
Podobnie jest w naszych domach. U większości z nas centralne miejsce zajmuje choinka. Nie ważne czy żywa, czy sztuczna, ale zawsze przystrojona, piękna i wyjątkowa. W oknach pojawiają się świąteczne światełka, a panująca atmosfera, pomimo że pełna ciężkiej pracy, to jednak jest inna – magiczna, bardziej intymna.
Uwielbiam ten czas. Czuję się wtedy spełniona. Zwłaszcza gdy po wigilijnej kolacji, mogę na chwilę usiąść w fotelu i spokojnie otworzyć swój prezent.
- A co to jest?
- Karta do SPA na masaż. – Oznajmił mąż. – Należy ci się odrobina relaksu w fachowych rękach.
- Dziękuję kochanie! – rzuciłam się mężowi na szyję.
- Nie ma za co... – uśmiechnął się ciepło. – Masz miesiąc na wykorzystanie, ale ze sprawdzonego źródła wiem, że mają odrobinę mniej pracy i więcej czasu dla klientów pomiędzy Świętami a Sylwestrem.
- Rozumiem. – przytaknęłam. – To zaraz po Świętach do nich dzwonię.
I właśnie tak umówiłam się na mój pierwszy w życiu profesjonalny masaż w salonie SPA. Udało mi się zapisać na piątkowy wieczór, co wróżyło bardzo przyjemny początek weekendu. Miałam cichą nadzieję, że dzień i późna pora nie wpłyną negatywnie na jakość wykonanego masażu. Na dodatek pani przez telefon poinformowała mnie, że będę ostatnią klientką tego dnia. Musiałam im zaufać, tym bardziej że nie chciałam przekładać wizyty na kolejny tydzień.
Przed wyjściem wzięłam prysznic i dokładnie ogoliłam całe ciało. Ostatnie, czego bym chciała, to świadomość, że dłonie masażysty wyczuwają włoski na moich nogach lub pod pachami. Z rozpędu, nie wiedzieć czemu, ogoliłam też dokładnie okolice intymne. Nasmarowałam delikatnie ciało balsamem o moim ulubionym, cynamonowym zapachu, który tak cudownie koił mój umysł i pozwolił jeszcze bardziej się rozluźnić. Założyłam bieliznę, czerwony, swobodny sweter oraz dopasowane jeansowe spodnie. Całości dopełniły wysokie, czarne kozaki na obcasie i zimowy, szary płaszcz. Wyszłam, zabierając ze sobą niewielką, czarną torebkę, do której schowałam telefon, portfel, bon do SPA i klucze do mieszkania.
Niewątpliwym plusem było to, że miejsce, do którego zmierzałam, było oddalone od naszego mieszkania raptem o pięć minut drogi piechotą. Idąc wolno, wsłuchiwałam się w stukanie obcasów o bruk Starówki. Po drodze mijałam roześmianych ludzi, spacerujących wąskimi uliczkami miasta. Pary trzymały się za ręce lub tuliły do siebie, kilka większych grup stało w ciasnych kołach i żywo dyskutowało na jakieś tematy. Zwłaszcza na rynku było wesoło i tłoczno.
Przyspieszyłam kroku. Nade wszystko nie znoszę się spóźniać. Lekko zziajana otworzyłam przeszklone drzwi SPA i weszłam do środka. To miejsce niemal od razu zawładnęło moimi zmysłami. Ciepło, przytulnie i bardzo elegancko urządzone wnętrze zachęcało do dłuższego pobytu i relaksu. Unoszący się, wszechobecny zapach jaśminowych kadzidełek i drzewa sandałowego praktycznie odbierał mowę i od progu wprowadzał w cudownie przyjemny nastrój.
- Dobry wieczór! – przywitała mnie stojąca za ladą szczupła blondynka z luźno opadającymi na ramiona włosami. – Witam serdecznie w naszym SPA. Proszę zdjąć płaszcz i się rozgościć. Pani Kamila, tak?
- Tak... – odpowiedziałam nieśmiało. – Byłam umówiona na...
- Masaż! I wszystko już opłacone... – przerwała mi z uśmiechem dziewczyna – Tak, wiem. Proszę usiąść i chwilkę poczekać. Pani masażystka kończy właśnie przygotowywać pokój i łóżko.
Nie powiem, ale mój umysł zaczął płatać mi figle i nieco dwuznacznie zrozumiałam jej słowa. Na moich ustach pojawił się delikatny uśmiech i miałam wrażenie, że lekko się zarumieniłam. Zdjęłam płaszcz i usiadłam przy niewielkim, okrągłym stoliku na nadzwyczaj wygodnym fotelu. Czułam na sobie wzrok blondynki, która nagle wyszła zza kontuaru. Mogłam się jej teraz nieco lepiej przyjrzeć. Miała na sobie biały, obcisły T-shirt i równie białe, ale luźne spodnie. Na stopach – wygodne, czarne balerinki. Podeszła do drzwi wejściowych i przekręciła zamek.
- Ja zaraz wychodzę i nie chcę, żeby jeszcze dzisiaj ktoś wszedł... – wyjaśniła spokojnie, po czym wróciła na swoje miejsce i zaczęła coś liczyć i sprawdzać na komputerze.
