Pani Dwóch Krajów cz. 50

LXXXII
     W chaosie, który zapanował wokół podestu tronowego, tylko Mistrz Apres zachował spokój i jasność myśli. Wezwał straże, by otoczyły szczelnym murem Osobę Najjaśniejszej, po czym rozkazał natychmiast odprowadzić Ją do pałacu. Ona sama mogła mieć w tej sprawie inne zdanie, powstawszy bowiem ze swego siedziska sprawiała wrażenie, jak gdyby zamierzała zejść ku martwemu generałowi oraz stojącym nad jego ciałem Neferowi i Horkanowi. Mistrz pochylił się ku Monarchini i przemawiał do Niej cichym głosem. Posunął się do tego, że ujął ramię Boskiej Pani i z całym szacunkiem lecz stanowczo skierował Jej kroki w innym kierunku. Chroniona przez wciąż powiększający się krąg strażników, udała się w stronę bramy. Apres towarzyszył Królowej. Bezpieczeństwo Władczyni zawsze stanowiło dla niego sprawą absolutnie najważniejszą, na wszystko inne przyjdzie czas później. Czas na śledztwo, zbadanie okoliczności niedoszłego zamachu, może na przyjecie reprymendy za zbyt szybkie, Jej zdaniem, usunięcie Najdostojniejszej z miejsca wydarzeń. Towarzysz Prawej Ręki był zapewne gotowy bez zmrużenia powieki wziąć na siebie ewentualny gniew Bogni, byle tylko teraz jak najszybciej znalazła się pod osłoną murów pałacu. Nefer dostrzegł jeszcze, iż Mistrz Serpa mocno chwycił rękę Irias i także ruszył w ślad za Najjaśniejszą. Podobnie uczyniło wielu urzędników. Przynajmniej w tej chwili mała wojowniczka nie próbowała się wyrywać, może dlatego, iż dostrzegła, że przyjacielowi nic się jednak nie stało.
     Zgromadzony tłum niewiele zrozumiał z tego, co zaszło u stóp tronu. Poddani widzieli tylko gwałtowny skok Menase, dobyte ostrza, padające ciało. Teraz chcieli jak najszybciej opuścić niebezpieczny plac przy zachodnim murze pałacu, przepychali się jeden przez drugiego, lada chwila mogła wybuchnąć panika albo zamieszki. Straże panowały jeszcze nad falującą ciżbą ludzką, ale niepokój Mistrza wydawał się całkowicie uzasadniony.
     Nefer przyglądał się jednak przede wszystkim Horkanowi, wciąż mając w pamięci ujawnione przezeń emocje oraz nadzwyczajną szybkość, z którą oficer zareagował na desperacki czyn zdegradowanego generała. Teraz setnik demonstrował już chłodny spokój. Pochylił się nad ciałem Menase i otarł sztylet z krwi, wykorzystując w tym celu szatę zabitego. Sięgnął następnie po jego broń, również to ostrze wsuwając za własny pas.
     "Dlaczego to zrobiłeś, panie? Gdybyś spóźnił się choćby odrobinę, ja także leżałbym tu teraz we krwi.”
     "On mógł zaatakować Najdostojniejszą.”
     "To zabiłbyś go dopiero wtedy... Czyż nie okazałoby się to najlepszym wyjściem?”
     "Nie pragnę twojej śmierci, Neferze... Ona także byłaby niepocieszona...”
     "To miałbyś okazję, aby Ją pocieszyć..., panie.”
     "To wszystko nie jest takie proste...”
     "Nie stałbyś się ponownie w Jej oczach bohaterem, a tylko żołnierzem wykonującym swoje obowiązki, najlepiej jak potrafisz? Chociaż tym razem to nie wystarczyło?”
     "Zawsze staram się służyć naszej Pani najlepiej, jak potrafię.”
     Dalszą rozmowę przerwał powrót Mistrza Apresa, który cofnął się od bramy, gdy tylko Królowa ją przekroczyła, znajdując bezpieczeństwo w murach pałacu.
     "Horkanie, udaj się natychmiast do apartamentów Najjaśniejszej, dopilnuj aby ich nie opuszczała i sprawdź straże. Ja przywrócę porządek tutaj. A ty, Neferze... Bogowie znowu ci sprzyjali. Nie mogę zaprosić cię do pałacu, wracaj więc do gospody Ahmesa, tylko zaczekaj chwilę, aż na ulicach zrobi się trochę spokojniej.”
     Wydawszy te polecenia, Mistrz z właściwymi sobie energią i opanowaniem przystąpił do zaprowadzania ładu wśród spanikowanego tłumu. Na jego rozkaz straże zdecydowanie, acz bez zbędnej brutalności, odepchnęły nieco gawiedź. Zagrały wojskowe rogi, a gdy uczyniło się trochę ciszej, na podest wstąpił herold.
     "Ludu Stolicy, wierni poddani Tronu!” - podjął gromkim głosem. - "Najjaśniejsza i Najpotężniejsza Królowa Amaktaris Wspaniała, Żywy Obraz Izydy, Władczyni Niebios i Ziemi, Pani Górnego i Dolnego Kraju, Źródło Dobra i Światła, Oby Żyła i Władała Wiecznie, uniknęła dzięki łasce bogów niebezpieczeństwa, sprowadzonego przez zdrajcę lub szaleńca. Jej Najdostojniejsza Osoba nie doznała żadnego uszczerbku, za co dziękujmy bogom Egiptu. Ona sama także złoży wkrótce stosowne podziękowania. Wy wszyscy również jesteście bezpieczni. Niech ten wypadek nie zepsuje święta. Na placach i ulicach Stolicy rozdawane będą chleb, mięso i piwo! Skorzystajcie z tego poczęstunku i radujcie się ze zwycięstwa Najwspanialszej Królowej, Oby Żyła i Władała Wiecznie, nad dzikimi barbarzyńcami oraz wspomagającymi ich zdrajcami! Powtarzajcie te słowa wszystkim, których spotkacie!”
