Zaskakujące Lądowanie rozdział 92

Zaskakujące Lądowanie rozdział 9292
Samuel

  – Podwójne Shit! – wołam po raz drugi. Nie mogę w to uwierzyć! ‘Pukaliśmy się bez gumki?!’ Nie mam nic przeciwko temu, jesteśmy oboje czyści i od dawna chciałem ją zaznaczyć plemnikami, ale nie z takim podstępem, z jakim ona to zrobiła. W dodatku ta zemsta, jaką mi zadała, depilując mi obie nogi od stopy do kolana, była koszmarna. ’Przysięgam! Już nigdy więcej jej nie wyśmieję!’ Fakt, nie liczyłem się z klamerkami, ale one były pestką w porównaniu do szarpacza włosów. Dodatkowo sposób, w jaki oblizała mojego penisa kosztował mnie tyle samokontroli, jak nigdy dotąd. A mokra, wąska, gorąca szparka mojej dziewczyny, która ze sprawnością nadziała się po nasadę płonącego konara, ujeżdżając mnie niczym dzikiego byka, była nie do opisana. Kilka mocniejszych pchnięć wystarczyło, aby zmiotło mnie z powierzchni planety, a przy jej szczytowaniu dostałem istny wysycasz jąder. Wystrzeliłem z nowym rekordem. Ta tortura była tego warta!
Siedząc, gapię się na malejącą erekcję i nie potrafię znaleźć pasujących słów. Podnoszę wzrok na moją Lady.
– Bzykaliśmy się bez gumki – szepczę, powoli zdejmując pierścień, a zaraz za nim klamerki. Mia patrzy na mnie zza ramienia, ocierając resztki spływającego nasienia.  
– Ojcem nie zostaniesz, o to się nie martw – stwierdza sucho, odpinając z sykiem złotą ozdóbkę.  
– Poczekaj, pomogę ci – mówię. Pośpiesznie wstaję z łóżka, odwracam ją w moją stronę. Nachylam się i biorę jej pierś do rąk, a sutek do ust, powoli palcami pociągam za zasuwkę klamerki, językiem otaczam nabrzmiałą brodawkę, uwalniając ją z uścisku. W tej dziedzinie wiem, jak załagodzić szorstki ból. Po uwolnieniu jej z łańcuszka lekko ssę perełkę, by załagodzić pieczenie. Moja Dama również zna się na tych rzeczach, jest bardzo obeznana i fuck! Stworzona tylko dla mnie. Muszę przyznać, iż dzisiaj po raz pierwszy mogłem doznać tego słodkiego bólu na własnej skórze i bardzo mi się to spodobało. No dobra, oprócz tego sadysty do nóg, którym sobie sama zadaje często mordęgę. ’Jak ona potrafi to wytrzymać?‘
– Sam. Nie mamy czasu, z pewnością… – stęka. ‘He? O czym ona gada?’ – Musimy odebrać… – zatrzymuję się w czynie. ‘Co odebrać?’ Odrywam się od stworzonego dla mnie dekoltu. Z kisielem w głowie rozumiem jedynie chiński. Mia przekręca oczami, jej ramiona opadają w dół, ręce zakłada za plecy, aby odhaczyć mini stanik. ‘Piękność’.
– Nie słuchałeś, co mówiłam. Racja? – pyta z uniesioną brwią oraz rezygnacją w głosie.  
– Sorry, ale właśnie miałem mój pierwszy seks bez Durexu i mam łyse nogi – przypominam jej. Nigdy nie byłem tak oszołomiony, aby zapomnieć o zabezpieczeniu, a także nie sądziłem, że kiedykolwiek pozbędę się piszczelowego ogrzewania z początkiem zimy. Większą katastrofą byłoby lato, musiałbym smażyć się w jeansach przy trzydziestu stopniach Celsjusza. Horror!  
– Chyba mam prawo być w innej galaktyce po dzisiejszych doświadczeniach, kochanie. –  Wskazuję na moje do połowy ogolone nogi. Nie robię jej wyrzutów za zrobienie mi takiej gąbki z mózgu, która nie wchłaniała przez pierwsze pięć minut informacji. Kobieta zaczyna rechotać. Rozumiecie? RECHOTAĆ!
– Uspakaja mnie ta wiedza. Naprawdę… i pasuje ci ta nowa fryzura, ale kopnij się, musimy jechać na dworzec – oznajmia. ‘A po jakie licho na dworzec?’ Nic nie kapuję. Poza tym wyglądam, jak niedorobiony pedał!
– Niczego nie zgubiłem na peronie – stwierdzam. Mii opadają ręce i głowa w dół, kręci nią, kierując się do szafy.
– Załamujesz mnie Sam. Chyba nie chcesz, by Jul musiał wziąć taryfę. – Odpala. Tsunami zatrzymuje w miejscu mój kręcący się świat. To jakaś ukryta kamera, albo? Paradowałaby przy niej nago? Raczej nie. ‘Mia mówi poważnie!’ Jak mogła o niczym nie powiedzieć, tak samo Julian, z którym pisałem zanim wszedłem pod prysznic? Osłupienie szybko mija, kiedy widzę, gdy Rysiu ściąga majtki z łatwym dostępem, wypinając swój tyłek z zaznaczoną moimi plemnikami broszką. Podchodzę do pańci, biorę rozmach i daje jej solidnego klapsa w pośladek, że aż z piskiem podskakuje w górę.
– A już miałem nadzieję na drugą rundę – informuję ochrypniętym głosem do jej ucha. Sam się dziwię, jak działa męski organizm. Normalnie po pierwszym ruchaniu potrzebuję z godzinę, aby być gotowy na drugie starcie, a przy Mii wystarczy krótki pit stop bym miał kolejny wzwód. ‘Tak! Jestem jej niewolnikiem i tyranem. Padnę jej do stóp, kiedy będzie taka potrzeba.’  

