Zaskakujące Lądowanie rozdział 88

Zaskakujące Lądowanie rozdział 8888
Samuel

   Po tak cudownej niespodziance, o której Mia miała dowiedzieć się w poniedziałek po przyjściu z pracy oraz pierwszym szoku, trwającym prawię godzinę z niezliczonymi pytaniami i oburzeniem, moja dama włączła tryb generała, wydając rozkazy jak na polu bitwy. Kobiety pichcą w kuchni, z której płynie głośna muzyka, a my mięśniacy wylewamy z siebie ostatnie poty, by pokój gościnny został przekształcony w salę imprezową z barem oraz bufetem. Nie sądziłem, że będzie to tak ciężkim zadaniem. Przynajmniej mam okazję spędzić trochę czasu sam na sam z Julianem. Dowiaduję się od niego, co go kręci, do jakiej uczęszcza szkoły i co zamierza robić po jej ukończeniu, jego planach na życie, które legły w gruzach w dniu wyprowadzki siostry. Dotarło do niego, iż potrzeba bycia blisko Mimi jest silniejsza i potrzebuje jakiś plan B, którego nie posiada.
Przy krótkiej przerwie na odsapnięcie, chłopak ze łzami w oczach opowiada o ostatnich latach. Ogarniają mnie ciarki, robi mi się niedobrze, gdy wspomina długotrwałe leczenie Mii u psychologów, gdy nie kontaktowała, zaszywała się w czterech ścianach, zamknęła w sobie, dopuszczając do siebie tylko dwie osoby. Jego i Dianę. Walka, którą musieli codziennie od początku staczać, jest dla mnie nie do pojęcia. Jeden krok do przodu dwa do tyłu. Słuchając tego horroru, dochodzę do jednego wniosku.
Moja dziewczyna jest silniejsza, niż sądziłem. A ta menda musi liczyć się z zemstą. Ona przyjdzie prędzej niż później. ‘Obiecuję!’
– Najbardziej boli, że ona była przy mnie przez wszystkie te lata, a ja nie zauważyłem, w jakim była niebezpieczeństwie. – Przeciera parę razy dłonią twarz, podnosi wzrok na sufit. – Sam. Ona tak to przed nami zataiła, że się porzygałem, widząc ją półżywą z wystającą rurką z gardła i podłączoną pod aparaturę podtrzymującą życie. Do tej pory widzę ją owiniętą do połowy w bandażach, jej opuchniętą, posiniaczoną twarz, plaster na nastawionym nosie, odbite palce na szyi. Lekarze dawali jej dwadzieścia procent szans na przeżycie. Musieli wpompować nową krew, była prawie trupem. Mia nawet o tym nie wie, skąd też? Trzymamy dzioby na kłódkę… Trzy i pół cholernie długie tygodnie obaw, że nie da rady i ją stracę. Matkę, siostrę, przyjaciółkę … – Odwraca się do mnie, jego przepełnione bólem spojrzenie w sekundę staje się zimne. – Przysięgam na Boga. Podniesiesz na nią rękę albo będziesz ją psychicznie nękać…  Znajdę cię nawet na drugim końcu świata. Kapiszi? – ostrzega mnie tak lodowatym tonem, aż mam wrażenie, iż w pomieszczeniu zaraz spadnie śnieg. Nie, nie boję się Jula, bo wiem, co chce mi przekazać i rozumiem go w stu procentach, również bym tak postąpił, gdybym miał siostrę po takich przejściach. Obejmuję Długiego ramieniem.
– Julian, ja KOCHAM twoją siostrę ponad życie i ostatnią rzeczą, jaką byłbym w stanie zrobić, to ją skrzywdzić. Prędzej to ja popełnię samobójstwo przez nią – zapewniam go. Powracając do dalszych przerwanych czynności, opowiadam mu historię, jak się poznaliśmy oraz, jak Rysiu czasem umie wpienić. O Mii atakach paniki, furii i gdy pierwszy raz zemdlała. Nie ukrywam niczego oprócz trzech rzeczy. Kartony. Tłuczek. Fenomenalny z nią seks.  
Z kuchni dochodzi głośny śpiew Mii i Diany.
– Zakład o dychę, że Mia tańczy i ryczy do warzechy? – Odpala Jul z przekręceniem oczu. Nigdy nie widziałam, aby moje słoneczko kiedykolwiek się poruszało do jakiegoś rytmu muzyki, więc ciężko mi sobie wyobrazić by mogło być inaczej.
– No way. – Wyciągam dłoń na przybicie stawki. Po cichu kierujemy się w stronę pomieszczenia, popycham uchylone drzwi. Widok mojej pańci, odwróconej do mnie tyłem, kołyszącej żwawo biodrami do rytmu „Wham! Wake me up befor you go- go” z drewnianą łyżką w ręku jest NIEZIEMSKI. Młody powstrzymuje parsknięcie, klepiąc mnie w ramię. Nie odrywając gałek od tego spektaklu łapię za portfel z tylniej kieszeni, wyciągam jakiś banknot i podaję go stojącemu za mną Julianowi.
– Stary to są dwie dychy, nie mam jak wydać – szepcze, kiedy utwór dobiega końca.
– Reszty nie trzeba – mówię. Z głośnika wydobywa się pierwszy takt piosenki grupy „A-HA Take On Me” do której Mia zaczyna zgrabnie kręcić swoim tyłeczkiem. Nie potrafię się powstrzymać, podchodzę do niej od tyłu. Kobieta z zaskoczenia podskakuje w górę. Wyciągam z uścisku trzymany przedmiot i odkładam na bok. Chwytam dziewczynę za dłoń, obracam ją w moją stronę, dociskając do siebie, powoli kołyszę się z nią do rytmu melodii. Oczy Mii błyszczą, a jej twarz zdobi anielski uśmiech. Jestem zachwycony tym odkryciem. Przy refrenie robię się śmielszy. Przyśpieszam tempo, zaczynam ją okręcać we wszystkich kierunkach. Może nie jestem tancerzem, jak John Travolta albo Patrick Swayze, ale nauki tańca przez mamę w końcu się na coś przydały. Po raz pierwszy jestem wdzięczny za jej cierpliwość i wytrwałość. Mia porusza się z lekkością tancerki, jakbyśmy byli od lat zawodową parą. Utwór się kończy, przechylam moją damę do tyłu. Zahipnotyzowany jej umiejętnościami, którymi zaskakuje mnie z dnia na dzień, składam na różowych jak malina ustach pocałunek, który chcę pogłębić, lecz gwizdy i brawa powstrzymują mnie. Odrywam się od niej, patrzę w jej cudne szare oczy.
– Dziękuję za taniec panienko Dosch. – Mam nadzieję, że zabrzmiałem jak prawdziwy dżentelmen. Prostuje ją do pionu.
– Umiesz tańczyć!!! – Zaczyna piszczeć i klaskać w ręce, odwracając się w podskokach wokół własnej osi. Widzę jedno!
Mia jest w domu. Zdjęła swoją maskę, runęły wszystkie mury i zaczęła być sobą. Rozświetla mi tym duszę, ukazując swoje prawdziwe oblicze. Szczęśliwa, beztroska. Tych chwil w jej życiu było mało, dlatego napawam się tym widokiem, bo nigdy nie wiadomo, kiedy powróci w stary system. Moim nowym wyzwaniem i celem zostaje, by TA Mia, nie znikła po powrocie do Dornweiler.