     Głos herolda zawisł nad tłumem, przynosząc istotnie pewne uspokojenie. Jedni naprawdę radowali się z tego, iż Królowa uniknęła niebezpieczeństwa, inni cieszyli się perspektywą poczęstunku, obawiając się uprzednio, iż może zostać odwołany. Nie tracąc czasu, Mistrz rozesłał w różne części miasta silne patrole, którym towarzyszyli obwoływacze, mający głosić podobne przesłanie na placach i ulicach. Ludzie zaczęli się rozchodzić.
     "Czy to dobry pomysł, aby rozdawać dzisiaj piwo?” - spytał Nefer.
     "Też nie jestem tym zachwycony, ale to najlepszy sposób, aby pokazać, że panujemy nad sytuacją. Na szczęście, mamy akurat na miejscu dość wojska, by nie obawiać się żadnych zamieszek.” - Apres spojrzał na zakrwawione ciało Menase - "Osobie Boskiej Pani nic tak naprawdę nie groziło, ale ten wypadek zepsuł jednak święto, które miało przekonać wszystkich, że bunt został stłumiony... A tu jeden z generałów okazuje się zdrajcą, i to na oczach ludu... To nie jest pomyślny znak... Proponowałem, aby załatwić to inaczej, ostrzegałem Królową, ale nie chciała o niczym słyszeć. Myślę, że wiesz dlaczego, Neferze... To jednak nie twoja wina, znasz naszą Panią. Najwspanialsza Amaktaris w pewnych kwestiach nie ustępuje nigdy, a to była właśnie jedna z takich spraw. Wracaj do gospody, kapłanie. Jeżeli Ona zechce, to odwiedzę cię tam, gdy tylko pozwolą mi obowiązki. Chciałbym z tobą porozmawiać o dzisiejszych wypadkach i nie tylko o tym. Nie włócz się więc wieczorami po szynkach, ani nie nadużywaj piwa Ahmesa. Także dla własnego bezpieczeństwa, nie jesteś już kimś zupełnie nieznanym.”
     Skinąwszy ledwo zauważalnie głową, Apres oddalił się, wydając kolejne rozkazy oficerom i urzędnikom.
     Uznawszy, że nic tu już po nim, Nefer ruszył w stronę gospody. Na ulicach nadal przewalały się niespokojne tłumy, mieszkańców zajmowały jednak przede wszystkim chleb, mięso i piwo, rozdawane w wielu miejscach zgodnie z zapowiedzią Mistrza. Ludzie rozmawiali rzecz jasna o dramatycznych wypadkach na trybunie honorowej ale, jak Nefer zdołał posłyszeć, przede wszystkim wyrażali zadowolenie z ocalenia Boskiej Pani, oraz oczywiście z poczęstunku, który dzięki temu ich nie ominął. Kapłan rozmyślał natomiast o słowach Mistrza. Królowa uparła się, aby obnażyć kłamstwa Menase na oczach wszystkich. Zwykle doskonale potrafiła manipulować ludźmi i przewidywała ich reakcje. Teraz też nie mogła nie zdawać sobie sprawy z groźby takiego właśnie zachowania upokorzonego, zdegradowanego generała. Tym bardzie, że Towarzysz Prawej Ręki podobno ostrzegał... A jednak nie zmieniła swych zamiarów. Dlaczego? Dlaczego aż tak bardzo pragnęła publicznie uhonorować Nefera, dając mu satysfakcję po równie publicznym upokorzeniu na polu zwycięskiej bitwy? Teraz, gdy wiedziała już, że tak naprawdę to on ją dla Niej wygrał? Czy chodziło tylko o sławioną przez wszystkich sprawiedliwość Monarchini? Czy może miało to coś wspólnego również z zasuszonymi kwiatami lotosu umieszczonymi w pewnym zwoju oraz z wczorajszą, wieczorną rozmową? Najdziwniejsze okazało się w tym wszystkim to, że za sprawą zawistnych bogów, Królowa i tak nie zdołała wynagrodzić Nefera. Przeszkodził w tym zamach Menase. Nie zdążyła nawet zwrócić kapłanowi sztyletu, który zresztą zdawał się przynosić nieszczęście wszystkim kolejnym posiadaczom. Czy obecnie za takowego można uznać Horkana?
     Właśnie, dlaczego Horkan znowu uratował mu życie? Może naprawdę nie pragnął śmierci Nefera, zadziałały odruchy wyszkolonego żołnierza, szlachetny poryw, wyrzuty sumienia? A może Menase posiadał wiedzę o czymś, co mogłoby setnikowi zaszkodzić? Ale wówczas mógłby odczekać, aż generał zabije rywala i wtedy dopiero rozprawić się z zamachowcem. Z pewnością młody oficer zdołałby uczynić to bez trudu... Nie, Horkan nie wyglądał jednak na zdrajcę i skończonego łajdaka. Chyba rzeczywiście chciał ocalić Nefera, choćby po to, aby odzyskać podziw i uznanie w oczach Królowej Amaktaris, której uczucia wobec setnika wyraźnie jakby ostatnio osłabły... Czyż nie w taki właśnie sposób po raz pierwszy zwrócił na siebie uwagę Najjaśniejszej? I o czy zamierza porozmawiać z Neferem Mistrz Apres, zapowiadając się z wizytą? O dzisiejszych wypadkach wie z pewnością wszystko to, co i kapłan, o ile nie więcej... To przynajmniej powinno się wyjaśnić w swoim czasie, ale raczej jeszcze nie tego wieczoru. Mistrz z pewnością będzie zajęty śledztwem i przywracaniem porządku w Pałacu oraz Stolicy. Wychodząc z tego założenia, po powrocie do gospody kapłan poprosił jednak panią Mutę o dzban piwa. Należała mu się przecież odrobina wytchnienie po dramatycznych przeżyciach. Na miasto wolał już nie wychodzić. Na ulicach nadal mogło być niespokojnie, zwłaszcza po zachodzie słońca. Postanowił też zastosować się do drugiej przynajmniej, pożegnalnej rady Mistrza.
