukryć niepokoju, który ogarnął wszystkich obecnych.
     "Skoro tak, to kiedy rozesłano heroldów? I czy wyruszyły już łodzie z kurierami oraz ptaki?”
     "Tak. Rozkazy są w drodze... Wiedzieliśmy, że będziesz potrzebował tego argumentu i gdy minęło sporo czasu, a Ramose i Tahar nie pojawiali się, postanowiliśmy jednak z mistrzem nie zwlekać dłużej z wykonaniem naszej części planu.”
     "Chwała niech będzie za to wszystkim bogom!”
     "Może mistrz miał rację... Może była to niepotrzebna komplikacja, spowodowana Moim kaprysem i chęcią zemsty. Pewnie i tak byśmy ich pojmali.”
     "Nie jestem tego taki pewien... Jak dotąd obydwaj potrafią wychodzić cało z wszystkich opresji... A gdyby poddali się w świątyni objęłaby ich Twoja obietnica łaski, o Wielka.”
     "Doprawdy? Tak, to kolejne utrudnienie...”
     "W Twoim imieniu i za Twoją zgodą, Najdostojniejsza Pani, obiecałem łaskę Heparisowi oraz jego wspólnikom jeżeli uwolni Irias i do zachodu słońca ogłosi ustąpienie z urzędu. Jego poplecznicy w Memfis mają uczynić to samo do jutra, a na prowincji do dnia zaćmienia... Zapowiedziałem, że mistrz Apres posiada przygotowane stosowne listy winowajców. Jeżeli tego nie uczynią, dosięgnie ich gniew bogów, a konkretnie Boskiej Izydy, Dawczyni Światła.”
     "Tak, zajmiemy się tym razem z mistrzem... Najważniejsze jednak, że Irias jest bezpieczna i wydostałeś ją z tej jaskini zdrajców. Tylko to się liczy... Z resztą poradzimy sobie z pomocą bogów. Bądź pewien, że nie ominą cię wszelkie nagrody jakich sobie zażyczysz i na które zasłużyłeś. Nie zapominam też o obietnicach, które złożyłam tobie, uzdrowicielko.”
     "Heparisa bardzo poruszyła wiadomość, iż przywróciłaś wzrok Ahoresowi, o Wielka. Nie brał starca pod uwagę w swoich planach jako bezużytecznego ślepca... I, wybacz Pani, ale chyba nie wierzył też dotąd w Twoją boską moc.”
     "Ciekawe, czy ty wierzysz, Mój arcykapłanie?”
     "Poznałem ją wiele razy.” - odparł nieopatrznie Nefer, narażając się na wymowne spojrzenie żony.
     "Mam nadzieję, że zdołasz ją okazać także w wiadomej sprawie.” - Ana nie zamierzała Królowej niczego ułatwiać.
     "Przekonamy się za jakiś czas, tak jak obiecałam! Jak już powiedziałam, nigdy nie zapominam o Moich obietnicach!” - Pomimo tak pewnych siebie słów, Najjaśniejsza sprawiała przez chwilę wrażenie zmieszanej. Szybko się jednak opanowała.
     "Nie stójmy tak tutaj. Mistrz Ahmes przygotował jakieś specjalne przysmaki z okazji spodziewanego powrotu naszej księżniczki i z pewnością nie wybaczyłby nam, gdybyśmy nie skorzystali z jego sztuki. Zapraszam was wszystkich.”
     "Daruj, Księżniczko, ale muszę dopilnować żołnierzy. Jak sama powiedziałaś, jeszcze nie wszystko rozstrzygnięte.” - wymówił się Tereus
     "Ja także powinienem zająć się moimi ludźmi. Wybacz, o Pani i ty także, Irias.” - Do pułkownika przyłączył się Harfan.
     "Przyniosę wam później najlepsze ciastka!” - obiecała dziewczynka, która pomimo niedawnych trudnych przeżyć nie potrafiła powstrzymać radosnego uśmiechu na myśl o obiecanych smakołykach.
