Coś nowego. Część I: Decyzja.

Stanęła przed drzwiami. Zawahała się. Wiedziała czego chce. Czuła to. Pragnęła tego. Mimo to wciąż był w niej obecny ogromny strach. A jeśli nie będzie w stanie tego wytrzymać? Jeśli będzie tego za dużo? Jeśli się jej to nie spodoba? Jeśli będzie zbyt bolało? To były najważniejsze z pytań jakie kotłowały jej się w głowie. Bała się. Jednocześnie tak bardzo chciała to zrobić. Podjęła decyzję. Teraz albo nigdy. Wzięła oddech i nacisnęła dzwonek przy drzwiach.
Odpowiedziała jej cisza. Czekała. Drzwi się nie otwierają. Wiedziała, że tam jest. Była tego pewna. Powiedział, iż będzie czekał. Zadzwoniła jeszcze raz. I kolejny. Wreszcie drzwi się otworzyły. Od razu poczuła jego zapach.... Był taki hipnotyzujący... Nogi się pod nią ugięły. Pragnęła go.
- Wejdź - Odezwał się pierwszy i zaprosił ją gestem. Nie miał na sobie nic od pasa w górę. Weszła. Zamknął za nią drzwi. - Rozumiem, że podjęłaś decyzję. Wiem nawet jaką. - Wskazał ręką na drzwi w końcu korytarza. - Tam jest łazienka przygotuj się. Czekam w salonie. - Wyminął ją i poszedł usiąść na fotelu. Popijał Sprite-a z lodem.
Zdjęła z siebie kurtkę. Zebrała się w sobie i wreszcie ruszyła we wskazanym kierunku. Weszła do łazienki. Położyła na taborecie swoją torebkę. Wyciągnęła z niej kopertę. Zawahała się. - Chcesz tego. - Szepnęła sama do siebie. Zrzuciła torebkę na ziemię. Szybko rozpięła guziki koszuli i rzuciła ją na torebkę. Wiedziała, że już jej nie będzie potrzebna. Za koszulą poleciały, chwilę później, spodnie i skarpetki.
Została w bieliźnie. Spojrzała na siebie w lustrze. Nie była najpiękniejszą na świecie modelką. Długie, aż za łopatki włosy, były, według niej, jej jedynym atutem.  Widziała jednak krągłości swojego ciała. Piersi podniesione stanikiem. Pośladki opięte koronkowymi majtkami. - Nie będą mi już potrzebne. - Znów szepnęła do siebie i zdjęła stanik. Rzuciła go razem z majtkami na stertę ubrań leżących na torebce. Zanim wyszła pchnęła jeszcze nagą swoje rzeczy w kąt. Nie wiedziała co z tymi rzeczami zrobić. Wiedziała, że szybko ich nie zobaczy. Nie chciała ich zostawiać, tak na wierzchu, by nie przeszkadzały. Upchnęła je jeszcze bardziej w róg, chwyciła za kopertę i wyszła z łazienki.
Stanęła w progu pokoju. Czekał na nią powoli sącząc napój. Uwielbiał połączenie cytrynowego posmaku, bąbelków i chłodu. Nie wiedziała co ma zrobić. - Na kolana. - Rzucił odstawiając szklankę. Uklękła. - Do mnie. Koperta w usta. - Drżącymi rękami włożyła sobie kopertę w usta. Podparła się na rękach i zaczęła iść w jego kierunku na czworakach. Uważnie obserwował każdy krok.
Kiedy była blisko wyciągnął rękę. Podała mu kopertę. Chwycił ją pewnie i szybko otworzył. Przeczytał pobieżnie - szukał podpisów w odpowiednich miejscach - Będziemy się razem świetnie bawić. - Uśmiechnął się do niej lubieżnie. Widziała gdzie padł jego wzrok. Bynajmniej nie były to jej zielone oczy. Odłożył kopertę z papierami na szklany stolik a wziął z niego szklankę. - Słucham. - Powiedział popijając.
Będąc wciąż na kolanach wyprostowała się. Spojrzała mu prosto w oczy. Wypięła pierś do przodu, nabrała powietrza i zaczęła recytować - Ja, bezimienna, proszę cię, Panie, o nadanie mi imienia. Jednocześnie proszę cię o przyjęcie mnie na służbę. Oddaję ci się w pełni do dowolnego rozporządzania. Obiecuję uważnie słuchać twych rozkazów oraz wykonywać je sumiennie. Robić wszystko by przyczynić się do twojego zaspokojenia oraz spełnienia a każdą karę przyjąć z pokorą. - Skończyła. Pochyliła się i ucałowała jego stopę. Czekała. Nie drgnęła. Wiedziała że ma czekać. Czekała.
Nagle się poruszył. Chwycił ją za włosy, szarpnął w górę i spojrzał jej głęboko w oczy. - Przyjmuję cię. Imię nadamy ci później. - Poklepał ją po policzku - Nie trzeba się z tym śpieszyć, prawda. - Dorzucił puszczając.  
- Tak, Panie. - Powiedziała pochylając głowę. Wolała odpowiedzieć nawet jeśli nie było to pytanie.
- Nastaw szyję. - Polecenie wykonała bez zastanowienia. Wiedziała co teraz się stanie. Odgarnęła włosy. Drgnęła kiedy materiał obroży otarł się o jej skórę. Zapiął ją idealnie. Cały czas czuła ją na szyi mimo to ta nie przeszkadzała w oddychaniu. - Stań tam. Na baczność. - Wyrwał ją z zamyślenia. Z lekkim ociąganiem podniosła się na nogi i stanęła w wyznaczonym miejscu. On nie czekał. Chwycił za szpicrutę i uderzył ją w piersi. - Za wolno.
Patrzył na nią uważnie. Nie doczekał się. Kolejne uderzenie. - Zabrakło ci czegoś.
- Przepraszam, Panie. - Udało jej się złapać oddech. Piersi piekły bólem. - Tak, Panie, za wolno. Przepraszam Panie.

C. D. N. ;P

lebar94

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka, użył 913 słów i 4915 znaków.

5 komentarzy

 
  • dreamer

    Muszę  przyznać intrygujące, zajrzę chętnie ponownie ;)

  • Ona18

    Czekam na więcej!

  • lebar94

    Niezmiernie cieszy mnie fakt, iż wam się podoba.

  • valkan

    Zupełnie nie mój klimat :P Ale nie biorąc pod uwagę mojego gustu, to opowiadanie jest świetnie napisane, z domieszką brutalności :D Gratuluję i chętnie przeczytam dalszy ciąg ;)

  • KAROLAS

    Zapowiada się ciekawie