     Następnego dnia snuł się po gospodzie, nie potrafiąc znaleźć dla siebie miejsca. Jedynie problem napisania listu do Any rozwiązał się sam. Żona wyruszyła już zapewne w drogę do stolicy i Pazer, czy też żaden inny kupiec, nie był w stanie dostarczyć jej jakiegokolwiek przesłania. Mogłaby uczynić to jedynie Królowa, angażując własną sieć pocztową. Gdyby Ją poprosił, zapewne by nie odmówiła. Ahmes lub Towarzysz Prawej Ręki z pewnością przekazaliby takie życzenie oraz list po tym, gdy tylko pojawiliby się w gospodzie. Odczuwał jednak wewnętrzny opór przed przedłożeniem podobnej prośby. Z ulgą zrezygnował z napisania listu, rozmówią się z Aną, gdy żona przybędzie już do Memfis.
     Ahmes powrócił do domu późnym popołudniem, w kiepskim humorze. Bankiet, który przygotował poprzedniego dnia z wielką starannością, okazał się niezbyt udany. Wszystkich zaproszonych gości zajmowała tylko nieszczęsna sprawa zdrady Menase i nikt nie docenił znakomitych potraw, dzieła talentu nadwornego kucharza Najwspanialszej. Nawet Irias, nieobecna wprawdzie na uczcie, ale obdarowana kilkoma wyszukanymi deserami pomysłu Mistrza kuchni, nie okazała spodziewanego entuzjazmu. Pytała za to o Nefera, co chwyciło byłego niewolnika za serce... Najjaśniejsza obiecała zezwolić na pożegnalne spotkanie, nie podała jednak żadnych szczegółów w tej sprawie... Kapłan mógł tylko czekać... Tym razem to Ahmes miał ochotę opróżnić dzban czy też dwa własnego, wybornego piwa, a Nefer nie odmówił przyjacielowi swojego towarzystwa. Na szczęście Mistrz Apres nie pojawił się również tego wieczoru.
     Przybył dopiero trzeciego dnia po nieudanej paradzie zwycięstwa, gdy zapadający zmrok napełnił place i ulice stolicy największym tłumem. Rozmówili się w pokoju Nefera, w którym mogli znaleźć odosobnienie oraz spokój.
     "Pewnie dziwisz się, kapłanie, dlaczego poprosiłem cię o rozmowę.”
     "Panie, zaszczycasz mnie swoją wizytą.”
     "Żadne zaszczyty nie mają z tym nic wspólnego. To Najjaśniejsza Królowa zamierzała cię ostatnio zaszczycić i nic z tego nie wyszło. Między innymi dlatego przybyłem.”
     "Panie?”
     "Wiem już, że nasza Pani nie zdołała przekonać cię, abyś powrócił do służby. Nie mam zamiaru pytać o szczegóły waszej rozmowy, nie jestem aż tak nierozsądny... Wiedz tylko, że żałuję... Ona miała wobec ciebie wielkie plany, a czuję, że z pewnością byś się przydał...
     "Nie uważasz mnie już, panie, za możliwego spiskowca i zdrajcę?”
     "Owszem, miałem kiedyś wątpliwości co do ciebie. Nie proszę o wybaczenie, bo takie podejrzenia są moim obowiązkiem. Zmieniłem jednak zdanie po wszystkim, co później się wydarzyło. Dlatego żałuję... Ludzi wiernych i niegłupich w służbie Najjaśniejszej nigdy nie jest zbyt wielu.”
     "Obecnie nic już nie grozi Jej Osobie i panowaniu.”
     "Naprawdę tak myślisz? Czy też chcesz mnie przekonać, że jednak się myliłem?” - Nie doczekawszy się odpowiedzi, Mistrz podjął po chwili inny temat. - "Menase uznano za zdrajcę i poplecznika księcia. Obydwaj doskonale wprawdzie wiemy, iż był tylko ambitnym głupcem, chciwym kariery oraz zaszczytów, ale jego sprawa wywarła jednak złe wrażenie. Sugeruje, że Najjaśniejsza nie może liczyć na całkowicie pewne poparcie w szeregach armii. To pobudzi nadzieje Jej wrogów, a wielu z nich nadal ukrywa się w cieniu.”
     "Jednym z tych wrogów jest sam książę. Uważam, że należało go stracić, skoro nadarzyła się dobra okazja.”
     "Królewska krew nie powinna zraszać ziemi.”
     "Królowa wystraszyła się gniewu bogów? Nie wierzę. Nie wierze też, aby podobne przesądy uratowały Ją samą, gdyby sprawy potoczyły się inaczej.”
     "Nasza Pani nie boi się niczego, Neferze. Miałeś okazję upewnić się o tym wiele razy. To ja przekonałem Najdostojniejszą, aby wzięła pod uwagę te, jak je nazwałeś, przesądy i przynajmniej odłożyła egzekucję. Czas nie jest stosowny.”