Pozostało mi czekanie. Żeby je umilić – wzięłam do ręki jedno z czasopism leżących na stoliku i zaczęłam je przeglądać. Nagle blondynka wstała i ruszyła w głąb korytarza, po czym zniknęła za jakimiś drzwiami. Wróciłam do przeglądania kolejnych stron kolorowego pisemka i wczytałam w jeden z artykułów, gdy nagle usłyszałam czyjeś kroki.
- Dobry wieczór pani Kamilo! – usłyszałam przyjemny, dźwięczny głos. – Mam na imię Martyna i będę dzisiaj panią masowała.
Dopiero teraz podniosłam głowę. Stała przede mną niska, pełna energii brunetka z przerzuconymi do przodu dwoma grubymi warkoczami, sięgającymi jej prawie za piersi. Brązowe oczy wpatrywały się we mnie z uwagą, ciekawością i odrobiną czegoś jeszcze, czego nie potrafiłam rozpoznać. Usta bez śladu szminki uśmiechały się, prezentując rząd jasnych, równych zębów. Ubrana była podobnie jak jej koleżanka z recepcji: biały, obcisły T-shirt i białe luźne spodnie. Jedynie na stopach zamiast balerinek miała japonki. Wstałam i podałam jej rękę na przywitanie:
- Proszę, mów mi Kamila. – zaproponowałam. – Pani brzmi zbyt oficjalnie.
- Wspaniale! – wyraźnie ucieszyły ją moje słowa. – Choć ze mną. Pokój i łóżko już czekają.
Ścisnęła mocniej moją dłoń i pociągnęła za sobą w głąb korytarza.
Weszłam za Martyną do niewielkiego pomieszczenia. Na środku stało duże łóżko do masażu. Po bokach rozstawione były drewniane i ratanowe szafki, a na ścianach wisiały przeróżne plakaty. Jedne pokazywały punkty ucisku, inne czakry, a jeszcze inne jakieś azjatyckie symbole. Nie brakowało też zdjęć z Azji, na których szybko rozpoznałam swoją masażystkę. Na jednej z szafek paliły się leniwie kadzidełka, a obok nich stały różnych rozmiarów butelki z podpisanymi olejkami zapachowymi. Odruchowo podeszłam do tej szafki i już miałam czytać, gdy Martyna powiedziała:
- Rozbierz się za parawanem. Tam masz ręcznik, żeby się nim owinąć i zapraszam z powrotem do mnie. – posłała mi radosny uśmiech.
- Bieliznę też?
- Jeśli będziesz się czuła bardziej komfortowo w bieliźnie, to ją zostaw, ale mnie będzie wygodniej masować cię bez niej. Nie chciałabym pobrudzić jej olejkiem. – wyjaśniła.
- Jasne, już idę... – odpowiedziałam lekko zmieszana i wybita ze skupienia na podziwianiu pokoju i jego wystroju.
Schowałam się za parawanem i sprawnie zdjęłam swoje ubranie, składając je skrupulatnie i układając na półkach przygotowanej szafeczki. Rozumiejąc argumentację Martyny, postanowiłam jednak zdjąć wszystko. Owinęłam nagie ciało ręcznikiem i wyszłam boso, stając przed moją masażystką.
- Wolisz najpierw od przodu czy od tyłu? – spytała niby zwyczajnie, ale gdzieś w jej głosie wyczułam lekką dwuznaczność.
Odniosłam wrażenie, że sprawdzała, na jak wiele może sobie pozwolić. Z natury jestem dosyć otwartą osobą. Dwuznaczne, czy nawet wprost erotyczne żarty wcale mi nie przeszkadzają, ale zaskoczyło mnie, że słyszę je od kobiety.
- Może na początek tył? – odpowiedziałam niepewnie pytaniem.
- Jak sobie życzysz... – uśmiechnęła się. – Wskakuj. – poklepała białe łóżko. – Głowa tutaj. – wskazała otwór na twarz.
Musiałam wyglądać przekomicznie, starając się wejść na wysokie łóżko szczelnie owinięta białym, grubym ręcznikiem. Jedyny cel, jaki osiągnęłam, to podwinięcie się ręcznika, przez co wyeksponowałam zupełnie nagą pupę dokładnie w stronę Martyny. Zrobiłam się czerwona jak burak, ale moja masażystka nawet słowem się nie odezwała. Patrzyła na mnie z delikatnym uśmiechem i intrygującym błyskiem w oku, zachowując pełen profesjonalizm.
- Byłoby ci o wiele łatwiej, gdybyś zdjęła ręcznik, zanim wejdziesz na łóżko. – poinstruowała spokojnie.
Spojrzałam na nią, starając się ukryć zakłopotanie. Stojąc przed łóżkiem do masażu, niepewnie rozwinęłam ręcznik i odsłoniłam przed Martyną nagie ciało. Starałam się nie dać po sobie poznać, że to dla mnie niecodzienna sytuacja, jednak ciężko było mi ukryć drżenie oraz sterczące wyraźnie sutki. Masażystka zrobiła kilka kroków i stanęła tuż przede mną. Złapała mnie za lekko drżące dłonie.
- Nie wstydź się... – powiedziała ciepło. – Jesteś piękna, a mnie nie musisz się wstydzić. – posłała mi promienny uśmiech. – Chciałabym, żebyś się całkowicie rozluźniła, odprężyła i mi zaufała.