     W ten sposób w prywatnej jadalni Królowej zasiedli w piątkę, gdyż wybrał się jeszcze Mistrz Serpa. Pomimo starań Ahmesa i radosnego entuzjazmu Irias wśród obecnych dawało się jednak wyczuć pewne napięcie. Nawet sama Amaktaris nie potrafiła tego całkowicie ukryć. Nefer przypisywał ten niepokój dziwnej sprawie zniknięcia Ramose i Tahara, może też kolejnej potyczce pomiędzy Najjaśniejszą a Aną. Wszyscy niemal z ulgą przyjęli przybycie Towarzysza Prawej Ręki, który poprosił Władczynię o rozmowę na osobności. Zamierzając zapewne rozładować atmosferę, Mistrz Serpa oświadczył, że chciałby zabrać księżniczkę do szpitala aby dokładnie ją zbadać, a zwłaszcza przyjrzeć się ranie na głowie i upewnić się, czy właściwie się nią zajmowano. Dziewczynka nie nosiła już bowiem opatrunku. Irias zgodziła się bez entuzjazmu i to dopiero wówczas, gdy pozwolono jej zabrać na drogę spory pakunek ciastek, którymi planowała podzielić się z chorymi dziećmi. Ana oświadczyła, że chętnie przyłączy się do Mistrza uzdrowiciela. Pozostawiony bez żadnych zadań Nefer nie bardzo wiedział co z sobą począć, z kłopotu wybawił go jednak Towarzysz Prawej Ręki.
     "Jeśli pozwolisz, o Pani, prosiłbym aby także arcykapłan był obecny podczas naszej rozmowy, posłałem również po Harfana... Czeka w przedpokoju. Obawiam się, że tylko im możemy w tej chwili w pełni zaufać.”
     "Co się dzieje, mistrzu?” - spytała Królowa gdy tylko przeszli do gabinetu, zabierając po drodze Libijczyka.
     "Przynoszę bardzo dziwne i niepokojące wieści. Ramose i Tahar znaleźli się, a raczej znaleziono ich ciała. Obydwaj są martwi.”
     "Co takiego?” - Nie wytrzymał Nefer, zapominając, że powinien zaczekać na pozwolenie Władczyni zanim wyrazi swoją opinię. Niezbyt zresztą godną mądrości przypisywanej jakoby nowemu arcykapłanowi Izydy. Zaskoczenia nie kryli jednak wszyscy.
     "Zginęli w jednym z opuszczonych magazynów nad Rzeką. Ktoś poderżnął im gardła.”
     "Ale skąd się tam wzięli? I jak to się stało, mieli przecież trzech świątynnych strażników. Sam widziałem, jak razem opuszczali dom Ozyrysa!”
     "Ja także to widziałem, Pani.” - Horkan potwierdził słowa kapłana.
     "Moi ludzie też widzieli jak tamci wychodzili ze świątyni. Nie mieli jeszcze wówczas specjalnych rozkazów w ich sprawie, przyznaję to ze wstydem. Wykonując wydane wcześniej ogólne polecenia, jeden z moich wywiadowców poszedł za nimi. Istotnie, podążali w stronę pałacu, mniej więcej w połowie drogi spotkali się z jednak kimś, kto chyba na nich czekał. Ten ktoś rozmawiał przez chwilę z Ramose, po czym wszyscy skierowali się ku nabrzeżu, a w końcu weszli do tego magazynu. Po pewnym czasie tamten nieznajomy wyszedł i ruszył w do miasta. Mój człowiek był sam i postanowił nadal śledzić kapłana, takie zresztą dostał rozkazy od swego zwierzchnika. Miał podążać przede wszystkim za Ramose. Ponieważ nic się nie działo, zdecydował się w końcu zakraść bliżej. I znalazł ciała.”  
     "Czyje konkretnie?” - spytała chłodno Królowa.
     "Ramose, Tahara i tych trzech strażników. Udałem się osobiście do tego magazynu i rozpoznałem tamtych dwóch.”
      "Jak zginęli?”
     "Jak już powiedziałem, z poderżniętym gardłem albo nożem wbitym w plecy. Wygląda to na atak z zaskoczenia.”
     "Przecież ten nieznajomy nie mógłby zabić ich wszystkich naraz! Nie zdołałby zaskoczyć jednocześnie pięciu ludzi, w tym trzech zbrojnych. Zresztą Tahar też potrafił zadbać o siebie, a Ramose z pewnością nie był głupcem. Ktoś musiał tam na nich czekać!” - zawołał wzburzony Harfan.
     "Nikogo nie znaleźliśmy, a mój człowiek nikogo więcej nie widział.”
     "Jak więc mogło się to stać?”
     "To dziwne, ale wiele wskazuje na to, że pozabijali się wzajemnie... Rany od noży, oręż pozostawiony w ciałach... To zresztą jedyne możliwe wyjaśnienie. Strażnicy zginęli jako pierwsi.”
     "Wszyscy trzej dali się jednocześnie zaskoczyć?”