     "Czyżbyś ty sam obawiał się bogów, panie? Wybacz, ale w to też nie uwierzę.”
     "Wszyscy powinniśmy obawiać się ich gniewu, Neferze. Mam dziwne przeczucie, że ukochany kuzyn Najwspanialszej może się jeszcze do czegoś przydać... Przede wszystkim chodzi mi jednak o nastroje wśród ludu. Wylew okazał się pomyślny, zapowiada się dobry rok ale... Zawsze coś może się zdarzyć, pomór ludzi lub bydła, nadejście szarańczy... Gdyby tak się stało, wrogowie głosiliby, że to właśnie zapowiedziana kara bogów i lud pewnie by w to uwierzył. Lepiej nie dawać nikomu takiej okazji, w obecnej, niepewnej sytuacji.”
     "Niepewnej, mistrzu? Królowa Amaktaris odniosła wielkie zwycięstwo.”
     "Nigdy nie uważałem księcia za najgroźniejszego z Jej wrogów. To głupiec, niezdolny do tego, aby stać się prawdziwym przywódcą spisku czy choćby poczekać na odpowiedni czas. Jego bunt okazał się nieprzemyślany. Właściwie, to Nektanebo dał się sprowokować w chwili, gdy byliśmy dobrze przygotowani.”
     "Czy także na udział Mutawalisa i jego rydwanów?” - Nefer nie potrafił odmówić sobie wygłoszenia tej uwagi.
     "Tym zajęliście się ty oraz sierżant. I chwała wam za to. Swoją drogą, król Suppiliuliuma zdążył już przysłać list z wyrazami ubolewania z powodu podjętej bez jego wiedzy akcji syna. W obecnej chwili nie grozi nam więc nowa wojna na północy. Czuję jednak, że nie jest to największe niebezpieczeństwo, przed którym stoi obecnie Królowa Amaktaris.”
     "Powiesz coś więcej, mistrzu?”
     "Kłopot w tym, że właściwie nie mam nic konkretnego do powiedzenia. Tylko przeczucia... To za twoim pośrednictwem przekazano w Nennesut wiadomość, iż ktoś spróbuje obalić rządy naszej Pani zanim nadejdą żniwa... Tymczasem ukończono już siewy, a w Kraju nad Rzeką zboża wschodzą i dojrzewają szybko. Nie wierzę, aby tym wydarzeniem, przed którym ostrzegano, miał być bunt księcia... Czuję, że chodzi o coś znacznie groźniejszego. Coś, w co zaangażują się świątynie i kapłani...”
     "Temes... On może coś wiedział, może należało go przesłuchać.” - Nadal nie potrafił uwolnić się od koszmarnych wspomnień po wizytach w pewnym lochu.
     "Nasza Pani postanowiła inaczej i trudno Ją o to winić. Ten zbrodniarz zasłużył na taką śmierć.”
     "Cóż więc możemy uczynić?” - Nefer zapomniał, że on sam został już od podobnych spraw odsunięty, a właściwie, to sam się odsunął. Czy jednak naprawdę tak było, skoro Mistrz uznał za stosowne podzielić się z nim swymi obawami?
     "Tylko zachować czujność i wzmocnić nasze starania... Wyczuwam, że dzieje się coś niedobrego, ale nie wiem co i nie potrafię temu przeszkodzić. Może to dlatego z tobą rozmawiam, może liczyłem, że nasunie ci się jakaś myśl...”
     "Niestety, panie. Wiem tyle co i ty, a w sumie to z pewnością o wiele mniej.”
     "To nie twoja wina, Neferze, i nie rób sobie wyrzutów. Zaciekawi cię jednak zapewne wiadomość, że osiągnęliśmy w końcu pewien postęp w sprawie tamtych podrzuconych, zatrutych sandałów Najdostojniejszej Pani. Pomógł w tym Ufer, odnajdując prawdopodobnego pośrednika w sprowadzeniu trucizny. Trop prowadzi do świątyni Ozyrysa.”
     "Arcykapłan Heparis?”
     "Mierzysz bardzo wysoko, Neferze. Ja nie mogę sobie na to pozwolić, wiem zbyt mało. Ale postaram się dowiedzieć czegoś więcej...”
     "Nie wątpię, panie.” - Kapłan pomyślał, że w przypadku bezimiennego, libijskiego sługi, działań Mistrza z pewnością nie będzie krępował zakaz zastosowania tortur, wydany niegdyś w tej sprawie przez Królową Amaktaris w stosunku do żołnierzy gwardii.
     "Na mnie już czas. To uprzejme z twojej strony, że zechciałeś ze mną porozmawiać. Ufam twojej wierność i wierzę w twój rozum. Oczywiście, nasza Pani wie, że zamierzałem cię dzisiaj odwiedzić i zezwoliła na to. Korzystając z okazji poprosiła, abym przekazał tę paczkę.” - Podał Neferowi zawinięty w płótno i zapieczętowany pakiet. - "Ona nie oczekuje odpowiedzi, tak więc otwórz w spokoju, na osobności. A teraz żegnaj.”
     Amaktaris znowu miała dla niego jakąś przesyłkę. Kolejne zwoje i następne zasuszone kwiaty? Wkrótce sam się przekona. Pakunek ponownie okazał się niewielki, był za to wyraźnie cięższy. Gdy Nefer złamał pieczęć i rozerwał płótno, na stół wypadł sztylet. Nie musiał dobywać ostrza z pochy, by przekonać się, że wykuto je z niezwykłego, hetyckiego metalu. Pakiet zawierał nadto dwa niewielkie zwoje papirusu, jeden z nich także opatrzono pieczęcią z Okiem Izydy. Otworzył ten rulon jako pierwszy.