Pomogła mi się położyć. Zwróciłam twarz w jej stronę.
- Dziękuję... – powiedziałam. – Oddaję się w twoje dłonie...
- Miło mi to słyszeć. – uśmiechnęła się do mnie znowu i sięgnęła po jeden z olejków stojących na szafce, obok kadzidełek.
Nabrała sporą porcję na dłonie i chwilę rozgrzewała, zanim po raz pierwszy mnie dotknęła. Jej palce były delikatne i czułe. Doskonale wiedziały, jak masować. Zaczęła od barków i od razu poczuła, jaka byłam spięta.
- Rozluźnij się. – poprosiła. – Możesz mi zaufać...
W sumie nie wiem, czym się tak stresowałam. Chyba najbardziej tym, że byłam naga przy obcej, atrakcyjnej dziewczynie, której dłonie dotykały mojej skóry z tak nadzwyczajną wprawą. Przymknęłam oczy, wciągnęłam mocniej w nozdrza zapach kadzidełek i pod wpływem dotyku Martyny zaczęłam odpływać do zupełnie innego świata. Z rzeczywistością łączyła mnie tylko spokojna rozmowa z masażystką.
- Co cię do mnie sprowadziło?
- Mąż kupił mi karnet na Gwiazdkę i pomyślałam, że czas między Świętami a Nowym Rokiem będzie idealny, żeby go wykorzystać. – odpowiedziałam spokojnie, coraz bardziej rozluźniona.
- Cieszę się, że do mnie trafiłaś, bo jest co rozmasowywać. – wyraźnie czuła napięcie w mięśniach. - Długo jesteście małżeństwem?
- Dziewięć lat...
- To pewnie stąd tyle spiętych miejsc... – powiedziała, uciskając mocniej jeden punkt. – Macie dzieci?
- Dwóch synów...
- No to jednak raczej oni też są odpowiedzialni za takie spięcie tutaj? – spytała, masując miejsce pomiędzy łopatkami.
- Możliwe... – szepnęłam z uśmiechem, czując coraz większą ulgę.
- Masz piękne ciało, jak na dwie ciąże... – skomplementowała szczerze. – Aż trudno w to uwierzyć.
- Dlaczego?
- Po prostu widać, że dbasz o siebie, o skórę, włosy i całe ciało. Nie dałabym ci więcej niż dwadzieścia pięć lat.
- Mam trzydzieści sześć.
- Kompletnie tego nie widać. – usłyszałam w tonie jej głosu coś innego, jakby podziw, a może nawet zachwyt.
Leżałam spokojnie i z każdą mijającą chwilą, oddawałam się bardziej w zwinne i wprawne ręce Martyny. Ogarniało mnie błogie uczucie rozluźnienia, relaksu i spokoju. Nieświadoma rozsunęłam nawet lekko nogi, żeby dać im odpocząć i umożliwić masażystce jej pracę. Nic nie było w stanie zmącić tego cudownego uczucia. Nawet to, że po kilku minutach uchyliły się drzwi, w których stanęła dziewczyna z recepcji. Czułam na sobie jej wzrok. Wyraźnie mi się przyglądała, taksując moje ciało na czele z pośladkami i lekko widocznym kroczem. Kompletnie mi to jednak nie przeszkadzało.
- Martyna, masz klucze? – spytała po chwili, jakby szukając pretekstu, pod którym weszła.
- Tak, mam.
- To ja już lecę.
- Spoko, wszystko pozamykam, ale przekręć drzwi, żeby nikt nie wchodził.
- Jasne, że zamknę i nawet zgaszę światło, żeby nikt się nie dobijał i wam nie przeszkadzał.
To ostatnie zdanie zabrzmiało nieco dwuznacznie, ale skwitowałam je tylko lekkim uśmiechem.
- Przekręcisz się na plecy? – spytała Martyna, gdy usłyszałyśmy trzaśnięcie drzwi zewnętrznych.
- Jasne! – odpowiedziałam i momentalnie zaczęłam zmieniać pozycję.
Nie czułam już wstydu ani skrępowania. Było mi po prostu dobrze i chciałam, żeby to uczucie trwało jak najdłużej. Oparłam ciężar ciała na łokciach, patrząc na twarz Martyny. Wyraźnie zauważyłam lekkie rumieńce. Zaczęłam myśleć, że jej słowa zachwytu były jak najbardziej szczere i chyba jej się podobałam. Starałam się to jednak ignorować, zwalając winę na moją wybujałą wyobraźnię.
- Mam wymasować całe ciało? – spytała z dziwną ekscytacją w głosie.
- No tak. Po to tu jestem. – odpowiedziałam niemal natychmiast, nie widząc w tym niczego niestosownego.
Na twarzy dziewczyny pojawił się serdeczny uśmiech, a jej oczy nie umiały skupić się na jednym miejscu. Patrzyła na mnie z coraz większą zachłannością, ale starała się zachować pełen profesjonalizm. Ujęła moją dłoń i lekko pociągnęła. Zmusiła mnie tym samym do położenia się, dzięki czemu znowu mogłam się rozluźnić. Jej delikatne dłonie masowały moje palce, śródręcze i nadgarstek, kierując się w stronę ramienia. Gdy skończyła jedną rękę, to samo zrobiła z drugą. Później w tak samo przyjemny sposób zajęła się moimi stopami i łydkami.