     "Ten nieznajomy rozmawiał tylko z Ramose.” - zauważył Nefer. - "To oni mogli zadecydować o zmianie drogi i o tym, że wszyscy poszli do tego magazynu. A Ramose mógł też wydawać rozkazy tym zbrojnym. Jeżeli tajemniczy przybysz przekonał go, że należy ich z jakichś powodów zgładzić, pozostała trójka była w stanie to uczynić.”
     "Dokładnie tak.” - Mistrz skinął głową. - "Potem przyszła zapewne kolej na Tahara, a jako ostatni zginął chyba kapłan. Nubijczyka opuściło w końcu jego szczęście, a Ramose po raz pierwszy i zarazem ostatni dał się oszukać.”
     "Wszystko sprowadza się więc do tego nieznajomego. Jak wyglądał? Czy twój człowiek potrafiłby go rozpoznać?” - podsumowała Królowa.
     "Może... ale to raczej mało prawdopodobne. Nosił opończę z kapturem i osłaniał twarz, a wywiadowca widział go tylko z daleka. Nigdy chyba nie zyskamy pewności, nawet gdybyśmy okazali mu ewentualnego podejrzanego.”
     "A więc podejrzewasz kogoś, mistrzu?”
     "Nie ośmielam się mieć takich podejrzeń, Pani. Ale musimy zadać sobie pytanie, kto i w jakim celu mógł oraz chciał coś takiego uczynić?”
     "Czy przy Ramose znaleziono królewski pierścień?” - spytał Nefer.
     "Nie. Ani przy Ramose, ani nigdzie indziej w magazynie. A rozkazałem szukać bardzo dokładnie.”
     "Heparis na moich oczach wręczył pierścień kapłanowi tuż przedtem, nim opuścili świątynię. On musiał mieć go przy sobie w chwili śmierci.”
     "W takim razie pozostaje tylko jedna możliwość. Klejnot zabrał tajemniczy morderca.” - odparł Apres. - "Ale to nie był z pewnością napad rabunkowy, a Ramose nie nosiłby takiego znaku na palcu. Zabójca wiedział zapewne, czego może się spodziewać i czego powinien szukać.”
     "W takim razie musiałby też wiedzieć o całej intrydze i o tym, że oni obaj udadzą się do pałacu.” - wskazał Harfan. - "Ale przecież...”
     "Dlatego właśnie, Harfanie, informuję o tym wszystkim Najdostojniejszą Panią tylko w obecności twojej i arcykapłana Nefera. Gdy te wypadki miały miejsce obydwaj przebywaliście w świątyni Ozyrysa i nie mogliście przeprowadzić tego zamachu. Nie mielibyście też raczej czasu aby coś takiego zorganizować. Ramose musiał zresztą znać swego zabójcę i zapewne mu ufał. To mogłoby wskazywać na kogoś ze świątyni Ozyrysa, ale tam chyba tylko sam Heparis wiedziało o całej sprawie. A nie potrafię wyobrazić sobie powodu dla którego miałby podejmować tak dziwaczny plan. Tym niemniej musimy brać pod uwagę i tę możliwość, bo w przeciwnym razie pozostaje bardzo niewiele osób, które posiadały podobną wiedzę w Pałacu.”
     Słowa Mistrza zapadły w głuchą ciszę, wszyscy zdali sobie bowiem sprawę z ich znaczenia.
     "Nie ufasz nawet swemu bratu, Towarzyszu?”
     "Ufam, Wielka Pani, ale w tym wypadku nie ma to nic do rzeczy.”
     "To samo mógłbyś powiedzieć o Mnie samej!”
     "Mógłbym, ale Tobie ufać muszę, nie mam innego wyjścia.”
     "Spytałeś o powody Heparisa... Jaki powód miałby ktoś z nas?”
     "Tego nie wiem, ale jednak byłbym w stanie to sobie wyobrazić.”
     "Podziel się więc owocami swojej wyobraźni, Mistrzu.” - zażądała ostro Królowa.
     "Pani, wiemy zbyt mało, abym ośmielił się to uczynić.”
     "Skoro tak, to nie możemy podjąć w tej chwili żadnych kroków. Ramose i Tahar zasłużyli zresztą na swój los. Właściwie, to znowu mieli szczęście, ten zabójca okazał im łaskę, której nie otrzymaliby ode Mnie. Zajmowaliby się nimi teraz wojownicy królowej kopca. Uniknęli wyroku, który im przeznaczyłam...”