                         Neferze
     Nasza ostatnia rozmowa nie sprawiła radości ani Mnie, ani też, jak sądzę, Tobie. Dlatego teraz skorzystałam z pośrednictwa Mistrza Apresa, gdy poprosił o zgodę na Wasze spotkanie. Bogowie niech będą świadkami, iż zamierzałam wynagrodzić Ci doznane uprzednio upokorzenia równie publicznym ogłoszeniem i uhonorowaniem Twoich zasług. Wolą tych samych bogów stało się jednak, iż nie zdołałam tego uczynić, a nadto sprowadziłam na Ciebie niebezpieczeństwo. Cieszę się, że zdołałeś go uniknąć. Skoro takie okazały się wyroki zawistnych bóstw, ofiarowuję Ci hetycki sztylet w inny, mniej może godny sposób. A właściwie oddaję, skoro zdobyłeś go w walce, w co teraz wierzę. Nie jesteś już niewolnikiem i możesz używać tego oręża z dumą. Niech ci służy. Zapewne spotkamy się jeszcze za jakiś czas, mam bowiem pewne odnoszące się do Ciebie zobowiązania wobec Twojej żony, Any. Oczekuję, że okażesz w tej sprawie posłuszeństwo rozkazom Pani Obydwu Krajów, jak przystało wiernemu poddanemu. Załączam list Twojej żony, który nadszedł z Abydos gołębią pocztą.