Gdy minęła kolana i doszła do masowania ud, zaczęłam odczuwać dziwne ciepło, a nawet gorąco rozlewające się moim ciele. Oddech mimowolnie przyspieszył i stał się płytszy. Nie mogłam uwierzyć, ale zaczynałam odczuwać coraz większą przyjemność z tego masażu. Z całych sił starałam się panować nad sobą, pozwalając masować się wyżej i wyżej. Nie chciałam wyjść na panikarę. Nie wytrzymałam, gdy Martyna podczas masażu uda, rozchyliła mocniej moje nogi. Cicho jęknęłam i karcąc się w myślach, miałam nadzieję, że ona niczego nie usłyszała. Widziałam, jak starała się zachować powagę i nie dawała nic po sobie poznać.
Najgorsze jest to, że tak samo zareagowałam podczas masażu drugiej nogi. Teraz już nie dało się ukryć mojej reakcji, ale pomimo tego dziewczyna dzielnie wykonywała swoją pracę. Zaskoczyło mnie odczuwane tak silne podniecenie. Nie byłam w stanie jednak ukryć sterczących mocno sutków z ciemnymi obwódkami oraz tego, że po rozchyleniu ud moja cipka otwierała się, błyszcząc nie od olejku do masażu, ale od wypływających z niej soczków. W myślach niemal jak mantrę powtarzałam sobie: „Nie panikuj, to tylko masaż. Nie panikuj! Nie panikuj!”. Jednak z każdą chwilą serce biło mi coraz mocniej.
Westchnęłam głośno i syknęłam, gdy zwinne dłonie Martyny przeniosły się niespodziewanie na obie moje piersi i zaczęły je masować okrężnymi ruchami i ugniatać. Dziewczyna ściskała je, rozsuwała i zsuwała ze sobą. W końcu zaczęła jeździć opuszkami palców po nabrzmiałych, stojących dumnie na baczność sutkach. Czułam, jak kręci mi się w głowie. Było mi gorąco, a przyspieszony oddech, zdradzał niepewność, ale i coraz większe podniecenie. Z każdą chwilą z moich ust wydobywały się coraz głośniejsze westchnięcia i jęki. Czytałam kiedyś o orgazmie sutkowym, ale nie podejrzewałam, że kiedykolwiek choćby zbliżę się do takiego przeżycia.
Martyna, z coraz większą satysfakcją na twarzy, patrzyła na moje wijące się ciało. Na pewno sama też czuła podniecenie. Ciekawiło mnie, ile klientek mogło doświadczyć takiego intensywnego masażu. Chciałam być tą jedyną, ale liczyłam się z tym, że przede mną mogło tu leżeć i zbliżać się do orgazmu wiele innych, dużo piękniejszych kobiet. Musiała mieć świadomość, że każdy dotyk jej dłoni sprawiały nieziemską przyjemność.
Nagle wydarzyło się coś, czego kompletnie się nie spodziewałam. Poczułam, jak jedna dłoń mojej masażystki sięga pomiędzy moje wilgotne od olejku i moich własnych soczków uda. Zadrżałam i jęknęłam, nie starając się nawet być cicho. Odruchowo złapałam mocniej za tył nogi dziewczyny, tuż pod pośladkiem. Zobaczyłam wielkie, piękne oczy wpatrujące się we mnie z intensywnym żarem, ale i delikatnością:
- Wystarczy jedno twoje słowo i przestanę...
Przełknęłam głośno ślinę i oblizałam wyschnięte z podniecenia wargi.
- Ale jeśli mam kontynuować, to będzie mi niezmiernie miło, jeśli się rozluźnisz i rozchylisz nogi.
Totalnie odpłynęłam, słysząc jej słowa i czując delikatny dotyk na cipce. Bez sekundy wahania rozsunęłam uda, oddając się pieszczącej mnie dziewczynie. Martyna uśmiechnęła się ciepło, dotknęła mojej dłoni i przesunęła na swój pośladek. Ścisnęłam go mocniej. Był jędrny i okrągły. Zaczęłam go ugniatać, czując, jak zwinne palce masażystki coraz zachłanniej masowały moją cipkę. Jeden z nich przejechał pomiędzy wilgotnymi wargami, co wywołało mój głośniejszy jęk. Zwinny gość, prześlizgiwał się coraz śmielej od wejścia do cipki aż po łechtaczkę. Nie panowałam już nas sobą. Wiłam się na łóżku pod wpływem dotyku tej cudownej dziewczyny. Jedna jej dłoń bawiła się pomiędzy moimi udami, a druga nieustannie masowała mi piersi, starając się jak najwięcej uwagi poświęcać moim sutkom.
W końcu moje ciche modlitwy zostały wysłuchane i dwa palce Martyny wsunęły się do mojego ociekającego wilgocią wnętrza. Zaczęły rytmicznie mnie posuwać, za każdym razem wnikając odrobinę głębiej. Każdemu pchnięciu towarzyszył mój jęk lub pisk. Widziałam zachwyt w oczach dziewczyny. Wręcz pożerała mnie wzrokiem, nie mogąc przestać patrzeć na moje wijącego się pod wpływem jej pieszczot, nagie ciało. Już wiedziałam, że nigdy wcześniej nie odważyła się zachować tak nieprofesjonalnie i spoufalać się w ten sposób z klientem. Poczułam się wyjątkowa i zapragnęłam, żeby i dla niej ten wieczór był niezapomniany.
