Zmaganie cz 14 (zakończenie)

Odbył się ślub. To dla świata, żeby mógł o czym plotkować. Ale nie zupełnie. Alex zrobiła to dla Sarah. Przecież wciąż jej powtarzała: po ślubie. No to w pewnym sensie, byłoby to nie uczciwe nie wziąść tego ślubu. Zarówno Sarah jak i później Alex powtarzały zawsze, że nie są tym, za kogo są uważane, a nawet tego nie popierają. Są w miłości, i pragną by to co mają, promieniowało. Zaraz po podpisaniu oficjalnych dokumentów, które dla Sarah i Alex nie miały znaczenia, jeszcze raz przysięgły sobie miłość na wieczność. Obie wiedziały, że to prawda. Zrobiły to daleko za miastem na polu kwiatów.

Sarah dochowała wiernie kontraktu z Sony. Nagrała dla nich kilka płyt. Alex już nigdy nie grała dla nikogo, tylko dla Sarah. Natomiast malowała. Namalowała wiele obrazów. Wykonała dla Sarah jeszcze jeden piękny obraz. Przedstawiał on Sarah z dwojgiem dziećmi. Otworzyły mały dwunastoosobowy dom dziecka. Zatrudniły kilka osób, po dokładnym sprawdzeniu, że są to osoby, które naprawdę kochają dzieci. Sarah z początku chciała adoptować dzieci, ale Alex wytłumaczyła jej, że to nie byłoby właściwe. Dziecko powinno mieć ojca i matkę. A nie dwóch ojców lub dwie matki. Nie miały zmienić świata. Ale miały promieniować. Mogły też dawać miłość tym dzieciom, którzy nie miały rodziców. Dzieci w ich domu zaznały szczęścia, chociaż w dorosłym życiu nie wszystkie odkryły duchowe prawdy. Ale przecież każdy ma swoją drogę. A Alex czy Sarah, były dalekie, by komukolwiek coś narzucać. Dawały wybór, chociaż pokazywały prawdziwą drogę.
Po wygaśnięciu kontraktu z Sony, Sarah przestał występować publicznie. Zaczęła pisać muzykę. Bardzo dobrą i uczuciową. Wszystkie utwory dedykowała, źródłu wszelkiej miłości. Obraz Alex, sprzedano w Londynie za sumę prawie ośmiu milionów dolarów. Sarah nie chciała pogodzić się z tym, że obraz ma być sprzedany. Sama w przebraniu chciała kupić obraz dla siebie. Jednak cały czas ktoś podwyższał cenę. W końcu usyszała w sobie głos. Ustąp...
Jednak bardzo chciała zobaczyć kto chce kupić ten obraz. Młoda kobieta w okularach i kapeluszu spojrzała na Sarah.
— Czy ty jesteś Jessica?
— Ty musisz być Sarah Longrige, tak jestem Jessica.
— Tak to ja — powiedziała Sarah.
— Dzięki twojemu telefonowi zawdzięczam, że jestem bardzo szczęśliwa. Ja wciąż kochałam Randy, ale bałam się tej miłości. Nie mogłam dopuścić do serca tego, że ktoś może być tak dobry. A przy tym przystojny i bogaty. Dziękuję tobie, Sarah. Alex ma ciebie, a ten obraz zawsze będzie nam przypominał ciebie. Od tamtego dnia kiedy ze mną rozmawiałaś, kocham cię. I kocham Alex. Mamy zalążek tej miłości w której jesteście z Alex.
— Teraz jestem już spokojna w duchu i duszy. Wiem, że obraz jest teraz w dobrych rękach.
Sarah opuściła budynek aukcji. Miała przed sobą długi lot do Portland. Ale nie tęskniła za Alex. Miała ją w sercu.  
A co z nocą poślubną? Nic. Sarah zrozumiała, że to nie ma znaczenia. Mogło by to być, ale czemu duchowa istota ma zniżać się do uciech materii. Rozkosz cielesna narasta, ma szczyt i gaśnie. A duchowa trwa. Czy duchowa osoba może jednak to robić. Może, ponieważ ma ciało. Może słowo zniżać, nie jest właściwe. W pewnym momencie nie ma już różnicy. Jest kwestią wyboru.
Sarah zrozumiała też, czemu Alex robiła różne rzeczy, które pozornie nie miały nic wspólnego z duchowością. Przypommiała sobie ten poranek, kiedy odkryła, że Alex ruszała jej bieliznę. Wcześniej tego nie zrozumiała. Wówczas Alex nie była zainteresowana jej bielizną.  
Obie były dziewczynami czystymi, w sensie czysto fizycznym. I można powiedzieć, że Sarah nawet nieco przewyższała pod tym względem Alex. Otóż tego poranka, Alex miała największe zmaganie. Ale wiedziała, że wygrała. Chociaż jej zmaganie miało całkiem inne motywy. Czy Alex miała pragnienie fizycznego zbliżenia z Sarah? Oczywiście. Może to ciężko zrozumieć, ale pragnęła kochać się z Sarah prawie cały czas. Wówczas, tego ranka, czuła Sarah. Pragnęła napełnić się tym wszystkim co na tą chwilę pragnęła. Ale wraz z jej zapachem wchłonęła jeszcze coś. Nie mogła wówczas powiedzieć o tym Sarah, ponieważ ta nie była jeszcze gotowa. Sarah szła w dobrym kierunku. Czy siła, która prowadziła Alex mogła się mylić? Wówczas Alex nie mogłaby wytłumaczyć Sarah tego, że pragnie, bo kocha. Wówczas Sarah kochała, bo pragnęła. To trwało do momentu kiedy uświadomiła sobie, że ocean nie nazywa się Alex.  
