Nocny koszmar

Śpię głęboko we własnym łóżku. Jednak cały czas czuję, jakbym wcale od ciebie nie wyszła, jakbym wciąż leżała w twoich ciepłych ramionach. Kolejną noc śni mi się ten sam koszmar, kolejną noc mam przed oczami ten straszny wypadek, który zmienił wszystko. Dawne wspomnienia wciąż nie mogą mnie opuścić. Zaczynam się kręcić, jednak coś mi to skutecznie uniemożliwia. Budzę się z płaczem, ale nie mogę wykonać żadnego ruchu. Nie wiem, skąd się tu wziąłeś. Leżę w twoich objęciach. Zaczynam się wyrywać.
- Puść mnie, nie dotykaj mnie! - krzyczę zachrypniętym od płaczu głosem.
- Nigdzie cię nie puszczę. Znów płakałaś przez sen. Wiem, że mnie potrzebujesz. - odpowiadasz czule, ale stanowczo.
Ciche echo tych słów rozlega się w mojej głowie i nagle wiotczeję w twoich ramionach. Im bardziej płaczę tym słabsza się staję. Pozwalam ci wygrać. Zmęczona wtulam się w twoją pierś przyciskając policzek do twojego serca. Kładziesz mi rękę z tyłu głowy i przyciskasz jeszcze mocniej. Niczym mama całujesz mnie w czoło i tak zasypiamy...
Budzi nas światło wschodzącego słońca. Zdążyłeś się rozebrać jak spałam. Oboje leżeliśmy na boku zwróceni do siebie. Czułam jak twój mały powili staje na baczność dotykając wnętrza mojego uda. Spojrzałeś w moje spuchnięte, czerwone oczy.  
- Ja Cię nie opuszczę... A teraz musimy trochę rozweselić moją księżniczkę. - powiedziałeś szeptem.  
Z kochającym wzrokiem uśmiechnęłam się do ciebie. Jeden ruch i już byłeś nade mną. Złożyłeś soczysty pocałunek na moich ustach, a ja z chęcią go odwzajemniłam. Przejechałeś palcem od moich ust, przez szyję, po sutku, aż do łona. Schodzisz niżej. Całujesz drogę wyznaczoną palcem kawałek po kawałku. Wsuwasz palec do mojej dziurki.  
- hmmm... Taką cię uwielbiam.- mówisz, czując jaka jestem mokra.  
Namiętnie całujesz łechtaczkę. Delikatnie masujesz ją palcem. Przyciskasz coraz mocniej. Jest mi tak przyjemnie! Z moich ust zaczynają wydobywać się jęki. Teraz przechodzisz na piersi. Całujesz lewy sutek. Ssiesz prawy. Stają się twarde pod twoim dotykiem. Patrzysz na mnie.
- Czego pragniesz kotku?
- Ciebie... Bardzo.
Twój wzrok powędrował na twojego małego. Nie zdarzyłeś powiedzieć, a ja już byłam przy nim. Zaczęłam od jąder. Namiętnie je ssałam i lizałam. Później zataczałam językiem kółeczka na główce. Zatapiał się coraz głębiej w moich ustach, by w końcu zniknąć w nich w całości. Poruszałam się w górę i w dół. Moja ręka zajęła się łechtaczką. Cicho pojękiwałam, ty również.  
- Nie możesz już wytrzymać?  
Pokiwałam głową, wciąż mając w ustach twojego penisa.  
- Chodź tu do mnie.  
Położyłam się na tobie i pocałowałam cię w usta. Nasze języki tańczyły ze sobą. Jednym ruchem położyłeś mnie na plecach. Rozchyliłeś moje nogi.
- Gotowa?  
- Od dawna misiu.  
Wszedłeś powoli. Delikatnie. Poruszałeś się prawie niewyczuwalnie, by stopniowo zwiększać tępo. Dobijać mocniej i głębiej. Nasze jęki były coraz głośniejsze. Włożyłeś mi palce do ust. Mocno zacisnęłam na nich zęby. Mój oddech przyspieszał. Nadchodził skurcz. Moje mięśnie ciasno oplotły twojego kutasa.  
- Dojdź we mnie!- krzyczałam.
Twoja sperma wystrzeliła w moją gorącą dziurkę jak wulkan. Długo trwaliśmy w naszych głębokich orgazmach. Opadłeś na mnie bez sił.  
- Dziękuję. - wyszeptałam
- Kocham Cię.

Katierina

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka, użyła 646 słów i 3505 znaków.

2 komentarze

 
  • nienasycona

    Jesteś skrajnie bezczelna. Naprawdę sądziłaś, że nie poznam swoich słów? Nawet motyw snu zerżnęłaś. Jesteś żałosna

  • Katierina

    @nienasycona i tak to koniec...

  • nienasycona

    Oryginał
    -Mmmm, lubię cię taką  

    Jasne, że lubił. Gdy tylko rozchylił moje wargi, poczuł, jaka jestem mokra
    Kopia
    - hmmm... Taką cię uwielbiam.- mówisz, czując jaka jestem mokra.  
    Oryginał
    -Co byś chciała,  maleńka?-Zapytał,  drażniąc muśnięciami palca moją łechtaczkę.  

    -Ciebie.-Wychrypiałam nieswoim głosem.  

    -Bardzo?  

    -Bardzo.  

    - Najpierw weź go.  

    Nie skończył jeszcze mówić,  gdy się pochyliłam.  
    Kopia
    - Czego pragniesz kotku?  
    - Ciebie... Bardzo.  
    Twój wzrok powędrował na twojego małego. Nie zdarzyłeś powiedzieć, a ja już byłam przy nim.  
    Oryginał
    -Nie możesz wytrzymać? -Zapytał.  

    -Yhm.-Zdołałam tylko wybąknąć  

    Odgiął moją głowę,  zmuszając do spojrzenia mu w oczy.  

    -Chodź tu, do mnie. -Powiedział
    Kopia
    - Nie możesz już wytrzymać?  
    Pokiwałam głową, wciąż mając w ustach twojego penisa.  
    - Chodź tu do mnie.

  • GokuBadBoy

    @nienasycona, hmmm, mówią, że jeśli czerpać, to od najlepszych. Jednak czerpać, a kopiować, to dwa zupełnie odmienne zagadnienia. Zastanawiam się, czy byłaś inspiracją, co mogłoby być jeszcze zrozumiałe, czy jedynie matrycą służącą powyższej autorce do kopiuj - nieco zmień - wklej.