Zamknęłam na chwilę oczy, czując, jak same odpływają mi w tył głowy. Nie umiałam opisać przyjemności, którą odczuwałam.
- O taaak! – syknęłam.
Dłoń dotychczas masująca moje piersi, przeniosła się na moją cipkę i w szalonym tempie zaczęła pocierać nabrzmiałą do granic łechtaczkę. Momentalnie doprowadziło mnie to na skraj spełnienia. Nie byłam już w stanie dłużej opierać się rozkoszy. Porwała mnie potężna fala orgazmu, uniosła gdzieś poza moje ciało, poza egzystencję i oblewała niewypowiedzianym szczęściem, radością i błogą świadomością, że właśnie doświadczyłam czegoś pozaziemskiego, pięknego i wspaniałego.
Gdzieś, jakby przez mgłę moje oczy rejestrowały to, co działo się w pomieszczeniu. Widziałam siebie, wijącą się z rozkoszy przed masażystką. Z mojej cipki tryskały prawdziwe fontanny przeźroczystego płynu, który przyozdobił nie tylko mnie i Martynę, ale również łóżko, podłogę i drzwi wejściowe do pokoju. Nigdy wcześniej nie doszłam tak intensywnie, a squirting widziałam tylko na oglądanych potajemnie filmach porno. Nie dało się jednak pomylić tego z niczym innym. Od nadmiaru wrażeń moja cipka po prostu eksplodowała przyjemnością i czułam się z tym cudownie.
Martyna, jak najczulsza kochanka, pozwoliła mi dojść do siebie, nie przerywając tego pięknego momentu żadnym zbędnym ruchem. Ciągle trzymała we mnie palce, dopóki moje ciało się nie uspokoiło na tyle, że mogłam spojrzeć na nią i się uśmiechnąć. Dłuższą chwilę leżałam zalana własnymi miłosnymi soczkami i zastanawiałam się, co właściwie przed chwilą zaszło, dlaczego to było takie cudownie przyjemne i jak w ogóle do tego doszło. Najważniejszym jednak pytaniem było, czy da się to powtórzyć i dlaczego chciałam więcej i więcej.
Z rozmyślań wytrąciła mnie uśmiechnięta twarz Martyny, nachylona tuż nad moją. Bez namysłu pocałowałam ją, zachłannie wpijając się w jej delikatne, gorące usta. Nasze języki splotły się w namiętnym pocałunku, pieczętując oddanie i chęć przeżywania wspólnie jeszcze większej rozkoszy. Badałyśmy wnętrza swoich ust i sprawdzałyśmy siłę języków i ich smak.
Sięgnęłam dłońmi na skraj bluzki Martyny i nieporadnie starałam się zdjąć jej T-shirt. Ciągle osłabione po wielkiej namiętności ręce, nie chciały ze mną współpracować. Widząc moje nieporadne próby, Martyna sama ściągnęła bluzkę przez głowę i rzuciła ją gdzieś w kąt na podłogę. Teraz już tylko cienki materiał stanika utrzymywał na uwięzi jej jędrne piersi, które wołały nie tylko moje dłonie, ale i usta. Zapragnęłam odwdzięczyć się kochance za takie cudowne przeżycia. Ciągle kręciło mi się w głowie od nadmiaru wrażeń, ale udało mi się usiąść na łóżku i objąć Martynę. Tuliłam się do niej, starając się rozpiąć biustonosz, co bardzo szybko i sprawnie mi poszło. Materiał stanika opadł na podłogę pomiędzy nami., a ja już po chwili trzymałam w dłoniach i masowałam jej piersi.
- Zdejmiesz resztę? – spytałam speszona.
- Jeśli sprawi ci to przyjemność...
Nie minęła chwila, a Martyna stała przede mną zupełnie naga. Jej brzoskwiniowa skóra lśniła w blasku klimatycznego światła. Sutki stwardniały i prężyły się dumnie, zachęcając do pieszczot.
- Teraz to ja chcę sprawić ci przyjemność... – posłałam jej zawadiacki uśmiech. – Choć nie bardzo wiem jak... – przyznałam.
- Ja też nie do końca mam pojęcie, ale nie mogłam się oprzeć twojej urodzie i urokowi. Nigdy wcześniej nie zrobiłam czegoś takiego... – tłumaczyła się z coraz bardziej widocznymi na twarzy wypiekami.
Wyciągnęłam ku niej dłonie i kładąc je na biodrach, przyciągnęłam ją do siebie, obejmując udami. Spojrzałam jej głęboko w oczy, szukając jakiegoś błysku zrozumienia, potwierdzenia, że i ona chce tego samego. Ku mojej radości, bardzo szybko go odnalazłam. Miałam wrażenie, że znamy się od zawsze, a nasze dusze przenikają się w każdej chwili wspólnego przebywania. Teraz i ciała mogły zacząć mówić jednym głosem.
- Bardzo chętnie nauczę się, jak i co mam robić, żebyś poczuła się tak, jak ja przed chwilą...
- Ja też z rozkoszą pogłębię wiedzę o tobie... – uśmiechnęła się uroczo.