     Nefer dopiero teraz uświadomił sobie ten aspekt całej sprawy i odczuł ulgę. To przecież on skierował kapłana Chnuma i Nubijczyka na drogę śmierci. Co prawda i tak obydwaj zginęli, ale przynajmniej nie w równie przerażający sposób jaki gotowała im Władczyni. Czy ktokolwiek powinien tak umierać? Czy znowu wracała słabość, którą dostrzegały w nim zarówno Amaktaris jak i Ana? One obydwie były jednak lwicami, a on tylko młodszym kapłanem z prowincji. Teraz, co prawda, arcykapłanem stołecznej świątyni Izydy, ale w gruncie rzeczy niewiele to przecież zmieniało.
     "Jedno mogę jednak jeszcze uczynić. Mistrzu, ciała Ramose i Tahara sprowadź bardzo dyskretnie do pałacu, do wiadomego lochu. Bardzo dyskretnie, jeżeli rozumiesz co mam na myśli. Chcę zobaczyć ich na własne oczy i ujrzeć, jak pożywiają się nimi wojownicy kopca. Zawiadomisz Mnie, gdy wszystko będzie gotowe. Z zachowaniem największej tajemnicy.”
     "Tak się stanie, o Wielka.”
     "Zwłoki tamtych strażników wrzućcie do Rzeki. Tak, aby nikt ich nie znalazł.”
     "Oczywiście, Najwspanialsza.”
     "W takim razie nie zatrzymuję cię, Towarzyszu.”
     "Jest jeszcze jedna sprawa, o Pani.”
     "Słucham?” - odparła Królowa z niezwykłą dla Niej niecierpliwością.
     "Zaginiony pierścień. Trzeba natychmiast wydać rozkazy unieważniające ten znak oraz jego moc. Nie możemy pozwolić aby ktoś posłużył się nim, być może, w samym Pałacu.”
     "Nie. Nie da się zrobić tego w sposób dyskretny. Musielibyśmy powiadomić o tym bardzo wielu. Oficerów, a przecież i zwykłych żołnierzy, strażników, urzędników, dworzan... nawet służbę i niewolników. Właściwie wszystkich w Pałacu. Ten, kto posiada w tej chwili ten klejnot dowiedziałby się także... I już nigdy by go nie użył... A ja muszę mieć dowód, muszę mieć niezbite dowody takiej zdrady! To jedyna szansa... Muszę mieć dowód...”
     "W takim razie, o Pani, musisz ustąpić i mnie, i nam wszystkim tu obecnym, w innej sprawie.”
     "Jakiej znowu?”
     "Obejmiemy straż przy Twojej osobie. My trzej, na zmianę. Tylko my wiemy o tym co się stało oraz o pierścieniu i tylko my możemy zapobiec ewentualnemu zamachowi. Straże zostaną oczywiście wzmocnione, uzasadnimy to niepokojami związanymi z nadchodzącym zaćmieniem... Ale Twoją osobistą eskortą zawsze będzie dowodził ktoś z nas trzech.”
     "Spodziewasz się, że...” - spytała z niedowierzaniem Królowa.
     "Moim obowiązkiem jest spodziewać się wszystkiego. A skoro nie możemy podjąć innych kroków, jak sama rozkazałaś, o Pani, to musisz poddać się wymogom ostrożności.”
     "Myślę, że przewidziałeś nie tylko samo rzekome niebezpieczeństwo ale i Moją decyzję w tej sprawie. To dlatego wezwałeś Harfana i Nefera. Arcykapłan dowodzący osobistą strażą Królowej, to raczej niezwykła sytuacja.”
     "Nie zostanie sam, nikt z nas nie powinien zostać sam przy takim zadaniu. Będziesz musiała, o Wielka, ścierpieć nasze towarzystwo, bo nie odstąpimy Twojej Osoby nawet na krok, wyłączając krótki czas na sen.”
     "Ty, Mistrzu, masz przecież mnóstwo obowiązków związanych z przygotowaniem wszystkiego na dzień zaćmienia.”
     "To prawda. Dlatego tym bardziej potrzebuję Nefera i Harfana.”
     "No proszę, kiedyś sam podejrzewałeś naszego kapłana o niecne plany, a teraz ufasz mu jako jednej czterech osób w całym Górnym i Dolnym Kraju. Wliczając w to Panią Obydwu Krajów oraz ciebie samego.”
     "Myliłem się co do Nefera, już to przyznałem.”
     "Mam nadzieję, że mylisz się również teraz. I że także będziesz potrafił się do tego przyznać.”
     "Uczynię to z radością... Jeżeli rzeczywiście się mylę.”
     "Nie zatrzymuję cię dłużej, Towarzyszu. Znasz swoje rozkazy. A wy, Moi najwierniejsi z wiernych, zaczynajcie waszą służbę!”