Czy Alex nie pragnęła Sarah w sensie fizycznym? Oczywiście, że tak. Ale co by tym osiągnęła? Pewnie zrujnowała by wszystkie starania, by pomóc Sarah znaleźć duchowość. Bo jej zostało to dane. I dla niej byłoby to tylko doświadczenie fizyczności. To co nią kierowało, wiedziało jak najlepiej trafić do Sarah. Lecz Alex na tą chwilę wypełniła pragnienie swojej fizyczności. Bo nawet najbardziej zaawansowany w duchowości mistrz, posiada ciało. I nie może tego odrzucić. Może to tylko zaakceptować, lub wypełnić, nie czyniąc nic. A Alex była nawet więcej niż mistrzem. Ponieważ nie doszła do tego. To zostało jej dane.
I teraz Sarah zrozumiała to wszystko. Pojęła też, czemu w prawdziwej miłości nie ma strachu. Nie można wejść na czyjś szczyt. Można tylko zdobyć swój.
Dwa tygodnie po ślubie  Sarah i Alex pojechały na Bali. To piękna wyspa. Miały do wyboru setki hoteli. Wybrały Villa Agni. Spędziły tydzień pośród przyrody. Trzeciego dnia kiedy siedziały w środku pokoju Sarah spojrzała na Alex.
— Wiesz co Aniołku, jesteś kłamczucha.
— O, a w czym cię oszukałam?
— Cały czas słyszałam, ,,po ślubie”. I co? Nawet mnie nie pocałowałaś.
— Myślałam, że zrozumiałaś.
— Pewnie, że zrozumiałam. I nie chodzi mi o nic innego jak tylko o fakt. Pamietasz jak poprosiłaś mnie bym się nie myła? A potem napisałaś na szkicu ,,brudas”. I wiesz co potem mówiłaś.
— Dokładni. Masz rację. Wiesz, że cię pragnę. I mogłabym kochać się z tobą cały czas.
— No taaak. Mogłabyś, ale jesteś duchowa i tego nie robisz.
— Sarah, kochanie. Wiesz dobrze jak ja, że jak długo mamy ciała, nigdy nie będziemy całkiem duchowe.
— Tak, wiem o tym. Chcę cię zapytać jedną rzecz. Bo czuję, ale nie zastanawiałm się nad tym. Czy ty mnie kiedykolwiek pragnęłaś?
— Kiedykolwiek? Ja cię pragnę cały czas. Ale moje pragnienie jest jak kropla w oceanie miłości.
— Czyż ocean nie składa się z kropli?
— Tak, kochanie, masz całkowitą racje.
Alex podeszła do Sarah. Ujęła jej twarz w dłonie i pocałowała ją bardzo delikatnie.
— W sumię to nie rozumiem. Czemu to się stało? Przecież On nie chce tego między kobietami.
— Nigdzie nie powiedział, że nie można kochać,
— Ale czułaś że cię prowadzi.
— Och nie Sarah, On mi dał poznać miłość. To ja wybrałam ciebie.
— Byłyśmy tyle razy tak blisko by się kochać ze sobą, a to przecież jest złe w Jego oczach.
— Czasem jesteś blisko by zrobić coś złego. Ale to blisko ma milion mil. A czasem ktoś jest równie blisko by mu być posłusznym. I to również jest o milion mil do celu. Rozumiesz?!
— Dobrze, miałaś pewność, że nie upadniesz. A jak mogłaś wiedzieć, że ja tego nie zrobię.
— Kiedy zasadzisz ziarno na dobrej glebie, dbasz, podlewasz i usuwsz chwasty to wiesz, że doczekasz się plonu.
— Ale moja mama, a może i tata myślą, że to robimy ze sobą.
— Nie, kochanie. Pamiętasz dzień, którego tak się obawiałaś. Rozmawiałam z nim w jego gabinecie. On się nieco uniósł na początku, bo mu powiedziałam, że nie wie nic o miłości. Ale kiedy zrozumiał, przyznał mi rację. Oni wiedzą, że miedzy nami jest tylko uczucie. Bo przecież wszystko co jest widzialne i co nie jest widoczne zwykłymi oczami, jest zanużone w oceanie miłości. Wystarczy tylko otworzyć oczy duszy. I wówczas wszystko jest jasne. Gdybym wybrała czystego chłopca, wszystko by było inaczej. Mogłabym się z nim kochać i mieć dzieci. Ale wybrałam ciebie. I nie żałuję ani chwili.
— No to ten ślub był w ogóle nie potrzebny.
— O nie Sarah, był potrzebny. To co miało być po ślubie to właśnie ta rozmowa.
— Ale ja myślałam, że to będzie coś innego.
— Ja wiem o czym myślałaś. Ale już wiesz. I nie czujesz się oszukana, prawda?
— Nie. Dobrze, że to się nie stało. Tak jesteśmy miłością.
— Nie mogło się stać inaczej.
— A czy nasze dzieci to zrozumieją?
— Kiedy będą dorosłe i będą chciały wiedzieć, powiemy im co jest prawdziwą miłością. Ale wówczas to będzie dla nich prawdziwym zmaganiem.
— Idziemy się przejść?
— Tak, ale może dopiero wieczorem. Uwielbiam zachody słońca.
— A ja myślałam, że uwielbiasz mięsko.
— Nie wiem czy to zrozumiesz i uwierzysz, ale nadal jest to aktualne...  