Nasze usta znowu się ze sobą spotkały. Mokry i zachłanny pocałunek zdradzał olbrzymie podniecenie, jakie czułyśmy. Dłonie energicznie błądziły po nagim ciele kochanki, starając się odnaleźć mniej oczywiste miejsca, których dotyk sprawiłby, chociaż odrobinę przyjemności.
- Połóż się... - szepnęłam, zeskakując z łóżka.
Martyna bez chwili zwłoki wskoczyła na moje miejsce i ułożyła się wygodnie. Nie mogłam już wytrzymać. Chciałam poczuć na ustach i języku jej smak. Jednym delikatnym ruchem rozsunęłam jej uda. Moim oczom ukazała się pięknie lśniąca i idealnie wygolona cipka. Nigdy wcześniej nie czułam takiego pożądania. Spojrzałam dziewczynie w oczy, jakby szukając zgodny na to, co zaraz zamierzałam zrobić. Masażystka delikatnie skinęła głową i posłała mi ciepły uśmiech.
W tym samym momencie przyssałam się jak wygłodniała wilczyca do jej cudownego skarbu. Usłyszałam głośny jęk i poczułam, jak naga zaczyna wić się przede mną. Mój język smakował każdy fragment jej krocza. Nie było miejsca, którego by nie skosztował, a gdy w końcu dotarłam do centrum rozkoszy, ciało Martyny nagle napięło się i wygięło w łuk. Nie mogłam uwierzyć, że właśnie osiągnęła szczyt i to po tak krótkiej zabawie.
- Czy ty właśnie...? – nie dowierzałam.
- Mhm... – jęknęła, wyraźnie zawstydzona. – Przepraszam, ale nakręcałam się od początku i tak jakoś...
- Jesteś cudowna! – prawie krzyknęłam i uśmiechnęłam się do niej.
- Tak uważasz?
- Zdecydowanie! – powiedziałam szczerze i w tej samej chwili znowu zaczęłam lizać jej cipkę.
- Dopiero doszłam...
- Ja chcę to przeżyć jeszcze raz, ale jeśli nie chcesz...
- Jest wrażliwa...
- Nóżki szeroko i daj mi się pobawić... – puściłam do niej oczko i przejechałam językiem po jej cipce od wejścia aż do łechtaczki.
Martyna jęknęła głośno i aż zasyczała, gdy poczuła mój język na swoim guziczku. Postanowiłam dać jej tym razem jeszcze więcej rozkoszy. Przesunęłam palcem pomiędzy wargami jej cipki. Była taka mokra, że bez problemu zanurzył się głębiej, wchodząc aż do samego końca. Za chwilę dołączył do niego drugi, po czym razem zaczęły się poruszać, masując leżącą przede mną dziewczynę od środka. Moje usta i język mogły w pełni skupić się na coraz bardziej nabrzmiałej łechtaczce. Delikatnie lizałam ją i zataczałam coraz bardziej intensywne kółka w jej pobliżu. Oddech Martyny przyspieszał z każdym pchnięciem palców w głąb jej ciała i ruchem mojego języka i ust. Już po kilku chwilach nie była w stanie tłumić jęków, które na dobre wypełniły pokój do masażu oraz zapewne cały korytarz. Nie mogłam uwierzyć, że robię właśnie swoją pierwszą w życiu minetkę i palcówkę dziewczynie, którą poznałam jakąś godzinę wcześniej. Ja – przykładna żona i matka, oddawałam się grzesznym zabawom na stole do masażu i to z drugą kobietą. Najlepsze jest to, że wcale mi to nie przeszkadzało, a wręcz czułam się cudownie, mogąc dawać rozkosz wijącej się przede mną dziewczynie. Zamierzałam nie tylko robić to dalej, ale i samej czerpać z tego jak najwięcej przyjemności.
Moje chwilowe rozmyślania przerwały nagłe spazmy Martyny. Jej ciało znowu zaczynało drżeć. Dłonie zacisnęły się mocno na krawędziach łóżka, wzrok odpłynął w tył głowy, a z jej ust wydobywały się niekontrolowane krzyki. Nagle doszła tak intensywnie, że aż trysnęła z cipki na moje nagie ciało. Czułam jej wilgoć we włosach, na twarzy, na piersiach i w ustach. Łapczywie spijałam każdą kropelkę, którą raczyła mnie obdarzyć. Zafascynowana jej orgazmem nie mogłam się nie uśmiechać. Patrzyłam na nią z uwielbieniem i chłonęłam jej rozkosz, jakby była moją własną.
Jeszcze dłuższą chwilę nie poruszałam palcami w jej wnętrzu, dając jej czas, żeby się uspokoiła. W końcu zaczęła odzyskiwać świadomość i spojrzała na mnie.
- Boże! – przestraszyła się. – Przepraszam, ja nigdy wcześniej nie...
- To wspaniale! – posłałam jej kolejny ciepły uśmiech. – Jeśli to twój pierwszy tak intensywny orgazm, to jest nas dwie.
- Całą cię ubrudziłam...
- Ja ciebie wcześniej też.
- No ale ja stałam obok...
- Jesteś przepyszna i wspaniale dochodzisz. – przerwałam jej komplementem i złożyłam delikatny pocałunek na jej cipce.
Znowu jęknęła, czując dotyk w tym pobudzonym intensywnymi pieszczotami miejscu.