Kiedy zaczęli się schodzić kumple Juliana ze swoimi szprychami, Diana pożegnała się z nami słowami ‘Tylko bez projektu X, proszę.’ I wyszła z domu. Solenizant zachwycony magią moich koktajli chce sam spróbować swoich możliwości, dlatego przy drugiej rundzie nowego miksu pozwalam pod moim bacznym okiem przygotować razem Sex on the Beach dla pań, a dla ziomków Freddy Kruger. Siedzimy w ósemkę w kółku na podłodze, muzyka płynie cicho z głośników, opowiadamy sobie zabawne historyjki. Jak się okazało, David jest z Letycją, a Tobias z Melanie. Nie uchodzi mojej uwadze, że samotna brunetka zaczyna się coraz bardziej kleić do mojego ‘szwagra’ i dosłownie wchodzi mi tym na worek. Nawet nie zwracałem uwagi na jej imię, ale wiem jedno. Wystarczy, że otworzy usta, a moje uszy zaczynają krwawić. Jej piskliwy głos jest ogłuszający, w dodatku typce jadaczka się nie zamyka. O tapecie na gębie już nie wspomnę.  Z całą pewnością dwa dni będzie szorować papierem ściernym twarz, by się pozbyć tej papy.  
– Nie mówiłam wam jeszcze nowin! Ja i Julian chcemy spędzić te święta razem – oznajmia tapeciara, przylegając jeszcze bardziej do Jula, który obejmuje ją z wymalowanym szokiem na twarzy. TEJ powinno podciąć struny głosowe i polać rozpuszczalnikiem, by tapeta odeszła od ściany. Barbie kojarzy mi się z Nianią Franią z serialu „Pomoc domowa.” Co, jak co, ale nie sądziłem, że Jul nie posiada oczu i… słuchu.  
– Ach tak? – Włącza się Mia do rozmowy. –  Nie przypominam sobie, żebym cię zapraszała na wigilię złotko. – Dowala moja druga połówka. ALELLUJA! Widocznie również nie przypadła jej do gustu. Wstręt do typy można łatwo rozpoznać po tonie Tsunami. W pokoju nastaje grobowa cisza. Tylko ten przylepiec nie potrafi pojąć, że powinna zamknąć wrota.
– Teraz masz okazję – mówi piszczałka – Już nie umiem się doczekać… – Mojej ukochanej drgnęła powieka.
‘Uwaga! Bomba leci!’

AHopeS

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość i erotyczne, użyła 1417 słów i 8204 znaków, zaktualizowała 1 sty o 21:32.

7 komentarzy

 
  • Shogun

    No no no, będzie dym :)

  • AHopeS

    @Shogun  Dziękuję bardzo. :)

  • Basiaa

    Wooo, dobre jak pączek z różą, mniam, jestem pod wrażeniem. :bravo:

  • AHopeS

    @Basiaa Dziękuje.

  • Smutnapani

    Aż bym zatanczyla, nie koniecznie sama😉

  • AHopeS

    @Smutnapani Dziękuje. Przyjemnie usłyszeć.

  • Margerita

    oczami wyobraźni widziałam tę scenę aż się uśmiechnęłam

  • AHopeS

    @Margerita Dziękuje.

  • nanoc

    Super, jak zwykle na poziomie do którego przywykliśmy, Mia i Samuel, już chyba dojrzeli do "różowych śpioszek"  :lol2: A Jula do pionu musi Mia ustawić, i tą maszkarę przegonić. Brawo  :bravo:

  • AHopeS

    @nanoc Dziękuję.😊

  • shakadap

    Dzięki za kolejny odcinek.
    Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku!  
    Pozdrawiam i powodzenia

  • AHopeS

    @shakadap Dziękuję.
    Zdrowia w nowym życzę ;)

  • Aladyn

    Po tym co przeszła Mia nie dziwią słowa Juliana, który nie chce aby się to powtórzyło.
    Scena z tańcem zdaje się pokazywać, że Mia już na dobre przegnała swoje demony.

  • AHopeS

    @Aladyn Dziękuję :)