nefer

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka, użył 4485 słów i 26196 znaków, zaktualizował 6 sie 2016.

16 komentarzy

 
  • AnonimS

    Skomplikowana ta intryga

  • nefer

    @AnonimS Lubię skomplikowane intrygi i zwroty akcji.

  • zazula

    Świetnie piszesz Neferze, gmatwasz sprawy, wzbudzasz emocje w czytelnikach, dlatego najbardziej podobają mi się spekulacje w komentarzach,  bo opowiadanie ma drugie życie. :)

  • nefer

    @zazula Dla autora to największa satysfakcja. Pozdrawiam.

  • Lolek2

    :)  wiec jednak tak jak podejzewalem.  Ktos musial ich zabic bo podczas tortur wypaplaliby wszystko.

  • nefer

    @Lolek2 Co racja to racja, kapłan musiał wiedzieć zbyt dużo, Nubijczyk zginął przy okazji.

  • Lolek2

    @nefer poczytalby cos....

  • nefer

    @Lolek2 Wedle życzenia.  :P

  • Petrix

    Mam wrażenie jakbyśmy zauważali coraz wyższe poziomy spisku, Ramonse i Tahar - plotki, pionki dowykonywania zadań, Heparis to powiedzmy główny przedstawiciel tego planu, który miał być postrzegany jako główna osoba planu i dialogu, ale mam przeczucie, że nawet nad nim jest ktoś jeszcze w hierarchii spiskowej i bardzo możliwe, że jest to ktoś kto ma bezpośresni kontakt z Amaktaris.
    Ale to tylko takie moje wrażwnie :blackeye:  
    Część jak zwykle świetna i rozwiązanie akcji jak zawsze najmniej spodziewane :D
    I możliwe ze jestem nie sprawiedliwy, ale obstawiam Horkana trochę, że go nie lubie a troche, że mam wrażenie iż cały czas próbował być jak najblizej Królowej

  • nefer

    @Petrix Horkan to postać skomplikowana, chyba najbardziej niejednoznaczna ze wszystkich... Może dlatego, że przez dłuższy czas zachowywał milczenie i nie chciał autorowi "powiedzieć", kim w istocie chce być w tej opowieści. Myślę, że sam tego do końca nie wiedział i chyba nadal jeszcze nie wie... ale w końcu będzie musiał się opowiedzieć, wszystko popycha go ku temu...