- Daj mi chwilę odpocząć... – poprosiła, ale nie słyszałam w jej słowach sprzeciwu.
- Takie ciało nie powinno odpoczywać... – powiedziałam tajemniczo i usiadłam naprzeciwko niej w rozkroku.
Jej dłoń momentalnie znalazła się na moim skarbie i zaczęła go intensywnie pocierać. Byłam mokra, napalona i całkowicie oddana swojej masażystce. Mogła ze mną robić absolutnie wszystko i najwidoczniej zamierzała się mną pobawić. Poczułam, jak dwa jej palce szybko utorowały sobie drogę w głąb mojej cipki. Jęknęłam, czując przyjemne rozpychanie i coraz bardziej energiczne ruchy. Nie pozostałam jednak bierna. Dwa palce mojej dłoni też zagłębiły się w jej ciele. Pokój szybko wypełniły sapania dwóch nagich, podnieconych kobiet oraz mokry odgłos coraz szybszego posuwania spragnionych cipek. Patrzyłyśmy sobie głęboko w oczy, starając się sprawić tej drugiej jak najwięcej przyjemności. Straciłam na chwilę rytm, gdy Martyna wsunęła we mnie trzeci palec. Czułam, że odpływam i nie dam dłużej rady.
Ku mojemu zaskoczeniu okazało się, że ona też jest na skraju. Jeszcze kilka mocnych pchnięć i obie doszłyśmy niemal jednocześnie. Może nie tak spektakularnie, jak wcześniej, ale na tyle intensywnie, że opadłam zziajana na jej nagie ciało. Dyszałam ciężko przez jakiś czas, starając się uspokoić rozgrzane ciało i umysł. Byłam wykończona, ale w moją kochankę wstąpiły jakieś niespożyte siły. Zmusiła mnie, żebym z niej wstała i usiadła naprzeciwko.
- Widziałam coś kiedyś na filmie...
Zaciekawiona dałam jej się ustawić z szeroko rozłożonymi udami. Usiadła pomiędzy moimi nogami tak, że nasze cipki znalazły się tuż obok siebie. Martyna poruszyła się i otarła swoim skarbem o mój. Wywołało to w nas obu nadzwyczaj dużą falę przyjemności. Zaczęłyśmy ocierać się o siebie coraz mocniej i szybciej, potęgując z każdą mijającą chwilą nie tylko ciekawość, ale przede wszystkim – przyjemność.
Poddałyśmy się temu nowemu, pięknemu uczuciu. Jedną ręką podpierałyśmy się z tyłu, żeby utrzymywać jakoś równowagę, a druga powędrowała na ciało kochanki. Czułam jej dotyk na przedramieniu, twarzy, szyi, aż w końcu mocno chwyciła moją pierś. Ściskała ją i drażniła mocno sterczący sutek. Ja nie pozostawałam jej dłużna. Robiłam jej dokładnie to samo, z tą różnicą, że po dotarciu do jej biustu zaczęłam pociągać i rolować pomiędzy palcami twarde szczyty jej piersi. Nasze oddechy przyspieszały tak samo, jak ruchy bioder oraz dłoni. Każda chwila sprawiała, że przestawałyśmy coraz bardziej nad sobą panować. Głośne jęki i syknięcia znowu wypełniły pokój. Patrzyłyśmy sobie głęboko w oczy, sprawiając sobie przyjemność w ten nowy dla nas, ale coraz ciekawszy sposób.
- Zaraz oszaleję! – krzyknęła nagle Martyna i zagryzła mocno dolną wargę.
- Ja też! – jęknęłam w odpowiedzi.
Czułam, że z każdym ruchem zbliżam się do kolejnego tego dnia potężnego orgazmu i widziałam, że moja kochanka też jest już na skraju.
Doszłyśmy dokładnie w tej samej chwili. Nasze ciała naprężały się i drgały na zmianę, bez przerwy ocierając nasze skarby o siebie. Martyna krzyknęła głośno i po raz kolejny z jej cipki trysnęły miłosne soczki, mocząc całe moje ciało. Byłam zauroczona siłą jej orgazmu, ciągle przeżywając swoje spełnienie. Podziwiałam jej spocone, zgrabne ciało, dyszące po raz kolejny po mocnych uniesieniach. Nagle Martyna nachyliła się z błyskiem w oku i wpiła się ustami w moje piersi. Lizała je i ssała zachłannie, zbierając z mojej skóry swój miłosny nektar. Po chwili równie energicznie wpiła się w moje usta. Czułam jej silny, zwinny język, baraszkujący w mojej buzi. Smak jej śliny zmieszany z soczkami startymi prosto z mojego biustu był upajający, wręcz odurzający.
Z każdą kolejną chwilą nasz pocałunek słabł. Opadałyśmy z sił, aż w końcu obie padłyśmy na plecy, ciężko dysząc. Dłuższą chwilę zajęło nam zebranie sił na tyle, żeby móc się ruszyć i zejść z łóżka do masażu. Czułam, że nogi nie bardzo chcą mnie słuchać. Całe drżały, z trudem utrzymując moje ciało w pozycji pionowej.