    Półtora godziny później siedzimy wszyscy zebrani w barze. Oczywiście nikt z nas się nie odzywa tylko bacznie wysłuchuje, co ma do powiedzenia Księżna Mia. Ja, Tom i Kai oddaliśmy dzisiaj Tsunami pałeczkę. Moje słoneczko zaczyna od przedstawienia ekipie osób do pomocy. Hannę i Teresę. Największym hitem było starcie Berger senior – Dosch junior i na Boga! To było… tak, jakby znali się od lat i jeśli ktoś mi kiedyś powie, że mój ojciec ma gadane, to nie zna jeszcze Krasnala. Chłopak potrafi sprzedać psią kupę w największej kwocie, twierdząc, że do woreczka nasrał Brad Pitt albo George Clooney.  
Kolejną premierą był mój ojciec, informując nas o pomocy w kuchni. Tom zaczął pod nosem marudzić coś w stylu ‘dzwońcie po karetkę.’ na co jego pomocnica, którą poszukał na własną rękę - chyba ma na imię Andrea - szturcha go łokciem, by się opanował, a ten… opuszcza wzrok? A temu, co się stało? Czyżby kobieta miała nad nim większą władzę? OMG! Tak jest! Widać to po tych maślanych oczkach… Opanowuję w ostatniej chwili opryskliwy komentarz.
  Następnie dziewczyny mają wprowadzić w system pomocne dłonie. Mia oznajmia mi i Kaiowi, iż to Julian pomoże za ladą. Misiek był na początku sceptyczny, kazał młodemu pokazać, co potrafi.
W niespełna pięć minut sześć koktajli, które nauczyłem młodego stoi gotowych do testu pod nosem barmana. Sex on the Beach, Pina Colada, Orgazm, Erekcja, Freddy Kruger i Cosmopolitan. Wszystkie były strzałem w setkę. Jak się okazało, u Juliana zbierają się codziennie kumple z dziewczynami, które totalnie lecą na nasze dzieła. Kai był pod dużym wrażeniem, dlatego postanowił pokazać młodemu przygotowanie najlepiej sprzedających się mieszanek. Chłopak ma zapał, chłonie szybko wiedzę, a przede wszystkim widać w nim potencjał na barmana i nie uchodzi mi wzrok Noela, który przygląda się bratu Mii, tak jakby był zazdrosny, że zajął jego pozycję, a on musi biegać z tacą. Już wystarczy, jak rozbiera mi dziewczynę wzrokiem. Nie mogąc się powstrzymać, podchodzę do kelnera i klepię w ramię, aby na mnie spojrzał.
– Powiem ci coś kolego. Przestań rzucać mordercze spojrzenia w stronę Juliana, a tym bardziej rozbierać moją dziewczynę wzrokiem, bo w sumie w ogóle ciebie tu nie powinno być. Mia uratowała twój zadek. Więc wara od nich jak nie chcesz z hukiem wylecieć za drzwi – ostrzegam, przeszywając go spojrzeniem. Noel robi się czerwony. Bingo.
– Ja… ja… – zaczyna Noel.
– Ty… ty… masz się zabrać do roboty, a nie stać i marzyć – nachylam się do niego – Twoje zwolnienie zostało podpisane z dniem umowy o pracę – deklaruję mu. Prostuję się, a facet nie wie, co powiedzieć, stojąc z otwartą buzią. Klepię go dwa razy po ramieniu. – Dogadaliśmy się – stwierdzam zadowolony. Chłopaczyna odwraca się na pięcie, szukając długiej. Bardzo dobrze. Odkasłanie za moimi plecami zmusza mnie do spojrzenia za siebie… Mam lipe! Mimi z założonymi pod piersiami rękoma i uniesioną brwią stoi gotowa do boju.  