  • Petrix

    @nefer nie wiem czy specjalnie czy nie tak napisałeś, ale po przeczytaniu nasuwa się myśl, iż Horkan rzecztwiscie nie jest do końca "czysty"
    Swoja droga zastanawia mnie czy opiszesz kiedyś(po zakończeniu historii jak wyglądało życie Amaktaris przed Neferem
    Nie wiem nawet jakis opis co sie działo pokoleji z jej prywatnymi niewolnikami np :), bo bardzo mnie to ciekawi a podejrzewam, że było by co opisywać ^^

  • nefer

    @Petrix Przede wszytskim zamierzam tu dokończyć, potem... sam nie wiem

  • Ewa

    Kolejna świetna część, trzymająca w niewiedzy na to co się dalej wydarzy- akcja rozgrywana perfekcyjnie. Można obstawiać kto miesza w szykach Królowej i jej najbliższych współpracowników- bo moze tylko miesza?, a nie zdradza?. I jeszcze Irias, urocze, inteligentne lwiatko. Tak trzymaj i dalej czekam z ... . Pozdrawiam  :)

  • nefer

    @Ewa Masz niesamowitą intuicję... Tu nic nie jest bowiem wcale takie jasne, a motywy skomplikowane, ale czujesz to i bardzo mnie to cieszy, bo właśnie coś takiego chciałem oddać. Pozdrawiam.  ;)

  • Ramol

    Trzymasz Neferze - jak zwykle - swój normalny (czyli bardzo wysoki) poziom. Chyba powinienem się cieszyć, że niekiedy mam szczęście "ślepej kury"? Z dużym zainteresowaniem czekam jak długo Królowa wytrzyma dziwny i nietypowy skład osobowy ochrony osobistej. Będzie to widoczne też dla Jej nieprzyjaciela, gdyż jest to ktoś (ktosia??) z najbliższych osób Władczyni...

  • nefer

    @Ramol Ona w duchu już wie... Tylko nie chce wiedzieć (tak przypuszczam). Za ten przejaw słabości (chyba pierwszy jaki okazała) przyjdzie jej zapłacić.

  • Ramol

    @Neferze, nie sądzę, że to objaw słabości. Nie nam oceniać postępowanie naszych przodków żyjących dwa, lub trzy tysiące lat wcześniej. Jestem przekonany, że z podstawowych odczuć najbardziej różni nas NIENAWIŚĆ. W miłości, przyjaźni, życzliwości dla innych, opiekuńczości nie różnimy się zasadniczo, - chcę wierzyć - że w gniewie, nienawiści i tych złych - "brzydkich" - emocjach jesteśmy obecnie bardziej ludzcy... choć codzienna obserwacja tak "zwykłych bliźnich" jak i tych ze świeczników, zadaje kłam moim tak optymistycznym przekonaniom.  :O

  • nefer

    @Ramol A ja uważam, że ludzie są generalnie tacy sami, tzn kierują się podobnymi motywami oraz emocjami. Tylko środki działania się zmieniają.

  • Ramol

    @Neferze, przecież ja w końcu doszedłem do identycznego wniosku! A chciałem wykazać rozwój człowieczeństwa w ciągu tego - w końcu nie tak krótkiego czasu!   :redface:

  • xStraySoulx

    @Ramol skoro królowa, kobieta i bogini zapłaci za przejaw słabości to my- zwykli śmiertelnicy tym bardziej. Ludzie się nie zmieniają jak słusznie panowie zauważyliście, a zdrada najbliższych i najbardziej zaufanych boli najbardziej i kosztuje najwięcej

  • Ramol

    @xStraySoulx - nie wdając się w dysputy filozoficzne godne chińskich myślicieli: Czy bycie ludzkim (człowieczeństwo) jest słabością? Mawia się, że władca jest samotny... być może... ale tylko podejmując trudne decyzje. Jeżdżąc po Polsce i po Europie mógłbym określić dokładnie mapkę ludzkiej życzliwości. Nawet w Polsce można by wskazać parę enklaw życzliwości i kilka miast pełnych "zagryziaków".

  • nefer

    @Ramol Nie rozkładałbym tego geograficznie, ludzie są jacy są, nikt nie jest nigdy czarno-biały. Kilka tysiącleci tzw. cywilizacji łagodzi obyczaje (chciaż ta "łagodność" jest postrzegana jako walor dopiero od niedawna w sumie) ale i obecnie mamy wiele przykładów jak łatwo ta przykrywka może zaniknąć. Podstwawowe emocje zostały z czasów stada, co oczywiście nie oznacza, że wszyscy muszą przejawiać krwiożerczość.