                      Królowa Amaktaris
                    Pani Górnego i Dolnego Kraju

     Tym razem nie znalazł kwiatów lotosu ani też żadnych innych. Obracał w dłoniach sztylet, nie wiedząc, co z nim właściwie począć. Może ofiarować na pożegnanie Irias? Małą wojowniczkę z pewnością ucieszyłby taki podarunek, a reakcją Najwspanialszej nie będzie się już przejmował. Z drugiej strony, jeżeli ten oręż naprawdę przynosi nieszczęście, to niech już lepiej zostanie przy samym Neferze. Aby zapomnieć o chłodnym tonie listu Władczyni, zajrzał do drugiego rulonu, a właściwie niewielkiego zwitka papirusu.

                         Neferze, mój mężu i przyjacielu
     Jak już wiesz z poprzedniego listu, to ja zwróciłam uwagę Królowej Amaktaris na Twoją osobę i Twoje wiersze, licząc na Jej pomoc w dręczącej nas sprawie spłodzenia potomstwa. Następstwa tej prośby okazały się daleko inne, niż się spodziewałam, tym niemniej Ona złożyła swego czasu pewne obietnice i chce ich obecnie dotrzymać, co muszę poczytać na Jej korzyść. Wiem też, że nie jesteś już osobistym niewolnikiem Władczyni i przyznam, że wcale mnie to nie smuci. Ja sama, na Jej zaproszenie, wyruszyłam w drogę do Stolicy. Mimo wszystkiego, co się stało, nie potrafię przestać Cię kochać i mam nadzieję, że Ty również myślisz o mnie dobrze. Jeżeli bogowie, a zwłaszcza Izyda dopomogą, być może będziemy jednak mogli cieszyć się synem lub córką. Może wtedy na nowo nauczymy się cieszyć także sobą nawzajem. Jest to moim życzeniem, liczę, że również i Twoim. Wkrótce powinniśmy się zobaczyć.