                                                          Posłowie
Ja nie jestem za. Lecz nie jestem również przeciw. Kim jestem by oceniać! Ale co do cielesnego sposobu myślenia, muszę przyznać, że nie uważam adopcji za właściwą. Oczywiście chodzi mi o adopcje dzieci przez pary jednopłciowe. Jestem całkiem pewny, że nie jest to właściwe dla dziecka, lub dzieci. Jeśli chodzi o to dlaczego kogoś pociąga ta sama płeć? Nie wiem. Mnie nie pociaga. Napisałem we wstępie o pewnych przypuszczeniach. Może być jeszcze wiele teori na ten temat. Faktem jest, że tego nie można udawać. A dla tych, którzy nadal krytykują. Wy nie wiecie czemu tak jest. Jest ktoś kto wie i jemu oddajcie, by oceniał. Ale jeśli nigdy żaden z was nic nie zrobił źle, niech pierwszy rzuci kamieniem.
Napisałem to już i jeszcze napiszę raz. Jako gatunek jesteśmy najgorsi na Ziemi. Generalnie. Ale też są wyjątki wśród rasy ludzkiej. Ci ludzie mają w sobie miłość. I może On utrzymuje to wszystko właśnie dla nich. A może czeka aż wszyscy staną się jak te jednostki. Z tego co czuje, to nigdy się nie stanie tu, na Ziemi. Chociaż bardzo tego pragnę w swoim sercu. Pragnę dodać jeszcze jedno. Tak na koniec. To pozornie jest nie związane ani z tym opowiadaniem, ani z żadnym, które napisałem. Bóg chce, żebyśmy byli jak On. Powiedział to w swoim słowie. I wszystko co o nim napisano uczciwie, świadczy o tym. I on wie jaka jest najlepsza droga, żeby to osiągnąć. Ale człowiek w swoim zaślepieniu chce być jak Bóg. Ale chce do tego dojść inną drogą. Superman, Spiderman. Batman, Ironman... Człowiek myśli, że to on... Nie wie, że jest tak stworzony. Jeśli odrzuci Jego, tylko krótko będzie sam. Ktoś tylko czeka na tą chwilę. Ten ktoś nie jest tak głupi by walczyć z Bogiem. Ale umie pięknie kłamać. Dlatego człowiek, który odrzuca Boga i sądzi, że tak stanie się wolny jest w błędzie. Ponieważ ten drugi nie daje wyboru. I tym się różni od Stwórcy.
* Wszystkie osoby występujące w noweli są fikcyjne. Zwiazek z osobami żywymi lub zmarłymi jest przypadkowy. Cały utwór jest fikcją literacką.

AlexAthame

opublikował opowiadanie w kategorii miłość, użył 2084 słów i 11199 znaków.

2 komentarze

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • AuRoRa

    Pozytywne zakończenie.

  • agnes1709

    Wystarczy, że przeczytałam końcówkę i już wiem, że tu też. :sciana:

  • AlexAthame

    @agnes1709 be?

  • agnes1709

    @AlexAthame Ależ Ty ciężko kapujesz, naprawdę, już nie wiem, co z Tobą robić :smh: O siły niebieskie mi chodziło.

  • AlexAthame

    @agnes1709 Domyśliłem się. A skąd wiesz ze niebieskie. Kolor ?

  • AlexAthame

    @agnes1709 Nic nie musisz robić. Ja rozumiem. Tylko czasami się lubię podroczyć. W tym akurat wypadku wiedziałem o co ci chodzi. Coś cie zapytam ale w wiadomościach.