  • Czytelnik2

    @Ramol To nie do końca jest uczciwe ze strony Nefera. Jak już czytelnik zrobi sobie konstrukcję myślowo logiczną to  Nefer nagle w kolejnym odcinku naszego złoczyńcę morduje i wszystko idzie na marne. Na tej zasadzie to nagle w następny odcinku deus ex machina zrobić zdrajcą Apresa. (to też da się uzasadnić).

  • violet

    Rozkręcasz się, zawsze wiedziałam, że coś Ci w duszy gra ;) Czekam na dalszy rozwój wypadków i "rozwój" Nefera-autora i chyba sama już nie wiem, na co bardziej ;)

  • nefer

    @violet Nefer jest nieco "miękki", potrafi zwyciężać i nawet zabijać ale nie potrafi mścić się i karać na zimno... Może jednak rzeczywiście poczyni postępy? Czy jednak wówczas nie zatraci czegoś istotnego? Pozdrawiam.  :)

  • violet

    @nefer Absolutnie, pokaże swój charakter, zrzuci z siebie "skórę niewolnika", bo niewolnik będąc nim, nie musi nim być ;)

  • nefer

    @violet Nefer odczuwa skrupuły, tak to nazwijmy, nie dlatego, że jest/był niewolnikiem tylko dlatego że był i jest człowiekiem...

  • violet

    @nefer Właśnie o tym mówię, pod skórą niewolnika, ciągle był człowiekiem, choć piętno na pewno pozostało, a teraz, niestety w pewnych sytuacjach nie można mieć skrupułów. Pozwolisz, że zacytuję " Jeśli sam nie ugryziesz pierwszy, to Cię zjedzą".

  • nefer

    @violet Ależ gryzie... Tylko nie sprawia mu to radości...

  • violet

    @nefer Życie, prawo silniejszego, takie stworzone światy...

  • POKUSER

    Kolejna niesamowita część. DZIĘKUJEMY

  • nefer

    @POKUSER To ja diękuję i zapraszam do dalszej lektury.

  • beznicka

    Nic dodać, nic ująć. Jak zwykle łapka w górę :blackeye:

  • nefer

    @beznicka Dzięki i pozdrawiam.

  • Czytelnik2

    A Horkan nie został zaproszony.......

  • Petrix

    @Czytelnik2 ponieważ nikt nie ma 100% pewnosci co do jego wiarygodnościwiarygodności

  • Czytelnik2

    @Petrix Dlatego na końcu zdania jest wielomówiący wielokropek.

  • beznicka

    @Czytelnik2. A ja typuję osobę małorzucającą się w oczy. Za to bardzo intrygującą (w wielu znaczeniach tego słowa).

  • Czytelnik2

    @beznicka Rozumiem, że uwzględniasz umiejętność Nefera do tworzenia nagłych i niespodziewanych zwrotów akcji.

  • nefer

    @Czytelnik2 Jeszcze kilka dramatycznych scen się wydarzy.

  • Czytelnik2

    @nefer Ciekawi mnie jedna rzecz. Dotychczas erotyzm Twoich opowiadań polegał raczej na tworzeniu klimatu a nie na dosłownym opisywaniu scen (i bardzo dobrze - opowiadań w stylu wszedł i wyszedł a ona w międzyczasie jęczała jak dziwka a on ją ładował we wszystkie otwory z wyjątkiem nosa i uszu jest mnóstwo, rzadko dobrych). Ciekawi mnie jak opiszesz (o ile opiszesz) scenę Nefer - Ana - Amaktaris.

  • Czytelnik2

    @Czytelnik2 Przyszło mi jeszcze jedno do głowy. Być może Heparis otrząsnął się z zaskoczenia i zaczął usuwać świadków a zabójca był związany ze świątynią a nie z dworem królewskim? Być może usunięcie świadków było zaplanowane wcześniej? Wysłąnie ich do królowej tylko przyśpieszyło akcję. Heparis nie miałby czasu powiadomić Horkana i zmontować całej akcji.  Lub jeżeli Horkan rzeczywiście zdradził to jest to jego samodzielne działanie w celu zabezpieczenia samego siebie? Za dużo tych pytajników. Pozostaje cierpliwie czekać na Nefera.