                                   Ana

     Te słowa również wydawały się chłodne, doskonale jednak pojmował, że Anie niełatwo wybaczyć jego własne szaleństwa, a wyciągając w ten sposób rękę ku zbłąkanemu mężowi prawdziwie dowodziła swojej miłości... On sam nie potrafił zabrać się za przygotowanie listu do żony, a powody, które wynajdował, były w istocie zwykłymi wykrętami. Tak jak napisała, wkrótce się spotkają i porozmawiają. Ciekawe, cóż takiego Ana i Amaktaris ułożyły za plecami męża oraz byłego osobistego niewolnika? Skoro jego udział jest niezbędny, to prędzej czy później któraś z nich zechce to może wyjaśnić. Obecnie mógł tylko czekać.
     Przez dwa następne dni zabijał czas, krążąc bez celu po gospodzie, targu i przystani. Wieczorami przesiadywał w sali ogólnej nad kubkiem piwa lub też w swoim pokoju, przeglądając zwoje z wierszami. Ahmes wracał późno, zajęty obowiązkami. Prawdziwa niespodzianka spotkała kapłana trzeciego dnia. Słońce stało już wysoko, ale on dopiero niedawno zdołał zebrać siły na to, by podnieść się z posłania. Okazało się, że tego ranka pani Muta nie puka do drzwi celem ponaglenia do zejścia na spóźnione śniadanie.
     "Neferze, masz gościa. Przygotuj się, tylko szybko!”
     Nie zdążył nawet zapytać, któż to taki niepokoi go o tak wczesnej porze. Tym razem nie udawała własnego posłańca, ani kogokolwiek innego, chociaż ubrała się skromnie. Nie traciła też czasu na przyjmowanie hołdów – znajomym, niecierpliwym gestem dłoni przerwała próbę złożenia pokłonu – i natychmiast przeszła do rzeczy.
     "Neferze, chcę abyś wrócił do służby.”
     "Pani, już o tym mówiliśmy...”
     "Jestem Królową i nie zwykłam prosić o cokolwiek, zwłaszcza po raz drugi. Teraz jednak to uczynię. Proszę, abyś wrócił, potrzebuję cię!”
     "Pani...”
     "Nie proszę dla siebie, Neferze. Proszę dla kogoś, kto powinien być ci bliski...”
     "Co się stało?”
     "Irias...” - Odniósł wrażenie, że Władczyni z najwyższym trudem zachowuje pozory spokoju.
     "Co z Irias?”
     "Ona zniknęła, Neferze. Od wczoraj księżniczki nigdzie nie można znaleźć... Wygląda na to, że ona..., ona chyba...”
     "Pani?”
     Amaktaris opanowała się i Jej następne słowa zabrzmiały spokojnie, budząc jednak tym większą grozę
     "Neferze, Irias została porwana!”

9 696 czyt.
96%2314
nefer

opublikował opowiadanie w kategorii erotyczne, użył 4088 słów i 24130 znaków, zaktualizował 19 kwi 2016.

14 komentarze

 
  • Petrix

    Petrix · 26 kwi 2016 · 197789570

    Neferze musze Cię zasmucić ale jak dla mnie Twoja historia jest zbyt rozbudowana by podciagnąć ją pod zwykły erotyk
    Twoja historie uważam za dzieło sztuki    
    Zachwyciłeś mnie tą historia na tak wele sposobów, że wole to darować Tobie i powiedzieć wprost
    Historia doskonała dla każego, straszliwie wciągająca i uzależniająca
    Dowodem na to jest to, że wszystkie 50 czesci przeczytałem w 3 dni, bo tak mnie zainteresowała
    Zadowalasz nawet najbardziej wybredne gusta
    Gratuluje zarówno pióra jak i pomysłu i wiem, że zapewnisz nam kolejnymi częściami wyborną uczte
    A co do Any lubie ją, wprowadza do historii dodatkowe zamieszanie, które daje dodatkowe emocje ^^
    A teraz wybaczcie Neferze oraz pozostali czytelnicy, ale musze jeszcze raz przeczytać historie
    Moze tym razem nie będę tak gnał i bardziej sie delektował xd

  • ~Lili

    ~Lili · 25 kwi 2016 · 202091646

    Drogi Neferze-Autorze, ja też mam nadzieję, że Nefer-bohater wybaczy wreszcie Amaktaris nieufność. Oczywiście chciała go zabić (taki drobiazg), ale nie pierwszy raz przez nią ryzykował, a on i tak ma chyba 9 żyć, jak kot. Bardziej go pewnie boli posądzenie o zdradę, ale przecież A. to królowa, musi być nieufna i całkiem niezależna. Z drugiej strony dodatkowy dystans między nimi tylko wspiera akcję :-)