– Hej skarbie. – Staram się o słodziutki ton i machnięciem na powitanie dłonią, robię z siebie pantoflarza. Zero reakcji. No to du… blada.
– Jednak to prawda, że nie darzysz Noela… – wyrywa ją z dalszych tyrad otwarcie drzwi do pubu. Oczy dziewczyny robią się duże, wstrzymuje oddech, patrzy na zegarek w telefonie. – To już? – mamrocze zaskoczona.  
Dostaję borowanego palca między łopaty. Nawet nie musi się odzywać, a ja za siebie spojrzeć.
– Hej Mariusz. Reszta też czeka na wiercenie mi dziury w kręgosłupie? – pytam z sarkazmem. Nie znoszę tego, jak to robi, a wszystko przez moje nastoletnie pytania względem gitary. Taka jest zapłata za darmowe lekcje u własnego wujka.
– Mia! – Kuzyn mojej matki kompletnie mnie ignoruje, chcąc wziąć w ramiona moją damę, która wystawia jak jakaś pani menadżer dłoń na przywitanie.  
– Witamy w Samtajl- Bar – odpowiada z uśmiechem, lecz Mariusz najpierw patrzy na jej dłoń, znów na nią, uśmiecha się i bierze w objęcia.
– Profesjonalna, jak ostatnim razem – stwierdza wujek. Daje jej buziaka w policzek. – Cała promieniejesz! – dodaje zachwycony.
– A ty myślisz, że dlaczego jest naszym słoneczkiem? – odpiera Kai, witając się z gitarzystą klepnięciem w plecy. – Albo Tsunami, jak kto woli.
– Misiek, nie zapomniałeś czegoś? – pyta stanowczo Mia barmana, na co on marszczy brwi i kręci głową.
– Zamknąć dziób – warczy – wyjazd do Juliana – rozkazuje.  
– Wyluzuj…
– A, a, a… tam. Wio! – Wskazuje w kierunku swojego brata.
Reszta drużyny wchodzi do lokalu i zaczyna się powitalna procedura.
– Mega dziewczyna. Ma jaja, a nie jajniki. Gratulacje Berger – szepcze Mariusz. Zadowolony puszczam do niego oczko, a wujcio wystawia potajemnie dłoń do High Five.

AHopeS

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość i erotyczne, użyła 1640 słów i 9686 znaków.

5 komentarzy

 
  • Shogun

    Jak zawsze świetnie. Po takiej akcji Sam potrzebował sporo czasu, aby wrócić, do rzeczywistości i oczywiście nie ma się co dziwić :)

  • AHopeS

    @Shogun Dziękuję 😊

  • Basiaa

    Co ja mam pisać, podobają mi się te odcinki, ludzie czytać, fajne są  :bravo:

  • AHopeS

    @Basiaa Dziękuję.
    Może Basiaa komuś polecić, aby przeczytał.  ;)

  • Margerita

    Lapka w górę

  • nanoc

    No same ochy i achy cisną się do ust jak zawsze na wysokim poziomie :bravo:

  • AHopeS

    @nanoc Dziękuję

  • Aladyn

    Po takiej ostrej jeździe nie dziwota, że Sam ma ochotę na powtórkę. Bo kto by nie miał...
    Samtajl- Bar zaczyna być rodzinnym interesem - rodzice Sama, brat Mii...wujek z zespołem na gościnnych występach.

  • AHopeS

    @Aladyn Dziękuję.