  • nefer

    @Czytelnik2 Uszy także można chyba wykorzystać w opisanym przez Ciebie schemacie  :devil: , za którym zresztą osobiście nie przepadam i zainteresowanych czymś takim odsyłam do innych tekstów. Oczywiście, scena A-A-N jest planowana i wręcz nieodzowna w przebiegu fabuły. Ana chce jej z własnych powodów, Amaktaris obiecała, Nefer zasłużył na zdjęcie obręczy, a Czytelnicy na opis małej, zbiorowej orgii - oczywiście dość specyficznej i z zaskakującym (mam nadzieję) finałem.  :devil:  
    Im więcej możliwości, tym lepiej, czyż nie?  ;)  Chociaż, jeżeli się nad tym zastanowić, to Heparisowi żadne usuwanie świadków już w tym momencie nie pomoże. Nie jest to przy tym postać w pełni jednoznaczna, ułożył zbrodniczy plan ale chyba nie był z niego do końca dumny...
    A erotyzm postrzegam szeroko, jak już o tym kilka razy wspominałem, jest to raczej opowieść fantastyczno-historyczno-przygodowa z elementami erotyki. Te elementy podpoprządkowane zostały fabule, a nie odwrotnie, cieszę się natomiast, że odczuwasz też ogólny klimat.

  • Czytelnik2

    @nefer To przyprawy nadają smaku potrawie.

  • Nowicjusz

    kolejny zaskakujący zwrot i proszę byś nie skończył jakimś banałem

  • Funkykoval197

    @Nowicjusz Podpisuję się pod tym Mistrzu Neferze.

  • nefer

    @Nowicjusz Myślicie, że to takie proste... Głowa może rozboleć. :blackeye:

  • Krytyk.

    Genialne. Neferze ale jesli pierscien ma posłużyć do uwolnienia Nektanebo lub kradzieży złota z babilońskich banków to troche zbyt przewidywalne. Liczę na intrygę.

  • Funkykoval197

    @Krytyk. Do kradżieży złota potrzebny jest medalion Oka Izydy, Pierścień nie wystarczy

  • POKUSER

    @Krytyk. Brak księcia, jako ofiary podczas zaćmienia, jednak trochę komplikuje sprawę...

  • nefer

    @Krytyk. Wszyscy trafne uwagi wpisaliście ale więcej nie powiem - teraz.  ;)

  • Anonimowy

    Jak juz ktos powiedzial, za latwo szlo. No to teraz zrobilo sie ciekawiej.

  • nefer

    @Anonimowy Bohaterowie muszą się postarać - autor także.  :blackeye:

  • xStraySoulx

    Znow niespodziewany zwrot akcji. Genialna część kazala na siebie czekać dluzej niż zawsze, ale warto było uzbroić się w cierpliwość. Teraz pozostaje oczekiwanie na dalsze perypetie arcykapłana Nefera i jego najbliższych. Pozdrawiam :)

  • nefer

    @xStraySoulx Nie może iść zbyt łatwo, jak już zauważono. Postaram się w następnym tygodniu coś skrobnąć. Dzięki za wpis i pozdrawiam.

  • xStraySoulx

    @nefer Oczywistym był fakt, ze namieszasz w historii kapłana. Mam kilka teorii co do dalszych wydarzeń. Ciekawe ile z nich pokryje się z Twoimi pomysłami na dalszą fabułę Mistrzu :)

  • nefer

    @xStraySoulx Postaram się zaspokoić ciekawość ale zrozumcie, okres urlopowy itp. - mniej czasu niż zwykle  ;)

  • Anonimowy

    To lubię

  • nefer

    @Anonimowy Dzięki i zapraszam do dalszej lektury.

  • Szarik

    Co powiedzieć? Jest ... świetnie ;)

  • nefer

    @Szarik Ale na pewno coś kmombinujesz  :devil:

  • Szarik

    @nefer ja? zawsze :D