    Poza tym pozdrawiam Anę, ja z kolei ją lubię, ale jej współczuję - coś by trzeba było zrobić, żeby trochę odzyskała samoistność w tej rozgrywce... W końcu to nie jakaś tam dziumdzia ale uzdrowicielka i silna kobieta, tylko trudno się dziwić, że w porównaniu z królową wypada blado... Może niech się wda w romans z Horkanem :-D

    Póki co, czekam niecierpliwie na dalszy ciąg (jak wszyscy :-)

  • nik

    nik · 25 kwi 2016 · 273357623

    rany, pisz dalej. oby Nefer wrócił do służby a ta jego żona niech się więcej nie pojawia, jest nieciekawa i nie lubię tej postaci mam nadzieję że się tu już nie pojawi  ta żona.

  • miki

    miki · 22 kwi 2016 · 287358626

    Ale wyobraźnia  starożytna, gratulacje!

  • Aleksander69

    Aleksander69 · 21 kwi 2016 · 193487168

    Kosciołowy bredniarz ,Miłego Dnia Życzę

  • violet

    violet · 19 kwi 2016

    Hm, Irias... dobre posunięcie, Neferze - autorze . Uwiązałeś Nefera,  nie będąc już niewolnikiem, stał się na nowo, tym razem przywiązania i miłości  ...

  • Krytyk

    Krytyk · 19 kwi 2016 · 302285604

    Jak zwykle świetne. A pomyśleć że 4 odcinki sie przekonywałem do cyklu. Mam jedną prośbę jeśli możesz uśmierć Anę.

  • POKUSER

    POKUSER · 19 kwi 2016

    I w ten sposób Nefer został agentem Jej Królewskiej Mości 001, z licencją na znajdowanie ;-) Gratuluję jubileuszu

  • Funkykoval197

    Funkykoval197 · 19 kwi 2016

    Wiwat Jubileusz !!!
    Mam nadzieję Mistrzu że Irias nie będzie w niewoli tak długo jak Nefer.

  • Ramol

    Ramol · 19 kwi 2016

    Jubileusz jest piękny... Ale ci ludzie, parę tysięcy lat temu, byli bez serca! Irias porwać!!! Spodziewałem się różnych scenariuszy: zajęcia części pałacu, sierocińca, może porwania Any, zatrucia wody pitnej... Nie wpadłem na myśl, że Irias może być w niebezpieczeństwie! To, że rywalizujące ze sobą świątynie zawarły jakieś porozumienie przeciw Królowej - to zwykła historia. Amaktaris była zbyt nowoczesna (aby nazwać to jednym słowem) jak na swe czasy. Ciekawy jestem, czy choć jedna świątynia stanie murem za Królową? Spodziewam się raczej z ich strony pozostania neutralnymi - czyli właściwie popieranie buntowników.  
    "Czuj duch!" Neferze... Chwalić Cię nie zamierzam, wiesz dokładnie jak Cię cenię.

  • EsQer

    EsQer · 19 kwi 2016

    Wow super cześć! Ponownej prośby o powrót do służby się spodziewałem, ale porwanie Iras jest ogromnym zaskoczeniem! Neferze tylko bardzo proszę, nie zrób jej krzywdy!

  • normalxx

    normalxx · 19 kwi 2016 · 193487162

    Nic normalnego , rzeczywistość jest zbyt trudna , tylko powieść z momentami , harlekin wydawał coś takiego ,pozdrawiam ,

  • Szarik

    Szarik · 19 kwi 2016

    O Ty niedobry, takie trzęsienie ziemi w finale? Podkręciłeś atmosferę i coś mi zepsułeś przy okazji Za to będę pierwszą marudą - no, kiedy wreszcie kolejna część?

  • nefer

    nefer · 19 kwi 2016

    Zgodnie z obietnicą przedstawiam jubileuszowy, pięćdziesiąty odcinek opowieści o Neferze. Temperatura oraz  stawka rozgrywki gwałtownie wzrastają.
    Wszystkich zainteresowanych zapraszam do zabawy w casting bohaterów/aktorów zaproponowanej i zorganizowanej przez Funky'ego w komentarzach do cz. 49.
    Pozdrawiam