Spojrzałam na Martynę. Wyglądało, że zmagała się z bardzo podobnym problemem i ciągle trzymała się mocno łóżka. Objęłam ją i przytuliłam. Nasze piersi przyjemnie wtuliły się w siebie, dając nam dodatkową porcję przyjemnych doznań. Głaskałam jej głowę, ramiona, plecy i pośladki. Czułam, że ona robi dokładnie to samo. Właśnie takiej czułości i wsparcia teraz potrzebowałyśmy.
- Chyba powinnam już iść... – odezwałam się niechętnie pierwsza po kilku minutach.
- Co? A tak... Ja też... – zawtórowała mi zmieszana Martyna.
Poszłam do przebieralni i zabrałam swoje ciuchy. Gdy wychodziłam, to moja kochanka już miała na sobie T-shirt, a w dłoni trzymała spodnie. Uśmiechnęła się do mnie i patrzyła w milczeniu, jak zakładałam na siebie kolejne warstwy ubrania. Bielizna, spodnie i sweter. Jej oczy zdradzały zachwyt nad moim ciałem, które przecież jeszcze chwilę temu było nagie i należało całkowicie do niej. Skoczyłam się ubierać i poprawiłam włosy, spinając je mocno w ciasny kucyk.
- Tak odprowadzisz mnie do drzwi? – spytałam, uśmiechając się serdecznie.
- Jeśli chcesz...
- Chyba nie chciałabym, żeby ktokolwiek inny widział cię taką... – czułam, że się rumienię.
- Miło mi to słyszeć. – uśmiechnęła się i szybko założyła spodnie oraz japonki.
Przytuliłyśmy się do siebie jeszcze raz. Potrzebowałyśmy poczuć bliskość, oddanie, żeby wiedzieć i mieć pewność, że to wszystko wydarzyło się naprawdę.
W ciszy wyszłyśmy z pokoju do masażu i przeszłyśmy aż do wyjścia. Po drodze wzięłam z wieszaka płaszcz i złożyłam go, zapinając dokładnie. Martyna otworzyła mi drzwi, wypuszczając mnie z salonu. Czułam, że serce waliło mi jak szalone, gdy całowałam jej usta na „do widzenia”. Wychodząc, czułam, jakbym się rozpadała i traciła coś drogocennego.
- Zobaczę cię jeszcze? – usłyszałam nieśmiałe pytanie.
- Nie... To znaczy... Nie wiem... Może... – plątałam się cała rozdygotana. – Jeśli zechcesz... – rzuciłam z uśmiechem, odwracając się już na dworze.
- Bardzo! – odpowiedziała podekscytowana z szerokim uśmiechem.
- Daj znać, gdy tylko będziesz miała wolny termin! – odwróciłam się i ruszyłam przed siebie, wiedząc, że jeszcze chwila i wróciłabym z nią do środka po więcej.
- Na pewno! – odkrzyknęła i zatrzasnęła drzwi salonu.
Do zakrętu szłam dosyć szybkim, dziarskim krokiem, jednak gdy tylko zniknęłam za rogiem, to stanęłam jak wryta. Przez chwilę chciałam tam wrócić, pobiec i przytulić Martynę jeszcze raz. Oprócz tego naszła mnie niesforna myśl, że nie wymieniłyśmy się nawet numerami telefonów. Szybko zdałam sobie jednak sprawę, że wszystkie moje dane są w systemie salonu. Odetchnęłam z wielką ulgą i ruszyłam znowu pewnie przed siebie.
Może powinnam czuć wyrzuty sumienia, bo w końcu zdradziłam męża, kochałam się z kimś innym. Jednak nie potrafiłam ich w sobie znaleźć. Jedyne, co nieustannie krążyło mi po głowie to nasze wspólne jęki, delikatność kobiecego ciała i niesamowita przyjemność, jaką dał mi kontakt z Martyną. Miałam wrażenie, że w pewnym sensie rozkwitłam na nowo, wzniosłam się na wyższy poziom w życiu. Czułam ogromne szczęście, że dałam się namówić na ten masaż i już wiedziałam, że zjawię się tam ponownie, gdy tylko dostanę wiadomość od Martyny.
3 komentarze
Czytelnik123
Za każdym razem, gdy zaglądam na LOLa, to liczę, że znajdę Twoje nowe opowiadanie. Może faktycznie piszesz i publikujesz rzadko, ale gdy już to zrobisz, to nie ma przebacz. Brawo! Kolejne świetne opowiadanie.
oniona4
Zgadzam się w 100000% z Erotusia123!
Dostarczasz takich przeżyć i emocji, że bardzo, ale to bardzo żałuję, że publikujesz tak rzadko
Skąd Ty czerpiesz pomysły?
Erotusia123
W tym opowiadaniu zawarłaś wszystko, za co uwielbiam Twoją twórczość
Jest uczuciowo, zmysłowo, zniewalająco, nie brakuje odrobiny szaleństwa i nagłych zmian tempa akcji. Jednak przede wszystkim barwność opisów, szczegółowość otoczenia, bohaterek i ich odczuć. Podczas czytania przeżywam każdą chwilę razem z nimi... Dziękuję Ci za tą odrobinę piękna w dzisiejszym świecie
A do moderatorów mam pytanie: jesteście seksistami, że opowiadania o tematyce lesbijskiej dłużej są w poczekalni niż inne? Nie mydlcie mi oczu ilością przeczytań, bo mniej czytane lądują na głównej w 2-3 godziny od dodania. Wstyd!